RSS
 

Chłopy są jakieś inne ;-) Kosmici? Z Marsa? Hmmmm

17 cze

Ponieważ często jest czytany wpis o zołzach, czyli cwanych babach, dla równowagi wpis o chłopach… wróć… o panach. Znajomy dodałaby z przekąsem „błogosławionych między niewiastami ;-)

Mężczyźni wolą zołzy?!

Ktoś powiedział, że chłop jest prosty jak budowa cepa… No, nie wiem, czy cep/cepa łatwo zrobić? Niejeden z młodych panów może nawet nie wiedzieć, czym jest owo urządzenie. Wszak teraz nastała era komputera a nie ręcznego obrabiania zboża.

Nie wiem, kto jest autorem tego tekstu.
Jest on rozsyłany w wiadomościach mailowych i innych e-informacjach pomiędzy panami, na pewno ku pokrzepieniu ich serc i w męskiej solidarności przeciwko zołzom.

Kieruję ten manifest do jak największej liczby kobiet, żeby w końcu zrozumiały mężczyzn raz na zawsze.
Kieruję go do jak największej liczby mężczyzn, tak żeby wiedzieli, że nie są samotni w swej walce.

Proszę Pani, Panienki, Dziewczyny, Narzeczonej, Kobiety, Żony i wszystkich innych kobiet:

  1. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej jesteś gruba. Nie zadawaj mi takich pytań, odmawiam odpowiedzi.
  2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić. Postawmy sprawę jasno: jesteśmy prości.
    Nie rozumiemy żadnych subtelnych, pośrednich próśb. Pośrednie „bezpośrednie prośby” (te pośrednie postawione bezpośrednio przed naszym nosem) też nie działają. Po prostu powiedz czego chcesz.
  3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw się, że otrzymasz odpowiedź, której raczej nie chciałaś usłyszeć.
  4. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba, to nie mam na myśli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, że nie ma na stole chleba. Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy naprawdę prości.
  5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie o czym myślę, bo przez 96,5 % czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się najbardziej podoba.
  6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę przywyknij do tego. Nie pytaj o czym myślę, jeżeli nie jesteś przygotowana do rozmowy na temat polityki, ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, kobiet, piersi, nóg czy fajnych samochodów.
  7. Piątek / sobota / niedziela = żarcie = kumple = piłka nożna w telewizji = piwo = tragiczne maniery. To coś takiego jak księżyc w pełni. Nie do uniknięcia.
  8. Zakupy nam się nie podobają, i nigdy nie będą nam się podobać.
  9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym wyglądać doskonale. Przysięgam.
  10. Masz wystarczająco dużo ciuchów. Masz wystarczająco dużo butów. Płacz to szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony.
  11. Większość mężczyzn posiada 3 pary butów. Powtarzam raz jeszcze, jesteśmy prości. Skąd ci przychodzi do głowy pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30 par tę, która najlepiej pasuje.
  12. Proste odpowiedzi, takie jak TAK i NIE są przez nas doskonale akceptowane, bez znaczenia na jakie pytanie.
  13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po pomoc w jego rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać, jakbym był jakąś twoją przyjaciółką.
  14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy. Idź do lekarza.
  15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki sposób i jeden z nich spowoduje, że będziesz nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na myśli to drugie.
  16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc a nie kolor.
  17. I co to za p****e kolory te fuksje czy ekri? I poza tym jak się to pisze?
  18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my również.
  19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz „nic”, wtedy ci wierzę i jestem przekonany, że wszystko jest w porządku.
  20. Reguła podstawowa w przypadku najmniejszej wątpliwości dotyczącej czegokolwiek: weź to co najprostsze.
    MY JESTEŚMY NAPRAWDĘ PROŚCI.

 

No i co wy na to, drogie panie?

Faceci mają swoją instrukcję obsługi i podobno są naprawdę prości ;-)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Internet

 

Trzy razy osiem, czyli czas na odpoczynek

16 cze

Tak. Ogromny czas! Najwyższy czas! ODPOCZYNEK! Uwielbiam to słowo :-D  Uwielbiam ten czas :-D

Od dwóch tygodni mam nareszcie wszystkie kanały w telewizji. Odkąd przenieśliśmy się do mieszkania przy parku, czasami jedynym „filmem” jaki mogłam obejrzeć był przepiękny widok z okna. Owszem antenę zamontowałam, nawet czasami było parę kanałów, ale wystarczył deszcz, albo silniejszy wiatr, o śniegu nie wspomnę i z oglądania nici. Ostatnio nawet nie chciało nam się wchodzić na dach i ustawiać „talerza”, bo i tak na drugi dzień był tylko program II telewizji polskiej. Taki myk :-(
W końcu odżałowałam parę złoty na fachowca i od prawie dwóch tygodni możemy normalnie oglądać telewizję. Hurrrra! Chociaż tak między nami telewizyjnymi jaskiniowcami, oglądać najczęściej nie ma czego. Niestety…
Najczęściej oglądam HBO, bo tam można „złapać” nowości.

Wstrząsnął mną film „Ostatnia rodzina”. Matuszyński odarł rodzinę Beksińskich z nadprzyrodzonego blichtru sławy i patrzenia na nich przez pryzmat surrealistycznych obrazów Zdzisława Beksińskiego.
To podczas filmu przypomniałam sobie głos Tomasza z radiowej „trójki” i jego magnetyczne przyciąganie. Jako panienka wyobrażałam sobie inaczej faceta, który czarował głosem a tu… w filmie szare, a wręcz przytłaczające życie młodego mężczyzny, który zmaga się z nadpobudliwością i załamaniami nerwowymi, uciekając się nawet do prób samobójczych.
Wspaniała gra aktorska. Andrzej Seweryn (Zdzisław Beksiński), Aleksandra Konieczna (Zofia) i Dawid Ogrodnik (Tomasz). Nie poznałam Andrzeja Chyry w roli Piotra Dmochowskiego.
Nie mogłam się opędzić od uczucia klaustrofobicznego zamknięcia podczas oglądania. Wszystkie (prawie) sceny rozgrywają się w mieszkaniach w bloku. Ta rodzina dusi się, kłębi, wikła, wykańcza i powoli wymiera. Nie obejrzałam całego filmu od razu. Podchodziłam do niego trzy razy.  W pamięci zostało mieszkanie Beksińskich, gdzie umarły dwie starsze panie – matka Zofii i matka Zdzisława; w kuchni zmarła Zofia a w przedpokoju został zadźgany nożem Zdzisław. Oczywiście te zdarzenia były rozmieszczone w czasie. Brrr… Ciemne, zatłoczone mieszkanie naznaczone śmiercią.
Tomasz też popełnił samobójstwo w swoim mieszkaniu.
Beksiński przez dłuższy czas był sam. Wpuszczał ekipę sprzątającą i w taki sposób w końcu doczekał się swojej śmierci. Wpuścił młodego chłopaka, o którym myślał, że jest jedną z osób, które zajmują się sprzątaniem. Głupia, beznadziejna śmierć. Bardzo okrutna.

Zofia mówiła do męża „Zdzisek”…


Tomasz neurotyczny, nadpobudliwy, wybuchający niepohamowanym gniewem, potrafiący rozwalić kuchnię matki przez byle pierdołę i Zofia, kochająca mamusia, mówiąca do dorosłego syna „Tomcio”. Tomcio to, Tomcio tamto…

Ciężki film. Wstrząsający i zapadający w zły sposób w pamięć.

I zapamiętam zdanie wypowiadane przez Beksińskiego: „Rodzina to grono ludzi, którzy tak jak się lubią, tak też się nie znoszą”. 

I ogarnęło mną przeświadczenie, że to, co widzimy, jest inne od stanu faktycznego. Ludzie dostrzegają, to co chcą widzieć, albo pokazują „jedną stronę księżyca”, tę jaśniejszą a ciemniejsza zawsze jest niewidoczna a prawdziwe życie toczy się właśnie po ciemnej stronie księżyca… Hmmm… Ciemna strona księżyca może być przerażająca.

No, dobra, ale po co się dołować. Lepiej łapać słoneczne promienie, sycić się błękitem nieba, wdychać woń lasu i rozkwitłych łąk. Na polach plonuje żyto i pachnie świeżo pieczonym chlebem. To jest życie!!!! Warto ruszyć tyłek z kanapy i wyjść w przepiękne okoliczności przyrody :-D

Znalazłam taka wskazówkę pewnego zakonnika o imieniu Phil Bosmans „Trzy razy osiem”

Nasze czasy są męczące i nerwowe.
Lekarze mają pełne ręce roboty
Z ciśnieniem, sercem, krążeniem, nerwami ludzi.
Kto, zwłaszcza w miastach, da porwać się
piekielnemu tempu, pospiesznemu życiu,
ponieważ wszystko musi przebiegać terminowo i planowo,
ten wkrótce się rozchoruje i na wpół oszaleje.

Dobrze spałeś, wstałeś spokojny,
dobrze się czujesz, jesteś w dobrym nastroju
i pełen optymizmu.
Ale przy śniadaniu otwierasz gazetę.
same straszne wieści: zbrodnie, nieszczęścia,
katastrofy, konflikty narodowe i międzynarodowe.
Nie widzisz nic poza budzącymi grozę obrazami
i przy ostatnim łyku kawy wzdychasz:
„Niech diabli wezmą taki świat”.
Twój całkiem dobry nastrój gdzieś się ulotnił.
I tak dzieje się dalej: Cały dzień urabia cię
huk samochodów, dźwięk telefonów,
stukot maszyn, uliczny hałas,
rzępolenie radia, głos szefa…

Poznaj sekret, jak w tym kotle czarownicy
zachować zdrowie ciała i duszy.
Zaklęcie brzmi „trzy razy osiem”:
osiem godzin pracować, osiem godzin spać,
osiem godzin śmiać się, jeść, bawić się, śpiewać, modlić.
Trzy razy osiem, to ratunek dla ciebie.*

 

To bardzo dobra rada. TRZY RAZY OSIEM! Zwłaszcza sen i odpoczynek jest ważny, żeby nie zwariować w tym rozpędzonym świecie :-D

 

* PhilBosmans, Żyć każdym dniem, Seven, Wrocław 2004, s. 180.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Film, Życie

 

Mój osobisty sukces ♥♥♥

12 cze

Młody był dwa tygodnie na praktykach w Grecji

W przepięknym hotelu Paralya Leptokarias

Trochę pracował, ale więcej odpoczywał, zwiedzał i bawił się z rówieśnikami.

Dla mamusi przywiózł:

- greckie wino (hmmm)

- prawdziwy ser feta (hmmmm)

- ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej (??? 8-O ) – malutką ikonę, ręcznie robioną, z wklejanym w aureolę prawdziwym złotem – trzeba było jechać dwa tysiące kilometrów, żeby kupić obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Ło matko bosko 8-O

- trzy magnesy na lodówkę – też greckie :-D

- i grecki piasek, z plaży w Skiotos, błyszczący metalicznymi drobinkami; widać je zwłaszcza w słońcu. Małe, błyszczące drobinki kwarcu

- iiii metaxę!!! Myślałam, że metaxa to wino a tu niespodzianka. Metaxa to bardzo mocny alkohol.

Przyjechał pełen wspomnień – piękne miejsce, rówieśnicy… Wspaniałe wspomnienia… I dodał, że naprawdę tam wypoczął. Tam, ponad dwa tysiące kilometrów stąd. Daleko…

Evviva Grecjo!!!!!

 

Wczoraj dzień z rodziną. Komunia.

Kurde, ja nie mam tematów do rozmowy. Nie gonię za bogactwem. Dzieci mam duże, więc tematy o problemach wychowawczych kilkulatków odpadają. Rozmowy o problemach wychowawczych nastolatków też odpadają – nie mam takich problemów. Dogaduję się ze swoimi bardzo dobrze. Nie mam problemów.
Nie mam ciśnienia, by pokazywać, że jestem najmądrzejsza i jestem hersztem stada, bo u nas nie ma najważniejszego. W naszej trójce wszyscy jesteśmy ważni po równo.
Nikogo nie prześladuję swoimi wymaganiami, więc nie mają się czym denerwować – ja zresztą też  nie mam czym się denerwować.  Więc siedziałam i słuchałam o problemach innych i ich próbach wychowywania wszystkich dookoła, co zwykle kończy się wielkim rozczarowaniem i poczuciem porażki. Ja tak nie mam! Hurrrrra Chociaż tematów do rozmów też nie mam!!! No i to zaowocowało szybszym wyjściem do domu.
Plotki mnie nie pociągają, słuchanie cudzych wymądrzań mnie nudzi, a bogata nie będę, więc słuchanie o pogoni za bogactwem to totalna żenada.

Nasza trójka wyglądała bardzo fajnie. Dostałam zdjęcie z przyjęcia. Troje zadowolonych z siebie ludzi. Mój osobisty sukces ♥♥♥

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

Wewnętrzna przemiana

10 cze

Jakiego ducha w sobie nosisz?
Ducha chciwości, egoizmu, arogancji,
bojaźliwości, zwątpienia, poczucia niższości?
Wówczas w twoim sercu i wokół ciebie
jest blokada, nie dosięgnie cię żaden promień słońca.
W twoim wnętrzu jest ciemno i zimno. Nie czujesz się dobrze,
nie jesteś zadowolony, a co dopiero szczęśliwy.

Szczęście nie zależy od pieniędzy i przyjemności,
od zdrowia i życia jak w El Dorado.
Szczęście i nieszczęście wyrastają z wewnętrznego samopoczucia,
z twoich myśli i odczuć i ze wszystkiego,
co świadomie bądź nieświadomie dzieje się w tobie.
Jeśli czujesz się nieustannie niezadowolony i godny współczucia,
dokonaj natychmiast wewnętrznej przemiany.
Skieruj swoje myśli na słoneczną stronę.
Nie pozwól mrocznym uczuciom i namiętnościom
władać dłużej twoim wnętrzem.

Dokonaj w tych dniach odnowy! A jeśli jesteś chrześcijaninem,
otwórz szeroko wszystkie okna twojego serca
na przyjęcie wspaniałej, nadzwyczajnej mocy Ducha,
który chce cię stworzyć na nowo – Ducha Świętego.
Wesprze cię w ubóstwie i niedoli swą porywającą miłością,
radością, dobrocią i niewiarygodnie cudownym szczęściem. *

 

the-blind-eyes

 

 

A czas płynie

płynie

płynie

i płynie…

Mój czas

 

* Żyć każdym dniem, czyli jak znaleźć wielką radość w małych rzeczach, Phil Bosmans, Seven Wrocław 2004, s. 176

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Książka

 

Uwolnić i oddać się

05 cze

Wiem, że ludzkiego cierpienia nie da się zlikwidować
za pomocą kilku pięknych słów.
Mimo to zadaje sobie czasem pytanie:
Co to da, gdy człowiek chowa się za cierpieniem,
nieosiągalnie daleki od swoich bliźnich?
Spróbuj każdego dnia na nowo polubić życie i ludzi.
Chociaż nie jest to łatwe,
zbierz się przynajmniej każdego ranka na odwagę
i spójrz na wszystko trochę łagodniej.

Ludzie to nie anioły niosące cię na skrzydłach.
Życie ze swoimi ciosami losu, chorobami,
rozczarowaniami i niepowodzeniami
może być wielkim ciężarem.
Jeśli jednak nieustannie narzekasz,
wszystko staje się jeszcze gorsze. Gdy masz czarne myśli,
nad twoją głową zbiera się tylko nowe nieszczęście.
Jedyne lekarstwo to uwolnić się, oddać się.
Oddać się miłości za życie, za ludzi.

Żyć dzisiaj! Zamknąć przeszłość.
Nic w niej już nie możesz zmienić.
A przyszłość? Nie martw się za wiele.
Pomyśl o tym, co dziś trzymasz w rekach:
o słońcu i świetle; kwiatach, które kwitną;
jedzeniu i piciu; dziecku, które się do ciebie uśmiecha.
Obyś tylko potrafił wierzyć, że za gęstą, tajemniczą zasłoną
nędzy i niedoli stoi Ojciec, który cię lubi!
Obyś tylko potrafił mu ufać! *

 

plum-flower-588281_640

 

 

* Phil Bosmans „Żyć każdym dniem czyli jak znaleźć wielką radość w małych rzeczach”, Seven, Wrocław 2004. s. 172

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Książka

 

Wszystko ma swój czas

31 maj

Odsypiam

To wszystko, co ostatnio się dzieje, nie działa dobrze na mnie.
Jest mi ciężko. Domykam sprawę, którą powinnam skończyć w 2013 roku, zaraz po ucieczce.
Wszystko ma swój czas.

Wszystko ma swój czas

Czas sadzenia

I czas wyrywania tego, co się zasadziło…

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.*

CZAS WOJNY I CZAS POKOJU

Czas

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Czas dbania o siebie

28 maj

Byłam na rekolekcjach.

 Ksiądz prowadzący rekolekcje przeczytał fragment z Księgi Syracha

Słuchałam i wyławiałam fragmenty, które do mnie osobiście trafiały…

Dawno tego nie robiłam.

Dawno…

I tak na tle tego wszystkiego, co dzieje się ostatnio poczułam odrobinę otuchy, nadziei a nawet pewności, że dam radę.

Będzie trudno, ale będzie warto!

„Mądrość Syracha, 2

1. Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie!
2. Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
4. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!
5. Bo w ogniu doświadcza się złoto (…)
12. Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym (…)



http://www.bibliacatolica.com

Nie, nie opuściłam rąk. Nie warto…

Gdybym tak zrobiła, zmarnowałabym prawie cztery lata. Nowe cztery lata.

Ucieczki z trudnych dla mnie sytuacji mam opanowane do perfekcji. Ile można uciekać???

Przyszedł czas dbania o siebie

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Nadzieja…

24 maj

Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.

Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.

Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.

 

Czesław Miłosz

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Muzyka, Poezja

 

Już milion wejść :-) na blogu

14 maj

Już milion wejść na bloga :-)

A co dalej???

W życiu??

Dobrze

Na razie mam zgryz. J, czyli ojciec moich dzieci przypomniał sobie o nich i na dzień dziecka może zrobić im niespodziankę.

Właśnie – na Dzień Dziecka. Niespodzianka do przyjemnych raczej nie należy. 1 czerwca odbędzie się sprawa w sądzie o … obniżenie alimentów. Ojciec doszedł do wniosku, że dzieciom starczy po 10 zł na osobę. 10 ZŁOTYCH NA OSOBĘ!!!! Razem 20 zł. Resztę szczegółów przemilczę, bo nie są zbyt miłe dla mnie, a nawymyślał ich bardzo dużo.

Ostatnio mam wiele nerwowych dni. Zimno na dworze, zimno w domu i powiało chłodem w życiu.

Chciałabym zawołać, że mam to wszytko w d…, ale niestety nie mam.

Ludzie wciąż mnie zadziwiają…

No dobra, pora się zwijać.

Pozdrawiam czytelników

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

„Małe wielkie rzeczy” Jodi Picoult – fragment o naszym życiu

08 maj

W książce Jodi Picoult „Małe wielkie rzeczy” jest pewien fragment mówiący o upływie życia. Naszego życia

Oto on:

„   Wszyscy to robimy. Udajemy, że nas upływ czasu nie dotyczy. Rzucamy się w wir pracy. Pielimy grządki. Tankujemy benzynę, kasujemy bilety i robimy zakupy, więc nasze tygodnie na pozór niczym się nie różnią. A potem któregoś dnia, ni stąd, ni zowąd dostrzegamy, że nasz synek wyrósł na mężczyznę. Któregoś dnia patrzymy w lustro i widzimy siwe włosy. Któregoś dnia dociera do nas, że pozostało nam mniej życia, aniżeli przeżyliśmy. I myślimy: „Jakim cudem to tak szybko zleciało?”. Przecież dopiero wczoraj pierwszy raz piłam legalnie alkohol, zmieniałam synkowi pieluszkę, byłam młoda.
   Kiedy nachodzi nas ta refleksja, zaczynami liczyć. Ile czasu nam jeszcze zostało? Ile zdołam weń wepchnąć?
   Część z nas podąża za tą refleksją. Ruszamy w podróż do Tybetu, uczymy się rzeźbić, skaczemy ze spadochronem. Próbujemy udawać, że koniec nas nie dotyczy.
   Lecz pozostali dalej tankują , kasują i kupują, bo dzięki temu mogą zapomnieć o tym, co nieuchronne.
   Część z nas nigdy nie idzie po rozum do głowy.
   Inni dostają nauczkę szybciej niż pozostali” (s. 419-420)

Są to słowa czarnoskórej pielęgniarki Ruth oskarżonej o spowodowanie śmierci noworodka.
Nie miała łatwego życia. Pochodziła z biednej rodziny. Jej matka była pokojówką bogatego państwa na Manhattanie. Sama wychowała ją i siostrę.
Ruth wyszła za mąż i urodziła syna. Jej mąż zginął w Afganistanie. Sama wychowywała syna i pragnęła dla niego dobrego życia. Poświęcała się pracy i odkładała na studia własnego dziecka. Była z niego dumna…

Cały jej świat, pieczołowicie budowany ciężką pracą runął jednego dnia. Jej świat skończył się tak nagle, jakby wybuchła w nim bomba burząca wszystko. Została bez pracy, bez perspektyw, bez studiów dla syna… I to wszystko dlatego, że była czarna i dlatego, że mimo zakazu przełożonych zbliżyła się do białego dziecka, by go ratować przed śmiercią. Dziecko zmarło a nacjonalistyczny ojciec oskarżył ją o morderstwo.

Kiedy czytałam o przebiegu procesu skojarzyłam go z „Procesem” Kafki.
W USA o niewinności, lub winie decydują przysięgli. Grupa wyłonionych osób przysłuchuje się mowom prokuratora i obrońcy. Proces podobny jest do rozgrywki szachowej – ważna jest strategia i siła argumentów. Ruth była instruowana przez obrończynię, żeby nie poruszała kwestii rasowej. Ok, tylko jak jej nie poruszać, kiedy pokrzywdzony jest skinheadem z wytatuowaną swastyką na gołej czaszce i mówi o wyższości białej rasy. Pluje na czarną pielęgniarkę i krzyczy, że najchętniej zabiłby sukę…

On może mówić o białej rasie a ona nie może mówić o swoim kolorze skóry, ani tym bardziej o poczuciu bycia wykluczoną z białego społeczeństwa. Dlaczego nie została skazana za zaniedbania jej biała koleżanka po fachu, która miała zajmować się niemowlakiem i zostawiła go zaraz po zabiegu obrzezania, udzielając pomocy innej pacjentce? Czy to nie jest przejaw dyskryminacji rasowej? Ruth siedzi na sali sądowej i wie, że stoi na straconej pozycji. Przeciw niej jest nawet oskarżająca ją czarna prokurator. Czuje, że musi zabrać głos, że za długo siedziała cicho i znosiła poniżenia. Chce przestać być niewidzialna. Chce, żeby wszyscy ją dostrzegli, nawet za cenę utraty wolności. Zabiera głos…

Nie zdradzę jak skończyła się rozprawa sądowa. Nie zdradzę…

Należę do takich osób jak Kennedy, obrończyni z urzędu, którą Turk określił w następujący sposób: (…) na pewno piję dyniową latte. Założę się, że głosowała na Obamę, płaci na schroniska po obejrzeniu reklam ze smutnymi psiakami i wierzy, że świat byłby wspaniały, gdyby ludzie się dogadali” (s. 501) On nie znosił „miękkich” liberałów.

Tak, wierzę, że świat byłby wspaniały, gdyby ludzie się dogadali, ale wiem też, że to utopijne myślenie…

Należę też do osób pokroju Ruth – niewidzialnych i wtapiających się w tło. Od 2013 roku ośmieliłam się zabierać głos i mówić, że ja jestem ważna. JA JESTEM WAŻNA! Mam coraz więcej odwagi, aby o tym świadczyć.

Poszłam po rozum do głowy.

Dostałam nauczkę szybciej niż pozostali.

 

 

 

Fragmenty tekstu pochodzą z książki „Małe wielkie rzeczy” Jodi Picoult, przekład Magdaleny Moltzan-Małkowskiej, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2017.

 

****

A to ze strony, którą bardzo lubię:

Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w niewłaściwej historii, odejdź. – Mo Willems

Masz prawo odejść z każdej historii, w której się nie odnajdujesz. Masz prawo odejść z każdej historii, w której siebie nie kochasz.

Masz prawo wyjechać z miasta, które gasi twoje wewnętrzne światło, zamiast sprawiać, że będziesz świecić jeszcze jaśniej, masz prawo spakować wszystkie swoje manatki i zacząć od nowa gdzieś indziej i masz prawo zredefiniować znaczenie swojego życia.

Masz prawo rzucić pracę, której nienawidzisz, nawet jeśli wszyscy mówią ci, żeby tego nie robić i masz prawo szukać tego czegoś, co sprawia, że nie możesz doczekać się jutrzejszego dnia i reszty swojego życia.

Masz prawo opuścić tych, których kochasz, jeśli źle cię traktują, masz prawo stawiać siebie na pierwszym miejscu, gdy z czymś się mierzysz i masz prawo odejść, kiedy próbowałeś wielokrotnie, ale nic się nie zmieniło.

Masz prawo dać odejść toksycznym znajomościom, masz prawo otaczać się miłością i ludźmi, którzy cię budują i sycą. Masz prawo wybierać tę energię, której potrzebujesz w życiu.

Masz prawo wybaczyć sobie swoje największe i najmniejsze błędy i masz prawo być dla siebie miłym, masz prawo patrzeć w lustro i faktycznie lubić osobę, którą w nim widzisz.

Masz prawo uwolnić się od swoich własnych oczekiwań.

Niekiedy postrzegamy odejście jako niewłaściwą rzecz lub kojarzymy je z poddaniem się lub ucieczką, ale bywa, że odejście jest najlepszą rzeczą jaką możesz dla siebie zrobić.

Odejście pozwala ci zmienić kierunek, zacząć od nowa, odnaleźć siebie i świat. Odejście czasami ratuje cię od utkwienia w niewłaściwym miejscu z niewłaściwymi ludźmi.

Odejście otwiera nowe drzwi zmian, wzrostu, szans i odkupienia.

Zawsze masz wybór, by móc odejść, dopóki nie znajdziesz miejsca, do którego przynależysz i tego, co czyni cię szczęśliwym.

Masz nawet prawo porzucić swoje stare ja i odkryć siebie ponownie.

Rania Naim

 

I tego się trzymajmy! :-D

 

ze strony:
http://dobrewiadomosci.net.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Książka, Muzyka, Życie