RSS
 

Czy oczy są zwierciadłem duszy? Frazes czy prawda?

12 paź

Podobno oczy są zwierciadłem duszy i odbijają to, co w tej duszy się dzieje. Oczy jednych ludzi są więc roześmiane, innych marzące a innych smutne, lub przestraszone. Czy taka jest dusza ludzka?

 

 

Widziałam oczy, które wołały o pomoc, bo ta osoba bardzo przeżywała stratę kogoś, kto był dla niej bardzo bliski.  Oczy odbijały przeraźliwą pustkę i rozpacz. Te oczy były jak ciemna, zimna studnia, w której nie można dostrzec dna.

Niedawno przeczytałam takie zdanie ” Jeśli trzymamy się kurczowo czyjejś miłości albo uzależniamy od niej nasze szczęście, stajemy się niewolnikami tej relacji. Oszukujemy samych siebie, wierząc, że nasze szczęście pochodzi od tej osoby. Prawdziwa miłość pozwala nam być w sposób wolny tym, kim jesteśmy”.

Pozwolę sobie przytoczyć pewną opowieść:

Ramakrishna, jeden z największych indyjskich mędrców opowiada następującą historię:

      Był sobie pewien świątobliwy mąż, który wędrował po lasach, doznając nieustannie obecności Boga. W swojej wędrówce przybył któregoś dnia do miasta i znalazł tam wspaniałego młodego człowieka, do którego zwrócił się tymi słowami:

- Dlaczego marnotrawisz tu swój czas? Pójdź ze mną do lasu a pokażę ci, jak doświadczyć Boga pokoju i szczęścia.

Młody człowiek odrzekł:

- Nie mogę. Mam żonę, która mnie kocha. Byłaby zrozpaczona, gdybym odszedł. Mam dzieci, które liczą na mnie. One też bardzo mnie kochają. Jesteśmy w naszej rodzinie bardzo sobie bliscy. Jest to rodzina ogromnie się kochająca. Nie mogę tak po prostu zostawić ich i odejść.

Świątobliwy mąż powiedział na to:

- To iluzja, wytwór twojej wyobraźni. Oni wcale cię nie kochają tak, jak myślisz. I ty też wcale ich nie kochasz tak, jak myślisz.

Młody człowiek odparł:

- Ależ na pewno tak jest!

Na to świątobliwy mąż:

-Sprawdźmy to! – i zaproponował – Daję ci tu trochę pewnej mikstury. Po przyjściu do domu wypijesz ją i uśniesz, jakbyś był martwy, ale będziesz świadomy wszystkiego, co się dookoła ciebie dzieje. Przyrzekam ci, że wkrótce potem przyjdę i przywrócę cię do życia.

Młody człowiek zgodził się. Przyszedł do domu, wypił miksturę i padł jak martwy. Pierwsza znalazła go żona. Poczęła krzyczeć i biadolić i nie mogła znaleźć ukojenia.

- Mój biedny mąż – wołała – jakże bardzo go kocham. Dlaczego Bóg tak szybko go zabrał?

Dzieci również nie mogły się uspokoić. Do domu zeszli się też wszyscy sąsiedzi, starając się rodzinę wesprzeć. Mówili także, jak bardzo kochali tego człowieka. On zaś myślał sobie: „Spodziewam się, że kiedy świątobliwy mąż teraz przyjdzie, zobaczy sam, jak wszyscy mnie kochali i jak mnie teraz żałują”.

Świątobliwy mąż zjawił się i zapytał:

- Co tu się stało?

Na to żona:

- Mój biedny mąż – tak bardzo go kochałam, a teraz odszedł a ja nie wiem, co bez niego pocznę!

Dzieci mówiły to samo. Sąsiedzi też go wychwalali. Świątobliwy mąż oświadczył:

- Mogę przywrócić tego człowieka do życia. Mam tu oto trochę mikstury. Jeśli wleję mu ją do ust ożyje.

Wszyscy przestali płakać i patrzyli z nadzieją na świątobliwego męża. Ten zaś mówił dalej:

- Ale, aby mikstura odniosła skutek, musi być spełniony pewien warunek. Jedno z was powinno wypić połowę mikstury, po czym umrze. Widząc jak bardzo go kochacie, jestem pewien, że bez wahania warunek ten spełnicie.

Pierwsza odezwała się żona:

- Czym jest dom bez matki? Mój mąż nie umie gotować. Mój mąż nie potrafi troszczyć się o dzieci – krótko mówiąc, stwierdziła, że ona nie może wypić mikstury.

Dzieci mówiły:

- Tato przeżył dobrze życie. Bóg go wynagrodzi. My jesteśmy młodzi i życie dopiero przed nami.

 Sąsiedzi mieli własne rodziny, wobec czego żaden z nich nie był skłonny wypić mikstury. Świątobliwy mąż przywrócił w końcu młodego człowieka do życia a ten nie patrząc na nikogo z obecnych, poszedł z nim do lasu. (Fragment książki „Jak wielki jest twój Bóg”).

Wielka iluzja miłości. I tak od oczu przeszłam do iluzji miłości. Podświadomie? Może. Miłość też potrafi być wyrażana wzrokiem. Mówimy przecież: Masz takie zakochane oczy!

 
Komentarze (7)

Napisane przez w kategorii Muzyka, Życie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Lucja

    4 grudnia 2015 o 22:05

    A ja się do końca nie zgodzę. A co z miłością do siebie?
    Jeżeli sami siebie nie pokochamy to kto? Nikt nas nie pokocha bardziej niż my sami (nie mylić jednak z egocentryzmem i życiem kosztem innych. Zdrowy egoizm, jak to się mówi, jest pożądany).
    Ciekawy blog, zostanę na dłużej i poczytam
    http://kielcemoje.blogspot.com/

     
    • Anula

      4 grudnia 2015 o 22:12

      Właśnie, jeśli sami siebie nie pokochamy, zawsze będziemy szukać miłości i jej niestety nie znajdziemy. Pozdrawiam

       
  2. mag_a

    7 lutego 2016 o 10:05

    Hej! Ja jednak widzę duszę w oczach. A oczy patrzące na mnie z miłością sprawiają cuda :).
    Wracając do tej opowieści mędrca – na wszystko można spojrzeć z drugiej strony. Może i rodzina nie kochała tego człowieka bardziej niż siebie samych, ale jeśli chodzi o niego, a przecież zawsze w końcu chodzi o nas samych, to jak on ich kochał, skoro zostawił ich i poszedł sobie do lasu? Ja kochając nie zrobiłabym tak. Przecież oni nic złego mu nie zrobili, on sam wybrał życie z nimi. I teraz co?
    Chce być bliżej Boga niż człowieka?
    Przecież kto nie kocha człowieka, którego widzi nie może kochać Boga, którego nie widzi.
    A poza tym Bóg jest w każdym człowieku.
    Jak można zostawić dzieci myśląc o swoim lżejszym, bo bez obowiązków życiu?
    Ten mędrzec był mężczyzną!
    Ja jestem kobietą!
    Matką!
    Byłam żoną!
    Nie zostawiam tych, których kocham, których powołałam do życia.
    Może i ich miłość nie przeszła próby, ale jego to już na pewno nie!
    Nie można słuchać wszystkich mędrców.
    Ja ufam Jezusowi!
    Pozdrawiam serdecznie!:)
    Życzę postępów w poznawaniu siebie.

     
  3. ~Kamil

    5 marca 2016 o 23:55

    Ciekawa opowieść oddająca ludzkie podejście do życia drugiego człowieka tak ukochanego pustostanu……Też bym poszedł do lasu w tym świecie w którym brak miłości. . XXI dominuje w materializm i egoizm. Ludzi z sercem otaczających np. mnie można policzyć na palcach (czy na pewno?) są to ludzie którzy za mną stoją i wiem że są. W oczach zobaczysz tylko kolor źrenic.. Bez maski na twarzy którą nosimy, oczy są tylko oczami. Nie zaślepiajmy się miłością która bez szacunku i oddania do drugiej osoby jest tylko pustym uczuciem.
    Sam siebie nie kocham i nie próbuje pokochać. Akceptuje się i to jest być, żyć w zgodzie ze sobą. Kocham bliskich i są mi bezcenni. Życia za nich bym pewnie za nich nie oddał, bo cenie ich życie jak swoje.
    Po co mają się cieszyć że głupi się dał ;) Na pewno bym walczył za nich ginąc. Pozdrawiam.

     
    • Anula

      6 marca 2016 o 17:18

      Piękna odpowiedź. Głupi takich komentarzy nie pisze, więc więcej wiry w siebie Kamilu i warto siebie pokochać. Kiedy siebie kochamy zmienia się cały świat. Pozdrawiam :-)

       
      • ~Kamil

        8 marca 2016 o 18:38

        Przydał by się poradnik „JAK POKOCHAĆ SIEBIE DLA OPORNYCH” hehe ;) Może kiedyś mi się uda osiągnąć ten stan :)