RSS
 

„Opowiedz mi coś o sobie…”

04 lut

2005451_oczekiwanieOstatnio dużo rozmawiam. Odnowiłam a właściwie przypomniałam sobie o obecności kogoś, kto kiedyś był dla mnie bardzo ważny, z kim spędziłam dzieciństwo. Moja kuzynka, znajoma, towarzyszka młodości. Ktoś, do kogo miałam wielkie zaufanie, bo pochodziłyśmy z podobnych domów – niezbyt dobrych, niezbyt spokojnych, niezbyt bezpiecznych, ale przecież rodzinnych – takich, do których wraca się wspomnieniami po latach, bo tam był ktoś, kto jednak nas kochał, bo tam się wychowałyśmy, tam jest nasza kolebka. Takie domy wspomina się ze łzami w oczach. Łzy pojawiają się nie z nostalgii, ale z zupełnie innej przyczyny. Zapominamy o tych „przyczynach” starając się żyć „normalnie”, ale drzazga siedzi pod skórą, boli, ropieje. Trzeba czasu – i chyba ten czas nadszedł, żeby te drzazgi powyjmować.

Wczoraj siedziałam u niej bardzo długo i rozmawiałyśmy. Zaufałam jej i sobie. Myślę, że zaufałam tym razem właściwej osobie. Cieszę się, że mogę z nią porozmawiać szczerze, niczego nie ukrywać i nie bać się fałszywej opinii. Ona słucha cierpliwie a później cierpliwie tłumaczy. Nie szczędzi słów krytyki. Cieszę się, że krytykuje, bo to jest krytyka konstruktywna. Próbował z nami siedzieć jej mąż, ale zrezygnował stwierdzając:

- Nic tu po mnie. Nikt nie jest w stanie zrozumieć kobiet – uśmiechnął się i pod pretekstem zrobienia dla nas herbaty wycofał się do kuchni.

Potrzebna była mi taka rozmowa, bardzo potrzebna. Chciałabym odnaleźć dawną siebie. Osobę, która nie bała się przeciwności, przeszkód, która patrzyła bez strachu w przyszłość, z każdej sytuacji umiała znaleźć wyjście i chyba powoli taką siebie odnajduję. Dużo się nauczyłam. Przewracałam się a później podnosiłam. Za jedno jestem wdzięczna Bogu, że nie pozwolił mi zrobić czegoś, za co czułabym odrazę do samej siebie. Jest dużo sytuacji, których się boję, bo nie wiem jaki będzie ich koniec, ale nie ma niczego, co złamałoby moją godność. Zrobiłam dużo głupich rzeczy, których się dziś wstydzę, ale zawsze trzymałam głowę w górze. Zawsze broniłam własnej godności, żeby dziś z odwagą spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć:

- Jesteś wartościową kobietą i może dziś nie widzisz wyjścia z tej sytuacji, ale jutrzejszy dzień to rozwiązanie może przynieść. Trzeba jedynie zaufać i dziękować za to co dzisiejszy dzień nam przyniósł.

Trudne, ale można się tego nauczyć a właściwie nie nauczyć, ile odczuć potrzebę dziękowania nawet za złe chwile, bo one nas czegoś uczą. Sprawiają, że stajemy się silniejsi.

 

I jak zwykle do posłuchania piękna płyta Celin Dion „Let`s talk abaut love”

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Życie

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Anissa

    18 marca 2014 o 09:40

    Jestem pod ogromnym wrażeniem .Twojej mądrości ,spokoju, szkoda ,ze nie mam takiej przyjaciółki ! Pozdrawiam ciepło Anissa

     
    • Anula

      18 marca 2014 o 10:04

      Dziękuję! Zapraszam jak najczęściej! Serdecznie pozdrawiam!

       
  2. ~Teslowa.pl

    15 lipca 2014 o 21:45

    Świetny Blog! Jesteśmy Pełni Podziwu!
    Zapraszamy na Naszą stronę – być może znajdziesz na niej trochę inspiracji dla siebie!

     
 

  • RSS