RSS
 

Anthony de Mello – poszukując siebie.

07 lut

Antony de Mello  (ur. 4 września 1931 w Bombaju, zm. 2 czerwca 1987 w Nowym Jorku) – hinduski jezuita, psychoterapeuta, mistyk, kierownik duchowy. Przez siebie samego nazywany potocznie „chrześcijaninem Wschodu”, zaś przez przyjaciół – „mistrzem modlitwy”

Nauka duchowa zawarta we wszystkich jego książkach daje się sprowadzić do trzech podstawowych pojęć: „poznania” – „przebudzenia” – „świadomości”, na których ściśle opiera się ludzkie szczęście, oświecenie oraz miłość. Wiele jego medytacji oraz bajek zwraca uwagę na nieszczęście człowieka płynące z fałszywych przekonań, pragnień bądź wpływu kultury uniemożliwiającego osiągnięcie wewnętrznej wolności. De Mello stawiał przy tym pewien pomost pomiędzy buddyjskimi ”Czterema Szlachetnymi Prawdami a „stopniami doskonałości” św. Jana od Krzyża, nie tylko w odniesieniu do wyzbycia się przywiązań względem świata zewnętrznego, ale również w głoszeniu – mówiąc za św. Pawłem – potrzeby śmierci „starego człowieka” i „narodzinach nowego”. Korzystał z języka prostego, potocznego, pełnego żartobliwych anegdot, unikając zbyt intelektualnego dyskursu.

Jedna z jego głównych maksym brzmiała: „Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”.

W wielu konferencjach i książkach ojca de Mello poruszony został problem fałszywych zapatrywań na istotę miłości do Boga, modlitwy oraz Boskiej miłości do człowieka. Hinduski jezuita piętnował wynikające z pychy i niewdzięczności podejście do służby Bogu jako do okazji „wykupienia” u Niego wdzięczności za czynione dobro. Rzekomą miłość do Boga oczekującą jedynie wdzięczności i powodzenia nazwał „kupiecką”, tym samym przeciwstawiając jej miłość najzupełniej bezinteresowną, zdolną do czegoś wręcz przeciwnego niż w poprzednim przypadku − do ascezy. Kwestię tę najdobitniej przedstawił za pomocą medytacji mającej formę krótkiego dialogu, w której pierwsza strona buntuje się: „Nie wstyd Ci, że chcesz płacić za usługę wyświadczoną Ci z miłości?”, by po chwili padła rozstrzygająca odpowiedź Stwórcy: „Ja nie płacę nikomu; jedynie cieszę się twoją miłością”.

Dalszym etapem oświecenia jest radosna zgoda na wszystkie doświadczenia życiowe wynikające z woli Bożej.

Chciałabym napisać o książce „U źródeł” a są to ćwiczenia duchowe dla każdego, kto chce dokonać zmiany w swoim życiu. Autor w przedmowie napisał „Traktuj ją (książkę) jak schody prowadzące na taras. Gdy już się tam znajdziesz, zostaw schody, w przeciwnym razie nie zobaczysz nieba.

Gdy ogarnie cię Milczenie, książka ta stanie się twoim nieprzyjacielem. Wtedy ją odrzuć.” (s.8)

Książka wiele lat leżała na mojej bibliotecznej półce – kupiłam ją w 1994 roku. Była towarzyszką mojej młodości. Później na wiele lat o niej zapomniałam i wpadła mi do rąk właśnie teraz. Przypadek? – nie sądzę (jakby powiedział mój  syn ;-)). Cała książka bardzo przypomina ćwiczenia jakie zaproponował prof Mellibruda w ostatnim rozdziale książki „W poszukiwaniu siebie”.

Oto fragment z książki „U źródeł”:

„Wpatruję się więc teraz w majestat człowieka,

który wyzwolił się od wszystkiego,

co czyni nas niewolnikami

i co niszczy nasze szczęście…

Patrząc na taką wolność,

myślę ze smutkiem o swoim zniewoleniu.

Jestem niewolnikiem opinii publicznej.

pomyślę o tych chwilach,

kiedy czuję się poddany kontroli tego,

co społeczeństwo o mnie myśli…

Gonię za powodzeniem.

Widzę chwilę, w których uciekam

przed różnymi wyzwaniami i ryzykiem,

ponieważ nienawidzę pomyłek i niepowodzeń…

Jestem niewolnikiem potrzeby ludzkiej pociechy:

Ile to razy byłem uzależniony

od uznania i aprobaty ze strony przyjaciół…

i od ich zdolności kojenia mojej samotności…

Ile razy byłem zaborczy wobec moich przyjaciół,

tracąc moją wolność…

Pomyślę o tym, jak bardzo jestem niewolnikiem

moich wyobrażeń o Bogu…

Ile razy starałem się Nim posłużyć,

by zapewnić sobie życie bezpieczne,

spokojne, bez cierpienia…

Ile razy stawałem się niewolnikiem

obawy przed Bogiem

i zabezpieczenia się przed Nim

za pomocą obrzędów i przesądów…

Wreszcie pomyślę o tym, jak bardzo jestem

przywiązany do życia…

jak bardzo sparaliżowany

wszelkiego rodzaju lękami,

niezdolny do podjęcia ryzyka,

z obawy, by nie stracić przyjaciół

lub dobrego imienia,

powodzenia, życia lub Boga…

Patrzę więc z podziwem na Ukrzyżowanego” (s. 80 – 81)

Anthony de Mello „U źródeł”, WAM, Kraków 1994.

Jeżeli ktoś poszukuje swojego własnego JA warto przeczytać a może nawet oddać się ćwiczeniom – może znajdziemy KOGOŚ lepszego w sobie.

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz