RSS
 

„Słowa jak węże do ucha (…)” – czyli o kłamstwie.

25 lut

„A kiedy będziesz szeptać jej do ucha

Te wszystkie kłamstwa, które znam
To nie zapomnij, ona słucha
Bo nie zna Ciebie, tak jak znam Cię ja

I będzie ufnie chłonąć wszystkie słowa
Naiwnie wierzyć w każdy gest
I nie zrozumie nic,
Bo ona jest tylko plastrem na samotny dzień

Słowa, jak węże do ucha
Słowa, jak opium i miód
Ona, tak chętnie ich słucha
Słowa, poznałam je już”

Kiedy można kłamać? Czy w ogóle można? Kiedy kłamstwo jest usprawiedliwione?

Chrześcijańska etyka moralna wskazuje, że w postępowaniu moralnie dobrym muszą być użyte moralnie dobre środki. Cel jest ważny, ale też ważne są środki użyte do osiągnięcia celu. Jeżeli środki są złe, to nie może z nich wyniknąć dobry cel, chociaż intencje są dobre i osiągnięty efekt też jest dobry, ale sposób osiągnięcia celu jest zły,np. nie można kraść, aby mieć za co utrzymać rodzinę. Dobrze, ale nie o tym chciałam pisać! Moje dywagacje są właśnie spowodowane pewną historią, której reżyserem było życie. Historia o kobiecie i mężczyźnie :-) .  Obserwowałam tę historię z ciekawością. Zastanawiałam się, kiedy ta kobieta „przejrzy” na oczy, kiedy otrząśnie się z zauroczenia pewnym mężczyzną, który w stosunku do niej był delikatnie mówiąc, bardzo nieszczery.

Kasia a właściwie Katarzyna, bo to już kobieta dorosła, poznała przypadkiem Pawła. Od lat mieszkają w jednym mieście, ale ich drogi skrzyżowały się ponad rok temu. Katarzynę i Pawła połączyła trudna historia życia – bardzo ciężkie, wręcz traumatyczne przeżycia małżeńskie. Jakie? Nie będę pisać, bo nie w tym rzecz – miałam przecież pisać o kłamstwie. On samotnie wychowywał syna a ona dwie córki. Zaczęło się od niezbyt zobowiązujących rozmów, od przypadkowego uśmiechu, uścisku ręki, spojrzenia w oczy. Niby nic, a jednak. Rozmowy były coraz częstsze. Kasia bardzo długo potrafiła siedzieć ze słuchawką  telefonu przy uchu i słuchać a że była kobietą pełną empatii więc coś tam zaczęło kiełkować w jej samotnym sercu. Według niej Paweł był taki „biedny”. Wychowywanie małego dziecka, ogromny smutek po stracie żony, walka z „depresją”, samotność. Nareszcie znalazł pokrewną duszę. Żalił się przez telefon do Kasi a ona słuchała, słuchała, słuchała… A że była kobietą energiczną rozpoczęła akcję RATUJEMY PAWŁA. Matka Teresa,  Matka Polka, siostra miłosierdzia w jednym. Nareszcie poczuła się potrzebna. W jej życiu znów pojawił się cel. Do tej pory załamana (przecież jest kobietą samotną z dwójką dzieci) zaczęła tryskać optymizmem i energią. Jej „dziełem” były kolejne akcje typu – sprzątam dom u Pawła, robię piknik dla dzieci, gotuję obiad dla Pawła a nawet wyjazd z trójką dzieci na wakacje. Jedna wielka akcja POMOC DLA PAWŁA.  A Paweł oczywiście dziękował, był zauroczony, podziwiał, chwalił, patrzył w oczy Kasi mówiąc jej, że jest najlepszą i najpiękniejszą kobietą na świecie, że ma szczęście, że ją spotkał i oczywiście w dalszym ciągu żalił się nad swoim losem. Katarzyna dwoiła się i troiła. Było jej ciężko, ale nie narzekała a wręcz przeciwnie była szczęśliwa. Jej były mąż nigdy nie zachwycał się nią w taki sposób. Nie mówił takich miłych słów. Akcja POMOC trwała.

Pewnego dnia Kasia usłyszała, że ktoś widział Pawła w kawiarni z brunetką (Kasia była blondynką). Ktoś inny widział Pawła w kinie – chyba z tą samą brunetką. U Kasi zapaliło się czerwone światełko – blado czerwone – bo nie chciała wierzyć ludzkiemu gadaniu.

- Ja jestem dla niego najważniejsza – sam mi to mówi. Przecież on nie ma nikogo. Miał, owszem, ale to już przeszłość. Sam mi to mówił – powtórzyła, jakby chciała samą siebie przekonać. Niepewność a z nią niepokój zostały jednak zasiane, ale… akcja POMOC trwała dalej. Kasia się „wkręcała” . On oczywiście żadnych deklaracji miłosnych jej nie składał, ale… Ona bez słów wiedziała, że ją kocha.

- Przecież tak się mną zachwyca – mówiła, kiedy ktoś ją ostrzegał.

- On musi mnie kochać, przecież tak patrzy w moje oczy, a kiedy mnie przytula świat przestaje istnieć – pełna romantycznych uniesień wyznawała przyjaciółce.

- Oj Kaśka, ty lepiej uważaj!  - ostrzegała przyjaciółka.

Ale jak uważać? Po co? Świat znów dla Kasi wydawał się wspaniały. Promieniowała szczęściem a przyjaciółka jest po prostu wredna i zazdrosna – myślała Kasia.

Pewnego wieczoru Katarzyna ze znajomymi wybrała się do kina. Nowa komedia nomen omen „Wkręceni”.

- Fajna obsada. Chodź, rozerwiesz się! – zachęcali znajomi.

- Dobra i tak nie mam żadnych planów- przyznała Kasia i pomyślała jeszcze – racja, przecież Paweł nigdzie mnie nie zabiera, ani do kina, ani do kawiarni, nie przedstawia mnie rodzinie ani znajomym. Dziwne, ale…

Seans był wieczorem. Kasia z grupą znajomych, rozgadana i roześmiana szła w kierunku budynku kina. Weszli do środka i stanęli w kolejce po bilety.  Katarzyna coś z przejęciem opowiadała znajomym kiedy jej wzrok padł na fotele pod ścianą. Siedział tam Paweł a obok niego TA właśnie brunetka. Rozmawiali ze sobą. On patrzył w jej oczy i trzymał ją za rękę. Ona wpatrzona w niego, jak w tęczę, zasłuchana. Sielanka. Katarzyna stała z opuszczonymi rękami, blada jak ściana.

- Więc jak to?! Przecież to miało być skończone. Przecież mówił. On mi to mówił, zapewniał… Więc…

Koleżanka zobaczyła, co się dzieje i taktownie wyprowadziła bladą i roztrzęsioną Kasię na zewnątrz, na świeże powietrze.

Nie było scen typu – jak mogłeś, dlaczego kłamałeś. Nie było krzyku. Z oczu Kasi kapały rzęsiste łzy.Ramiona drgały wstrząsane szlochem. Koleżanka podała chusteczkę i mocno przytuliła roztrzęsioną kobietę.

Przecież nic się nie stało. On jej nic nie obiecywał ani tym bardziej nie wyznawał miłości, więc skąd te łzy?

Ech życie…

Tego wpisu można posłuchać w aplikacji Audioblog

logo_audioaudioblog_small_white1.png

 
Komentarze (21)

Napisane przez w kategorii Audioblog, Muzyka, Życie

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Atka

    12 marca 2014 o 20:01

    No cóż takie jest życie … ale jeśli już o tym wie to teraz może być już tylko lepiej ;)

     
  2. ~Pysia

    12 marca 2014 o 20:05

    Może stąd, że była zakochana.

     
  3. ~ssHaDee

    12 marca 2014 o 21:14

    brak deklaracji ze strony Pawła, w żaden sposób nie powinien usprawiedliwiać jego czynów. choć wydawać by się mogło, że skrzywdzony przez los powinien docenić pomoc kobiety otwartej na Niego i przede wszystkim dziecko.

     
  4. ~Krysiowe

    12 marca 2014 o 23:24

    Nie widzę tytaj kłamstwa. On nic nie obiecywał i nic nie mowił o brunetce. Nie wiem na jakiej podstawie Katarzyna mówi o kłamstwie.

     
    • ~Qlka

      13 marca 2014 o 09:18

      Nie tylko słowa mogą być kłamstwem… Jeśli ktoś udaje uczucie, udaje te spojrzenia i tę bliskość to to też jest kłamstwo…

       
  5. ~Bozena

    13 marca 2014 o 08:32

    Tak to klamstwa nie tylko slowami mozna oklamać nie tylko slowami wyrazamy obietnicę Nie samymi slowami wyrazamy uczucia Jesli przyjmujesz czyjes zaangazowanie pozowalasz by sie zblizył OBIECUJESZ

     
    • ~km

      13 marca 2014 o 10:04

      Dobrze piszesz. Dokładnie tak samo uważam.

       
  6. ~Anita

    13 marca 2014 o 10:38

    Drogie Panie…szanujmy siebie, to oni też nas poszanują. „Pawełkom” i „Piotrusiom” dziękujemy :-).

     
  7. ~hell

    13 marca 2014 o 14:10

    Cytat „Paweł oczywiście dziękował, był zauroczony, podziwiał, chwalił, patrzył w oczy Kasi mówiąc jej, że jest najlepszą i najpiękniejszą kobietą na świecie, że ma szczęście, że ją spotkał i oczywiście w dalszym ciągu żalił się nad swoim losem.” Widac potrzebował, a taka postawa – skoro nie powiedziałem wprost, to nic nie znaczy – w sytuacji gdy stale wykorzystuje dobre intencje drugiego człowieka, mając świadomość z czego wynikają – jest czystym tchórzostwem, albo świadomą złą intencją. Możesz wybrać.

     
  8. ~Kacper

    13 marca 2014 o 16:23

    Niestety opowiadania jest bardzo tendencyjne. Nawet jednak z tego opowiadania trudno jest wyciągnąć wniosek o winie Pawła.
    Niczego jej nie wyznawał, niczego jej nie obiecywał. Najprawdopodobniej traktował ją po prostu jako znajomą albo nawet przyjaciółkę i to wszystko. O wielkim uczuciu ona sobie dopowiedziała i dorobiła resztę historii.
    Rany boskie! Gość jej nie zaprasza do kina, do kawiarni, nie przedstawia znajomym – jak ktoś mający chociaż kapkę oleju w głowie może tego nie zrozumieć.
    P.S. Co za głupoty z zaznaczaniem, że nie jestem spamerem. A jeśli jestem spamerem i zaznaczę, że nie jestem?

     
    • Anula

      13 marca 2014 o 16:32

      W końcu odezwał się jakiś mężczyzna!

       
      • ~Kacper

        13 marca 2014 o 21:15

        Owszem, odezwałem się. Właściwie to jest mój pierwszy komentarz do bloga. Zbulwersowało mnie bardzo jednostronne potraktowanie problemu.

         
        • ~Radek

          16 marca 2014 o 08:56

          Mogę powiedzieć tylko tyle.
          Jestem teraz w podobnej sytuacji ale to ja pomagam i wierzcie mi, że na prawdę ciężko jest wytłumaczyć sobie, ze przecież Ona nic mi nie obiecuje.
          Jest dokładnie jak w tej historii ale Ona mówi mi że jest mężczyzna ważny dla niej, że nikt nigdy tak jej nie pomógł jak ja. Spotykamy się głównie u niej ale do kina czy na spacer nie chce pójść ze mną. No coż chyba się zakochałem ale chyba tylko ja.
          I powtórzę TRUDNO JEST WYTŁUMACZYĆ SOBIE…

           
          • ~Kacper

            16 marca 2014 o 23:08

            Co jest trudno wytłumaczyć? To, że się w kimś zakochaliśmy a ten ktoś w nas nie? Przecież to jest normalne! Przecież z wynika czystej logiki. Często jest tak, że A jest zakochany w B a B nie jest zakochany w A! Zdarza się, że B lubi A, jest dla niego ważny ale nie jest zakochany i nie da się tego zmienić ani wyżebrać! Też przez to przechodziłem jako osoba „poszkodowana” ale takie jest życie.
            Myślę, że najlepiej jest w takiej sytuacji po prostu uczciwie porozmawiać i wyjaśnić swoje uczucia i oczekiwania.
            Czasem najlepsze może być po prostu zerwanie kontaktu i nie chodzi tu o zerwanie kontaktu z urazy.

             
    • ~Barbara

      17 marca 2014 o 18:53

      Aha! A co powiesz o odwrotnej sytuacji? Facet spotyka się z piękna kobietą, kupuje jej prezenty, biżuterię, kwiaty, pomaga robić remont w mieszkaniu. Jest na każde zawołanie bo ona taka bidulka. A po pół roku okazuje się ze ona ma oficjalnego narzeczonego i właśnie wychodzi za mąż. No i co powiesz? Tylko bez przeklinania proszę. Przecież ona niczego mu nie obiecywała.

       
      • ~Kacper

        17 marca 2014 o 22:24

        Zaraz, zaraz…
        Kupowanie prezentów i kwiatów moim zdaniem jest już formą wyrażania zaangażowania, jeśli kobieta to przyjmowała to zachowywała się trochę nie fair. Oczywiście pytanie jeszcze czy bywali razem w kinie, czy przedstawili się swoim rodzinom? Jeżeli tego nie było to on też był naiwniakiem.
        Natomiast pomoc w remoncie mieszkania nie musi świadczyć o zaangażowaniu. To może świadczyć o pomocy przyjacielowi czy przyjaciółce i pretensje typu – ja ci pomogłem w remoncie a ty mnie nie kochasz uważam za niepoważne.

         
  9. ~agatta

    16 marca 2014 o 12:14

    Wielka miłość w liceum. Po maturze rozeszły się nasze drogi. Daleko. Dwa krańce świata: USA i Polska. Spotkanie po 25 latach i miłość , która nigdy nie umarła, wybuchła jak wulkan. Znów rozstanie. Po kilku miesiącach, najwspanialszy tydzień mojego życia. Tydzień…. Znów rozstanie. I od tego czasu NIC. Cisza. Bez odpowiedzi na maile, telefony….Świat jest mały i niestety w globalnej wiosce, niczego nie da się ukryć. Już wiem, ze ON na pewno żyje, i ma tam żonę i kochankę,!!!. Podobno był po rozwodzie, w trakcie zmiany miejsca pracy… I tyle. Ale wszystko co tak pięknie się zaczęło, plany, obietnice, pękło jak bańka. Serce boli, głowa myśli. Dobrze że mam wspomnienia. Nie na darmo stare powiedzenie mówi, ze nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki…..

     
  10. ~Pantera

    17 marca 2014 o 02:44

    Normalna kobieta wieje przed sierotą a nie otacza go opieką. Może coś tam pomóc ale od walki z depresją jest psychiatra lub psycholog a nie kobieta, jak chciała robić za Matkę Teresę to ma za swoje i tyle w temacie. Wampiry emocjonalne są wszędzie sztuką jest się od nich odradzać a nie dawać ograbiać.
    Jakie kłamstwo – nie obiecywał nic, nie zapraszał nigdzie miał swoją „pocieszycielkę” i tyle a od zabawy miał inne.
    Dobra bajer połowa sukcesu na jedną działa sierota a na drugą macho.
    A co do podobania się nie wykluczone że podobało mu się więcej kobiet. Czy to że ktoś nam się podoba oznacza że musimy z nim być?
    Rzadko któremu facetowi odpowiada Matka Teresa – Matka to matka a kochanka, żona, czy partnerka to coś zupełnie innego

     
    • ~Piotr

      18 marca 2014 o 10:59

      Dokładnie tak jest. A właściwie powinno być.
      Facet – sierotka, to pasożyt. Zresztą odpowiednikiem u kobiet jest „kobieta-pijawka”. ;)

       
  11. ~Piotr

    18 marca 2014 o 10:56

    1. Nic nie obiecywał.
    2. Sama się nakręcała
    3. Sama stworzyła sobie akcję „pomocy”
    4. Była ostrzegana przez przyjaciół

    Oczywiście stało się, ale Ona ponosi także odpowiedzialność. On etyczno moralną ( okłamywał) ona odpowiedzialność racjonalną ( bo była głupia i naiwna ).

    Żal mi jej. Ale współczuć jej trudno.

     
  12. ~Alba

    18 marca 2014 o 11:00

    No, cóż – dzisiejsze czasy nie lubią przysiąg, obietnic etc. Zawsze można wtedy powiedzieć: „Nic Ci nie obiecywałem, więc o co chodzi?!” (Jak monsieur Hollande…). Takie rozkosze „wolnej miłości.” A jednak nasza NATURA nie daje się oszukać – i im mniej mamy „prawo” liczyć na wierność i uczciwość (nie wiem, na co liczyła konkubina Hollanda – przecież on DLA NIEJ porzucił matkę czwórki swoich dzieci! Wierzyła, że jest od tamtej lepsza, piękniejsza, że on i jej nie wymieni na „nowszy model”?) – tym bardziej ich pragniemy. A kłamstwo zawsze boli tak samo.