RSS
 

Archiwum - Marzec 15th, 2014

Chrześcijańska terapia w książce M. R. Carothers „Moc uwielbienia”

15 mar

Odkrywam na nowo siebie.

Staje się silniejsza (jeszcze muszę dodać „chyba”, ale kiedyś przestanę to słowo dodawać).

                Przechodziłam fazę ateizmu – myśląc, że Boga nie ma. Fazę agnostycyzmu – mówiąc Bóg jest, ale nie interesuje Go co się z nami/ze mną dzieje. Szukałam dowodu na istnienie Boga. Gdzie teraz jestem? W jakiej fazie? Mój syn mówi, że Boga wymyślili sobie ludzie, aby łatwiej im się żyło, aby mogli się usprawiedliwiać i aby mieć się do kogo odnieść, kiedy jest im ciężko. W pewnym sensie ma rację.

W moim odczuciu – teraz, w tym momencie wierzę, że Bóg jest. Istnieje. Jest chociaż ja o Nim zapomniałam. Czytałam książkę „Moc uwielbienia” i trudno to wytłumaczyć w sposób racjonalny (przynajmniej przeze mnie), bo moja sytuacja życiowa przechodziła przez ogromne zmiany. Zmiany nie były „fajne” – raczej bolesne, ale potrzebne. Otworzyły mi oczy na sytuacje w których tkwiłam. Mogłam je zmienić – zamknąć. Strach jest nadal, ale nie ma chorej zależności. Poczucia, że muszę coś robić, aby ktoś pozytywnie mnie postrzegał. Śpię spokojniej. Mój „pociąg” powoli wyskakuje ze starych torów. Ktoś pomaga mi znaleźć nowy tor. Mówi, że ja nie chcę – ma rację. Nie chcę, bo mieszka we mnie strach – ten dawny- oswojony i lęk przed nowym – nieznanym.

„Bóg ma wyjątkowy plan na twoje życie” (s. 89) – ile razy to słyszałam i zawsze miałam wątpliwości – wiadomo jakie. Zawsze, gdy to słyszałam wyobrażałam sobie cudowne życie, które mnie spotka a wcale tak nie było. Były za to próby – choroby, śmierć, uwikłanie w trudne sytuacje – nic dobrego więc denerwuje mnie taki tekst.

„Nic w twoim życiu nie jest przypadkowe. Bóg z miłością dosięgnął cię i przyciągnął do siebie przez różne zaplanowane przez Niego okoliczności” (s.89)

„Bóg chce, abyśmy stali się czymś (ja bym dodała kimś). No tak wiemy o tym! Bóg chce, byśmy mieli więcej miłości, życzliwości, więcej cierpliwości, więcej wiary, pokoju, delikatności, dobroci, pokory oraz więcej dyscypliny wewnętrznej, byśmy mogli być jego świadkami gdziekolwiek będziemy. Prawda?

Jasne, ale większość z nas myśli, że musimy wprowadzić w życie religijny program samoulepszenia, samemu próbując bardziej kochać, być życzliwymi, cierpliwymi, pokornymi, delikatnymi i zdyscyplinowanymi. A im bardziej próbujemy, tym bardziej stajemy się sfrustrowani.

To Bóg ma dokonać zmian. On chce byśmy mu się powierzyli i ufali, że On nas przemieni. (…)

Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża, co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe (Rz12,2)” (s. 90)

„Jakimi metodami Bóg nas przemienia?

‘Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorakich doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu.’ (1P1, 6-7)

Tak właśnie wzrasta nasza wiara!” (s.91)

„Pamiętaj, wiara oznacza świadome postanowienie, że będę wierzyć w coś, czego nie możemy zobaczyć, ani udowodnić”

Skoro Bóg mówi, że ze wszystkiego wyprowadza dla nas dobro, a my widzimy, jak wszystko ma się ku złemu, to nasza wiara wzrasta, gdy polegamy na słowie Boga i dziękujemy Mu za wszystko, co się dzieje” (s.92)

„Miłość znaczy dla nas więcej niż cokolwiek innego na całym świecie. Zostaliśmy stworzeni, by kochać Boga i aby kochać się wzajemnie. Gdy nie kochamy, to zaczyna panować strach. Jesteśmy ranieni, rozżaleni, boimy się siebie nawzajem, nienawidzimy się, nosimy w sobie poczucie winy.

Nasze zranione emocje, nasze obawy, frustracje, nasze mechanizmy obronne, nasze destrukcyjne zachowania – wszystko bierze się z braku miłości.” (s. 94-95)

I fragment co do którego mam jeszcze dużo wątpliwości:

„Miłość, która akceptuje, wspiera i wierzy w innych, jest cierpliwa, życzliwa, nie jest egoistyczna, nie zazdrości, nie unosi się pychą, nie szuka swego, wszystko znosi, nie unosi się gniewem. Nie pamięta złego i nie przejmuje się, gdy musi cierpieć niesłusznie. Miłość, która jest wierna, wszystkiemu wierzy i współweseli się z prawdą. Taka miłość zniesie wszystko i nie słabnie w żadnych okolicznościach.

Taką miłość ma względem nas Bóg i taką nakazuje nam, byśmy mieli względem siebie nawzajem. Taka miłość leczy rany po dawnych krzywdach, oddala strach, wymazuje urazy i zadawnione pretensje. Taka miłość scala nas i pozwala odwzajemnić kochaniem bez obawy o odrzucenie i zranienie. Taką miłość Grecy zwali agape – świadome, rozumne, duchowe oddanie.” (s. 94-95)

„Możliwe, że pracujesz w miejscu, albo jesteś w sytuacji z której Bóg planuje cię wyprowadzić. Jednak jest konieczne, byś teraz przyjął swoją obecną sytuację z radością i podziękował za nią Bogu (u mnie bardzo trudne – jeszcze nie bardzo potrafię). Kiedy dziękujemy Bogu za każdą trudność poddając się Jego woli za każdym razem, to On może wprowadzić nas na to miejsce, gdzie chce nas mieć.” (s.166)

„Twoim zadaniem obecnie jest podziękować Mu za to, gdzie jesteś w tym momencie!

Skoro Bóg przez Ducha Świętego pokazuje ci, że piętnaście lat temu poczyniłeś zły wybór (skąd ten przypadek – ja też mówię o 15 latach), gdy dobrowolnie dokonałeś go niezgodnie z wolą Bożą – tak jak ją wtedy rozumiałeś – to przyznaj się przed Nim do tego złego wyboru. Poproś Boga o wybaczenie, podziękuj mu za to i poproś, by cię poprowadził w naprawie tego, co mogłeś uczynić ze szkodą dla innych ludzi. Potem dalsze życie, począwszy od tego momentu, oddaj całkowicie w ręce Boga i zaufaj, że On jest teraz za wszystko odpowiedzialny. Teraz uwielbiaj Go i dziękuj za twoją obecną sytuację w każdym szczególe.

Możesz odkryć, że moc Boża działa, by cię wyprowadzić z obecnego stanu w krótkim czasie, albo możesz odkryć, że moc Boża przemienia cię pośrodku całej sytuacji. Cokolwiek się dzieje, to nadal mu dziękuj, bo on za to odpowiada.” (s.166-167)

Dopiero teraz dobrnęłam do końca książki a czytam ją od początku lutego. Długo, bo książka nie jest gruba. Zakończenie książki znów mnie zaskoczyło. Dlaczego? A to dlatego, że biorę udział w pięknym i dużym przedsięwzięciu – przedstawieniu wielkopostnym, które będzie wystawiane w naszym miasteczku 12 kwietnia. Przedstawienie będzie opowiadać o wydarzeniach od złożenia Jezusa do grobu do wniebowzięcia Jego Matki. W przedstawieniu gram rolę Duszy Pokutującej a później jestem kobietą z ludu – czyli ogólnie mówiąc jestem statystką – nikim ważnym. Końcówka książki to sceny, które oglądam na próbach. Przypadek – nie sądzę :-) . Te same słowa! Te same obrazy!

„My także jesteśmy jak uczniowie. Gdy próby i smutki pojawią się na naszej drodze, nasze pierwsze reakcje to: ‘o Boże, czemuś mnie opuścił?’

Lecz Jezus powiedział:

‘To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.’ (J 16,33)” (s. 221)

„Kręcimy głowami nad stanem tego świata jakbyśmy mówili: ‘Teraz jest tak wiele dowodów, że Bóg nie czyni wiele w obecnym czasie’.

Lecz Jezus powiedział swoim uczniom, żeby spodziewali się wojen, trzęsień ziemi, gradu, rozruchów, epidemii i tak dalej – wierny obraz świata, w którym żyjemy i obietnica, że może być jeszcze gorzej.

Jezus rzekł:

A gdy to się dziać zacznie, nabierzecie ducha i podniesiecie głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (Łk 21,28)

Kiedy sytuacja się pogarsza na tym naszym świecie, to nie jest dowód, że Bóg jest nieobecny lub obojętny.

Wręcz przeciwnie.

Wszystkie te znaki stanowią dowód, że Bóg jest bardzo blisko, że każda część Jego planu i Jego cel się wypełnia, jak to jego słowo nam obiecuje. (…)

Słowo Boże mówi nam, żebyśmy  się radowali w naszych próbach.” (s.222)

„To o czym myślicie, że jest bolesnym dowodem nieobecności Boga w naszym życiu, jest w istocie Jego wynikającym z miłości postanowieniem, by was do siebie przyciągnąć – aby wasza radość była pełna!

Spójrzcie w górę i uwielbiajcie Go!

On was kocha!” (s.223)

 Fragmenty tekstu pochodzą z ksiązki: Moc uwielbienia, Merlin R. Carothers, POMOC, Częstochowa 2013.

Mój strach

Dziękuję Ci Panie!

Za lęk przed samotnością

Dziękuję Ci Panie

Za strach przed bezdomnością

Dziękuję Ci Panie

Za 15 lat życia w strachu

Dziękuję Ci Panie

Za nadgorliwość i odgadywanie cudzych myśli

Za wyręczanie kogoś

Za bycie cieniem pełnym strachu

Dziękuję Ci Panie

Za pozbycie się siebie prawdziwej

Za podkulanie ogona kiedy słyszę krzyk

Kiedy widzę niezadowolenie

Za te wszystkie lata

Kiedy uważałam że jestem nikim

Dziękuję Ci Panie

Za poranione relacje z ludźmi

Za zagubienie dzisiaj

Dziękuję Ci Panie

Za poczucie pustki i bezsensu

Za łzy które nie chcę przestać płynąć

Dziękuję Ci Panie

Za to że nie rozumiem mojego bólu

Dziękuję Ci Panie

Za to że jestem niepokorna

Że kłócę się z Tobą

Że nieraz mówię że Cię nie ma

Dziękuję Ci Panie

Za to że jednak przy mnie jesteś

Dziękuję Ci Boże!

Tego wpisu można posłuchać w aplikacji Audioblog

logo_audioaudioblog_small_white1-300x102.png

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Audioblog, Książka