RSS
 

Archiwum - Marzec 17th, 2014

Zakładniczka Miłości – opowieść z morałem.

17 mar

„Drzwi pojedynczej celi zostają otwarte, w progu stoi konwojent.
– Zakładniczka Miłości Nr 201055, z rzeczami do wyjścia!
– Znowu na przesłuchanie?! Znowu mam cierpieć?!
– Twój wyrok dobiegł końca. Wychodzisz!
– Ale ja nie chcę! Ja chcę tu zostać! Przyzwyczaiłam się!
– Musisz zwolnić celę. Myślisz, że jesteś jedyna? Więzienie mamy przepełnione! Inne Zakładniczki czekają w kolejce, a my już nie mamy miejsc! Odsiedziałaś swoje.
– Dobrze. Skoro nie mogę zostać. Dokąd mam iść?
– Za mną. Odbierzesz rzeczy osobiste, dokumenty i do widzenia.
Kobieta idzie za konwojentem do małego pomieszczenia na końcu korytarza. W pokoiku czeka strażnik:
– Historia więźnia? – pyta konwojenta.
– Artykuł Wielka Miłość, wyrok piętnaście lat o zaostrzonym rygorze.
– Jak bardzo zaostrzonym? Na czym polegał?
– Bardzo zaostrzony, – odpowiada kobieta. Zazdrosny był, bił bardzo, okrutnie, bałam się go, nigdzie nie wychodziłam z domu do pracy i z powrotem, w ciągu piętnastu lat związku rozstawaliśmy się 13 razy, ale wracaliśmy do siebie, wciąż bardzo go kocham. Potem mnie rzucił, w trudnym momencie zwolnili mnie z pracy, przestałam zarabiać, a przecież żyliśmy z mojej pensji. Bardzo się zmartwił, że teraz nie będzie pieniędzy na nic, całkiem się zamknął w sobie, strach było patrzeć. Potem się zaczęły kłótnie, awantury. Ale ja go rozumiem!
– Ale ja pani nie rozumiem. Wygląda na to, że kupiła pani tę swoją wielką miłość za pieniądze?
– Proszę o nim źle nie mówić! On mnie kochał! Kochał!
– Skąd pani wie? Z czego to wynika?
– Mówił, że kocha, że jest ze mną szczęśliwy, że jestem dla niego idealną kobietą.
– No pewnie, że idealną! Przy pani jak przy mamusi. Nakarmi, napoi, kieszonkowe podrzuci, zrozumie, wybaczy. Żyć nie umierać. Dopóki pani z pracy nie wyrzucili.
– Niech pan tak nie mówi!
– Taką mam pracę. Wypuszczam na wolność Zakładniczki Miłości. I zapobiegam recydywie. Więc rozumiem, że gdy odchodził, to właśnie tak pani powiedział, że kocha, że jest pani idealną kobietą. Proszę uczciwie odpowiedzieć.
– Uczciwie. Nie, powiedział, że jestem złą gospodynią, złą kobietą i że przez całe życie będę żałować, że go straciłam. Nie po raz pierwszy tak się zachował. Zawsze odchodził, kiedy było ciężko.
– Wychodzi na to, że miał rację. Pani jeszcze nie zdążyła wyjść na wolność, a już się pani prosi z powrotem do celi. Żałuje pani, że straciła swojego oprawcę.
– To co mam robić??? Przecież go kocham!!! A jak sobie inną znajdzie? Przecież mówił, że nigdy nie będzie sam.
– Co prawda to prawda. Przyssie się do innej Wielkiej Mamusi –  Zakładniczki Miłości. Niejedna taka chodzi po świecie. Więzienie nam pęka w szwach od tych opiekunek wiecznych syneczków. Co pani zamierza robić na wolności?
– Nie wiem. Boję się. Co mam robić? Komu jestem taka potrzebna?
– Jaka?
– Gruba, brzydka, zwyczajna! Ta miłość to był dar od losu! Dlatego go pokochałam, że mnie dostrzegł, docenił.
– Rozumiem. Faktycznie, jak pani będzie się sama tak traktować, to nikt porządny się nie zainteresuje. Spisała się pani na straty, to nie ma co się dziwić.
– To co mam robić?
– Pewnie zacząć od szacunku do siebie. Ma pani za co siebie szanować. Zniosła pani 15 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, przeżyła pani jakoś, a to już samo w sobie jest godne szacunku.
– Pracuję, mieszkanie kupiłam. Twarda jestem. I pracy się nie boję.
– No widzi pani! Wolność po to właśnie się odzyskuje, żeby pomyśleć, przewartościować. Oddam pani teraz rzeczy z depozytu, proszę kwitować: serce rozbite – sztuk 1, zgniecione poczucie własnej wartości – sztuk 1, zasuszona samoocena – sztuk 1, połknięte urazy – 5 skrzynek, standardowe obrażenia – 1 komplet, siniaki – 4 komplety, wielka miłość, przeceniona – sztuk 1.
– Mogę tego nie odbierać?
– Oczywiście! Tylko czekam, kiedy pani z tego zrezygnuje! Pójdzie do utylizacji.
– To co mi zostanie?
– Wolność. Swoboda wyboru działań, życzeń i innych takich. Proszę sobie wybrać coś nowego, co pani chce.
– A można wybrać? Odzwyczaiłam się przez 15 lat od normalnego życia. Trochę się boję.
– To nic, to normalne. Proszę, tu ma pani zaświadczenie o odbyciu wyroku. Ma pani prawo zwrócić się o pomoc do każdego Rehabilitanta. Z reguły kierujemy tam wszystkie Zakładniczki Miłości. Na pożegnanie prezent dla pani od administracji więzienia. Pudełeczko z miłością do siebie. Działa na baterie słoneczne czyli zawsze.
– Dziękuję.
– Otworzę pani teraz bramę. Witamy w Wolnym Świecie. I żebym nigdy więcej tu pani nie widział!

Strażnik otwiera bramę i była Zakładniczka Miłości nieśmiało stawia pierwsze kroki w przestrzeni, jasnej i słonecznej. Wolny Świat nieco ją przeraża  jak ptaka, który dorastał w klatce, a teraz został wypuszczony na wolność. Będzie musiała nauczyć się szybować w tej swobodnej i radosnej rzeczywistości. Tak, jak robią to, zgodnie z prawami natury, ptaki i ludzie”.

Na motywach opowiadania Iriny Sieminoj. Tłumaczenie I.Z.
Po Pierwsze Ludzie - 
https://www.facebook.com/Po.Pierwsze.Ludzie

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet