RSS
 

„Sztuka mówienia nie. Jak uchronić swoje życie przed manipulacją” i czuć się z tym dobrze.

08 maj

sztuka-mowienia-nie-frontcover

Bardzo często z trudnością przychodzi nam odmawianie. Boimy się, że odmawiając komuś będziemy źle postrzegani, nielubiani, odrzuceni, niepotrzebni. „Lecimy” z pomocą a później mamy kaca moralnego, bo w tym pomaganiu zatracamy siebie, swoje potrzeby i swój cenny czas. Nic nie zyskujemy, czasami nawet nie mamy przysłowiowej satysfakcji a tracimy wiele – w tym swoją osobistą wolność. Pytamy wtedy rozgoryczeni, czy było warto?

Mamy wokół siebie wielu ludzi. Z wieloma z nich wchodzimy w relacje znajomości i przyjaźni. Mamy obok siebie naszych partnerów życiowych, współmałżonków, dzieci. Każdej z tych osób staramy się w jakiś sposób pomóc. Kiedy pomaganie jest „zdrowe”? W jaki sposób  odmówić pomagania i nie czuć się z tym źle? Kiedy mówienie „nie” jest dobre? Jak się tego nauczyć? Często zadawałam sobie takie pytania, kiedy widziałam swoją bezradność w sytuacjach, gdzie pomagałam tracąc swój czas. Zyskiwałam za to wiele nerwów, niepewności a często też zamiast podziękowań słyszałam słowa niezadowolenia czy wręcz krytyki.

Jak nauczyć się odmawiać?

Swoim sposobem sięgnęłam po książkę. I znalazłam! Książkę napisaną przez chrześcijan :-), z wieloma fragmentami zaczerpniętymi z Biblii, ale nie napisanej w sposób „nawiedzony”. Cytaty z Biblii pomagają zrozumieć, albo pokazują sposób postępowania. Autorzy wyjaśniają na ich podstawie zdrowe sposoby zachowań, to znaczy takie, które nam i innym przynoszą korzyść. Warto sięgnąć, przeczytać i zacząć stosować.

Podzielę się kilkoma spostrzeżeniami, które wynotowałam czytając „Sztukę mówienia nie”. Resztę doczytacie w książce, bo to, co napiszę to mój punkt patrzenia na problem. Wy będziecie mieli swój.

„Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawa Chrystusowe” (Ga 6,2) – werset ten wskazuje na naszą odpowiedzialność w stosunku do innych.  Często ludzie bywają obarczeni ciężarami, z którymi sobie nie radzą. Brakuje im sił, przekonania lub wiedzy, aby rozwikłać jakiś problem i potrzebują pomocy. Czy ten werset mówi o tym, że powinniśmy zapomnieć o sobie i robić za innych to, czego oni nie są w stanie zrobić? Może jest to okazywanie ofiarnej miłości Chrystusa? Chrystus uczynił to samo dla każdego z nas…

Z drugiej strony w wersecie 5 czytamy, że każdy poniesie własny ciężar. Każdy człowiek nosi jakieś brzemię, którego nikt za niego ponieść nie może. Jest to indywidualny „ładunek”, z którym codziennie trzeba się uporać. Pewnych rzeczy nikt za nas nie zrobi. To właśnie znaczy być odpowiedzialnym za siebie.

Słowo greckie użyte w wersecie 2 jako „brzemię” tłumaczy się jako „nadmierny ciężar”, albo „ciężar, który przytłacza”. Taki ciężar jest jak głaz. Potrafi zmiażdżyć człowieka. Głazów w zasadzie nie należy dźwigać samemu. Takie głazy to momenty kryzysów i tragedii życiowych.

Z kolei greckie słowo przetłumaczone jako „ciężar” (wers 5) oznacza „ładunek”, albo „ciężar codziennego trudu”. Wskazuje na nasze codzienne zadania. Własny „plecak” można a wręcz należy nieść samemu (s. 29-30).

W relacjach z innymi, które w nas w jakikolwiek sposób godzą, są przyczyną frustracji, smutku, strachu – w takich sytuacjach należy zdać sobie sprawę , że jedynym rozwiązaniem jest usunięcie się. Niczego nie zmienimy a sami siebie będziemy „męczyć”. Trudno się odsunąć, bo chcemy pomagać, ale czy nasze samopoczucie nie jest ważniejsze? Wytyczanie granic. Biblia każe nam oddalić się od tych, którzy nas ranią i znaleźć dla siebie spokojne miejsce. Nasze usunięcie może wywołać u osoby opuszczonej poczucie straty, które niekiedy owocuje zmianą postępowania (por. Kor 5, 11-13) (s. 36)

Boimy się sprzeciwić trudnym i raniącym nas relacjom, bo boimy się samotności. Nie bójmy się tego! Samotność jest oczyszczająca i otwiera nas na inne relacje. Należy otworzyć się na wsparcie ze strony innych ludzi, wtedy odkrywamy, że „krzywdziciel” nie jest jedynym źródłem miłości na świecie. Znajdując wsparcie innych zaczniemy budować zdrowe granice swojego własnego „ja”. Potrzebujemy innych także ze względu na to, co sobą reprezentują i czego możemy się od nich nauczyć. Otwórzmy się na wsparcie i pomoc INNYCH.  (s.38)

Kiedy już wyjdziemy do innych w zdrowych relacjach musimy nauczyć się wyznaczać własne granice. W wyznaczaniu własnych granic trzeba być konsekwentnym. Konsekwencje są ostrymi kolcami na drutach naszych zasieków. One to uświadamiają innym szacunek z jakim traktujemy samych siebie. Dzięki nim ludzie poznają, że wyznaczane przez nas zasady są nam drogie i zawsze jesteśmy gotowi stanąć w ich obronie. (s.39)

Księga Przysłów mówi, że ustalenie granic i uznanie swojego zakresu odpowiedzialności ocala życie ( zob. Prz 13,18-24).

Rodzice, którzy mówią dzieciom, że stawianie własnych zapór, albo odmawianie żądaniom innym jest czymś złym, sugerują tym samym, iż każdy może sobie wobec nich poczynać, jak mu się żywnie podoba. (s. 53). Często mówimy dzieciom: ustąp, podziel się, zrób coś, bo sprawiasz komuś smutek. Dziecko słucha naszych poleceń, bo jesteśmy rodzicami. Wyrządzamy mu szkodę, bo później nie będzie umiało odmówić. Będzie cierpieć, ale zrobi tak jak chciała mama, albo jak chciał tata, chociaż rodziców nie będzie, bo dziecko będzie dorosłe. Zablokowanie umiejętności mówienia NIE upośledza dziecko na całe życie. Taką postawę nazywamy uległością. Nie możemy zmienić drugiego człowieka możemy tylko na niego wpływać. Powinniśmy zmienić siebie, aby nie podlegać destrukcyjnemu wpływowi innych. (s.99)

Naszą główną troską w odniesieniu do drugiego człowieka powinno być nie to, czy postąpi tak, jak my byśmy na jego miejscu postąpili, albo czy zrobi to, co chcielibyśmy, żeby zrobił, lecz czy miał wolność wyboru sposobu działania (s.100). Kto uznaje wolność drugiego człowieka, lepiej czuje się z własną. 

Trzeba otwarcie i uczciwie mówić o tym, co nas boli w zachowaniach czy w słowach drugiego człowieka. Niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami (Ef 4, 25) (s.105)

Fałszywe motywacje uniemożliwiają wytyczanie sensownych granic. Wytyczanie granic, czyli mówienie NIE jest dobre. Chronimy siebie i swój czas. Stajemy się osobami, które cenią siebie i tak jesteśmy postrzegani przez innych. – jako ważne, godne zaufania, które się ceni i szanuje. Warto nauczyć się mówić NIE!

Wiele problemów dotyczących granic wynika z lęków związanych bezpośrednio z daną relacją. Prześladują nas obawy przed utratą sympatii, miłości i aprobaty drugiego człowieka oraz kontaktu z nim, przed jego gniewem, odsłonięciem się przed nim, itd. Wszystkie te obawy są w istocie brakiem miłości a Bóg chce, byśmy nauczyli się prawdziwie kochać. Problemy dotyczące relacji międzyludzkich można rozwiązać w ramach tych relacji. (s.113) Osoby, które odsuną się od nas kiedy powiemy „nie” w istocie nigdy nie były nam bliskie, chciały wykorzystać naszą dobrą wolę i nasz czas. Nie kochały nas…

Autorzy wyliczają następujące mity dotyczące granic:

  • Granice to egoizm – nie – dzięki nim lepiej troszczymy się o innych (inni sami robią to co powinni a nie oglądają się na nas).
  • Granice to nieposłuszeństwo – nie – człowiek, który nie umie powiedzieć NIE, nie potrafi też naprawdę powiedzieć TAK. Brak mu autentycznej, płynącej z serca motywacji do posłuszeństwa, miłości, odpowiedzialności.
  • Granice to narażanie nas na ból i przykrość – nie- ustanawianie granic wiąże się bezpośrednio z mówieniem prawdy.
  • Granice to ranienie innych – nie- granice strzegą nas przed utratą tego, co dla nas cenne.
  • Granice to gniew – nie-  eksplozja gniewu jest charakterystyczna dla okresu uświadamiania sobie naruszeń, z których przedtem ludzie ci nie zdawali sobie sprawy. Dostrzegając u siebie gniew  odsłońmy go w relacji z osobą, której dotyczy. Wyznajmy do . Drugim krokiem jest odbudowanie zranionych obszarów duszy. Rozwój granic owocuje z czasem większym poczuciem bezpieczeństwa. Granice obniżają poziom gniewu.
  • Cudze granice nas ranią – nie- jeśli jest w naszym życiu osoba, której odmowy nie potrafimy znieść, to w gruncie rzeczy sprawuje ona kontrolę nad naszą egzystencją. Niezdolność do zaakceptowania cudzych granic może wskazywać ma problemy z odpowiedzialnością za własne sprawy.
  • Granice wywołują poczucie winy – nie – wszystko co ludzie nam ofiarują – miłość, czas, czy pieniądze – winniśmy przyjmować jako dar. W pojęciu daru nie ma miejsca dla jakichkolwiek zobowiązań. Odpowiedź na dar powinna się sprowadzać jedynie do wdzięczności. Prawdziwy dawca nie oczekuje nic w zamian. Ofiaruje powodowany miłością i pragnieniem wyświadczania komuś przysługi. Niczym więcej. Gdy dawca sprawia wrażenie obrażonego lub rozgniewanego szczerym podziękowaniem, jego dar był najprawdopodobniej tylko pożyczką. Jeśli zaś wystarczy mu okazanie wdzięczności, mamy do czynienia z prawdziwym darem, który nie powinien wywoływać żadnego poczucia winy.
  • Granice to palenie za sobą mostów – nie – jesteśmy współwłaścicielami naszych granic. Jeżeli widzimy taką potrzebę, mamy prawo je skorygować. (s. 120 – 137)

Jak komunikujemy uczucia, które czujemy w różnych sytuacjach związanych z wytyczaniem granic? Nie powinniśmy używać takich zwrotów jak: uważam, myślę, wydaje mi się. Trzeba mówić: smutno mi, przykro mi, boję się, czuję się samotny. Odsłonięcie własnej słabości i podatności na zranienia jest początkiem bliskości i troski. (s.174)

Zamiast być odpowiedzialnym za naszych najbliższych, czyli zamiast ratować ich z opresji, winniśmy sprzeciwiając się każdemu dostrzeżonemu złu, wykazywać się odpowiedzialnością w stosunku do nich. Odpowiedzialne postępowanie jest bardzo trudne, ale niezbędne. Autorzy przedstawiają ciekawą tabelę Prawa naszej mocy przed wytyczeniem granic i po wytyczeniu granic i np. co zrobi osoba, na którą ktoś krzyczy. Przed wytyczeniem granic powiemy a nawet będziemy krzyczeć: „Przestań na mnie wrzeszczeć. Zachowuj się jak człowiek” a po „Możesz krzyczeć, ale ja na ten czas zmieniam pomieszczenie” – łatwo a jak ciężko na to wpaść. Zwykle słysząc krzyczącego odpowiadamy krzykiem!

To na razie tyle. Książka jest bardzo pomocna w budowaniu własnych granic a tym samym budowaniu szacunku do samego siebie.

Warto przeczytać i znaleźć coś dla siebie.

Na podstawie książki „Sztuka mówienia nie. Jak chronić swoje życie przed manipulacją”, Henry Cloud John Townsend, VOCATIO, Warszawa 2014.

 Ciekawy artykuł: Choroby psychosomatyczne – jak im zapobiegać? i Choroby psychosomatyczne – o wpływie emocji na nasze zdrowie.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS