RSS
 

Festiwal młodych chrześcijan – zniewolenia duchowe i ja – poszukiwaczka odpowiedzi.

01 lip

10404265_688367564563729_1872951297111048637_nNiedawno brałam udział w festiwalu młodych chrześcijan.  Impreza organizowana na wzór Lednicy, ale w wydaniu kameralnym. Przyjeżdża młodzież z paru okolicznych parafii. Nie ma spędu, tłumów, wydeptanych pól, grupek młodzieży, którzy preferują swobodną zabawę gdzieś na uboczu. Było spokojnie i „klimatycznie”. W programie było spotkanie z dwiema „osobistościami” – Robertem Tekieli i Maćkiem Musiałem. Ten drugi nie dotarł z „ważnych powodów”. Szkoda, bo młodzież na niego czekała. Czekała zwłaszcza ta żeńska część młodzieży, która po otrzymaniu informacji, że Musiała nie będzie, nie kryjąc rozczarowania masowo usunęła się z pod sceny. Dla mnie nawet bez Musiała nie było nudno, ale wiadomo – ja nie jestem już młodzieżą.

Pojechałam tam z powodu tematu, który mnie osobiście bardzo zainteresował. TekieliZniewolenia duchowe i manipulacja – dlatego pojawił się Robert Tekieli. I to Tekieli zaczął spotkanie swoją konferencją. Po jego wystąpieniu poczułam niedosyt. Owszem opowiedział historię swojego barwnego życia i przedstawił czym zajmuje się obecnie, ale… Niedosyt pozostał. Jego sposób postrzegania zniewoleń jest bardzo powierzchowny, wręcz dziecinny. Młodzież zadawała pytania, na które pan Robert odpowiadał bardzo zdawkowo, „dyplomatycznie”. Jedna z dziewczyn zapytała o zagrożenia płynące z zabawy lalkami hello kitty. Zapamiętałam jedno z jej pytań:

- Czy pozdrawianie słowem hello też niesie ze sobą zagrożenie duchowe? Przecież mówimy hello a hell oznacza przecież piekło, więc mamy się tak nie pozdrawiać?

Pytanie śmieszne, ale młodzi ludzie bardzo poważnie podchodzą do takich tematów. Ich wiek sprzyja poszukiwaniom. Chcieliby dowiedzieć się czegoś konkretnego,a nie słyszeć odpowiedzi typu „nie, bo nie”. Duchowość ich pociąga, jak wszystkich, którzy poszukują jakiejś alternatywy dla swojej samotności, braku zrozumienia, częstego poczucia bycia gorszymi, brzydszymi, nierozumianymi. Poszukują czasami bardzo intensywnie i z różnymi skutkami. Odpowiedzi na pytania chyba rozczarowały nie tylko mnie. Udało mi się zadać pytanie dotyczące łączenia zasad religijności chrześcijańskich z filozofią zen. Zapytałam czy takie połączenie jest złe, czy może wywołać zagrożenia duchowe. Wielu duchownych chrześcijańskich mówi o medytacji, a zasady medytacji czerpane są z religii wschodu – buddyzmu, filozofii zen, hinduizm, itp. Pan Tekieli odpowiedział, że filozofia zen jest przykładem wielobóstwa, więc jest zła i nie powinna być brana pod uwagę. Bardzo ograniczone spojrzenie, bardzo średniowieczne. Dobrze, że są tacy ludzie jak de Mello (był), czy Rohr dla których medytacja była furtką do lepszego poznania człowieka i znalezienia oparcia w Bogu. Wiem, nie było czasu na lepszą odpowiedź, ale pan Robert mógł się lepiej postarać. W medytacji zen istnieje wiele podobieństw między buddyjskimi technikami medytacyjnymi a mistyką chrześcijańską (np. duchowość  św. Jana od Krzyża). Medytacja wzorowana na zen sprzyja rozszerzeniu horyzontów duchowych i moralnych człowieka, otwierając go na nowe obszary doświadczeń. Świadomy chrześcijanin nie będzie hermetyczny, ale będzie czerpał z tego, co może go wzbogacić mentalnie, moralnie i duchowo. Mamy XXI wiek i nikt w smoki już nie wierzy a pan Robert nieświadomie każe nam wracać w ciemne średniowiecze.   Zakupiłam reklamowaną przez niego książkę, której jest autorem, ale nie zachwyciła mnie. Zbyt powierzchowna, mało rzeczowa i czasami miałam wrażenie, że pisana na ilość a nie na jakość a szkoda. Znalazłam recenzję książki i podaje link do strony, bo zgadzam się z recenzentem: racjonalista.pl

   10340153_688370684563417_3278037951389323069_nNie zawiódł za to ksiądz Kralka. Całe spotkanie w Płonce poprowadził w mistrzowski sposób. Młodzież słuchała go z ciekawością. Adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwy o uwolnienie i nałożenie krzyża świętego Benedykta pełne mistyki i przeżyć. Uczta duchowa. Później msza św. i piękne kazanie ks. Kralki. W kościele młodzi ludzie siedzieli zasłuchani. Z przodu, przede mną jakaś młoda dziewczyna zaczęła głośno szlochać. Siedziała na podłodze i zanosiła się płaczem. Podeszłam do niej, położyłam swoją prawą dłoń na jej głowie a lewą na ramie. Przyciągnęła moją dłoń do mokrego policzka. Nie wiem dlaczego do niej podeszłam. Jakaś siła mnie do niej pchała. Nie znałam jej. Myślałam, że odepchnie moje ręce. W pewnym momencie odwróciła zapłakaną twarz w moim kierunku. Popatrzyłyśmy na siebie. Nie odsunęła moich dłoni. Przytuliła się mocniej. Miałam łzy w oczach. Trzymałam dłonie na jej głowie a ona powoli się wyciszała.   Dziwnie to wyglądało. Ona siedziała na podłodze a ja stałam za nią i trzymałam jej głowę. Ksiądz Kralka też powoli kończył kazanie. Homilia się skończyła. Wszyscy wstali do modlitwy. Ona też wstała, odwróciła się i mocno się do mnie przytuliła. Jak bardzo młodzież czuje się dziś samotna, jak bardzo potrzebują ciepła i zrozumienia i jak bardzo my, dorośli im tego ciepła żałujemy „zasłaniając się” przemowami na temat właściwego zachowania a wystarczy czasami przytulić. Takie łatwe a takie trudne.

krzyż św. Benedykta

Medalik św. Benedykta, który dostaliśmy w pakiecie startowym noszę na szyi.

Ma chronić przed złym.

Może dzięki niemu śpię spokojniej …

zdjęcia ze strony: KSM Diecezji Łomżyńskiej

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Facebook.com, Życie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz