RSS
 

Modlitwa czy medytacja, a może jedno i drugie?

25 sie

Kaplica w Ośrodku Medytacji i Dialogu Międzyreligijnego w Lubiniu., foto: fot. lubin.benedyktyni.pl

Osoba, z którą często rozmawiam zwróciła moją uwagę na filozofię zen. Chodziło o przekierowanie mojej uwagi z przeszłości na to, co dzieję się dziś, dzieje się tu i teraz. Nie chodziło o zmianę moich zapatrywań religijnych, raczej o wzbogacenie ich w coś nowego, w coś co pomoże mi pogodzić się ze stratą i żalem. Spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Filozofia zen polega na postrzeganiu siebie „tu i teraz”. O tej filozofii pisałam wcześniej. Mając naturę poszukiwacza i mocne przywiązanie do religii rzymskokatolickiej postanowiłam znaleźć kompromis. Na taki pomysł wpadłam nie tylko ja.

Zamówiłam książkę „Dary zen dla chrześcijaństwa” R. Kennedy. Do przesyłki były dołączone dwa zeszyty „Medytacji” i tam znalazłam odpowiedź na dręczącą mnie niepewność czy można połączyć medytację z modlitwą i czerpać z tego satysfakcję  w postaci radości z życia, spokoju, odnalezienia siebie szczęśliwszej. To strona świecka moich poszukiwań a strona chrześcijańska…

Usłyszałam w kościele piosenkę śpiewaną przez scholę młodzieżową. Scholę prowadzi młodziutka siostra zakonna. Ma wspaniały kontakt z młodzieżą i umiejętność pokazywania, jak atrakcyjna może być wiara. Siostra umie pięknie „opowiadać” o Bogu poprzez śpiew i komentarze. Potrafi budować nastrój i klimat  przez śpiew, słowa a nawet ciszę. Prosto a pięknie. Wróćmy jednak do piosenki. Maranatha – przyjdź Panie nasz. Starochrześcijańskie zawołanie . Piosenka o oczekiwaniu na przyjście Boga z nadzieją i pogodą ducha. Modlitwa z  ufnością. A czym jest modlitwa?

Modlitwa w swej istocie to sięganie do swojego wnętrza i poszukiwanie duchowej równowagi. Dzięki takiej praktyce możemy wewnętrzny spokój przełożyć na całe swoje życie i relacje z innymi ludźmi. Modlitwa porządkuje wewnętrzny chaos myśli i emocji, czyni człowieka silniejszym – przede wszystkim duchowo. Można zaryzykować stwierdzenie, że im więcej będzie na świecie ludzi „uporządkowanych„, tym bardziej uporządkowana będzie nasza rzeczywistość. (Efekt Izajasza, Gregg Braden). Tym jest modlitwa. A czym jest medytacja?  

Medytacja jest powtarzaniem jednej formuły przez cały dzień, aby doświadczyć jedności, wyzwolenia z lęku, szczęścia, uważności siebie. W artykule „Medytacja chrześcijańska – nie bójmy się oddychać Bogiem” dowidziałam się, że medytacja chrześcijańska polega na ograniczeniu recytacji Pisma św. do kilku słów w określonym czasie, np. przez pół godziny. Jest to medytacja według św. Benedykta, który poleca praktykę powtarzania jednej formuły jako narzędzia modlitwy ustawicznej. Celem „powtarzanych zawsze” formuł jest wpojenie postawy uważności lub pokory, które są szczególnie ważne i konieczne . Powtarzanie jednej formuły to sposób na to, by stać się „ubogim w duchu” i dzięki temu odkryć bogactwo Królestwa Bożego. 

Maranatha – przyjdź Panie nasz u św. Benedykta zmienia się w wezwanie ”Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu” (Ps 79,69).  Benedykt zachęca do powtarzania tego zwrotu ustawicznie w swoim sercu. Celem tych powtarzań jest pojawienie się postawy uważności lub pokory.

W medytacji chrześcijańskiej nie „zalewamy” Boga morzem naszych słów, ale powtarzając jedno zdanie otrzymujemy odpowiedź. Uczymy się ciszy i pokory. Nie jesteśmy ważni my i nasze słowa, ale ważny jest Bóg i jego transcendencja. Słowa stają się niepotrzebne. Zaczynamy czuć duszą i sercem. 

Powtarzanie wersetu psalmu według św. Benedykta jest pewnym środkiem nieustannej modlitwy, pokonania wszelkiego ducha nieczystego. Należy się przy tym wystrzegać nadmiaru, lub niedoboru tych powtarzań. Jest to wszechwładna broń przeciwko krańcowo różnym pokusom – objadania się i nadmiernego poszczenia, nadmiernego spania i odbierania sobie czasu na sen w ogóle. Jest to modlitwa właściwa w różnych sytuacjach – przykrych i przyjemnych, w obliczu pokus pożądliwości i braku pokus, oschłości i radości duchowej, nocnych lęków i poczucia bezpieczeństwa. Jednym słowem jako modlitwę-prośbę, którą należy powtarzać jednakowo w nieszczęściu, abyśmy zostali wybawieni, w szczęściu, abyśmy je mogli zachować, nie unosząc się pychą. W  książceRozmoway o modlitwie. Rozmowy IX i X z Abba Izaakiemzwrot z psalmu ma posłużyć jako myśl do medytacji, która będzie modlitwą.  ”Istotnie, niewiele modli się ten, kto modli się tylko wtedy, gdy klęczy, a w ogóle nie modli ten, kto klęcząc ma serce pełne rozproszeń. Jacy więc chcemy być podczas modlitwy, tacy musimy być przed nią, albowiem jakość modlitwy zależy od stanu, który ją poprzedza. Dzieje się tak dlatego, ponieważ myśli, które zaprzątają nasz umysł albo uniosą go ku niebu, albo pogrążą w marnościach tego świata. (Rozmowa X,14)”.

Można dostosować praktykę starożytną do możliwości dzisiejszego człowieka. Medytacja będzie polegać na powtarzaniu jednej formuły przez cały dzień. Formułę można zaczerpnąć np. z Psałterza . Nasza medytacja będzie polegać na powtarzaniu jednego słowa lub zdania rano i wieczorem  przez pół godziny. Ważne jest, aby znaleźć ciche, odosobnione miejsce, „odciąć się” od codziennego życia, wyciszyć. Można zapalić świecę i wygodnie usiąść, aby postawa nie rozpraszała naszej uwagi – ważne jest nasze skupienie a rozproszenia będą nam przeszkadzać. Każdy musi wypracować swoją metodę medytacji uwzględniając swoją naturę i okoliczności w jakich żyje. Do medytacji może posłużyć nam cichy, opuszczony kościół do którego schronimy się przechodząc z zabieganej i głośnej ulicy, w drodze z pracy do domu . Może to być mały kącik w domu, kiedy domownicy śpią, albo są poza domem a my wiemy, że te pół godziny mamy dla siebie. Ważny jest spokój i nasze wyciszenie. Jak najmniej słów – jak najwięcej zmysłów. Przejścia w naszą jaźń. Asceza słowna a bogactwo odczuć oparte na odnajdowaniu Boga. 

Na podstawie artykułu: „Od Jana Kasjana do Johna Maina”, Albert de Vogue OSB; Medytacja, Nr 4/2013; s. 18-23

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka, Życie

 

Tags:

Dodaj komentarz