RSS
 

Archiwum - Październik 2nd, 2014

„Uważna medytacja pomaga na stany depresyjne” – artykuł w „Wysokich obcasach”.

02 paź

jesieńPisałam o medytacji! Od kiedy terapeuta zwrócił moją uwagę na filozofię zen, ja zaczęłam „drążyć” temat. Okazało się, że elementy filozofii zen zostały włączone do medytacji chrześcijańskiej a w Lubiniu można brać czynny udział w takiej medytacji.  

Pisałam o tym, że pomaga na smutek, na postrzeganie siebie, uczy uważności, czyli pomaga i okazało się, że w tych sądach nie jestem sama. Znalazłam artykuł w „Wysokich obcasach” dotyczący tego problemu.

Uważna medytacja pomaga na stany depresyjne

Maja Gawrońska z Los Angeles

Jeszcze jakiś czas temu, w szczycie zachwytu nad pastylkami na depresję, mało kto miałby odwagę powiedzieć, że od antydepresantów lepsza może być medytacja. Dzisiaj tezę tę potwierdzają kolejne badania najlepszych ośrodków na świecie. Co więcej, medytacja stała się czymś pożądanym i społecznie akceptowanym. Tego typu „przywracające harmonię” zajęcia dla pracowników organizuje pół Doliny Krzemowej, z Facebookiem włącznie. Niemal każdy poważny szpital kliniczny, który ostatnio odwiedzałam, od Stanfordu po Boston, chwali się, że właśnie otworzył centrum medytacji dla pacjentów.

Kluczem do sukcesu był rodzaj medytacji zwanej mindfulness. To forma umysłowego treningu skoncentrowanego na rzeczywistości. Medytujący pracuje z ciałem, emocjami oraz myślami, np. dzięki ćwiczeniom oddechowym skupia się na „tu i teraz”, by zatrzymać nieustający galop myśli w głowie i świadomie przeżywać każdą chwilę. Prościej? Czy zdarzyło się wam jechać do pracy i nic nie zapamiętać z przebytej drogi? Żadnej piosenki z radia, żadnego krajobrazu? Pewnie tak. Większość czynności w naszym życiu wykonujemy automatycznie, zajęci rozmyślaniem nad swoimi problemami. Kłopot w tym, że funkcjonowanie z takim autopilotem może trwać tygodniami, a nawet latami. Aby go wyłączyć, trzeba się nauczyć uważności umysłu. – Wiele osób sądzi, że medytacja polega na siedzeniu w ciszy, nicnierobieniu i odlatywaniu jak na haju. To nieprawda. Chodzi o aktywny trening i dyscyplinowanie naszego mózgu – tłumaczy prof. Madhav Goyal z Universytetu w Baltimore i dodaje, że różne szkoły uczą osiągania tego samego efektu na różne sposoby.

Takie podejście do medytacji to oczywiście żadna nowość. Buddyjscy mnisi medytują od tysięcy lat, a w bliższym nam kręgu kulturowym ten rodzaj modlitwy praktykowali pierwsi chrześcijanie – ojcowie pustyni czy benedyktyni. Potem medytacja nie miała wstępu do zachodniej nauki jako coś z pogranicza znachorstwa. Medycyna holistyczna wróciła jednak na salony, a dokładniej – pod tomografy, rezonanse magnetyczne, EEG i inne nowoczesne urządzenia stosowane przez najlepszych badaczy naszego wewnętrznego centrum dowodzenia.

Cała ta maszyneria pokazała, że medytacja rzeczywiście wpływa na nasze mózgi. Naukowcy z University of British Columbia odkryli, że osoby, które regularnie medytują, mają więcej neuronów i połączeń między nimi. Zwiększa się u nich także objętość lewego hipokampu (w wielu sytuacjach patologicznych, takich jak poważna depresja czy zespół stresu pourazowego, gęstość lub objętość hipokampu maleje). Badacze z Emory University sugerują natomiast, że medytacja może powstrzymać zmiany zachodzące w starzejącym się mózgu. Wszystko to dzięki temu, że praktykowanie odmian zen działa na szare komórki trochę tak jak wykonywanie ćwiczeń na mięśnie.

- Nie jest to jednak cudowny środek ani lek na poważne choroby. Ale medytacja może działać zbawiennie na psychikę i być stosowana jako skuteczna profilaktyka, tak jak zdrowa dieta i ruch. Najwyższy czas, aby lekarze odrobili pracę domową i zaczęli poważnie rozmawiać z pacjentami o medytacji – ogłosił ostatnio Allan Goroll, profesor medycyny z Harvardu, wywołując tym poruszenie w amerykańskim światku medycznym. Anglicy poszli jeszcze dalej. W Wielkiej Brytanii koszty medytacji jako jednej z metod terapii od paru lat są refundowane przez tamtejszy odpowiednik naszego NFZ. Oprócz niskiej ceny ma ona bowiem dodatkową zaletę – nie wywołuje skutków ubocznych w przeciwieństwie do medykamentów na poprawę samopoczucia hurtowo przepisywanych przez lekarzy.

Na fali coraz głośniejszej krytyki antydepresantów, której przewodzi ostatnio jeden z najlepszych na świecie psychiatrów prof. Tom Inset, szef amerykańskiego Instytutu Zdrowia Psychicznego, medytacja wydaje się idealnym rozwiązaniem dla niezbyt ciężkich przypadków. W końcu trudno sobie wyobrazić, żeby jej codzienne sesje mogły prowadzić do otyłości, zatwardzenia, spadku libido czy ospałości, co niestety może powodować tabletka na szczęście.

Jednak także w przypadku medytacji należy zachować rozsądek. Według niektórych badań medytacja może wpływać niekorzystnie na działanie leków przeciwlękowych i nadciśnienie. Problemy po sesji „wglądu w siebie” mogą też mieć chorzy na schizofrenię, chorobę afektywną dwubiegunową i bardzo ciężką depresję.

Rozmowa z Bogdanem Białkiem, redaktorem naczelnym magazynu ”Charaktery”: Zwolnij, smakuj, otwórz umysł

SKANUJ, ODDYCHAJ, MYŚL 

Podstawowe ćwiczenia medytacyjne i trening uważności w uproszczeniu polegają na dokładnym obserwowaniu doznań związanych z oddychaniem lub skanowaniu ciała. Ćwiczenia należy wykonywać w przytulnym, cichym i czystym pomieszczeniu codziennie albo przynajmniej trzy razy w tygodniu o tej samej porze przez co najmniej 10 minut.

1. ODDYCHANIE 
Spróbuj przez 5 minut skoncentrować się wyłącznie na swoim oddechu. Odganiaj myśli, które kłębią ci się w głowie (kiedy to się skończy? po co mi to?). W której części ciała najbardziej czujesz oddech? W brzuchu, klatce piersiowej, a może wokół nosa, ust? Jak rozwija się twój oddech w trakcie każdego wdechu i wydechu?
Jeśli nie możesz się skoncentrować, staraj się liczyć: jeden – wdech, dwa – wydech. To pomoże zignorować pojawiające się myśli.

2. SKANOWANIE CIAŁA 
Skup się na palcach stopy i powoli przesuwaj wzrok wzdłuż nogi aż do miednicy. Rejestruj wszystkie wrażenia i kieruj wdechy i wydechy w stronę „skanowanego” obszaru.
Zrób to samo z każdą częścią ciała, od stóp aż po czubek głowy. „Skanowanie” z góry na dół ma działanie relaksujące, a robienie tego ku górze podnosi poziom energii. Najlepiej wykonywać ćwiczenia na leżąco.

3. ŚWIADOME SIEDZENIE 
Usiądź wygodnie na poduszce, ze skrzyżowanymi nogami i podpartymi kolanami; kręgosłup musi być wyprostowany, ramiona rozluźnione. Oczy skieruj w jedno miejsce. Spróbuj wytrzymać w tej pozycji około 10-15 minut.

4. KONCENTRACJA NA JEDZENIU 
Weź kawałek czekolady lub jakiś ulubiony owoc. Staraj się jeść go bardzo długo (co najmniej 15 minut). Oglądaj go, wąchaj, smakuj, sprawdź, jaki wydaje dźwięk przy jedzeniu. Co wyczuwa twój język? Usta? Podniebienie? Gardło?

5. SMAKOWANIE RZECZYWISTOŚCI 
Rozejrzyj się po pokoju. Spróbuj się skoncentrować na elementach wystroju wnętrza. Poszukaj na przykład wszystkich zielonych albo czerwonych elementów. Możesz również postarać się wychwycić otaczające cię dźwięki i próbować je rozpoznać.

Artykuł ze strony: wysokieobcasy.pl

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Czasopisma