RSS
 

„Mama i sens życia” , czyli Yalom na listopadową zadumę. Ale nie tylko…

02 lis

Przeglądałam wczoraj wpisy na FB. Dużo listopadowej zadumy związanej z „dniem zmarłych”. Wpadł mi w oko wpis – fragment z książki Irvina Yalom. Wydawał mi się znajomy, więc niewiele myśląc dopisałam komentarz od siebie. Myślałam, że jest to fragment z książki „Mama i sens życia”, tak bardzo do niej pasował i z tej książki dopisałam ciąg dalszy.

Przepiszę ten fragment, bo pasuje nie tylko do aktualnego święta, ale też do tego co dzieje się ze mną. Do mojego strachu, niepewności, wycofania. Książkę czytałam w wakacje i wtedy zakreśliłam ten fragment, który dziwnym trafem „powrócił” do mnie właśnie w tych dniach.

black-cat-193430

Rozdział o tytule: „Klątwa węgierskiego kota”. Jest to opowieść o pięknej Węgierce, demonicznym kocie i klątwie, którą ich połączyła na wiele pokoleń. W tą trudną rzeczywistość wkracza terapeuta i po wielu perypetiach udaje mu się szczęśliwie zakończyć historię. To w tym opowiadaniu znalazłam dialog dotyczący strachu przed śmiercią. Terapeuta toczył ten dialog z kotem, ale równie dobrze mógłby toczyć go z człowiekiem.

„- To jest nielogiczne. Mówisz, że chcesz, aby twoje dziewiąte życie trwało jak najdłużej, a tymczasem ty w ogóle nie żyjesz. Zaledwie wegetujesz w stanie jakiegoś zawieszenia. 

- Ja nie żyje?

- Sam to przyznałeś. Czekasz. Powiem ci coś. Pewien sławny psycholog wyraził kiedyś taką myśl, iż niektórzy ludzie tak bardzo boją się śmierci, że rezygnują z życia.

- To znaczy? Mów jaśniej – powiedział Morges (…)

- To znaczy, że tak bardzo boisz się śmierci, że nie pozwalasz sobie na życie. Jakbyś się bał, że je zużyjesz (…).

(…)

- My ludzie, przechodzimy różne etapy. Jako dzieci wiele myślimy o śmierci, niektórzy mają wręcz obsesję na jej punkcie. Śmierć nam stale towarzyszy. Wystarczy się rozejrzeć, żeby dostrzec pełno martwych rzeczy: liście, lilie, mchy, żuki. Umierają nasze zwierzęta domowe. Jemy martwe zwierzęta. Umierają ludzie. Wkrótce uświadomimy sobie, że śmierć przyjdzie po każdego – naszą babcię, matkę, ojca i w końcu po nas samych. Rozmyślamy o tym w samotności. Nasi rodzice i nauczyciele uważają, że dzieci nie powinny myśleć o śmierci, i ukrywają ją przed nami albo opowiadają nam bajki o niebie, aniołach, spotkaniu w raju, nieśmiertelnych duszach. (…)

- A potem? – Morges rozumiał bardzo dobrze.

- Godzimy się z losem. Unikamy myśli o śmieci lub wzywamy ja na pojedynek, dokonując śmiałych wyczynów. Później myślimy o niej krótko przed wejściem w dorosłość. Niektórzy tak się jej boją, że przestają żyć, ale większość z nas wymazuję ją z pamięci, poświęcając się pracy, rodzinie, rozwojowi osobistemu, bogaceniu się, sprawowaniu władzy i wygrywaniu wyścigów. Ja właśnie jestem na tym etapie życia. Potem wchodzimy w końcową fazę życia i znowu dopadają nas myśli o śmierci, tyle, że tym razem zagrożenie  jest bliskie i realne. W tym momencie mamy wybór – albo pogodzimy się z nadchodzącą śmiercią i postaramy się dobrze wykorzystać czas, który nam pozostał, albo będziemy na różne sposoby udawać, że śmierć nas nie dotyczy.

- A ty co robisz? Udajesz, że śmierć nie przyjdzie?

- Nie, nie udaję, że śmierć mnie nie dotyczy. Jako psychiatra rozmawiam z wieloma ludźmi przeżywającymi kryzys i muszę stawić czoło ich problemom.

- Pozwól, że zapytam jeszcze raz – powiedział znużonym głosem Morges – jak możesz to znieść? Jak możesz cieszyć się życiem, robieniem czegokolwiek, skoro wiesz, że zbliża się śmierć, która położy kres twojemu jedynemu istnieniu?

- Odwróćmy to pytanie. Może to właśnie śmierć sprawia, że nasze życie jest tak cenne, tak ważne i niepowtarzalne. Nadaje mu ów słodko-gorzki charakter. Możliwe, że życie w wymiarze snu zapewni ci nieśmiertelność, ale co to za życie. Kiedy poprosiłem cię przed chwilą, abyś opisał mi swoje życie, odpowiedziałeś mi jednym słowem: czekam. Co to jest życie? Czy czekanie jest życiem? Zostało ci jedno życie, Morges. Dlaczego nie przeżyć go w pełni?

- Nie mogę! Nie mogę! – powiedział Morges, opuszczając głowę jeszcze niżej. – Myśl, że przestanę istnieć, że nie będzie mnie wśród żywych, że życie będzie toczyło się beze mnie, jest… jest po prostu zbyt przerażająca. (…) To zbyt okropne tak po prostu umrzeć. To nie może się stać.

- W trakcie mojej pracy nauczyłem się – zaczął Ernest, schylając i poklepując Morgesa po łapie – że najbardziej boją się śmierci osoby, które zmarnowały dotychczasowe życie. Trzeba wykorzystać życie do końca. A śmieci pozostawić wypalone zgliszcza. (…)

- Boisz się jak to jest czuć, że nie żyjesz, i mieć świadomość, że nigdy więcej nie wrócisz do świata żywych? Ale gdy jesteś martwy nie masz świadomości. Śmierć nam ją odbiera.

- I to ma być pocieszające? – mruknął Morges.

- Zapytałeś, jak mogę to znieść? To jeden z moich sposobów. Czerpię też ukojenie ze słów kolejnego filozofa, który żył wiele lat temu: „Gdzie jest śmierć, tam mnie nie ma; gdzie ja jestem, tam nie ma śmierci”.

- Czym to się różni od powiedzenia: „Kiedy umrzesz, jesteś martwy”?

- O, różnica jest zasadnicza. Tam, gdzie jest śmierć, na ma ciebie. „Ty” i „śmierć” nie mogą współistnieć.

- Skomplikowane to wszystko – powiedział Morges ledwo słyszalnym głosem, z głową pochyloną prawie do ziemi.

- Pozwól, że opowiem ci o jeszcze jednym sposobie, który mi pomaga. Nauczyłem się go od pewnego rosyjskiego pisarza… (…) Posłuchaj całe lata, wieki, tysiąclecia przeminęły, zanim się urodziłem. (…) również wiele tysiącleci upłynie po mojej śmierci.

Morges znowu przytaknął.

- Więc wyobrażam sobie moje życie jako iskrę rozświetlającą przestrzeń pomiędzy dwoma obszarami ciemności: jednym istniejącym przed moim narodzeniem i drugim, który nastąpi po mojej śmierci.

To zdawało się do niego trafić. Morges nastawił uszu i słuchał w skupieniu.

- Czy nie dziwi cię to jak bardzo boimy się nicości po nas, a jak mało przejmujemy się tą, która była przed nami?”

Bardzo długi fragment książki – fragment o naszym strachu przed śmiercią.

Tekst z książki: Mama i sens życia. Opowieści terapeutyczne, Irvin D. Yalom, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2011, s. 303 – 309.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka

 

Tags:

Dodaj komentarz