RSS
 

Archiwum - Listopad 9th, 2014

Zakład Pascala – uwielbiam dociekania filozoficzne…

09 lis

Dzień spędzony na Nowym Świecie. Pracowicie. Mózg przerabiał dane podawane przez wykładowców. Historia filozofii, dociekanie filozoficzne, socjologia moralności, logika… i jeszcze jakieś zajęcia,ufffff… Po 14 już tylko obserwowałam – myślenie zostało wyłączone :roll:  Znów na studiach – po wielu latach przerwy. Wykładowcy bardzo ambitnie podchodzą do zajęć – z każdego przedmiotu będą egzaminy – a ja panikuję w duchu – czy dam radę? Niby przedmiotów nie jest dużo, ale  ocean informacji, który my musimy „przepłynąć” ogromny a Anula taka malutka, taka biedna i ze swoją skrzeczącą rzeczywistością. Dam radę… a jak się przewrócę to.. usłyszę podpowiedź Jacka Walkiewicza:

Jacek Walkiewicz

W przerwie siedziałam z koleżanką w mini kawiarence a przez okno widać było prawdziwe, ale dziwnie irracjonalne sceny – armia ubranych na czarno policjantów – kamizelki ochronne, kaski, pałki. Jeden za drugim. Posępni czarni rycerze. Siła i moc! Za nimi posępni demonstranci, też ubrani na czarno, większość z zasłoniętymi twarzami. Głośny dźwięk uderzeń w ogromny bęben, niesiony przez ludzi idących w pochodzie. Posępny widok. Nie wiem jakie to było ugrupowanie, ale nienawiść, wrogość i złość „biła” po oczach. Strach się bać!

 „Zły to znak, kiedy ludzie przestają rozumieć ironię, alegorię, żart.” Fiodor Dostojewski

„Aktorstwo dnia codziennego tym się różni od aktorstwa w teatrze, że wszyscy grają przed wszystkimi i wiedzą nawzajem o sobie, że grają.” Czesław Miłosz

Nie wiem dlaczego przypomniałam sobie zakład Pascala dotyczący wiary w Boga – może dlatego, że przez większość życia pozostawała mi jedynie wiara w Najwyższego i w Jego opiekę. Kto wierzy nic nie traci a wiele może zyskać!

„Jedni boją się zgubić Boga, inni boją się Go znaleźć.” Blaise Pascal

„Bóg jest, albo go nie ma.“ Ale na którą stronę się przechylimy? Rozum nie może tu nic określić: nieskończony chaos nas oddziela. Na krańcu tego nieskończonego oddalenia rozgrywa się partja, w której wypadnie cetno czy licho. Na co stawiacie? Wedle rozumu, nie możecie ani na to, ani na to; wedle rozumu nie możecie bronić żadnego z dwu.
Nie zarzucajcie tedy błędu tym, którzy uczynili wybór; nie wiecie bowiem. — Nie, ale będę im zarzucał, iż uczynili nie ten wybór, ale wogóle wybór; mimo bowiem że ten co stawia na jedną stronę i ten co na drugą popełniają jednaki błąd, obaj popełniają błąd: trafnem jest nie zakładać się wogóle.
— Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrej woli, zmuszony jesteś. Cóż tedy wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy przy czem mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę; twój rozum i twoją wolę, twoją wiedzę i twoją szczęśliwość; twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed któremi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoja szczęśliwość? Zważmy zysk i stratę, zakładając się że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeżeli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeżeli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez wahania. — To cudowne. Tak, trzeba się zakładać, ale za wiele może stawiam. — Zobaczmyż. Skoro są równe widoki zysku i straty, tedy, gdybyś miał zyskać tylko dwa życia za jedno, jeszcze mógłbyś się zakładać. A gdyby były trzy do zyskania, trzebaby grać (skoro znajdujesz się w konieczności grania) i byłbyś nierozsądny, skoro jesteś zmuszony grać, gdybyś nie postawił swego życia, aby wygrać trzy za jedno, w grze w której jest równa szansa zysku i straty. Ale tu chodzi o wieczność życia i szczęścia, a skoro tak jest, to gdyby zachodziła nieskończona mnogość przypadków, z których jeden tylko byłby za tobą, i tak jeszcze miałbyś rację postawić jedno, aby wygrać dwa; a działałbyś nierozsądnie, gdybyś, będąc zniewolony grać, wzdragał się stawić jedno życie przeciw trzem, w grze, w której, w nieskończoności przypadków, jeden jest za tobą, gdyby było do wygrania nieskończone trwanie życia nieskończenie szczęśliwego. Ale tutaj jest nieskończoność życia nieskończenie szczęśliwego do wygrania, jedna szansa wygranej przeciw skończonej ilości szans straty, i to co stawiasz jest skończone. Wybór jest jasny: wszędzie gdzie jest nieskończoność i gdzie niema nieskończonej ilości szans straty przeciw szansie zysku, nie można się wahać, trzeba stawiać wszystko. Tak więc, kiedy się jest zmuszonym grać, trzeba być obranym z rozumu aby zachować życie, raczej niż rzucić je na azard dla nieskończonego zysku, równie prawdopodobnego jak utrata nicości.
Na nic bowiem nie zda się mówić, że niepewnem jest czy wygramy, a pewnem że ryzykujemy; i że nieskończona odległość, jaka jest między pewnością tego co się naraża, a niepewnością tego co się wygra, równa skończone dobro, które się na pewno naraża, z nieskończonością, która jest niepewna. Tak nie jest; tak samo każdy gracz ryzykuje pewnie dla wygranej niepewnej; a wszelako ryzykuje pewnie skończoność, aby wygrać niepewnie skończoność, i nie grzeszy w tem przeciw rozumowi. Niema nieskończonej odległości pomiędzy ową pewnością tego co się naraża, a niepewnością zysku; to fałsz. Jest, to prawda, nieskończoność pomiędzy pewnością wygrania a pewnością przegrania. Ale między niepewnością wygrania a pewnością tego co się ryzykuje, zachodzi stosunek wedle proporcji zysku i straty; jeżeli tedy tyleż jest możliwości z jednej strony co z drugiej, partja rozgrywa się na równi; wówczas, pewność tego co się naraża, równa jest niepewności zysku: bynajmniej zaś nie jest od niej nieskończenie odległa. Tak więc, twierdzenie nasze potęguje się w nieskończoność, kiedy chodzi o narażenie czegoś skończonego w grze, gdzie są równe widoki straty i zysku, a nieskończoność do wygrania. To zupełnie jasne: jeżeli ludzie wogóle zdolni są do jakiej prawdy, to jest prawdą.

Na koniec super piosenka:

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Książka, Muzyka