RSS
 

„Zasada pierwsza – żyj tu i teraz.” czyli carpe diem.

15 gru

carpe diemJuż starożytni grecy zachęcali „Carpe diem”, czyli ”Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…”  i „quid sit futurum cras, fuge quaerere – „nie pytaj o to, co przyniesie jutro”.  Dzień dzisiejszy jest najważniejszy.

„Dla mądrego człowieka każdy dzień stanowi nowe życie.”

„Kie­ruj swe oczy na ten wła­śnie dzień,

Bo on jest ży­cia isto­tą.

Na jego krót­kiej dro­dze

leżą wszyst­kie praw­dy i re­alia two­je­go ist­nie­nia:

Szczę­ście doj­rze­wa­nia,

Chi­va­ta dzia­ła­nia,

Prze­pych pięk­na.

Bo Wczo­raj ni­czym in­nym jest jak snem,

A Ju­tro tyl­ko wi­zją.

Lecz do­brze prze­ży­te Dziś uczy­ni każ­de

Wczo­raj snem szczę­śli­wym,

I każ­de Ju­tro wi­zją na­dziei.

Dla­te­go kie­ruj swe oczy na ten wła­śnie dzień

Ta­kie jest po­wi­ta­nie świ­tu

Oto więc pierw­sza rzecz, któ­rą po­wi­nie­neś wie­dzieć o zmar­twie­niu: je­śli chcesz, aby sta­ło się nie­obec­ne w two­im ży­ciu.”

Kiedy za bardzo przejmuję się tym, co było, przypominam sobie powiedzenie mojego mentora  :-D :

- To już było, to się zdarzyło kiedyś. Już nie wróci. Skup się na tym, co dzieje się tu i teraz.  Teraz i tu… Jak jest teraz?

- Dobrze a nawet bardzo dobrze. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwą kobietą…, ale…

- Skup się na tym, co tu i teraz – słyszę podpowiedź.

Niedawno podałam osiem sposobów na to, jak przestać się martwić. Znalazłam też książkę o takim samym tytule. Książkę bardzo pożyteczną i pomocną dla takich malkontentów jak ja.

Oto kilka fragmentów z tej właśnie książki.

Sir Wil­liam Osier profesor Yale Uni­ver­si­ty swoje życie porównała do ogromnego statku:

„Kil­ka mie­się­cy przed swo­im wy­kła­dem w Yale prze­był oce­an na po­kła­dzie ol­brzy­mie­go trans­atlan­ty­ku, któ­re­go ka­pi­tan nie ru­sza­jąc się z most­ku za po­mo­cą kil­ku przy­ci­sków uru­cha­miał ol­brzy­mią ma­szy­ne­rię. W cią­gu kil­ku se­kund brzę­czą­cy me­cha­nizm opusz­czał gro­dzie, któ­re dzie­li­ły sta­tek na wo­dosz­czel­ne prze­dzia­ły.

„Każ­dy z nas jest ma­szy­ne­rią o wie­le cu­dow­niej­szą niż ten ol­brzy­mi li­nio­wiec i ma do prze­by­cia o wie­le dłuż­szą dro­gę – po­wie­dział stu­den­tom pro­fe­sor Osler. – Na­ma­wiam was go­rą­co, aby­ście na­uczy­li się tak kon­tro­lo­wać tę ma­szy­ne­rię, by móc żyć w wo­dosz­czel­nych prze­dzia­łach. Jest to bo­wiem naj­lep­sza me­to­da za­pew­nie­nia bez­pie­czeń­stwa po­dró­ży. Wejdź­cie na mo­stek i sprawdź­cie, czy me­cha­nizm dzia­ła, a po­tem przyci­śnij­cie gu­zik i ob­ser­wuj­cie, jak że­la­zne gro­dzie od­ci­na­ją was od prze­szło­ści – mar­twych dni, któ­re prze­mi­nę­ły. Ko­lej­ny przy­cisk od­dzie­li was od przy­szło­ści – dni, któ­re mają do­pie­ro na­dejść. Wte­dy do­pie­ro bę­dzie­cie bez­piecz­ni, bez­piecz­ni w te­raź­niej­szo­ści… Ode­tnij­cie się od prze­szło­ści! Niech mar­twe dni same cho­wa­ją swych zmar­łych… Ode­tnij­cie się od przy­szło­ści, któ­ra wie­lu głup­com wska­za­ła dro­gę do śmier­ci… Je­śli dzi­siaj ob­cią­ży was prze­szłość i przy­szłość, bę­dzie­cie szli na chwiej­nych no­gach. Dla­te­go nie my­śl­cie o przy­szło­ści… Przy­szłość jest dziś… Nie ma ju­tra. Tyl­ko dziś mo­że­cie się ura­to­wać. Czło­wiek, któ­ry mar­twi się o swo­ją przy­szłość, tra­ci tyl­ko ener­gię i ob­cią­ża swój umysł… Szczel­nie za­mknij­cie przed­nie i tyl­ne gro­dzie. Na­ucz­cie się żyć od­gro­dze­ni od prze­szło­ści i przy­szło­ści. (…) naj­le­piej przy­go­tu­je­my się do ju­tra kon­cen­tru­jąc całą ener­gię i en­tu­zjazm na wy­ko­na­niu tego, co mamy do zro­bie­nia dzi­siaj. To je­dy­ny moż­li­wy spo­sób.

Sir Wil­liam Osler za­chę­cał stu­den­tów Yale, aby każ­dy dzień za­czy­na­li od słów mo­dli­twy: „chle­ba na­sze­go po­wsze­dnie­go daj nam dzi­siaj”.

Nie za­po­mi­naj, że jest to proś­ba o chleb po­wsze­dni, o chleb na dziś. Nie wspo­mi­na się w niej o czer­stwym chle­bie, któ­ry spo­ży­wa­li­śmy wczo­raj. Jej sło­wa nie brzmią rów­nież: „Boże, pole psze­ni­cy uschło i mo­że­my mieć ko­lej­ną su­szę, więc skąd we­zmę chleb w przy­szłym roku? A je­śli stra­cę pra­cę, skąd we­zmę pie­nią­dze na chleb?”

Nie, w mo­dli­twie tej każ­de­go dnia na nowo pro­si­my o chleb. Bo prze­cież nie mo­żesz dziś zjeść chle­ba, któ­ry upie­ką do­pie­ro ju­tro.

Wie­le lat temu pe­wien fi­lo­zof bez gro­sza przy du­szy błą­dził po pu­styn­nym kra­ju, gdzie lu­dzie cięż­ko pra­co­wa­li na ka­wa­łek chle­ba. Pew­ne­go dnia, kie­dy stał na gó­rze, ze­brał się wo­kół tłum słu­cha­czy. Wte­dy wła­śnie wy­gło­sił sło­wa, któ­re cy­to­wa­no chy­ba naj­czę­ściej spo­śród wszyst­kich. Ich dźwięk niósł się echem przez stu­le­cia: „Nie troszcz­cie się więc o ju­tro, bo ju­trzej­szy dzień sam o sie­bie trosz­czyć się bę­dzie. Do­syć ma dzień swo­jej bie­dy” (Ewan­ge­lia wg św. Ma­te­usza, tłum. o. Wa­len­ty Pro­kul­ski).

Wie­lu lu­dzi od­rzu­ci­ło sło­wa Je­zu­sa: „Nie troszcz­cie się więc o ju­tro.” Od­rzu­ci­li je jako radę do­sko­na­łą ide­ali­stycz­ną. „Mu­szę trosz­czyć się o ju­tro. Mu­szę chro­nić swo­ją ro­dzi­nę. Mu­szę odło­żyć pie­nią­dze na sta­rość. Mu­szę pla­no­wać i przy­go­to­wy­wać się, je­śli mam iść do przo­du” – mó­wi­li.

To praw­da. Trze­ba za­dbać o swo­ją przy­szłość. Praw­dą jest, że te sło­wa Je­zu­sa spi­sa­ne wie­le lat temu zna­czą dziś co in­ne­go, niż ozna­cza­ły wte­dy. Sło­wa „trosz­czyć się” zna­czy­ły bo­wiem wte­dy tyle co „mar­twić się, oba­wiać”.”

„Do­bre my­śle­nie opie­ra się na przy­czy­nach i skut­kach wy­da­rzeń oraz pro­wa­dzi do lo­gicz­nych, kon­struk­tyw­nych wnio­sków. Złe my­śle­nie po­wo­du­je czę­sto na­pię­cia i za­ła­ma­nia ner­wo­we.”

„W dzi­siej­szym spo­łe­czeń­stwie naj­bar­dziej prze­ra­ża­ją­cy jest fakt, że po­nad po­ło­wę wszyst­kich łó­żek w szpi­ta­lach zaj­mu­ją pa­cjen­ci z cho­ro­ba­mi ner­wo­wy­mi i psy­chicz­ny­mi. Lu­dzie ci za­ła­ma­li się pod cię­ża­rem na­gro­ma­dzo­nych w prze­szło­ści pro­ble­mów i obaw o przy­szłość. A prze­cież zde­cy­do­wa­na więk­szość z nich mo­gła unik­nąć szpi­ta­la. Mo­gli żyć szczę­śli­wie i po­ży­tecz­nie, gdy­by tyl­ko wzię­li so­bie do ser­ca sło­wa Je­zu­sa: Nie troszcz­cie się więc o ju­tro, albo radę sir Wil­lia­ma Osle­ra: Żyj od­gro­dzo­ny od prze­szło­ści i przy­szło­ści.

W każ­dej se­kun­dzie znaj­du­je­my się w miej­scu, w któ­rym spo­ty­ka­ją się dwie wiecz­no­ści: prze­szłość, któ­ra prze­mi­nę­ła na za­wsze, i przy­szłość, któ­ra roz­cią­ga się aż po kres cza­sów. W żad­nej z nich nie mo­że­my jed­nak żyć na­wet przez uła­mek se­kun­dy. A je­śli ktoś spró­bu­je, znisz­czy za­rów­no swo­je cia­ło, jak i umysł. Dla­te­go wła­śnie po­win­ni­śmy być za­do­wo­le­ni z ży­cia w tym je­dy­nym cza­sie, w któ­rym dane jest nam żyć: od te­raz do za­śnię­cia. „Każ­dy może unieść swój cię­żar, na­wet naj­więk­szy, aż do zmierz­chu. Każ­dy może wy­ko­nać swo­ją pra­cę, na­wet naj­cięż­szą, w cią­gu jed­ne­go dnia. Każ­dy może pro­wa­dzić ży­cie słod­kie, cier­pli­we, czy­ste i peł­ne mi­ło­ści aż do za­cho­du słoń­ca. O to wła­śnie w na­szym ży­ciu cho­dzi” – na­pi­sał Ro­bert Lo­uis Ste­ven­son.”

„Je­den z naj­tra­gicz­niej­szych prze­ja­wów ludz­kiej na­tu­ry to skłon­ność do od­kła­da­nia ży­cia na póź­niej. Wszy­scy ma­rzy­my o ja­kichś baj­ko­wych ró­ża­nych ogro­dach gdzieś za ho­ry­zon­tem za­miast po pro­stu cie­szyć się ró­ża­mi, któ­re za­kwi­tły wła­śnie pod na­szym oknem.

Dla­cze­go je­ste­śmy ta­ki­mi głup­ca­mi, ta­ki­mi strasz­ny­mi głup­ca­mi?

Ste­phen Le­acock na­pi­sał kie­dyś: „Ja­kie dziw­ne jest na­sze ży­cie. Dziec­ko mówi: «Kie­dy będę duży…»: Ale co to? Duży chło­piec po­wta­rza wciąż: «Kie­dy będę do­ro­sły…». Gdy wresz­cie do­ro­śnie, obie­cu­je, że jak się oże­ni, to… Czy w koń­cu prze­sta­je? Nie, za­czy­na my­śleć da­lej: «Kie­dy przej­dę już na eme­ry­tu­rę…» A gdy osią­gnie wresz­cie wiek eme­ry­tal­ny oglą­da się już tyl­ko za sie­bie na dro­gę, któ­rą prze­był i wy­da­je mu się, że omia­ta ją lo­do­wa­ty wiatr. Tak wie­le stra­cił, ale ni­cze­go nie da się już wró­cić. Zbyt póź­no spo­strze­ga­my, że ży­cie po­le­ga na ży­ciu, w każ­dej go­dzi­nie i w każ­dym dniu.”

„Więk­szość z nas po­peł­nia ten sam błąd. Ża­łu­je­my, że cze­goś nie zje­dli­śmy wczo­raj, albo za­mar­twia­my się tym, co bę­dzie­my jeść ju­tro, za­miast po pro­stu zjeść krom­kę chle­ba suto po­sma­ro­wa­ną ma­słem dzi­siaj, tu i te­raz.

Na­wet wiel­ki fran­cu­ski fi­lo­zof Mon­ta­igne nie unik­nął tego błę­du. „Moje ży­cie peł­ne było strasz­li­wych nie­po­wo­dzeń, z któ­rych więk­szość nig­dy nie mia­ła miej­sca” – na­pi­sał. Tak samo jest z na­szym ży­ciem, two­im i moim.

- „Po­myśl tyl­ko, ten po­ra­nek nig­dy wię­cej nie wzej­dzie” – po­wie­dział Dan­te.

Ży­cie umy­ka z nie­wia­ry­god­ną pręd­ko­ścią. W każ­dej se­kun­dzie prze­by­wa­my ol­brzy­mią prze­strzeń. Dzień dzi­siej­szy to na­sza naj­cen­niej­sza wła­sność. To je­dy­ne, co mo­że­my mieć na­praw­dę.”

Oto dzień, który Pan uczynił: 
radujmy się zeń i weselmy! 

 

 

Każdy dzień to nowa czysta karta,

od nas zależy jak ją zapiszemy!

Fragmenty tekstu z książki: Jak przestać się martwić i zacząć żyć, Dale Carnegie

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka

 

Tags:

Dodaj komentarz