RSS
 

„Jak pokonać strach?” – pomocne rady dla tych, którzy często się boją.

05 sty

strach (1)Ostatnio przechodziłam przez olbrzymi strach (można dodać z przekąsem – a kiedy go nie przechodziłam?).  Zmieniłam swoje życie i dalej zmieniam, aby się nie bać i choroba, jakoś nie wychodzi. Wiecznie coś… „Przyjaciel” strach nie chce mnie zostawić. Przypętał się i wyłazi czasami z najmniej oczekiwanej strony.

W „Zwierciadle” znalazłam porady, jak stłumić strach. Uciec się od niego nie da, może więc stłumić, oszukać, zamienić na coś innego, coś konstruktywnego, na coś… lepszego.

Czytając te porady pomyślałam, że dotyczą one takiego niewielkiego strachu, często wymyślonego przez nas, bo coś nas niepokoi, coś czeka, coś, co tak naprawdę nie zagraża naszemu życiu, powoduje tylko dyskomfort. Wszystko zależy w jakiej sytuacji się znajdujemy i kogo mamy obok siebie.

1. Wyłącz gadzi mózg. W prymitywnej części naszego mózgu, w ciele migdałowatym, rodzi się strach, jako jedna z pierwotnych emocji. Płaty czołowe oraz inne „nowsze” części mózgu wprowadzają logikę do naszego myślenia. W chwilach niepokoju warto się do niej odwołać. Gdy zaczniesz się czegoś bać, pomyśl trzeźwo o realnych zagrożeniach, które tak naprawdę nie istnieją, bo są podyktowane twoim lękiem.

2. Wzmocnij strach, mówiąc o nim. Ta metoda naprawdę działa. Opowiedz komuś, czego się boisz, używając dramatycznych słów i emocji. Powtórz to przynajmniej 3 razy, za każdym razem wyolbrzymiając historię. Zobaczysz, że w końcu zaczniesz się śmiać.

3. Odwróć uwagę. Żeby nie doprowadzić do nakręcenia spirali czarnych myśli, zajmij się czymś. Najlepiej, żeby była to czynność mechaniczna, ale angażująca cię. Może okna wymagają umycia albo podłoga prosi o to?

4. Napisz list miłosny do swojego strachu. Wyobraź go sobie. Jak widzisz swój strach? Jako bestię z obnażonymi kłami? A może jest czarnym kosmatym kłębkiem? Zimną mgłą? Postaw strach obok siebie i napisz do niego coś miłego. Pomyśl o tym, że to jest odrębny od ciebie byt, który też chce żyć. Ok, daj mu takie prawo, byleby tylko przestał udawać, że jest tobą.

5. Zmęcz się. Jazda na rowerze, szybki spacer, pływanie, siłownia, wyrywanie chwastów w ogródku. Każdy wysiłek jest przeciwdepresyjnym ćwiczeniem, ponieważ podnosi poziom dopaminy i serotoniny w mózgu.

6. Obejrzyj film. Odczujesz ulgę, jeśli przez pewien czas pobędziesz w pewnej odległości od swoich myśli. Umożliwi ci to obejrzenie filmu, który bez reszty cię pochłonie.

7. Zjedz jakiś antydepresant. Nie idź jednak na łatwiznę i nie sięgaj po batonika czekoladowego bądź ciasteczko, bo poprawisz sobie humor tylko na chwilę, a niepokój wróci do ze zdwojoną siłą. Jeśli niepokój do ciebie wraca, zastanów się, czy nie pijesz zbyt dużo kawy, kofeina nasila lęk. Lęk skutecznie obniżają: orzechy, soja , mleko i jogurt, zielone warzywa, zupy warzywne, rośliny strączkowe, owoce cytrusowe, kiełki pszenicy, wiśnie i jagody.

8. Powróć do oddechu. Jeśli skupisz się na swoim oddechu, licząc głębokie wdechy i wydechy, uspokoisz paplaninę umysłu, która wzmacnia twój niepokój.

9. Sprowadź życie do minut. Jeśli niepokoisz się czymś, co wydarzy się o 15.30 a jest dajmy na to godzina 12, wyobraź sobie, że masz przed sobą tylko te 3 i pół godziny, to jest całe twoje życie, nie masz się czym stresować.

10. Użyj wizualnej kotwicy. Jaki widok najbardziej ciebie uspokaja. Najczęściej jest to natura. Chmury, woda, drzewa. Jeśli nie masz przyrody w pobliżu, poszukaj kojących zdjęć w internecie.

11. Powtarzaj mantrę. Doskonale działają buddyjskie mantry typu: „Mogę być wypełniona miłującą dobrocią”, „Mogę być szczęśliwa i zdrowa”, „Mogę doświadczyć obfitości”.

12. Śmiej się. A jeśli wszystko inne zawiedzie, śmiej się. Śmiech poprawia odporność, zmniejsza ból fizyczny i emocjonalny, leczy rany, zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Jeśli zaczniesz lękowi śmiać się w nos, przestanie cię za niego wodzić.

Źródło: Zwierciadło, Jak pokonać strach?

Znalazłam też taką poradę, jak uwolnić się od lęku. Przerabiałam to parę razy. Najbardziej odczuły to moje kochane sąsiadki, zwłaszcza A. do której najczęściej mówię o moim strachu. Ja uwalniam się od lęku a później razem znajdujemy jakieś rozwiązanie. Często jest jednak tak, że ze swoim strachem muszę poradzić sobie sama.

Rozmowa z samym sobą.

Gdy lęk ogarnia, niepokoi i utrudnia normalne życie, pomocna bywa rozmowa. Najpierw z samym sobą.

Możemy mówić do siebie w swoich myślach: „Bardzo się boję”, „Zdaje mi się, że nie mogę tam teraz pójść”, „Czuję się jak sparaliżowany”, „Najchętniej schowałbym się przed całym światem”. W ten sposób zaczynam mówić o swoim lęku. Zaczynam go zauważać. Traktuję go serio. Jednocześnie osiągam wobec niego pewien dystans, przyglądając mu się z boku; moja świadomość wolna od lęku obserwuje go.

To mówienie do siebie nie musi być ciche, można mówić półgłosem albo głośno: „Boję się tam iść”, „Boję się tych ludzi”, „Boję się, że on nie wróci”. W ten sposób robię krok naprzód. Wypowiadam swój lęk. Mówię o tym, co jest we mnie, a mówienie to sprawia, że lęk traci na sile. Daję też swojemu lękowi większą przestrzeń, skierowując swe odczucia i emocje na zewnątrz. Lęk może niejako rozejść się w przestrzeni i nie uciskać tak bardzo duszy. Przez to wnętrze człowieka uwalnia się od lęku, bo nie tylko on je wypełnia.

Gdy mówię do siebie o lęku, który czuję, mogę także wypowiedzieć powody, które sprawiają, że się boję: „Boję się, bo nie jestem dobrze przygotowany… bo już raz ten człowiek mnie zawiódł… bo chciałbym zrobić coś szczególnie dobrze”.

Już samo nazwanie tych odczuć lękiem pomaga lepiej je uporządkować. Coś, co jest rozproszone, jest też bardziej przejrzyste. Jeśli zrozumiesz, albo starasz się zrozumieć, co jest powodem twojego lęku, zyskujesz większą jasność co do własnych odczuć i co do tego, czego one dotyczą. Takie odczucia mogą wprawdzie trwać, ale mówienie o nich przynosi ulgę. W tym momencie doświadczenie lęku zyskuje sens.

Mówiąc głośno o swoim lęku, można go też z siebie wyrzucić, dać mu wyraz. To, co przeżywam w głębi siebie, wyrażam na zewnątrz, dając głos temu , co czuje. We własnym głosie zawieram coś z lękowych przeżyć. Przeżycia te łączę z głosem, ubieram w swój głos.

Chcąc dotrzeć do powodów swego lęku, możesz prowadzić z sobą dialog: „Tak się boję, co mam robić?”, „Boję się, że stchórzę, co robić, żeby do tego nie doszło? Kto mógłby mi pomóc? Co mogłoby mi pomóc przeciwstawić się temu? Obawiam się, że lęk zwycięży nade mną”. „Nie wytrzymam tego! Nie zniosę! – Nie wariuj! Co może się stać? Świat się nie zawali Spróbuj! Zaryzykuj! – Nie potrafię! Nie dam rady! Nie przeżyję tego! – Przynajmniej spróbuj! Wiesz, jak źle się będziesz czuł, jeśli się nie odważysz!

Swój lęk można wypowiadać, skarżąc się  i błagając, kłócąc się ze sobą i światem, oskarżając się o bezsilność, prosząc o pomoc: „Nie wytrzymam tego! Dlaczego nikt mi nie pomoże?!” Jeśli jesteś człowiekiem religijnym, a relacja z Bogiem jest dla ciebie ważna, swoje skargi błagania możesz skierować do Boga. Pytaj Go: „Dokąd w mej duszy będę przeżywał wahania a w moim sercu codzienną zgryzotę?” (Ps 13,3). Błaganie może stać się prośbą o to, aby On był blisko, kiedy przeżywasz lęk: „Nie zostawiaj mnie samego! Bądź przy mnie! Pomóż mi! Poślij mego anioła stróża!” Albo, przypominając sobie pomoc, jakiej doświadczyłeś już w chwilach lęku, mów: „Gdy chodzę wśród utrapienia, Ty zapewniasz mi życie” (Ps 138,7).

Z książki: Wunibald Muller, Jak uwolnić się od lęku, WAM 2012, s. 27-29.

Inny mój wpis na temat strachu: Oswajanie strachu – trudne, ale możliwe.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Czasopisma, Książka

 

Tags: ,

Dodaj komentarz