RSS
 

Archiwum - Styczeń 31st, 2015

Patrycja Cichy-Szept i jej opowieść – jakby dla mnie…

31 sty

nowy dzieńSzansa dla nowego.

Był sobie człowiek, który postanowił odejść ze swojego domu. Zostawił więc wszystko i poszedł. Zostawił nie tylko dom, ale też niebo, i księżyc i drzewo, które kiedyś zasadził. Zostawił samego siebie i wszystkie wspomnienia. Odszedł. Po jakimś czasie zaczął bardzo żałować i postanowił wrócić, nie wiedział jednak, że odchodząc, zatarł za sobą ślady stóp i ślady pamięci. Błąkał się i błąkał i nie mógł trafić. Ani do swojego domu, bo dom zburzono, ani do swojego chmurnego nieba – chmury się rozpłynęły, ani do swojego księżyca, gdyż od czasu jego odejścia księżyc nieustannie był w nowiu, ani do drzewa, gdyż drzewo odeszło. Zmęczony człowiek usiadł na wielkim kamieniu i zapłakał. – nigdy już nie odnajdę swojego miejsca, wszystko się zmieniło, nic już nie jest takie, jak było, a ja porzucając moje miejsce straciłem także samego siebie. – płakał.

Wtedy odezwał się kamień: – Co było, minęło, nie można cofnąć przeszłych dni, zrobiłeś to, ponieważ wtedy wydawało ci się to najlepsze.

– Nie ma już na tym świecie dla mnie miejsca, już nic nie będzie takie samo.

– To prawda – odpowiedział kamień, wszystko może być całkiem nowe. Spójrz, tuż za mną płynie bardzo czysta rwąca rzeka, niebo jest zawsze czyste, a ciepłe promienie nigdy nie zachodzącego słońca sprawią, że zakwitnie twoje nowe życie.

– Nie mam już drzewa, ani domu, ani chmurnego nieba, ani księżyca – szlochał nadal człowiek. Nie znam drogi powrotnej – powtarzał w kółko jak zaczarowany.

- Teraz masz kamień, na którym możesz zbudować dom – powiedział kamień, masz słońce, które nigdy nie zajdzie i masz rzekę, dzięki której nie zginiesz z głodu.

– Nie mam drzewa – powiedział nieco uspokojony, ale nadal smutny.

 – Drzewo zasadzisz, tak samo jak swoje nowe życie.

– Tak całkiem od nowa? W miejscu, którego nie znam?

- Nastało nowe. Nowe ma to do siebie, że się go nie zna, ale warto poznać – powiedział kamień i ziewnął, gdyż był bardzo zmęczony tłumaczeniem człowiekowi, że nowa szansa jest zawsze, czasami tylko trzeba wyryć ją w kamieniu, a czasem powiesić na gałęzi drzewa. Nowa szansa jest też zawsze, lub prawie zawsze całkiem inna i trzeba się z tą innością oswoić.

Wiele razy jeszcze człowiek wracał do przeszłości i szukał ścieżek do starego życia. Czasami wydawało mu się, że już znalazł, ale okazywała się błędną drogą donikąd…

W końcu zasadził drzewo w nowym miejscu, zaprzyjaźnił się z kamieniem i pokochał rwącą rzekę. Czasami tylko, gdy na niebie widzi ciemne chmury przypomina sobie o swoim pyzatym przyjacielu księżycu.

Bo nie chodzi o to, żeby zapomnieć o przeszłości. Chodzi o to, żeby pozwolić jej odejść i rozgościć się w nowym…

 

Patrycja Cichy-Szept

więcej na stronie: Drzewo Życia

 Znów tekst jak dla mnie. Kiedyś pokazywałam teksty Ingi Zawadzkiej, bo były mi bliskie. Ingi zabrakło i nie ma już pięknych tekstów. Są inne na jej stronie, ale to już nie to. Dzisiaj „wpadłam” na tekst Patrycji Cichy-Szept. Wczoraj u znajomej rzuciłam ze złością:

- Kiedyś moim jedynym zmartwieniem był strach przed agresywnym mężem. Miałam dach nad głową. To co, że nie chciał brać leków, to co, że bił, że byliśmy z tym sami. Ogarniałam, płakałam, bałam się, uciekałam, ale miałam gdzie wrócić – wyrzucałam z przekąsem a ona patrzyła na mnie zdziwiona, wielkimi oczami.

- A dziś co mam? Mieszkanie, z którego w każdej chwili właściciel może mnie wyrzucić, sprawy w sądzie, które szarpią mi nerwy,  opieszałość policji i sądów, którzy w nosie mają moje problemy. Zamiast spokoju, który miał być, jeszcze większe problemy. Zamiast poczucia satysfakcji, że dobrze zrobiłam, poczucie straty i winy, bo powinnam się opiekować mężem, bo może to, co się stało, było przeze mnie. Bo dom, który wyremontowałam, okradają i dewastują. Bo nie znam prawa i nie mam pieniędzy na prawnika. Mam dość i nie mam już siły! Ja nie mam już siły…

Znajoma patrzyła na mnie.

Wiem, powinnam być silna.  Wiem, wszystko się ułoży. Wiem, będzie lepiej. I jeszcze parę banałów w tym klimacie. 

„Jahwe, Boże zbawienia mego,
wołam głośno do Ciebie we dnie i w nocy.
Niech modlitwa moja dotrze do Ciebie,
nakłoń ucha ku mojej skardze!
Bo nasycona cierpieniem jest dusza moja
i życie moje znajduje się na skraju Szeolu.
Policzono mnie już do tych, którzy zstępują do dołu,
jestem jak człowiek wyzbyty z wszelkiej mocy.
Między zmarłymi mam swoje łoże,
[jestem] jak pobici, którzy leżą w grobie,
o których już nie wspominasz,
bo są poza zasięgiem Twej ręki.
Osadziłeś mnie w najgłębszym dole,
w ciemnościach, w przepastnej czeluści.
Ciąży nade mną Twój gniew,
przytłoczyłeś mnie wszystkimi Twymi nawałnicami.

 

Oddaliłeś ode mnie moich bliskich,
sprawiłeś, że stałem się dla nich przedmiotem obrzydzenia;
jestem uwięziony i wyjść nie mogę.
Oczy moje gasną od utrapienia.
Wzywam Cię, Jahwe, każdego dnia,
wyciągam do Ciebie ręce.
Czyż to dla zmarłych będziesz czynił cuda?
Czy cienie powstaną, by Cię wysławiać?

Czy to w grobie głosi się Twoją dobroć
i wierność Twoją — w miejscu zatracenia?
Czy cuda Twoje objawią się w ciemnościach,
a sprawiedliwość Twoja — w kraju niepamięci?
Dlatego wołam do Ciebie, Jahwe,
i już od rana błaganie moje staje przed Tobą.
Czemu mnie odrzucasz, Jahwe,
i ukrywasz przede mną swoje oblicze?
Nieszczęsny jestem i bliski śmierci już od młodości,
znosiłem grozę Twoich dopustów, jestem u kresu sił.
Przewaliły się nade mną płomienie Twego gniewu,
wyniszczyły mnie Twoje grozę budzące zrządzenia.
Otaczają mnie stale jak woda
i zwartym kręgiem zacieśniają się nade mną.
Oddaliłeś ode mnie przyjaciół i bliskich,
ciemność jest mi towarzyszem.”

Psalm 88 

 Do Ciebie wznoszę me oczy,
który przebywasz w niebiosach.
Oto jak oczy sług na ręce ich pana,
a oczy służebnicy na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Jahwe, Bogu naszemu,
aż się zlituje nad nami.
Zlituj się, Jahwe, zlituj się nad nami,
bośmy nad miarę nasyceni wzgardą.
Ponad miarę nasycona jest dusza nasza
szyderstwem możnych i pogardą pysznych.

 Będzie lepiej…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Internet, Życie