RSS
 

Moje ciekawe życie. Bo grunt to się nie poddawać!

21 lut

Od jakiegoś czasu… Nie właściwie od bardzo dawna wiem, że kiedy mówię „muszę…” a nie chcę, robię coś czego nie chcę, ale czego chcą inni i wcale mnie to nie cieszy. Chcę być szczęśliwa a tymczasem nie jestem, bo zamiast uszczęśliwiać siebie, uszczęśliwiam innych. 

Cały czas myślę, co w swoim życiu poprawić, bo mnie to nie uszczęśliwia. Dumam, dumam i dumam. W wyobraźni poprawiam, planuję, czuję się winna, smutnieję i co … nie jestem szczęśliwa. Do kitu z tym szczęściem! Wymyślonym, wywalczonym, zdobytym. Do bani! Im bardziej się napinam, tym bardziej nie wychodzi! Niech się dzieje, co ma się dziać! Dobre, czy złe. Nerwowe, czy spokojne. Smutne, czy szczęśliwe. Niech będzie! I niech będzie moje, dla mnie, tylko i wyłącznie! Chcę żyć tylko dla siebie! Smutek też jest potrzebny! Potrzebne są nerwy i niepewność, bo daję sygnał do wykonania jakiej pracy nad sobą!

Terapia – w momencie kiedy najbardziej jej potrzebowałam została odłożona na miesiąc. Byłam wściekła! Akurat po tej ohydnej sprawie w sądzie o zawieszenie praw rodzicielskich. Nie wiedziałam czy dam sobie radę z emocjami. Na początku chciałam napisać do terapeuty z pytaniem: dlaczego? Przecież tak potrzebuję pomocy. Nie zrobiłam tego. Po raz pierwszy posłuchałam intuicji, która podpowiadała cicho: „To dobrze. Postaraj się sama rozwiązywać swoje problemy. I tak w efekcie zostaniesz sama. Nie ma przy tobie nikogo.” Przeczekałam najgorsze i … żyję. Przez miesiąc miałam polegać na własnych siłach a nie na terapeucie. I bardzo dobrze. Jestem mu za to wdzięczna. Wiem, że po terapii będę umiała sobie radzić z uczuciami i stanami depresyjnymi lepiej. Już to umiem. Oczekiwałam fajerwerków – nie było i nie będzie. Jest za to ciężka, mozolna praca. 

Ostatnio moja sąsiadka zabrała mnie na spotkanie modlitewne z pewnym znanym małżeństwem. W domu tych ludzi jest kaplica z cudownym krzyżem z Limpias. Poszłam z ciekawości. Małżeństwo – oboje już koło 60-tki. Ona obdarzona charyzmatem proroctwa a on uzdrawiania. Oboje bardzo uduchowieni. Spotkanie miało miejsce w jednym z okolicznych bloków. W jednym mieszkaniu spotkało się kilkanaście kobiet, które przyszły po poradę ( ok. 12, razem z nami).

Spóźniłyśmy się, więc rozważanie nad Pismem Świętym nas ominęło. Później kobiety kolejno mówiły numer i pani coś czytała a później tłumaczyła. Nie wiedziałam o co chodzi. Kiedy przyszła moja kolej nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Zapytałam siedzącą najbliżej kobietę:

- O co chodzi?

- Podaj numer strony.

- Jakiej strony?

- Może ja pani coś wybiorę? – zaproponowała prowadząca.

- Proszę niech pani coś wybierze – odpowiedziałam.

Pani spojrzała do książki i zaczęła czytać. Usłyszałam coś, o czym wiedziałam i co mnie rzeczywiście trapiło od dawna. Wykonywany zawód i zawirowania w życiu są źródłem bezustannych tarć wiara-życie. Tekst dotyczył modlitwy.

- Za mało się modlisz. Zapominasz o modlitwie. Módl się więcej – popatrzyła na mnie uważnie.

Pokiwałam głową. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Wiedziałam, że kiedy zaprzeczę i powiem, że się modlę, ona zacznie dyskusję i uświadamianie mnie a ja to wszystko wiem, więc nie odzywałam się. Rzeczywiście ostatnio nie modliłam się, unikałam wizyt w kościele i byłam bardzo przygnębiona. Ogarnęły mnie „czarne myśli” z tych najgorszych, aż zaczęłam się bać. Zdołowana i przestraszona nie wiedziałam, co robić. Pewnej nocy, przed snem złapałam za różaniec. Tylko taką metodę terapii doraźnej znam. Tylko taka przyszła mi do głowy. Modlitwa uspakaja, wycisza. Zrobiło się lżej. Usnęłam… Teraz to dziwne spotkanie.

Pani nie skończyła na upomnieniu z modlitwą. Popatrzyła w książkę i przeczytała znów jakiś tekst. Usłyszałam to samo, co w Zambrowie, na spotkaniu z Bashoborą. 

- Masz ogromny dar. Jesteś bardzo dobra. Będziesz święta…

Pokiwałam przecząco głową. Na moich ustach wykwitł wątpiący uśmieszek.

- Dlaczego zaprzeczasz – obruszyła się pani – nie chcesz być święta? Wszyscy by chcieli… A ja widzę nad twoją głową aureolę…

Popatrzyłam na nią. Nic nie mówiłam. Co miałam powiedzieć. Po co prowokować dyskusję.

- Przyjedź do T. Ty przyjedziesz…

Zapamiętałam proroctwo o świętości i braku modlitwy. Dwie przeciwstawne rzeczy. Jak to pogodzić? I jak pogodzić to, że w wielkich nerwach klnę jak szewc. Święci nie przeklinają a ja tak, więc nici, droga pani, ze świętości. Przynajmniej teraz…

Pani jeszcze zwracała się do innych kobiet, coś im tłumacząc i widziałam, że mówiła do nich tak, jakby je znała, jakby to nie było pierwsze spotkanie, a one słuchały, potakiwały i zgadzały się z nią. Niektóre były tam po raz pierwszy. Tylko ja dostałam proroctwo o świętości. Każdy może się pomylić. Pani też się pomyliła.

Na zakończenie spotkania starszy pan podchodził do każdej kobiety i nakładał na nią ręce. Dotykał swoimi dłońmi głowy, ramion, piersi, brzucha. Przypomniał mi się bioenergoterapeuta, który „leczył” moją mamę. On też nakładał na nią ręce i modlił się.

Nie wiem po co są te spotkania – dla modlitwy, czy dla wysłuchania „proroctw” i kierowania życiem każdej słuchającej pani, a może w celu uzdrawiania z chorób. Nie wiem…

Nie wiem też, czy pojadę do T. Może… Kiedyś… Co ma być dla mnie, to będzie. Po tym spotkaniu nie mogłam spać w nocy. Obudziłam się o trzeciej nad ranem, wystraszona. Trudno mi było później usnąć. 

Co ma być, to będzie.

MATRIOSZKA_WA__K_50295de58101d

Trudno to wyjaśnić, ale zapanował we mnie jakiś spokój. Być może na krótko. Często tak mam, że najpierw spokój, stagnacja a później ostry zjazd w dół i rozpacz powodowana przeciwnościami losu, bo coś zaczyna się dziać, i to coś złego. Już myślę, że to co najgorsze mam a sobą a to była tylko cisza przed burzą. 

Kiedyś zaśmiałam się u mojej znajomej R. i porównałam się do rosyjskiej matrioszki, wańki-wstańki. Wszyscy wiedzą, jak wyglądają takie laleczki. Pękate, z krasnymi policzkami i czerwonymi usteczkami. Zamiast nóg mają okrągłe dno i kiedy się je przewraca one same wstają. Jestem do nich podobna. Życie mnie przewraca a ja wstaję z uśmiechem. I tej opcji będę się trzymać… Optymistycznej opcji.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Życie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz