RSS
 

Czasami tęsknię za dawnymi miejscami.

22 lut

„Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech.” Immanuel Kant

sunrise-373102_640

Czasami ogarnia mnie wielka tęsknota za miejscami, do których już nie wrócę. Za miejscami, za czasem a niekiedy za ludźmi z którymi wtedy byłam. Wiem, że już tam nie wrócę. „Tam” to znaczy do tego czasu, który minął.  Jestem tu i teraz. W nowym tu i w nowym teraz. Innym…

W nowym…

Brakuje mi tych lasów, przestrzeni. Brakuje mi wsi. Tu jestem zamknięta jak w więzieniu. Kiedy w moim pokoju rozkładam łóżko do spania odległość do szafy jest tak mała, że ledwie się przeciskam. Wiem inni i tego nie mają. Marzą, aby mieć własny kąt…

Wiem i cieszę się z tego co mam. Cieszę się, że jestem taka zaradna. Daję sobie radę. Nie siedzę na zasiłku, nie biegnę do banku po następny kredyt, nie wiszę na szyi jakiegoś faceta i od niego nie zależę. To akurat mnie cieszy. Nie miałam planu na swoje życie. Dryfowałam. „Dopłynęłam” do obecnego miejsca. Czy jest lepsze? Pod wieloma względami tak! Układa się. Byłoby spokojniejsze, gdyby nie wiele zdarzeń, które teraz się porządkują i niestety wprowadzają wiele niepokoju, zamieszania i strachu. Niestety. Ale żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej, żeby zapanował porządek najpierw musi zaistnieć bałagan. :-)

Dostałam pismo z sądu. Sąd postanawia:

- dopuścić dowód z opinii biegłego lekarza psychiatry, który wypowie się czy mąż w skutek choroby psychicznej jest w stanie wyłączającym świadome i swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli, nie jest w stanie  kierować swoim postępowaniem;

- udzielić biegłemu terminu 1 miesiąca na sporządzenie opinii.

Tyle ze strony sądu a niepokój jest mój.

Po co ta opinia? Przecież mąż jest w szpitalu psychiatrycznym, więc „jest w stanie wyłączającym świadome i swobodne podejmowanie decyzji i wyrażanie woli”. Potrzebny do tego biegły? Na chłopski/babski rozum – zbędny, ale sąd wie lepiej.

Choruję. Znów jakieś dziwne przeziębienie z guzami na śliniankach i węzłach chłonnych. Po nerwach w sądzie, stresach, znów choroba. Organizm  broni się przed nadmiarem emocji.

 

Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych

pozwól mi wybaczać innym i sobie, bo świat niekoniecznie

jest sprawiedliwy, dobro często nie popłaca,

a za nieszczęścia nie ma rekompensaty.

Pozwól mi wierzyć, że żyję w świecie, któremu sama nadaję znaczenie.

Pozwól mi być silną, aby umieć żyć ze swoją bezsilnością i naiwnością.

Pozwól mi nie tracić energii na podtrzymywanie iluzji.

Pozwól mi być, kim jestem, i robić, co robię.

Pozwól mi wziąć za to odpowiedzialność.

Pozwól mi być dobrą.

Pozwól mi wierzyć.

Mieć nadzieję.

Kochać.

Modlitwa z książki: Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, Marta Fox, Siedmioróg, Wrocław 2012, s. 218

Jednak najładniej modlą się ateiści!  ;-) Przypadek?  Nie sądzę!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka, Poezja, Życie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz