RSS
 

Archiwum - Kwiecień 5th, 2015

Od czego staram się odejść?

05 kwi

nordic-walking-296270_640Przeczytałam ciekawy artykuł  „Integracja oddechem – uwolnienie stłumionych emocji” i skojarzyłam to z moim zachowaniem przez ostatnie tygodnie. Chodzi o wybraną przeze mnie aktywność fizyczną. 

Tłumię swoje emocje. Fakt. 

Aktywność fizyczna może zastąpić uzewnętrznienie emocji. Nie radzę sobie z emocjami. Nie pozwalam sobie na okazywanie negatywnych emocji.  Mam być miła, wspierająca, wyrozumiała, zrównoważona, uśmiechnięta, albo  w drugą stronę płaczliwa, uciekająca, potrzebująca wsparcia i pocieszenia. Nie ma mnie prawdziwej, tzn. reagującej adekwatnie do sytuacji. Według stwierdzenia „akcja-reakcja”. Jest akcja i … zastanowienie a później wspieranie, albo ucieczka. 

Ktoś stwierdził, że coś postanowiłam „zachodzić”, tak jak ci którzy biegając „uciekają” od jakiegoś problemu. Najpierw zaprzeczyłam, ale później, kiedy to przemyślałam przyznałam mu rację. Chodzić zaczęłam, kiedy zaczęły się trudne tematy na terapii. 

Fragment wspomnianego wyżej artykułu też zwraca na to uwagę: 

„SPOŁECZEŃSTWO OPIERA SIĘ NA STŁUMIENIACH
Wszyscy coś kiedyś stłumiliśmy. 
Boli nas coś i idziemy do lekarza po tabletkę, która usuwa symptom, czyli tłumi go.
 Integracja oddechem dotyczy przyczyn, a nie objawów. Bierzemy aspirynę przeciwko przeziębieniu i tym samym tłumimy je. Na poziomie psychicznym stłumienie i napięcie pozostaje, ponieważ nie jesteśmy ich świadomi. Czasami czujemy niepokój, lęk, urazę, smutek, samotność, ale winimy za to innych ludzi i sytuacje. Natomiast przyczyną emocji, które odczuwamy, jest stawianie oporu temu, co doskonałe. Trzymamy się swych stłumień dlatego, że nasze ego uważa, iż rozładowanie ich oznacza utratę części siebie. A więc utożsamiamy się z naszymi uczuciami, zapominając, że one tylko należą do nas, ale nie są nami. Paradoksalnie, utożsamianie z nimi jest powodem ich tłumienia i ukrywania. Jednak ciało i umysł, przepełnione stłumieniami i napięciami, mogą w końcu odmówić nam posłuszeństwa i nie stłumią niczego więcej. Wtedy emocje, takie jak strach, złość, smutek, zaczną pojawiać się przy najmniejszej prowokacji. Aktywowane stłumienia innych ludzi z łatwością będą nas pobudzać, a negatywne emocje jednych z reguły „nakręcają” negatywne emocje drugich – powstaje dysharmonia, konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. Szukamy wtedy pomocy, by utrzymać swe stłumienia na wodzy i uciekamy się do nałogów, znowu tłumiąc swe uczucia i ból fizyczny.

Duże zapotrzebowanie na tabletki uspokajające i nasenne wskazuje na ogromny problem tłumienia występujący w naszym społeczeństwie. Narkoza stosowana w szpitalach i u dentysty tłumi ból fizyczny. Nałogi, takie jak alkohol, nikotyna, kofeina, marihuana, tłumią emocje. Zwykle alkohol tłumi lęk. Gdy ktoś doświadcza lęku, kurczą się naczynia krwionośne. Alkohol je rozszerza, tymczasowo poprawiając samopoczucie. Niektórzy wolą zapić się na śmierć, niż czuć swój lęk.

Nikotyna zwykle tłumi złość. Złość rozszerza naczynia krwionośne, wywołując zaczerwienienie twarzy, a nikotyna tłumi tę emocję na poziomie fizycznym, powodując kurczenie się naczyń.

Powszechna jest także konsumpcja kawy. Kofeina tłumi rezultaty narkozy i podtrzymuje inne stłumienia. Wymaga to dużej energii, a więc ludzie bardzo stłumieni potrzebują regularnych dawek kofeiny.

Marihuana zwykle tłumi smutek. Substancje psychodeliczne, takie jak LSD, działają jako „superstymulatory” i tłumią same stłumienia. Stymulatory są najbardziej tłumiącymi używkami. Zażywanie ich wyniszcza umysł i ciało. Faktycznie każda używka niszczy ciało i umysł, tłumiąc siłę życiową.

Jeśli zażywanie którejś z tych substancji jest częścią twojego życia, spróbuj z niej zrezygnować na jakiś czas, aby przekonać się, co tłumisz. Każde uzależnienie tłumi siłę życiową i wszystko może stać się uzależnieniem, odciągającym naszą uwagę od doświadczania życia. By wymienić kilka, wspomnę o oglądaniu telewizji, przejadaniu się, spaniu, joggingu, ciągłym mówieniu, chodzeniu na imprezy itd.”

Jak zwykle ten Ktoś miał rację. Mistrz prowokacji.

Przygotowuję się do poruszenia ważnego dla mnie tematu. Boję się tego jak  cholera, ale muszę oswoić swojego „demona”. Ile można chodzić ze złości?

Może czas na przyjemności?!

Na normalne życie…

Najwyższy czas!!!

I na koniec piosenka Nirvany. Tak przekornie, aby zmusić do myślenia

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie