RSS
 

Archiwum - Kwiecień 13th, 2015

Moje marzenie. Okazuje się, że mam nareszcie odwagę marzyć.

13 kwi

Prawdziwy sens tragedii 

Pewien ptak codziennie chronił się w suchych gałęziach drzewa, stojącego pośród rozległego pustynnego krajobrazu. Razu pewnego trąba powietrzna wyrwała drzewo z korzeniami, i biedny ptak musiał przelecieć aż  sto długich mil, zanim, wyczerpany,  znalazł sobie nowe schronienie. Gdy wreszcie, po długim i wyczerpującym locie dotarł do gęstego lasu, znalazł tam niezliczone drzewa, które uginały się od smakowitych owoców…

Morał: Gdyby uschnięte drzewo ocalało, nic nie skłoniłoby ptaka, by wyrzekł się bezpieczeństwa i poszybował w przestworza. Nieszczęścia mogą prowadzić do rozwoju. Trzeba tylko zrozumieć lekcję jaka się w nich kryje.

inachis-io-514496_640

Mam takie ciche marzenie. Dla mnie to nowość. Do tej pory nie miałam takich „zachcianek”. Chciałabym, kiedyś, wszystkie moje osobiste wpisy i opowieści z morałem z bloga zebrać w jedną całość i stworzyć z tego książkę. Książkę przede wszystkim dla siebie. Opowieść, moją opowieść o dążeniu do normalności, o mozolnej i ciężkiej pracy nad sobą poprzez budowanie szacunku do siebie. Do książki dołączyłabym płytę z ulubioną muzyką. Książkę taką można by było  zabrać ze sobą i włożyć do torby, w każdej chwili otworzyć, poczytać, podkreślić ulubione cytaty, nanieść komentarz.  Mieć pod ręką… I posłuchać muzyki.

Prowadzę też bloga na innej platformie. Tam jestem od 2011 r. Bardzo osobisty, nie tak medialny jak ten, tylko dla mnie. Tamten traktuje jak osobisty pamiętnik. Dobrze jest mieć taki „gwizdek”!

Czytam niektóre moje wpisy i dziwię się skąd to wszystko się we mnie wzięło – ta zdolność opisywania, odtwarzania, malowania słowem. Dużo wpisów było inicjowanych przez ludzi, których spotkałam. Umieściłam fragmenty książek, które były dla mnie ważne. Nie pochodzę z inteligenckiej rodziny, rodzice nie umieli czytać i pisać, tzw. przedwojenne dzieci. Oni i rodzeństwo „ciągnęli” w dół. Pamiętam jak brat, mocno podchmielony, pewnego dnia powiedział:

- Siostra jesteś pierwszym magistrem w naszej rodzinie. Teraz to będziesz ważna! 

Nie chciałam być ważna. Wstydziłam się mojego wykształcenia. Ciężko pracowałam w gospodarstwie a w wolnych chwilach (wieczorem, w drodze na pole, itp.)  uczyłam się, czytałam, odkrywałam „nowe lądy”.   Rodzeństwo też ma zupełnie inne charaktery od mojego. Dla nich liczą się zupełnie inne wartości. Czasami zastanawiam się, czy ktoś mnie nie zamienił w szpitalu po urodzeniu. Zupełnie nie pasuję do mojej rodziny. 

Wiem jedno – gdybym miała możliwość przejścia terapii 20 lat temu zupełnie inaczej ułożyłabym sobie życie. Dokonałabym innych wyborów. Teraz wiem, że też nie mam czego żałować. Jestem bogatsza w doświadczenia, mam dwoje wspaniałych dzieci… 

Książkę zatytułowałabym „Jak przestałam być zającem..”. Śmiesznie, ale też symbolicznie. Zając to najbardziej płochliwe zwierzę, ale w moim przypadku nie tylko o to chodzi.

Czekam na osoby chętne do współpracy. Hahahaha… Do współpracy z ex zającem :lol:   

P.s. takie motyle latały wczoraj dookoła mnie, kiedy chodziłam „z kijami”. Motyl nazywa się rusałka pawik. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie