RSS
 

Archiwum - Kwiecień 23rd, 2015

Rozmyślania w słodkim zapachu śliw.

23 kwi

plum-flower-588281_640Miałam się uczyć – czytać kolejny traktat filozoficzny. Nie czytam. Zrobiłam notatki i siedzę nad otwartym pdf-em. Kilometry zrobione z kijami „siedzą” w nogach a właściwie w mięśniach. Ale są plusy tego prawie dwumiesięcznego chodzenia. Stawy kolanowe mniej „chrzęszczą”, sylwetka się wysmukliła i te widoki. Teraz kwitną śliwy. Mijam sporo tych drzewek. Pięknie wyglądają – białe chmurki a jak pachną… Poezja. Słodko, intensywnie, uwodzicielsko. Zatrzymuję się pod białymi obłoczkami i wdycham zachłannie każdy haust powietrza przesycony zapachem maleńkich, białych kwiatków. Nareszcie czuję, że żyję i to życie jest takie jak sobie wymarzyłam. Czasami podczas marszów lecę wspomnieniami do różnych sytuacji z mojego życia. Wzrok się zaszkli, serce zaboli, ale zaraz wypływa uśmiech i pamięć ostatnich radosnych chwil. Chwil przesyconych śmiechem. Moja grupa ze studiów podyplomowych – dwie Doroty i Ramsey – ile my się razem naśmiejemy  :-D Moje dzieciaki pewnego dnia powiedziały: Mamo ty częściej się teraz śmiejesz.

Myślę o tym, co dzieję się na terapii, jak dużo zrobiłam dla siebie. Gdybym miała możliwość przejścia terapii wcześniej, dziś byłabym zupełnie inną kobietą. Terapia zrobiła swoje. Dużo zrobiłam dla siebie przez te 15 miesięcy. Kiedy będzie koniec – nie wiem. Teraz miałam trzy tygodnie przerwy. 

Następna wizyta dopiero w przyszłym tygodniu.

Następna część układanki „wskoczy” na swoje miejsce.

Moje życie normalnieje. Już nie chcę nikogo kontrolować, ani układać za kogoś życia, być jedyną i niezastąpioną. Już nie. Chcę wychować dzieci i trochę pożyć. Obejrzeć dobry film, posłuchać muzyki, zachwycić się pięknem przyrody, zwiedzanych miejsc. Dbać o siebie. Nosić kolorowe sukienki. Uśmiechać się. To wszystko. Nie chcę wrażeń. Chcę spokoju.

W telewizji, w Magazynie Ekspresu Reporterów zobaczyłam reportaż o maltretowanej przez męża kobiecie. Pił i bił. Uciekała z domu. Tułała się po ośrodkach a jej mąż mieszkał w wybudowanym wspólnie domu. Postanowiła jednak wrócić. Po powrocie nagrywała dyktafonem to, jak on odnosił się do niej, jak ją straszył śmiercią, wyzywał. Kobieta wzywała policję. Mężczyznę osądzano i trafiał do więzienie. Prokurator zasądzał karę więzienia a sędzia go z tego więzienia wypuszczał. Wracał i znów straszył. Błędne koło…

Ona wróciła do zapuszczonego, brudnego domu. Przypomniałam sobie, że ja jeszcze niedawno też myślałam o powrocie. Też do zapuszczonego domu z powybijanymi oknami. „Krzyczałam” do tej kobiety, że jest głupia, że nie powinna, że nie ma sensu. Ja to wiem. Dziś to wiem. Porządek i spokój poszedł za mną. Jest dobrze i nie oddałabym tego za żadne skarby. Ta kobieta też powinna zamknąć swój rozdział życia z napisem „dom i mąż”. Ten dom to tylko kupa cegieł i morze sentymentu. Ważniejsza jest ona i jej spokój. Nie warto ginąć za parę cegieł. Szkoda tylko, że taka świadomość przychodzi w bólach i nerwach, bo przecież dominująca jest świadomość, że musimy coś mieć, nie zostać z niczym, itd. Wielu tak myślało a dziś domy o które tak się bili niszczeją opuszczone, albo pozostaje po nich tylko stara, rozsypująca się podmurówka. Mijam wiele takich domów. Ktoś w nich mieszkał, ktoś o nie dbał, remontował a później zostały na pastwę czasu, warunków atmosferycznych, złodziei. Stoją zapominane i opuszczone.Rozsypują się powoli…

Wzięło mnie na sentymenty. Niedawno ktoś mi współczuł, mówiąc, że samotnej kobiecie z dwójką dzieci jest ciężko. Odpowiedziałam z uśmiechem, że nie. Mam pracę, jakieś zdrowie a reszta jest do ogarnięcia. Samotna byłam od dawna. Samotna i przestraszona. Od początku małżeństwa musiałam polegać tylko na sobie. Dałam radę. Jestem twarda baba. „Dziś” to rzeczywistość o której kiedyś mogłam tylko pomarzyć.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie