RSS
 

Moje ciało się zbuntowało. Problemy psychosomatyczne.

29 kwi

woman-737438_640Już Platon mówił, że nie można patrzeć na człowieka tylko przez pryzmat ciała. Człowiek to dusza/psyche i ciało/soma.  Te dwie rzeczywistości są mocno ze sobą połączone. Jedno wpływa na drugie.

W artykule „Zaburzenia psychosomatyczne” przeczytałam: „Problemy psychosomatyczne pojawiają się zawsze, kiedy usiłujesz zaprzeczyć swoim własnym uczuciom, zepchnąć do podziemi swój lęk albo gniew, kiedy nakładasz maski bohatera, siłaczki, wyluzowanego gościa, „oazy spokoju”, siostry miłosierdzia, człowieka sukcesu, biznesmena, troskliwego męża albo ojca, oddanej żony czy matki itd. !!!!

Już kiedyś po ogromnym stresie znalazłam się w szpitalu z chorobą skóry niewiadomego pochodzenia. Lekarze myśleli nawet, że jest to choroba zakaźna, więc trafiłam do takiego właśnie szpitala – zakaźnego. Byłam tam przez tydzień. I teraz miałam powtórkę z rozrywki. Tym razem nie było uczulenia, ale…

W niedzielę bolało mnie gardło. Myślałam przejdzie. Nic nie szkodzi. We wtorek miała być wizyta u terapeuty. I niestety… Ciało się zbuntowało.

Jeszcze w poniedziałek było względnie dobrze.

We wtorek rano, niestety, przestałam mówić.

Na terapię poszłam. Wizyty nie było przez dwa tygodnie i szkoda mi było sesji. Poza tym we wtorek wiedziałam o czym chcę mówić, ale… niestety zamiast mówić szeptałam, albo chrypiałam tak, że nie można było zrozumieć, o co  mi chodzi.

W gabinecie powiedziałam:

- Ciało się zbuntowało. Nie mogę mówić.

Terapeuta na to:

- To prawda. Twoje ciało ciebie chroni. Mówi, żebyś dała mu czas, dała mu odpocząć, żebyś nie mówiła.

- Ale ja chcę mówić.

- Głowa może i tak, ale ciało nie. Idź do domu. Weź antybiotyk. Odpocznij.

- Ale w następnym tygodniu nie będę mogła przyjść. Mam matury. Dopiero za dwa tygodnie.

- To zrobimy wakacje. Odpocznij. Dbaj o siebie. Zaopiekuj się sobą.

Wszystko to prawda. Wszystko, ale ja bym chciała już „dobiec” do końca terapii. Już skończyć. Nie wiem dlaczego tak się spieszę, dlaczego mnie to tak denerwuje, że jestem taka powolna, tak to długo trwa. Wciąż uczę się pokory. Cały czas myślę, że wszystko można szybko, już. Przed wizytą mam wszystko poukładane, obmyślone, nawet dialogi mam opracowane. A na sesji – blokada. Uśmieszek na ustach, który mnie samą denerwuje. Trudność w mówieniu, określaniu emocji, ucieczka w inne tematy. Terapeuta mówi „powoli, spokojnie, mamy czas”. A ja się denerwuje, bo wiem, że mogłabym inaczej, że mogłabym się w końcu otworzyć.  Spieszę się, jakbym chciała nadrobić wszystkie te „stracone” lata i miała czas, aby dobrze pożyć a tu takie spowolnienia.

Na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Niestety.

Do poczytania dwa artykuły:  artykuł o zaburzeniach psychosomatycznych   i   Czym są zaburzenia psychosomatyczne?

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Internet, Życie

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Eddie

    30 kwietnia 2015 o 10:49

    Zajrzałaś dziś do mnie i dziękuję Ci za to – bo dzięki Tobie ja trafiłam tutaj. I już wiem, że zostanę :)
    A co do wpisu – absolutnie się z Tobą zgadzam, że jesteśmy całością psycho-fizyczną. Nie spiesz się. Znasz takie powiedzenie – „dać czasowi czas”?

     
    • Anula

      30 kwietnia 2015 o 13:13

      Znam! Tylko to czasami takie cholernie trudne. W złą sytuację wchodzimy szybko, zadowoleni, pełni optymistycznych wizji a ze złej sytuacji bardzo powoli, płacząc, przeżywając, załamując się. Zastanawiam się dlaczego tak jest? Uciekamy od tego co dobre a do złego nie trzeba nas namawiać. ;-) Ot, natura ludzka…