RSS
 

Na polach żółci się rzepak. Pięknie… Wiosna.

10 maj

field-of-rapeseeds-270443_640Po tygodniowej przerwie wyruszyłam „na kije”. W przyrodzie ogromna różnica – kwitnie rzepak. Olbrzymie połacie żółto kwitnących roślin. Pola wyglądają jak zielono-żółte szachownice.  Znów miałam czas na przemyślenia…

Myślałam o terapii i o tym jakim człowiekiem jest terapeuta. Jakim jest facetem? Jaki jest jako mąż? Jako ojciec?  Ja znam go tylko ze strzępów opowieści, historyjek opowiedzianych przez innych. W gabinecie zobaczyłam dwa zdjęcia – piękne, młode kobiety z ciemnymi włosami. Gdzieś na stronie internetowej przeczytałam w komentarzu „o mnie”: „Tym mogę się pochwalić two amazing daughters”. Amazing a więc: niesamowite, fantastyczne, zdumiewające - dwie młode kobiety i dumny i szczęśliwy ojciec. Spełniony człowiek.  

Wczoraj wracając z Warszawy słyszałam jak pewien mężczyzna rozmawiał przez telefon ze swoją córką. Z troską w głosie dopytywał jak się czuje, co robiła przez cały dzień. Używał mnóstwa ciepłych słów, zdrobnień. Martwił się, że mało zjadła i delikatnie przypominał, żeby uważała na siebie i swoją złamaną rączkę. Tak naturalnie, normalnie. Słuchałam jak z nią rozmawiał i myślałam o swoich dzieciach i o tym, czego zabrakło w ich życiu.

Jak to jest być z normalnym facetem? Z normalnym mężem. Jak to jest usiąść z kimś i normalnie rozmawiać o zwykłych sprawach. Jak to jest móc polegać na kimś? Nie bać się. W głowie mam słowa wujka o tym, że J. spieprzył mi życie. Życie spieprzyłam sobie sama. Trochę świadomie a trochę nieświadomie. Nie, nie będę się samobiczować i powracać myślami do tego co było. Nie ma sensu. Nie będę myślami wybiegać w przyszłość moich dzieci i drżeć, że skoro nie mieli „normalnego” ojca to ich dorosłe życie będzie okropne. Nie mam zdolności przepowiadania i nie jestem Duchem Św. więc prorokować nie będę. Czasami tylko jest mi bardzo ciężko. Ciężko mentalnie…

Dzisiaj pomyślałam, że kiedy odejdą dzieci, zostanę zupełnie sama. Jak dam sobie radę, kiedy przyjdzie choroba? Moja siostra wychowała troje dzieci. Wszystkie już „są na swoim”. Została z mężem. Przenieśli się na wieś. Niestety jest po udarze i gdyby nie jej mąż nie dałaby sobie rady sama. Kiedyś bardzo sprawna, teraz z przykurczoną ręką i odrętwiałą nogą, którą pociąga za sobą. Dobrze, że jest obok niej Piotr. Może dlatego ludzie powinni być w parach…

No dobra, wiem, że nie tylko dlatego… Wiem.

Ta wiosna mnie rozwaliła.

Szłam wśród pól i nie mogłam się nasycić. Nasycić oczu kolorami: szmaragdową zielenią młodego zboża i słoneczną żółcią rzepaku. Czy wiecie, że rzepak ma mocny, słodki, miodowy zapach. Ha! Miód rzepakowy. Wdycham tą woń, wchłaniam kolory i biję się z myślami… Czasami jestem zła, czasami chce mi się płakać a czasami się śmieje. Taki misz-masz. Wariatka z kijami  :lol:

 Lubię kiedy niebo jasne jest,
Gdy nie pada deszcz.
Powietrze pachnie wiosną ładnie tak,
Jest cieplej z każdym dniem.
Wiem wtedy co naprawdę ważne,
Co potrzebne mi.
Wszystko dzieje się naprawdę.
I chyba ma swój sens.

Nie będzie wielkiej rewolucji
Nie potrzebna jest
Nie chcę teraz być gdzie indziej.
Wiosna przyszła znów.

Niech płyną lata, niech ucieka czas.
Nie obchodzi mnie.
Nie będę nikim innym nigdy już.
Może jestem tym kim chcę.

Nie będzie wielkiej rewolucji
Nie potrzebna jest
Nie chcę teraz być gdzie indziej
Wiosna przyszła znów..

Właśnie, nie chcę wielkiej rewolucji. Nie chcę być gdzie indziej.  Wszystko dzieje się naprawdę i chyba ma swój sens!

O frustracji:

frustracja

foto: cytaty.pl

Do przeczytania artykuł z „Wysokich obcasów”: Kuba musiał rządzić, bo mamy nie było. To dopiero jest frustracja. Dziś wybieramy prezydenta i … znów nic się nie zmieni. Dlaczego mamy tak wielu ludzi zdesperowanych, sfrustrowanych, załamanych? Bo … mamy taką rzeczywistość i brak pracy, albo pracę, która nie pozwala na normalne życie.  Brak mi słów…

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Muzyka, Życie

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Eddie

    11 maja 2015 o 12:01

    Też się nad tym czasem zastanawiam – jak to by było: żyć z normalnym facetem, bez przeszłości, bez obciążeń, takim zwykłym. Jak to by było: wstawać co dziennie rano i się nie martwić, nie zagnębiać, mieć poczucie bezpieczeństwa i spokój. Ciekawe…
    Ja też wiele razy słyszałam: M. spieprzył Ci życie. Otóż dupa – decyzja była w połowie moja. Zawsze można odejść, zawsze, więc ewentualna wina leży w połowie.

     
    • Anula

      11 maja 2015 o 16:38

      Prawda?! Ale podobno wszystko jest po coś…