RSS
 

Bardzo! Bardzo warto! Zapachem lip upić się warto!

01 lip

„W życiu warto mieć odwagę,

Warto mówić “Dzień Dobry” obcym ludziom,

warto zrobić sobie wstyd na oczach wszystkich ludzi,

warto mieć przyjaciół i wrogów też warto mieć.

Warto czasem nie wziąć parasola, gdy pada deszcz,

warto nie doczytać książki i wrócić do niej po latach,

warto pisać wiersze nawet te nieudane.

Warto wskoczyć do jeziora w ubraniu,

warto śmiać się na ulicy bez powodu,

warto czasem niczego nie tłumaczyć.

Warto udawać czasem głupków chociaż wiemy dobrze o co chodzi.

Warto słuchać każdej muzyki,

warto marzyć,

warto zgubić się w obcym mieście,

warto poznać nowych ludzi, i zapomnieć o starych znajomych,

warto napisać list i go nigdy nie wysłać.

Warto być realistą, pesymistą, optymistą.

Warto zadzwonić o 1 w nocy do przyjaciółki i się wypłakać,

warto pójść na samotny spacer,

warto zapalić znicz na opuszczonym grobie.

Warto żyć i nie pytać dlaczego.

Źródło: Jesteśmy dorośli. Kiedy to się stało? Jak to zatrzymać?

Bardzo! Bardzo warto!

linde-58824_640Zaczynają kwitnąć lipy! Ale zapach! Już teraz wiem dlaczego Jan z Czarnolasu swoje najlepsze wiersze pisał pod lipą. Lipa była olbrzymia. Rozłożyste konary dawały przyjemny cień w upalne dni i piękny zapach w okresie kwitnienia a on siadał w jej cieniu i tworzył, wymyślał, upajał się jej zapachem. Może przysypiał w jej cieniu i śnił…

Napisał nawet fraszkę o lipie:

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,

Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie

Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,

Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.

Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły

Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.

A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,

Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.

Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie

Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

Ech! Pięknie!

Parę słów o wpisie na temat kultury gwałtu. I tu włączy się moje belferskie „zboczenie”, czyli ocenianie. Chciałam podziękować za komentarze. Jak na tyle odsłon komentarze były bardzo wyważone, stonowane i pozytywne. Bardzo dziękuję! Przyznam, że obawiałam się pisać na ten temat. Zastanawiałam się nad reakcją czytelników, ale jest ok.

I jeszcze jedno – jednak nie zobaczycie mnie w telewizji. Przekonałam panią, że moja wiedza i przeżycia związane z podanym przez nią tematem są niewystarczające, abym wniosła coś do dyskusji. Ufff… Odetchnęłam. Nie mam „parcia na szkło”. Oczami wyobraźni widziałam siebie jako biedną i skrzywdzoną kobietkę, siedzącą ze zgarbionymi plecami, przestraszoną i wycofaną, która coś bąka do kamery. O nie! Ciężko pracuję nad sobą, żeby tą przestraszoną istotą nie być. Jeżeli coś będę mówić publicznie, to będę to robić z uśmiechem i podniesionym czołem, albo wcale. Koniec z zastraszoną Anką!

Tak a propos „warto śmiać się na ulicy bez powodu” ostatnio omal nie przewróciłam się ze śmiechu. Już wyjaśniam dlaczego. Wracałam z „chodzenia” i przechodząc między garażami wpadłam na Kubusia Puchatka. No, może niedosłownie, ale jegomość bardzo mi przypominał tamtą postać. Facet prawie 1,90, w rozciągniętych porteczkach, przymałej, spranej koszulce odsłaniającej pękaty brzuszek i puszką piwa w łapce. Odchylony do tyłu spijał „złocisty miodek” wprost z puszeczki. Popatrzył na mnie swoimi przymglonymi oczętami, czknął i podrapał się po odsłoniętym brzuszku. Minęłam go z poważną miną, ale zaraz za nim wybuchnęłam gromkim śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać. A mówią, że to kobiety o siebie nie dbają. A faceci? Kubusie z bożej łaski… I jak tu nie zostać feministką ;-)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Facebook.com, Życie

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz