RSS
 

Archiwum - Sierpień 6th, 2015

Gdy ci źle poczytaj Biblię :-)

06 sie

Ostatnio pozwoliłam, aby emocje zawładnęły moim światem. Myśli wciąż krążyły wokół jednego wydarzenia. Pojechałam gdzieś, coś zobaczyłam i opisałam na blogu.  Napisałam, że ja to widzę inaczej, ja się z tym nie zgadzam, ja wybrałam co innego i z perspektywy prawie dwóch lat widzę, że to wyjście dało najlepsze efekty. Komuś się to nie spodobało, straciłam znajomych, ktoś wysłał do mnie „odpowiednie” teksty z Pisma Świętego a nawet postraszył skargą skierowaną do samego biskupa. A cóż ja takiego napisałam? Zwróciłam uwagę, żeby ludzie polegali na sobie, bo w nich jest siła. Nie uciekali od modlitwy, bo jest bardzo ważna i swoje kroki kierowali do Kościoła (jeśli są katolikami praktykującymi),  i jeżeli mają problem szli do specjalisty. Tak a propos specjalistów psychologów i terapeutów – są w ich szeregach także chrześcijańscy terapeuci i psycholodzy. Kadra osób kompetentnych, wyszkolonych w dziedzinie pomagania, mających za sobą lata praktyki. Wiem, terapia jednym pomaga a innym nie. Dzieje się tak dlatego, że terapeuta może nie trafić z metodą, albo pacjent nie otworzy się i nie zaufa terapeucie na tyle, aby ten mógł mu pomóc. Żeby uzyskać pomoc trzeba się na nią otworzyć, zaufać osobie pomagającej i mieć pewność, że ona nas nie skrzywdzi.

Dobra, dość, bo ktoś posądzi mnie, że mam jakiś profit z zachwalania pomocy terapeutycznej.

Kiedy zawładnęły mną emocje, kiedy zaczęłam panikować i likwidować bloga (na szczęście zaczęłam od zmiany domeny). Teraz widzę, że zachowałam się po staremu – zaczęłam od ucieczki.  Później długo rozmawiałam z księdzem o całej sytuacji. Tłumaczył a w mojej głowie robiło się coraz jaśniej. Wczoraj SMS od księdza z parafii, która opublikowała mój wpis o książce „Moc uwielbienia”:

- Proszę włączyć radio internetowe o 17.30

Włączyłam i usłyszałam piękną modlitwę w mojej intencji.

Na sesję terapeutyczną też „zawlokłam” moją sytuację. Pozwoliłam, aby zmarnowała moje 45 min przeznaczone na inny, ważniejszy temat. Wyszłam ze świadomością, że boję się bronić własnego zdania, bo chcę być jak zupa pomidorowa. Zapamiętałam co powiedziała o takim stanie jedna z prezenterek telewizyjnych, Dorota Wellman ( „Nie jestem k….ą , żeby się podobać wszystkim”Ok. Bardzo kontrowersyjnie i bardzo agresywnie. Ja nie jestem z gatunku tych agresywnych i bezpośrednich. Boję się urazić innych i myślę, że jak będę miła i uśmiechnięta to wszyscy będą mnie kochać a to tak nie działa (pisałam o tym w poście „Nie każdy uśmiech jest dowodem szczęścia”)

Właśnie! Temat tak mną zawładnął, że piszę kolejnego posta w tym klimacie.

Przed snem, przez kolejne dni otwierałam Biblię i na chybił, trafił czytałam teksty na otwartych stronach. Dziwne były te „trafy” – wciąż krążyły koło „mojego” tematu.

Księga Izajasza 30, 1-33

Księga Michaesza 3, 1-8

II List do Tymoteusza 3

Wiem jedno – siłę do pokonywania różnych trudności mam w sobie, nie w innych. Dam sobie radę i z tą sytuacją. Mam wiarę i nadzieję a to bardzo dużo!  Pisałam kiedyś o byciu miłym i zapomniałam o wymienionej tam Karcie Osobistych Praw Podstawowych:

  • Mam prawo wyrażać własne uczucia.
  • Mam prawo być sobą.
  • Mam prawo odmawiać.
  • Mam prawo do błędów.
  • Mam prawo do zmiany zdania.
  • Mam prawo powiedzieć, że czegoś nie rozumiem.
  • Mam prawo nie czuć się odpowiedzialna za problemy innych dorosłych.
  • Mam prawo stawiać siebie na pierwszym miejscu.
  • Mam prawo nie być zależną od aprobaty innych.

 Właśnie mam do tego prawo!

A sąsiadkę pozdrawiam. Wiem,że czyta mojego bloga i wiem, że to co napiszę dociera do niej szybciej, niż to co mówię (właściwie to teraz ze mną nie rozmawia)  - otworzyła mi oczy i dała niezłą lekcję :-?  . Przesyłam w jej stronę błogosławieństwo – takie samo jakie dostała ode mnie Kasia, autorka komentarzy pod kontrowersyjnym wpisem:  ” Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6,24-26).

W życiu tak bywa – coś się kończy, aby coś się zaczęło. Pora wyciągnąć wnioski i iść dalej… 

************

Znalazłam w internecie artykuł o długofalowych efektach ubocznych przemocy domowej.

SWHR stworzyło  wideo, aby podzielić się doświadczeniami pięciu kobiet, które musiały stawić czoła nie tylko swoim oprawcom, ale także depresji, migrenie, lękom, chorobom stawów i innym długofalowym konsekwencjom zdrowotnym.  (więcej na feminoteka.pl)
A ja zastanawiałam się dlaczego od dawna leczę „chrzęszczące” stawy  i dlaczego nic na nie działa. Skąd u mnie depresja, lęki i nieprzespane noce. Teraz mogę sobie odpowiedzieć w racjonalny sposób. Mogę racjonalizować, ale zanim nauczę się odbierać świat jako dobry i bezpieczny minie bardzo dużo czasu. Czasami wiedza i życie się rozjeżdża :-|
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie