RSS
 

Mój ulubiony temat, czyli mity o psychoterapii.

29 sie

Przez przypadek wpadłam na artykuł w „Tygodniku powszechnym” dotyczący terapii. Najpierw przeczytałam artykuł „Nie bój się psychoterapii” , „Jak żyć i nie zwariować”  i „Nie jestem psychoterapeutą, ale…” . Lubię takie artykuły, bo dają odpowiedź na moje „przemyślenia”. Ja lubię wiedzieć, dociekać i dywagować ;-) Bardzo mi się podobają!

Artykuł „10 mitów o psychoterapii” ze strony „Tygodnika powszechnego”.

Mit pierwszy: „Nie ma żadnych dowodów na skuteczność psychoterapii”

Skuteczność psychoterapii została potwierdzona w wielu badaniach naukowych, dlatego teraz bada się nie to, c z y psychoterapia działa, ale to, c o dokładnie i na jaki rodzaj cierpienia bądź trudności pomaga. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne określa psychoterapię jako metodę o dowiedzionej skuteczności, a Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje psychoprofilaktykę i psychoterapię jako jedne z głównych narzędzi skutecznych podczas rosnącej dziś na świecie epidemii depresji.

Z braku miejsca trudno tu cytować konkretne badania – po szczegóły odsyłam do znanej z rygorystycznych wymogów metodologicznych Cochrane Library, niezależnej organizacji o uznanym na świecie naukowym prestiżu, gromadzącej badania naukowe i ich metaanalizy. Dzięki postępowi w neuronauce intuicje prekursorów psychoterapii zyskują dziś twarde dowody.

Mit drugi: „Psychoterapia to przyjaźń za pieniądze”

Relacja psychoterapeutyczna różni się od przyjaźni na wielu płaszczyznach. To psychoterapeuta bierze odpowiedzialność za jej powodzenie. To on przedstawia przewidywalne, stałe i w miarę niezmienne warunki współpracy: liczbę i miejsce spotkań, czas trwania sesji, wysokość wynagrodzenia, zasady postępowania na wypadek sytuacji awaryjnych. Terapeuta nie zwierza się pacjentowi, nie zaprasza go do swojego prywatnego życia i nie uczestniczy w życiu prywatnym pacjenta (nie chodzi na urodziny, nie wysyła kartek z wakacji), nie przyjmuje prezentów, nie korzysta z usług pacjenta.
Psychoterapeuta nie udziela rad, nie pociesza, nie daje przepisów na życie i nie podpowiada zmiany światopoglądu. Wynika to z szacunku dla pacjenta i głębokiego przekonania, że gdy pacjent zrozumie lepiej, co dzieje się w jego wewnętrznym świecie, będzie umiał podjąć najlepsze dla siebie decyzje. Jak pisze Irvin Yalom: „Pamiętaj, że nie jesteś w stanie zrobić wszystkiego. Niech ci wystarczy, że możesz pomóc pacjentowi w uświadomieniu sobie, co trzeba zrobić. A potem zaufaj jego własnemu pragnieniu zmiany i rozwoju”.

Mit trzeci: „Psychoterapia to zwykła rozmowa”

Rzeczywiście jednym z podstawowych narzędzi pracy psychoterapeuty są słowa, ale dialog prowadzony w psychoterapii jest szczególny – koncentruje się na życiu psychicznym pacjenta. Na tym, co czuje, o czym myśli, co mu się przypomina, jakie ma skojarzenia, co mu się marzy, o czym śni. Pacjent opowiada także o tym, co mu się przydarza, co zamierza, jak to realizuje.

Psychoterapeuta nie tylko słucha i mówi, ale również patrzy i rejestruje, co się dzieje w pokoju terapeutycznym poza słowami – co pacjent przeżywa, co „mówi” jego ciało, jak odnosi się do terapeuty i jakie w terapeucie wywołuje uczucia. To wszystko są istotne informacje o tym, z czym zmaga się pacjent, jak buduje relacje z ludźmi.

Dlatego od psychoterapeuty wymaga się czegoś szczególnego – by był empatycznym towarzyszem przeżyć pacjenta, a zarazem umiał intelektualnie opracowywać to, co i jak pacjent mówi: tworzyć nowe połączenia, szukać nowych sensów, wydobywać to, co nieoczywiste.

Mit czwarty: „Psychoterapeuta jest jak ksiądz”

Psychoterapeuta nie ewangelizuje, nie wygłasza kazań, nie spowiada, nie rozgrzesza i nie zadaje pokuty, choć czasem pacjent w rezultacie lepszego zrozumienia siebie przestaje się obwiniać i doznaje ulgi. Psychoterapeuta stara się nie eksponować swoich przekonań etycznych, religijnych czy politycznych, lecz razem z pacjentem szuka tego, co będzie dla niego dobre, próbując nie ulegać żadnym z góry przyjętym założeniom co do rezultatu.
Christopher Bollas pisze: „aby zrozumieć pacjenta, trzeba go najpierw odnaleźć w samym sobie”. Badania nad psychoterapią pokazują, że właśnie ta otwarta, pełna ciekawości i chęci zrozumienia postawa terapeuty jest jednym z podstawowych czynników leczących.

Mit piąty: „Psychoterapeuta szuka prawdy”

Edgar Levenson mówił: „Esencją psychoterapii jest nie tyle prawda, ile sposób, w jaki się do niej dochodzi”. Psychoterapeuta nie jest detektywem czy archeologiem. Nie jest także sędzią, który ustala winę czy feruje wyroki. Psychoterapeuta nie tropi faktów, nie uściśla, „jak było naprawdę”, tylko bada, jaki wpływ mają różne wspomnienia, wzorce zachowań czy przekonania pacjenta na to, jak mu się dzisiaj żyje – celem jest uzyskanie większej swobody w przeżywaniu uczuć i uzyskanie wewnętrznego spokoju.

Jak pisze Glenn Gabbard: „Wynikiem terapii powinno być poczucie, że »żyje się we własnej skórze« i jest się autentycznym”.

Mit szósty: „Psychoterapia to tylko moda”

Modą nazywamy zazwyczaj krótko trwające trendy, które wpływają na nasze zachowania – ulegamy modzie, gdy chcemy zyskać aprobatę, podnieść swój status, zaspokoić aspiracje. Zważywszy na to, że Zygmunt Freud rozpoczął praktykę kliniczną w roku 1886, byłaby to moda nadzwyczaj ugruntowana w czasie…

Owszem, modne bywają trendy, które nie są psychoterapią i nie mają udowodnionej naukowo skuteczności, jak NLP, „radykalne wybaczanie”, „ustawienia Hellingera”, „rebirthing”, „regressing” czy „pozytywne myślenie”.

Mit siódmy: „Jeśli ktoś przedstawia się jako psychoterapeuta, to w jego kwalifikacje zawsze można wierzyć”

Niestety, w Polsce każdy może siebie nazwać psychoterapeutą, ponieważ zawód ten nie jest wciąż uregulowany prawnie. Nic dziwnego, że ludzie poszukujący pomocy bywają zdezorientowani.

Dlatego decydując się na wizytę u psychoterapeuty, sprawdźmy jego kwalifikacje: powinien mieć wykształcenie wyższe, najlepiej psychologiczne lub psychiatryczne; powinien mieć ukończone szkolenie psychoterapeutyczne, spełniające odpowiednie warunki.

W Polsce dowodem spełnienia tych warunków jest rekomendacja przyznana placówce szkolącej przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne lub atest Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Oba te stowarzyszenia przyznają certyfikaty psychoterapeuty nadawane przez komisje niezależne od ośrodków szkolących.

Profesjonalny psychoterapeuta ma za sobą wiele godzin staży klinicznych, ukończył własną psychoterapię, a swoją pracę poddaje systematycznej ocenie bardziej doświadczonych kolegów (tzw. superwizji).

Mit ósmy: „Psychoterapeuci sami mają problemy, dlatego chodzą na terapię”

Odbycie własnej terapii jest elementem szkolenia. Jak pisze Irvin Yalom: „Terapeuta musi znać własną ciemną stronę i umieć z empatią podchodzić do wszelkich ludzkich pragnień i impulsów”. Terapia własna jest potrzebna, by narzędzie pracy psychoterapeuty – jakim jest on sam – poznać jak najlepiej.
To nie znaczy, że terapeuta nie popełnia błędów – nie ma idealnej terapii, podobnie jak nie ma idealnych związków czy idealnych rodziców. Dlatego terapeuta swoją pracę systematycznie omawia ze swoim superwizorem.

Mit dziewiąty: „W czasie psychoterapii trzeba mówić o dzieciństwie i oskarżać rodziców”

Wspominanie swojego życia jest ważną częścią psychoterapii długoterminowej. Bez sięgnięcia do dzieciństwa ani terapeuta, ani pacjent mogą nie zrozumieć w pełni tego, co dzieje się tu i teraz. Dzieciństwo to historia, za którą człowiek nie jest odpowiedzialny, ale której ciężar często dźwiga.
W terapii nie chodzi o oskarżanie (np. rodziców), lecz o zrozumienie części głębszych przyczyn naszej obecnej sytuacji i dorosłe wzięcie odpowiedzialności zarówno za to, co można zmienić, jak i za to, że czegoś zmienić się nie decydujemy.

Mit dziesiąty: „Psychoterapia trwa latami i może uzależnić”

Współcześnie istnieje wiele nurtów psychoterapii krótkoterminowej. Wiele problemów udaje się rozwiązać za pomocą psychoterapii ograniczonej w czasie, trwającej od paru do kilkudziesięciu sesji.

Już Freud pisał, że ostatecznym celem psychoterapii jest uzyskanie zdolności „do miłości i do pracy”. Psychoterapia powinna trwać na tyle długo, na ile pacjent tego potrzebuje, ale najkrócej, jak to możliwe. Świadectwem tego, czy terapia jest udana, są realne zmiany w życiu pacjenta, a nie to, czy „podoba mu się” na terapii. Jak pisała 65 lat temu Frieda Fromm-Reichmann: „Najistotniejszym celem psychoterapii jest wzrost, dojrzewanie i wewnętrzna niezależność pacjenta, jego wolność od lęku i napięcia, zdolność do kształtowania trwałych i bliskich relacji z innymi oraz do przyjmowania i dawania »dojrzałej miłości«”. ©

JUSTYNA DĄBROWSKA jest terapeutką pracującą w warszawskim Laboratorium Psychoedukacji, integrującą podejście psychodynamiczne z egzystencjalnym. Jako publicystka i autorka wywiadów stale współpracuje z „TP”.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Czasopisma, Facebook.com, Internet

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz