RSS
 

Najładniej uśmiechają się ci, którzy najbardziej cierpią.

03 paź

najładniej

 

Wciąż przed oczami mam młodą dziewczynę. Blondynka, okrągła twarz, niebieskie oczy i uśmiech na twarzy. Wieczny uśmiech. Nie widziałam, aby kiedyś siedziała smutna, czy zamyślona. Jest głośna i wszędobylska. Słychać ją z daleka. Jeszcze jej dobrze nie widać a już wiadomo, że kręci się gdzieś niedaleko. Chodzi w parze z koleżanką. Ta dla kontrastu jest wysoka, szczupła, ma ciemne włosy i ciemne oczy. Często płacze, jest poważna, zamyślona i też głośna, ale głośna w sposób bardzo wulgarny. Z jej pięknych ust sypią się takie wulgaryzmy, że przysłowiowy szewc to przy niej mały pikuś. Dobrały się w parę. Są przyjaciółkami. Wszędzie razem. Dagmara i Klaudia. Dagmara to ta piękna a Klaudia to ta roześmiana. Obie nie mają lekkiego życia. Ojca Dagmary znałam z widzenia. Spotykałam go, kiedy razem z mężem siedzieliśmy na korytarzu przychodni psychiatrycznej. Wysoki, szczupły o ostrych rysach. Bardzo spokojny i cichy. Widywałam go na mieście. Zapamiętałam go, bo był bratem mojego kolegi z ogólniaka. Nie wiem jaką chorobę psychiczną leczył.

O Klaudii nie wiedziałam prawie nic. Wiedziałam jedynie, że jest w rodzinie zastępczej. Dziewczyny dobrały się idealnie. Obie z trudnych rodzin.

Pewnego dnia przyszła do mnie Klaudia. Sama. Porozmawiać o seksie. Najpierw zaczęła rozmowę o dojrzewaniu, okresie, dniach płodnych i niepłodnych a później z wypiekami na twarzy zaczęła zadawać pytania dotyczące współżycia.

- Proszę pani, kiedy można zajść w ciążę? No wie pani ja nie współżyję, ale chcę wiedzieć. W następnym roku będę miała 18 lat…

Spojrzałam na nią trochę dłużej.

- Nie współżyję. Jestem tylko bardzo ciekawa, bo słyszałam, że kiedy chłopak uważa to…

I zaczęła przekazywać swoje spostrzeżenia. Słuchałam cierpliwie i wiedziałam, że to nie są hipotetyczne dywagacje, tylko jej strach przed niechcianą ciążą. Ma chłopaka. Na pewno zaczęła współżyć i zaczęła się bać. Omówiłam z nią wszystkie tematy, które ją interesowały i pomyślałam, że nie zatrzymam „wezbranej rzeki”. Oboje młodzi z buzującymi hormonami. Nie zawrócę „kijem Wisły” a i nie chcę z nią walczyć wpajając jakieś umoralnienia, bo na to jest już za późno.

- Klaudia, zabezpieczajcie się.

- No wie pani! Ale to mnie nie dotyczy. Ja jeszcze poczekam. To znajoma, koleżanka…

- To powiedz koleżance, żeby nie zgadzała się na seks bez zabezpieczeń. Na pewno jest młoda a dziecko to wielka odpowiedzialność. Jeżeli nie potrafią powstrzymać się od zbliżeń, niech chociaż się zabezpieczą.

- Dobrze, powiem jej.

Minęło dwa tygodnie. Znów miałam okazję rozmowy z Klaudią, tym razem w towarzystwie Dagmary. Nie było o seksie.  Przyszły pogadać o życiu. Dagmara się nie odzywała. Mówiła Klaudia. Mówiła o swoim dzieciństwie, sytuacji rodzinnej i planach na dorosłe życie. Mówiła z roześmianą buzią, przesadną gestykulacją i częstymi spojrzeniami na Dagmarę. Słuchałam i w pewnym momencie nie zdołałam „unieść” tej opowieści. Z moich oczu potoczyły się łzy.

- Proszę pani, pani we, że jestem w rodzinie zastępczej? Nie, no i jest różnie. Pani wie, mama mnie nie chciała. Słyszałam to nie jeden raz. Mieszka z tym swoim fagasem. Kiedyś do niej jeździłam, ale zamykali przede mną drzwi. Ona mnie nie kocha. Jedyną osobą, która mnie kochała i kocha to babcia, ale babcia ma tętniaka na sercu i w każdej chwili może umrzeć. Nie chciałabym, aby umarła. Wie pani… – popatrzyła w okno i roześmiała się.

- No, to czasami smutne, tak usłyszeć od własnej matki, że nie kocha, że nie chce. Ona nawet telefonów ode mnie nie odbiera. Dzwonię do niej, ale odbiera ten jej fagas i mówi, że jej nie ma. Kiedyś tam pojechałam i on wyszedł przed dom. Powiedział, że jej nie ma a ja słyszałam jak kasłała w pokoju. Słuchać było przez uchylone drzwi. Jak ona tak może? Zostawiła nas – mnie i brata. Urodziła i zostawiła. Najpierw wychowywała nas babcia, ale później sąd zasądził opiekę u rodziny zastępczej. Pamiętam jak po nas przyszli. Była szósta rano. Leżałam w łóżku. Nie pozwolili się nawet ubrać. Pobiegłam do babci i mocno się do niej przytuliłam. Odrywali mnie od niej siłą. Ja płakałam a oni wepchnęli mnie do samochodu i powieźli do obcych ludzi. Ta rodzina jest dobra. Mam swoje miejsce. Wyjeżdżamy na wakacje. Dbają o mnie, ale ja bym chciała wrócić do babci. Wstydzę się u nich być. Wstydzę się nawet sama zajrzeć do lodówki i zrobić sobie coś do jedzenia. Niby jestem u siebie, ale oni to przecież obcy ludzie. Ciocia jest dobra, rozmawia ze mną, ale… – zawiesiła głos i znów zaczęła się śmiać.

- Wie pani, kiedyś pojechałam z bratem do matki. Chcieliśmy się z nią zobaczyć. Dom zamknięty na głucho. Trzeba było wracać. Szliśmy przez las i nagle na środku drogi pojawił się ten od matki. To kawał chłopa. W ręku miał siekierę. Powiedział, żebyśmy nigdy tu nie przyjeżdżali i zaczął nas gonić. Uciekaliśmy… Brakowało parę centymetrów, żeby nas skaleczył tą siekierą. Może ona się go boi i dlatego nie chce z nami rozmawiać. Patologia?! No nie Dagmara? – spojrzała na koleżankę i zaczęła się śmiać.

- W następnym roku kończę 18 lat i mam już plan na siebie. Wyprowadzę się. Wie pani, gdybym była sama dostałabym mieszkanie, ale ja mam chłopaka i chcę mieszkać razem z nim, no nie Dagmara. Daga nam pomoże, ma już na oku jakąś kawalerkę. Będę miała 500 zł dla siebie. No wiem, że utrzymanie nie jest łatwe, że będą opłaty i takie tam – i zaczęła po kolei wyliczać ile pieniędzy pójdzie na jakie opłaty – Mało.Wiem. I wiem, że kiedy będę miała dziecko, to nigdy go nie zostawię, nigdy mu nie powiem, że go nie kocham. Będę głodować, ale ono będzie miało co jeść – i znów spojrzenie za okno i głośny śmiech.

Słuchałam tego dzieciaka. Próbowałam jej tłumaczyć postawę matki, ale tego nie „uniosłam”.  Oczy się zaszkliły i po policzkach popłynęły łzy. Ja rozpaczam nad swoim życiem a ile ten dzieciak niesie na swoich młodych ramionach? Jaki ogromny ciężar? I ten uśmiech na twarzy. Ona nie płacze, ona się śmieje.

Jest głośna, roześmiana i hałaśliwa – i już wiem dlaczego.

Podobno najpiękniej się śmieją ci co najbardziej cierpią…

Do obejrzenia polecam film „Miasteczko bohaterów” . Link do filmu na mojej stronie google+ i na Facebookowej stronie – Och życie.. Też o „trudnej” młodzieży. Dobrego oglądania  :-)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Życie

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz