RSS
 

Spotkanie z Małą Dziewczynką…

21 paź

- Hej! Jak się masz maleńka? Zostawiłam cię samą. Jak sobie radziłaś?

 Foto: www.kadarka.info/

Foto: www.kadarka.info/

Wielkie oczy są skierowane na mnie z wyrzutem. Pyzata buzia bez uśmiechu, za to w ogromnych oczach pojawiają się łzy.

- Tęskniłam. Jak mogłaś mnie tak zostawić? Zostawić z tym całym złym światem. Czułam się samotna i opuszczona! – patrzy na mnie z wyrzutem.

- Nie zostawiłam cię. Musiałam pozałatwiać swoje sprawy. Świat dorosłych nie jest taki prosty. Jestem odpowiedzialna za to co mam, a mam dwoje dzieci i to one bardziej potrzebują mojej uwagi i opieki. Ty sobie dasz radę.

- Nie! Ja bez ciebie zginę. Tu jest bardzo źle! – prawie krzyczała.

- Nie jest źle. O ile wiem jest spokojnie i bezpiecznie. Zadbałam o to, żeby tak było, więc nie rozumiem twojego krzyku.  Bawisz się w moje sumienie i dopominasz się o uwagę? W takich chwilach mam cię dość. Ja chcę iść do przodu. Chcę się rozwijać. Świat jest wspaniały i ma wiele możliwości dla mnie. Właśnie dla mnie, nie dla ciebie. Ty jesteś malutka i wiecznie płaczesz. Mam cię serdecznie dość a nie mogę cię zostawić, bo czuję się za ciebie odpowiedzialna. Odwiedzam cię i dopytuję, czy ci dobrze, czy się nie smucisz, nie czujesz się samotna a ty…

- Co ja? No teraz mi dowal!

- Ty wiecznie płaczesz!

- No, pewnie nie wiesz dlaczego?! – zawołała zaczepnie.

- Wiem. Opowiadałaś to wiele razy. Współczuję ci.

- Współczuję ci! – zaczęła przedrzeźniać. – Czego mi współczujesz?! Tego, że mnie nikt nie chciał? Tego, że widziałam często płaczącą matkę zaczynającą jeden temat. Temat aborcji. Tego, że siostra bardziej hołubiła własną córkę niż mnie, pomimo tego, że mnie też wychowywała. Tego, że musiałam się chować w ciemnym pokoju przed rozwścieczonym ojcem, albo szukać w ciemności nocy matkę, która uciekała z domu, żeby nie dostać od męża? Tego, że z ojcem mogłam się dogadać tylko wtedy, kiedy był pijany i bełkotał moje imię i to że mnie kocha, chociaż na trzeźwo bluzgał i krzyczał? Tego mi współczujesz? Tego?! Obejdzie się! Wszyscy jesteście okropni i samolubni! Zwłaszcza ty!

Nie chciałam jej rozwścieczyć, ale miałam dość słuchania jeszcze raz tego, przez co przeszła. Teraz też nie chciałam tego słuchać. Widziałam, że siedzi skulona i wydaje się bardzo malutka, bezbronna i wystraszona.

- No już, nie złość się… Przecież wiesz, że jesteś dla mnie ważna, że bez ciebie by mnie nie było. No już… – podeszłam do niej i zaczęłam gładzić po główce uczesanej w warkoczyki przypominające mysie ogonki. Patrzyła na mnie spod kosmyków ciemnych włosów opadających na czoło. Patrzyła bardzo nieufnie. Siedziała sztywno i nie poruszyła się w moim kierunku nawet o centymetr. Udało się jej jednak wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia. Cholera, znów poczułam się winna. Szczeniara ma nade mną władzę.

- Ja mam swój dorosły świat. Moje dorosłe życie a ty do niego nie pasujesz. Jesteś jak wyrzut sumienia. Przez ciebie nie umiem się cieszyć, z tego co mam – zdobyłam się na szczerość.

- Czyli znów jestem winna?! I pewnie mnie zostawisz? Pewnie mnie już nie chcesz? Jak zwykle! Norma! Wszyscy sobie idźcie! Komu jestem potrzebna? Taka smarkata i wiecznie jęcząca! Wszyscy sobie idźcie! – histeryzowała.

Popatrzyłam na nią i jej histerię. No, teraz to naprawdę bym nią potrząsnęła i wbiła do tej małej główki, że przecież jej nie zostawię, że jest częścią mnie, jest cząstką historii mojego życia. Nie jest możliwe, aby ją usunąć. Zapomnieć o niej.

- Wiesz co, zamknij się w końcu! – nie wytrzymałam – kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie, ale teraz wpadłaś w histerię. Już nie mogę tego słuchać! Zamknij się! I posłuchaj!

Oniemiała. Zwróciła do mnie pyzatą buzię. Przekrzywiła głowę i utkwiła wzrok w moje oczy.

- Nareszcie! – pomyślałam. Zaczyna słuchać. Jest dobrze.  Jeszcze po cichu pochlipywała, ale oczy miała suche. Popatrzyłam na nią i zaczęłam mówić:

- Jesteś dla mnie ważna. Kocham cię. Kocham i nawet nie wiesz jak mocno, ale nie mogę znieść tego, że zatruwasz mi dorosłe życie. Tymi swoimi wspomnieniami doprowadzasz mnie do złości. To co było, już było. To przeszłość, która nie wróci. A ty wciąż rozdrapujesz stare rany i nie pozwalasz się im zabliźnić. Gmerasz w tych ranach z krzywym uśmiechem i czekasz na słowa pocieszenia. Sprawiasz, że ból wraca, że boję się każdego kolejnego dnia i zastanawiam się, co ty  na to byś powiedziała. Prowadzę z tobą negocjacje i permanentne konferencje i czekam na twoje zdanie. Kocham cię i nienawidzę.

- Wiem…

- Nie, niczego nie wiesz! Tobie się wydaje, że wiesz. Świat pełen strachów i pretensji nie jest dobrym światem. Chcę zacząć normalnie żyć. Śmiać się, cieszyć każda przeżytą chwilą…

- A ja ci pewnie nie daję?! – weszła mi w słowo. Poczułam złość z jej strony.

- Nie, nie pozwalasz mi na dorosłe życie. Wiesz, odejdę od ciebie. Odejdę, to nie znaczy zostawię. Będę o tobie pamiętać. Odwiedzę i przytulę. Jakaś cząstka mnie wciąż będzie cię kochać. Chcę żyć a nie wciąż przeżywać to, co było. Chcę spróbować. Może mi się uda?

- Jesteś głupia. Jeszcze wrócisz!

- Wiesz, słyszałam to już od kogoś. Od kogoś, kto był dla mnie ważny i też nie godził się na to, żebym zaczęła żyć na własny rachunek. Straszyła mnie przyszłością i nie wierzyła we mnie. To była moja matka.

- Miała rację!

- Nie, nie miała. Poradziłam sobie.

- No, nieźle sobie poradziłaś… – wyczułam sarkazm.

- Nie zaczynaj! Może na tym polega dorosłe życie. Na życiu i radzeniu sobie z przeciwnościami a nie czekaniu na najlepsze, albo ciągłym przeżywaniu traum. Czarne i białe. Życie to ta strefa szarości a właściwie nie, inaczej. To pomieszanie kolorów i ciągłe ich odnajdywanie. To kalejdoskop, w którym układa się wciąż inny obraz.  To burze, deszcze, słońce i tęcza.  Ta tęcza zdarza się rzadko, ale się zdarza i wtedy jest to wspaniałe zadziwienie, radość, podniecenie. Życie to rollercoaster. Ktoś tak kiedyś powiedział i miał rację. Wsiadamy do szalonego wagonika i pozwalamy się wieźć. Dobrze, kiedy mamy tyle rozsądku, aby zapiąć pasy i mimo wszystko czuć się bezpiecznie, ale czasami to osra jazda bez zabezpieczeń i wychodzimy poobijani, albo w ogóle giniemy. Wracam do swojego wagonika. Okazało się, że ma jednak pasy. Uczę się je zapinać. Moje życie staje się dobre i bezpieczne. Mocno nad tym pracuję.  Będę o tobie pamiętać i znając siebie będę cię jednak odwiedzać, chociaż to nie jest przyjemne. Nie umiem cię spokojne słuchać. Wciąż wzbudzasz we mnie negatywne emocje, ale kocham cię mała a miłość to dobry pretekst do zmian.

Przytuliłam ją mocno. Popatrzyłam w wielkie oczy. Pogładziłam po głowie. Poczułam łzy pod powiekami, ale nie chciałam, aby je widziała. Mam być silna i dorosła. Jestem dorosła. I silna…

 

Inspiracja, albo ciąg dalszy wpisów:

Bajka o małej dziewczynce – trochę smutna, ale nie ma jeszcze zakończenia, wiec…

Moje wewnętrzne dziecko – tęsknota za miłością do siebie.

Po nitce do kłębka – od wiersza do książki. John Bradshaw.

„Wolni od niemocy” – czyli jak dokonać dobrych zmian w życiu. cz.2 – o przebaczeniu.

 

 

Wpisu można posłuchać jako słuchowiska w aplikacji Audiobloglogo_audioaudioblog_small_white1-300x102.png

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Audioblog, Życie

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz