RSS
 

Opowieść o tym, jak oswajałam swoje miejsce na ziemi

12 sty

Była sobie Mała Dziewczynka.

Znalazła się na życiowym zakręcie. Ostry wiraż. Gdzieś poszła, coś przeżyła i zobaczyła, że ma w sobie moc – moc zmieniania swojego życia. Od dawna planowała zmianę, ale jej plany miały to do siebie, że pozostawały planami. Paraliżował ją strach na samą myśl, że może coś zmienić. Czuła się mała, nieporadna i niepotrzebna. Zagubiona w wielkim świecie.

Podobno nic nie dzieje się przez przypadek.

Zaczęło się od pójścia na to spotkanie. Poznała tam wielu ludzi, znalazła się w grupie i usłyszała słowa wsparcia. Powoli zaczęła wierzyć w siebie. Ktoś cieszył się, że ją widział i okazywał tę radość poprzez dobre słowa. Słyszała je od wielu ludzi. To był początek.

Później nastała ciemność. Ponad dwa lata wielkiej ciemności a dokładnie dwa lata, sześć miesięcy i 26 dni.

Mała Dziewczynka wykorzystała ten czas na dorośnięcie. Stała się Dorosła Kobietą, ale Mała Dziewczynka wciąż w niej siedzi i przypomina o sobie. Czasami dominuje a czasami znika.

Dorosła Kobieta urządziła dla siebie kolejny Dom. Teraz jako dorosła, świadoma siebie i nareszcie spokojna (chociaż nie zawsze ;-) ). Dom, którego szukała przez całe życie. Nie, nie jest to wspaniały pałac urządzany z przepychem. To skromne mieszkanie z trzema pomieszczeniami i łazienką. Jest kuchnia, jest pokój dla niej  pokój dla dzieci. JEST SPOKÓJ W NIEJ! Życie się nie zatrzymało i nie zmieniło w przepiękną baśń. Dalej są problemy, choroby, szarzyzna życia, wychowywanie, wróć towarzyszenie dzieciom. Radzenie sobie.

A oto relacja, jak Dorosła Kobieta radziła sobie z remontem DOMU, a nie było łatwo.

Najpierw obejrzałam mieszkanie, kiedy były najemca się wyprowadzał.

 W oczy rzuciła się odłażąca od ścian brudna tapeta. Łazienka – opadły mi ręce, że o cyckach nie wspomnę. Robiłam dobrą minę do złej gry. Z uśmiechem na twarzy latałam po pomieszczeniach a w głowie huczało:

- Kobieto daj spokój. Jak ty to ogarniesz? To syf i malaria. Kiedy ty coś zrobisz? Pracę kończysz po 15, soboty zajęte, bo jeździsz na wykłady. Kiedy? No, ok, kiedy?

- No, nie wiem…

- No, dobra. Alternatywa – mieszkanie do dużego remontu, czy nerwowy właściciel.

- No, ok. Ostatnio spuścił z tonu, już się nie denerwuje. Jest układny i miły. Nie ma problemu.

-Ychm, nie ma problemu? Do czasu. U niego umowa na rok a tu na trzy lata.

- No? Ale trzeba zrobić remont.

- Dasz radę. Poproś o pomoc znajomych. Pomogą!

Ple,ple,ple – toczył się gorączkowy dialog w mojej głowie.

Na nieszczęście znajomi nie mogli mi pomóc – mieli swoje problemy. Zaczęłam od zrywania tapet i niszczenia grzyba. Tak wyglądała łazienka po usunięciu tapet i grzyba w kątach.

łazienka1

I co? Szału nie ma – delikatnie mówiąc. Ten sedes to majstersztyk białego remontu. Jak spuścić wodę?! Z prawego boku wanna – na szczęście jej nie widać. Nie ma miejsca na pralkę, ale ja jestem zdesperowana i już poczyniłam jakieś nakłady finansowe. Już powiedziałam A, więc czas na dalsze litery alfabetu.

I dalsze widoki, np kuchnikuchnia1

Dwa krany i chyba w tym miejscu stał zlew (tak podejrzewam). Nie ma tapet, ale jest … no widać, co. Ale nic to, mam w dalszym ciągu wielką ochotę na zmiany i dużo nadziei, że będzie dobrze.

remontDuży pokój i mój stół malarski. Ściany już zagruntowane i zalepione dziury.

podzieciPokój dzieci przed pomalowaniem.

przedWidok pokoju z sieni.

Przez miesiąc zdzierałam tapety, gruntowałam, zaciągałam gipsem nierówności a później wygładzałam papierem ściernym. Pan W w tym czasie robił instalację elektryczną. Tapety w kuchni zdzierałam w słabym świetle żarówki z łącznika między kuchnią, łazienką a pokojem. Nie było światła w kuchni i pokoju. Później pan W przyniósł przenośną lampę i mogłam już zdzierać i malować w świetle.

Pan W robił łazienkę. Zaczął od skucia starej glazury i terakoty, wycinania starych rur a później kładzenia nowych a wyglądało to tak:

łazienka3

  łazienka2

łacznikWidok z łącznika.

12540458_430995087098666_1209757495_n(1)Widok na pokój dzieci. Średni pokój już pomalowany :-D Pokój dzieci też – zielony. Kolory wybierała Maleńka.

Remontuję kuchnię 12511743_430995197098655_718754050_n

remont1

a teraz pokój pokójok, ściany już pomalowane. Ufff

łazienka5

Łazienka nabiera kształtów.

           prysznicZmieściła się nawet pralka.

kuchnia  Pojawiły się meble w kuchni i pokojach.

Kuchnia jest ogromna a to widok z okien okno3

I moje miejsce w kuchni

okno1

W sobotę założyłam żyrandole – sama. Młody był pełen troski i zapytał:

- Mamo a nie kopnie cię prąd?

Nie kopnął. Żyrandole/klosze wiszą a i światło świeci.

W sobotę założyłam też karnisz na firanki. Sama wierciłam dziury, bo uznałam, że Młody nie będzie umiał i zrobi to krzywo. O zgrozo – nie było poziomu. Przyłożona poziomica pokazywała ponad dwu centymetrową różnice. Co robić? Nawiercić nowe dziury na kołki.  Rozrobiłam gips i zagipsowałam stare dziury i wywierciłam nowe. Jest ok! Okazało się, że przysłali za mało żabek do karniszy, ale firankę założyłam. Muszę dokupić żabki.

Kuchnia gotowa i przytulna. Jestem staromodna – lubię firanki.

Do założenia karnisze w pokojach, ale co to dla mnie? Nie?

Założę, tylko nie teraz. Teraz ledwie zipię – jestem przeziębiona, czytaj pociągająca. Pociągam nosem ustawicznie i regularnie.

Tak oto wygląda relacja Dorosłej Kobiety, która przez dwa miesiące, w pocie czoła harowała popołudniami na swoje miejsce na ziemi. Już jest!

Pora na odpoczynek!

I na przeżywanie radości z odnalezienia tego miejsca.

Do zapomnienia:

- rachunki za remont (ogromne),

- zmęczenie,

- nerwy,

- uczucie tego, że muszę.

Do przeżywania:

- radość z własnego miejsca,

- radość z obecności moich latorośli – Młodego i Maleńkiej,

- delektowanie się widokiem z okna,

- spacery (muszę odkurzyć kije),

- ciepło kanapy, smak kawy popijanej podczas oglądania filmów,

- ŻYĆ, ŻYĆ, ŻYĆ – NIC WIĘCEJ!

Zdjęcia autorstwa Maleńkiej :-D Reporterka pełną gębą ;-)

 
Komentarze (8)

Napisane przez w kategorii Życie

 

Tags: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Car.o

    12 stycznia 2016 o 20:21

    Kobieto podziwiam Cię za Twoją wytrzymałość, upartość w dążeniu do realizacji założonych planów i siłę. Samotnej matce zawsze jest ciężko, a co dopiero uporać się z tak poważnym remontem. Jesteś wielka, zmiany wyszły super i ciesz się nimi oraz swoimi osiągnięciami …problemy zawsze są , towarzyszą nam jako nieodzowny element naszego życia , dlatego trzeba się cieszyć sukcesami i chwilą :) Normalnie życzyłabym Ci siły, ale masz ją za 100, to więc życzę Ci czasu dla siebie i dzieci, chwili swobody i wytchnienia . Pozdrawiam C.aro

     
    • Anula

      12 stycznia 2016 o 21:33

      Dziękuję :-D i też pozdrawiam cieplutko :-)

       
  2. ~PRZED i PO

    13 stycznia 2016 o 18:47

    :O
    Jesteś niesamowita.
    Ja wymiękłam po zrobieniu łazienki.

     
    • Anula

      13 stycznia 2016 o 21:41

      Ja byłam mega zdesperowana i jestem uparta – wada i zaleta w jednym. Pozdrawiam

       
  3. mag_a

    13 stycznia 2016 o 19:30

    Brawo! Brawo! Brawo!
    Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. :)
    Ważne, by być na dobrej drodze! I krok po kroczku przemieniać swoje życie. :)
    Ty to potrafisz.
    Życzę dużo radości!

     
  4. ~Magdalena Elkus

    28 sierpnia 2017 o 14:24

    Podziwiam. Mnie by już dawno nerwy wzięły i rzuciłabym to wszystko. Silna jesteś :)