RSS
 

Achtung, achtung, wnimanie, albo uwaga – KOT NA POKŁADZIE

18 sty

No, nie miała baba…

No, byłabym niesprawiedliwa, bo kiedyś sama obiecałam Malutkiej, że kiedy się przeniesiemy, pozwolę jej wziąć kota.

Słowo się rzekło i jakby rzekł marszałek – kasztanka u płotu. Nic, tylko trzeba było pojechać po sierściucha.

Maleńka od dawna szykowała się na przybycie owego gościa. Kupowała karmy, przysmaki i wszystko odkładała w jej tylko znane miejsce. Robiła zabawki, itd i w teń deseń.

Miała odłożoną stówę.

Wczoraj nadeszła godzina zero.

Najpierw pojechałyśmy do marketu po wyprawkę dla kota. Oj nakupiła! Kuwetę, żwirek, jeszcze więcej karmy, jakiś specyfik neutralizujący brzydki zapach zawartości kuwety, coś tam jeszcze i pojechałyśmy po zwierzaka. Okazało się, że wydała 80 zł i wcale nie żałowała a była mega szczęśliwa.

Odebrała od koleżanki małego, szarego kotka. Zwykłego dachowca. Popiskiwał przestraszony wieziony w pudełku a ona rozpływała się nad jego wspaniałością. Słodkim głosikiem mówiła do niego tkliwe słówka. Nie widziałam jej takiej od dawna. Ona było szczęśliwa, bo nareszcie miała wymarzonego zwierzaka a ja byłam szczęśliwa, bo widziałam jej radość.

Przywieźliśmy nasz nowy nabytek do naszego 41 metrowego apartamentu.

Kotek obejrzał cały dom. Zjeżył się przed swoim odbiciem w lustrzanych drzwiach szafy. Wygiął grzbiet w łuk i zaczął prychać strasząc tego w lustrze. Maleńka uciszała go i delikatnie uspakajała.

Kotek okazał się czyścioszkiem. Koleżanka Maleńkiej nauczyła go korzystać z kuwety. Ja oczywiście nie bardzo w to wierzyłam i pilnowałam, czy stworzenie nie zostawi jakiejś niespodzianki, gdzieś w kącie. Mała też pilnowała.

Wszyscy położyliśmy się późno spać.

Gdzieś w okolicach trzeciej nad ranem z mocnego snu wybudziły mnie dziwne odgłosy. Coś wołało piskliwym, cienkim głosikiem. Coś wołało miał, miał, miałłłł…

Co jest?

Otworzyłam oczy. W pokoju ciemno, ale pisk nie ustawał. Dobiegał z sieni. W końcu coś zaczęło skakać na drzwi i szaleńczo w nie drapać. Miałłłł, skok, drap, drap, drap. Miałłł, miaaaał, miiiiaaaałłłł. Kurde! Zaraz? Powoli… Przecież wczoraj przywieźliśmy kota. No, właśnie. Szarego dachowca. I to on urządził takie przebudzenie, niekoniecznie mocy,a raczej w środku nocy. UUUUU! Koniec spania. Włączyłam światło i wpuściłam, nomen, omen Gacka do pokoju. Gacek?! Nietoperek! Koniec spania. Gacek bleszczał do rana. Tęsknił za rodzeństwem i mamą. Chodził, wąchał i bleszczał.

Maleńka wstała rześko raniutko bez budzenia, marudzenia i nerwów. Ogarnęła kota. Ubrała się i nawet miała duży zapas czasu do wyjazdu autobusu. Kot zdziałał cuda w temacie jej wstawania do szkoły, oby jak najdłużej te cuda działały.

kotMamy więc nowego domownika – Gacka.

Przebudzenie mocy!

Niech moc będzie ze… mną tej nocy :-)

Mam nadzieję, że się wyśpię.

Gdy przestaniesz liczyć czas
Weźmiesz mniej więcej dasz
Gdy przestaniesz się już bać
Staniesz tym, kim chcesz stać
Żadnych gier,żadnych kłamstw
Powiesz tak,gdy myślisz tak
Znaczy,że już je masz

Wiem szczęście na każdego czeka gdzieś
Czasem dłonią z nieba strącasz je
Czasem wiele trzeba żeby je mieć
Przez jeden dzień

Gdy zrozumiesz w czym jest rzecz
Gdzie tkwi błąd co ma sens
Gdy na górę wtoczysz głaz
Świat u stóp będziesz miał
Żaden fałsz pusty gest
Powiesz nie, gdy myślisz nie
Znaczy,że już je masz

Wiem szczęście na każdego czeka gdzieś
A gdy w końcu znajdziesz gubisz je
Ten kto żyć bez niego nauczył się
Szczęśliwy jest

Niemożliwe możliwe czasem staje się
Czego nigdy za dużo być nie musi mniej
To co dobre powróci żeby zostać już
Tam gdzie miało przyjść
Prosto z naszych snów

Wiem…
Wiem
Szczęście na każdego czeka gdzieś
Gdy znajdziesz zgubisz je
Kto żyć bez niego nauczył się
Szczęśliwy jest.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Życie

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Grażyna

    20 stycznia 2016 o 20:33

    Pozdrowienia.
    Moja córka też zaopiekowała się kotkiem , a syn jej pozazdrościł i mam 2 koty, życzę miłych chwil z Gackiem.

     
    • Anula

      20 stycznia 2016 o 23:52

      Dziękujemy. Gacek już się oswoił z domem a Maleńka dba, aby niczego mu nie brakowało. Serdecznie pozdrawiamy :-D