RSS
 

Opowieść przedwigilijna – najważniejsze jest dzisiaj

23 gru

Na Facebooku należę do grupy samopomocy dla dorosłych dzieci alkoholików DDA.
Moderator grupy zadał pytanie: „Jak wspominacie Święta z dzieciństwa? Jak one wyglądają u Was teraz?”
Ludzie piszą odpowiedzi…
Bardzo przygnębiające odpowiedzi…

Ja napisałam swoją:

Czytam wszystkie wypowiedzi…
Moje święta były podobne a czasami takie same jak wasze.
W zeszłym roku, kiedy się przeprowadzaliśmy do kolejnego mieszkania i miałam ogrom pracy, byłam mega wqna, chodziłam i bluzgałam, bo wszystko było na mojej głowie i jeszcze te pieprzone święta, których szczerze nienawidziłam…
Nie zwracałam nawet uwagi na dwoje moich dorastających dzieci (14 i 17 lat), bo ja i moja złość były najważniejsze, itd.
Akurat przed świętami miałam kolejną sesję terapeutyczną. Poszłam na spotkanie. Tam opowiedziałam o moim szarpaniu się ze świętami, że ich nienawidzę, bo remont, bo nie zdążę z przeprowadzką, bo nie będzie miejsca, żeby zjeść kolację wigilijną, że nie chce mi się żyć, itd…
Usłyszałam od terapeuty: „Kolację wigilijną możecie zjeść na nowym miejscu. Zamówcie picę i zjedzcie ją siedząc na podłodze, dajcie sobie prezenty, puśćcie jakąś muzykę… I pomyśl, że może nie będzie możliwości przeżycia świąt w takim gronie, że następnych świąt może nie być…
I coś we mnie pękło.
Zdałam sobie sprawę, że przez upiory z przeszłości nie pozwalam na miłość do tych, którzy są obecni teraz ze mną, że moja złość rozwala im święta, że chcę dla nich spokoju a tym czasem wyciągam trupy z szafy i oddaje im cześć a kolejnych świąt może już nie być.
Wróciłam do domu.
Przestałam się miotać i krzyczeć.
Następnego dnia, w wigilię wręczyliśmy sobie prezenty, jeszcze w starym mieszkaniu.
Jakieś drobiazgi.
Córka jak zwykle wszystko zrobione własnoręcznie.
Wszyscy mieliśmy łzy w oczach.
To były najwspanialsze święta w moim życiu – chociaż bez wypasionej wigilii, z kartonami w pomieszczeniach, bez choinki.
Byliśmy my i nasza miłość do siebie.
Był spokój i miłość.
Dziś córcia już ubiera choinkę, ja robię listę zakupów, prezenty pochowane po kątach.
Jutro wigilia – nasza wigilia.
Wigilia, której w następnym roku może już nie być.
Upiory dawnych świąt niech zamienią się w kupkę popiołu. Mamy tylko dziś i te dziś trzeba smakować i cenić. Jutra jeszcze nie ma a wczoraj było.
Pozdrawiam wszystkich z grupy i życzę najwspanialszych świąt – mimo wszystko.

 

Pozdrawiam wszystkich czytających bloga a na życzenia jeszcze będzie czas

Lecę robić zakupy na żarełko świąteczne :-)

A na poprawę humoru, trochę nostalgicznie, Leonard Cohen



 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Muzyka, Życie

 

Tags: , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~julita

    24 grudnia 2016 o 07:52

    Dziękuję za to że Pani jest i pisze tyle prawd niby oczywistych a nie uświadomionych.Nigdy nie chciałam takich świąt jakie mam we wspomnieniach a robiąc wszystko żeby było inaczej też nie budowałam dobrej atmosfery.Trzy dania i spokój przy stole to jest ważniejsze niż pełny stół i żal że mogło być tak miło i powoli.Wszystkiego najlepszego dla Pani i dzieci na Święta i cały nowy rok.

     
    • Anula

      24 grudnia 2016 o 10:47

      Pani Julito dziękuję za ciepłe słowa i za życzenia. Życzę spokojnych świąt i dobrego 2017 roku. Serdecznie pozdrawiam ♥