RSS
 

Najświeższe doniesienia od Alicji, tym razem w kosmosie

24 lut

Wracam ze środowych sesji

W sklepie z pieczywem kupuję mój ulubiony chlebek musli. Trzy kromki.

Wchodzę do mieszkania – mojej strefy komfortu, spokoju, nieba…

Robię pyszną kawę z ekspresu

Pożeram z lubością chlebek, grubo smarując prawdziwym masłem. Na pohybel dietetykom, którzy chcą nas truć dietetyczną margaryną, chemiczną papką bez smaku.

Od środy nareszcie się wysypiam. E wpadła na wspaniały pomysł wyekspediowania kota do pomieszczenia obok. Nie ma drapania w drzwi, miałczenia… Jest cicho i błogo.

W środę budzi mnie dzwonek budzika. Wstaję, ogarniam się i wyruszam do przychodni.

O 8 zaczynam następną kosmiczną podróż

Znów nie bardzo pamiętam, co B do mnie mówi.

Następna środa …

Ja powiedziałam o swoich odczuciach. O surrealizmie ostatniego spotkania.

On coś dodawał, komentował

Zapamiętałam jakieś strzępy

Powiedziałam, że ostatnio czuję się jakbym traciła rozum, że powinnam się udać do psychiatry…
– Przecież chodzisz – zauważył.
– No tak, chodzę. Rzeczywiście – powiedziałam.
Mam od niego leki, po których lepiej śpię.

W głowie zaczęło się kręcić, brak powietrza. Kilka głębokich oddechów.

Zaczyna mi brakować słów. To co miałam powiedzieć, już powiedziałam, a teraz nagle zaczyna się milczenie. Milczenie spowodowane… Nawet nie wiem czym…

On podsuwa jakieś porównania. O czymś mówi a ja go nie słyszę. Zatapiam się w bezdźwięcznej próżni.

Niespodziewanie zauważył, że kiedy on mówi, ja cała drętwieję, staram się nawet nie oddychać.
Zaskoczył mnie tym spostrzeżeniem.
Myślałam, że dobrze to kamufluję, że on tego nie widzi, że o tym wiem tylko ja.
Rzeczywiście, łapię oddechy dopiero, kiedy on przestaje mówić…

Co miałam mu odpowiedzieć?

Że zaczepiłam się w okresie dzieciństwa????

Chciałabym pamiętać dobre sytuacje a tymczasem do 6 roku życia nie pamiętam nic, a to co pamiętam później jest przerażające, krzywdzące, traumatyczne.

Jak sprzeciwić się obrazowi rodziców, który wrósł we mnie? Jak zedrzeć tę maskę? Boję się bólu. Boję się rozpadania na kawałki. Boję się zawodu, który IM przyniosę. Jak można kochać i nienawidzić jednocześnie? To tak, jakbym ich zdradziła, jakbym …
Nauczyłam się przystosowywać, znikać, być miłą, nie mieć własnego zdania, rezygnować.
Stałam się piękną tapetą a nie twardą ścianą. Jeżeli zedrę tapetę, ściana będzie goła a ja się tego bardzo boję. Jestem przerażona!!!!

Rodzina nawet nie wie, że chodzę na terapię

Nie wiedzą, że pisze bloga

Nie wiedzą, że wcale nie przedstawiam ich w dobrym świetle

Ich, to znaczy rodziców… którzy już nie żyją, a przecież o umarłych mówi się albo dobrze, albo wcale.

Gdyby przeczytali moje wpisy, byłaby nieziemska draka. Znów przestaliby się odzywać na kolejne 10 lat. Tak, gniewać i kłócić się potrafią w mistrzowski sposób. Oskarżać, równać z ziemią, wyrażać niezadowolenie i destrukcyjne zdania. I nie mówię o rodzicach w tej chwili. Mówię o ich spadkobiercach – starszym rodzeństwie.

Do tej pory zawierałam znajomości z ludźmi-klonami moich bliskich.

Od momentu przeniesienia się do „mojego mieszkanka” jestem w strefie spokoju. „Samotności”. Resetuje się. Odpoczywam. I… chodzę na terapię…

W gabinecie postawiłam potężny mur między nim a sobą. On o tym doskonale wie, ale to ja mam zburzyć tę barierę…

Ciężko

Totalny kosmos

Skończyły się słowa

Każda rozmowa wydaje mi się groteskowa, irracjonalna, płytka.

Ubieranie w słowa tego, co się czuje jest surrealistyczne – przynajmniej dla mnie.

Konwersacja wydaje mi się nieszczera

Nie mówię tego, o co mi chodzi

A kiedy próbuje, słyszę „Znów mamy wykład z fizyki kwantowej”.

On tego nie rozumie

Ja tego nie rozumiem

Kosmos

KOSMOS

***

Dziwnie się czuję

Wybił mnie swoim stwierdzeniem z równowagi

Obserwacją z dziedziny „mowy ciała”

Jest dobrym obserwatorem

Dlaczego to mną tak wstrząsnęło? Wybiło ze strefy odrętwienia…

Nie spodziewałam się

Poczułam ogromny żal dla siebie

Ogromny

I byłam bardzo wystraszona

I zniesmaczona, że jestem taka słaba

I że ktoś to widzi

 

Kosmiczne doniesienia z innej galaktyki

Czyżbym zupełnie traciła rozum?????

Moje rodzeństwo podsumowałoby to w jeden sposób…

Przemilczę

Posypałyby się niecenzuralne słowa

Według nich chodzenie na terapię to szczyt głupoty (oczywiście to jest eufemizm), bo najlepszym „terapeutą” jest rodzina, a poza tym brudy pierze się we własnym domu, bo co obcy mogą wiedzieć…

Po co obcy mają wiedzieć?

Moja rodzina (oprócz dzieci) nie wie, że leczę się z depresji i chodzę na terapię.

NIE WIEDZĄ

Siostra podziwia, że daję sobie radę sama i dopytuje, jak tam J i co u niego słychać w szpitalu… :-?

Brat naprawia mój samochód…

………………………………………………..

…………………………………………………..

i to by było na tyle…

Alicja w kosmosie…

 

 

Warto obejrzeć film dokumentalny „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham”

 

 

Fragment tekstu z jakiejś strony psychologicznej:

„Psychoterapia pomoże Ci stawić czoła wszystkiemu temu, co z biegiem lat zarosło grubą warstwą kurzu. Odnajdź więc siebie. Ucz się z każdej sytuacji i z każdej chwili przeżywanej przez Ciebie w życiu. Zdobywając za każdym razem nowe siły nigdy więcej nie odwracaj się plecami do napotykanych trudności. Już nigdy nie uciekaj!”
… próbuje nie uciekać.
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Życie

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS