RSS
 

Archiwum - Marzec, 2017

Piękny koniec marca

31 mar

Pięknie

Na zewnątrz pięknie

W przyrodzie, oczywiście

Bo wśród ludzi, jak wśród ludzi…

Dziś zobaczyłam pod lasem ogromną połać pokrytą pięknymi, niebieskimi kwiatami. Chyba przylaszczki…

Mam nieciekawy czas w pracy…

Atmosfera jest tak gęsta, że można ją kroić nożem…

W takich chwilach chętnie bym wyjechała, byle gdzie, a właściwie to nie byle gdzie, ale nad morze i zatopiła się w huku fal…

Gdybym mogła wziąć urlop i wyjechać, ale nie. Moja praca polega na „misji” a urlop będzie dopiero w lipcu (oby).

Hahahahaha

po

No… chyba tak…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Jeszcze ten jeden raz…

28 mar

 

Jeszcze ten jeden raz
Czy ostatni kto wie
Niech mnie porwie prąd
I w nieznane niech niesie
Jeszcze ten jeden raz
Kości rzucić ot tak
I całkiem nowy los
Wylosować w ciemno, w ciemno

Nie rosnąć i nie chodzić spać
Przyzwoitości w twarz się śmiać
Przyjaciół nigdy nie bać się
I z romansów tylko miłość znać
Wierzyć, że można zmienić świat
Nie czuć, jak szybko mija czas
„Żyć nie umierać” słów poznać sens
Nim na opak całkiem zmienią się

Jeszcze ten jeden raz
Nie słuchać niczyich rad
Robić za błędem błąd
Walczyć o byle co, byle co
Jeszcze ten jeden raz
Na wsi gdzieś jabłka kraść
Przeżyć znów pierwszy dreszcz
Wiedząc to, co dziś wiem, co dzisiaj wiem

(Ania Dąbrowska)

Właśnie tak! Nie czuć, jak szybko mija czas! Wierzyć, że można zmienić świat!

Dziś są moje 45 urodziny!

O ludziach z pod znaku barana przeczytałam:

Zacznijmy od wspaniałej cechy godnej pozazdroszczenia- Barany to niepoprawni optymiści! Potrafią znaleźć pozytywne strony każdej sytuacji, co sprawia, że mają wielu przyjaciół. Inną cechą, która sprawia, że Baran to wspaniały przyjaciel, to jego zdolność zachowywania sekretów. Barany wyznają prostą zasadę: traktują innych tak, jak sami chcą być traktowani.

Powyższa cecha sprawia, że zodiakalne Barany są bardzo wierne i uczuciowe. Przywiązują się do ludzi i dbają o bliskich. Niemniej, są też bardzo pamiętliwymi ludźmi i chociaż wybaczą krzywdę, na pewno o niej nie zapomną i będą zachowywać bezpieczny dystans.

Drugie imię Barana brzmi „niezależność”. Rodzina i przyjaciele muszą być bardzo uważni, by zauważyć, że Baran ma problem i potrzebuje pomocy, bo sam z siebie na pewno o nią nie poprosi. Nie boi się też zmian i dalekich podróży.

Ten znak zodiaku odznacza się też niezależnością w mówieniu, co myśli. Nie boi się być szczery, choć jego wypowiedzi wzbudzają czasem kontrowersje. Każdy, kto ma do czynienia z Baranem może być pewny, że nie zostanie obmówiony za plecami. Baran po prostu powie mu prosto w oczy, co go boli.

Ze strony: www.podajto.pl

Pasuje jak diabli! :-)

Moje kochane dzieci zrobiły mi piękne niespodzianki. Mała zrobiła magiczna kartę z życzeniami. Kiedy wyciąga się kartkę z napisem z okienka, napis zmienia kolor, a w środku karty wkleiła nasze zdjęcie ze „snapa”. Obie mamy zajęcze uszy i pyszczki. Słodkie… Młody kupił różyczki i czekoladę. Pamiętają…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Muzyka, Życie

 

Wiosna, ach to ty…

27 mar

Pięknie i słonecznie za oknem, i niestety, ukradli nam godzinę snu.

WIOSNA

WIOSNA

WIOSNA

No i tylko się cieszyć

Niedługo jadę na szkolenie

Super!!! Wolne od zajęć!!!!

A tak a propos zajęć, od września zmienia się nam dowództwo, no i niestety padł blady strach na poniektóre jednostki. Już krążą „teorie spiskowe” i historie o czystkach.

Moja sąsiadka z przestrachem w oczach zapytała:
– No i co pani Aniu, a jak nas wyrzucą? Miałam kupować wykładzinę do mieszkania a teraz to nie wiem, co mam robić…
– Pani E to, co zwykle, czyli pracować jak dotąd i mieszkać.
– A jak nas wyrzucą?
– Pani E przecież nie jesteśmy dzikimi lokatorami. Płacimy czynsz. Nie zalegamy z płatnościami. Spokojnie…

Jak łatwo siać „popelinę” i straszyć.

Kurde, jakbym miała jeszcze raz rozkręcać szafę i pakować książki, to chyba bym się pochlastała ;-)

Jest mi tu bardzo dobrze i spokojnie. Płacę. Nie mieszkam za darmo.

Jak mnie wyrzucą to napiszę do Newsweeka. Napisali artykuł o schizofrenii z moim udziałem to może napiszą artykuł o matce z dwójką dzieci, która tuła się jak potępieniec, tylko dlatego, że miała dość życia w przemocy a nie ma środków na kupno swojego własnego mieszkania. :-D :-D

A póki co mamy wiosnę…

 

 

Przypomniało mi się powiedzenie kolegi z pracy: „Dlaczegoś biedny? Bo głupi! A dlaczego głupi? Bo biedny  :roll:   „

 

Spójrz, idzie wiosna szalona!!! :-D

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 

Emocje zawieszone w ciele

25 mar

Typy zawieszenia

Zawieszenie jest wielopłaszczyznową reakcją ciała, zmieniającą jego kształt i funkcjonowanie. Jest ARCHEOLOGICZNYM zapisem naszych doświadczeń. Z tą różnicą, że pozostaje żywe, aktywne, wpływające na TU I TERAZ. Co nie znaczy ŚWIADOME! To bardzo ważne. W większości przypadków żyjemy „zawieszeni” nie wiedząc o tym. A kiedy już się dowiemy, kolejnym etapem jest poczuć zawieszenie. A kiedy go czujemy, rozpoznać kiedy zwiększa aktywność. I oczywiście z czasem uczymy się je puszczać.

Wybór zawieszeń jest niezależny od naszej woli! Jest sumą doświadczeń jakich doznajemy i zaproponowanych matryc reagowania na nie. Często nieuświadomionych, często wrośniętych w self i ODCZUWALNYCH JAKO WŁASNE (wrodzone) I NIEZMIENNE.

 

Rodzaje zawieszeń

• WIESZAK (mogę zależeć jeśli kontroluję)

Lęk przed: złamaniem
Siły ścierające: strach ponad złością
Energia: gotowa na starcie
Nieświadomy przekaz: „NIE BĘDĘ SIĘ BAĆ”

• STRYCZEK (mogę istnieć jeśli nie czuję)
Lęk przed: unicestwieniem
Siły ścierające: pofragmentowane
Energia: wycofana
Nieświadomy przekaz: „TO NIE JESTEM JA”

• KOLUMNA (mogę być wolny jeśli nie pragnę)
Lęk przed: nadużyciem
Siły ścierające: kontrola przeciw pragnieniom
Energia: przesunięta
Nieświadomy przekaz: „JESTEM PONAD TYM”

• HAK (mogę być blisko tracąc wolność)
Lęk przed: użyciem
Siły ścierające: autonomia kontra zadowalanie
Energia: wstrzymana
Nieświadomy przekaz: „ZNIOSĘ WSZYSTKO BYŚ ZOSTAŁ”

• KRZYŻ (mogę przeżyć jeśli się poddam)
Lęk przed: opuszczeniem
Siły ścierające: cierpienie i uwikłanie
Energia: zapadnięta
Nieświadomy przekaz: „CZY KTOŚ MI POMOŻE?”

 

Popatrzyłam na siebie i na swoją zawieszoną, wciąż przekrzywioną w prawą stronę głowę i jak echo wróciły słowa terapeuty podczas kolejnych sesji…

Jestem ewidentnie typem „stryczek”… a komentarze do tego typu, pasują do mnie jak ulał:

„czy kiedy drzewo upada w lesie,
to czy wydaje jakiś dźwięk
skoro nie ma tam kogoś,
kto mógłby go usłyszeć„
T. Ogden

Historia, jaką niesie stryczek, to historia bardzo wczesnego opuszczenia. Dziś wiemy już, że to nie tylko pierwsze miesiące życia dziecka, ale też ostatnie miesiące ciąży oraz, to jak dziecko przyszło na świat, może determinować powstanie tego zawieszenia.

Opuszczenie jest tu rozumiane nie tylko relacyjne. Opuszczając brzuch matki, dziecko opuszcza swój bezpieczny, znany mikrokosmos, na rzecz chłodnego, obarczonego grawitacją świata. To przejście progowe, wejście w obce i stymulujące, gdzie ratunkiem są ciepłe, obecne i przyjmujące ramiona opiekunów. Niezmienne, miękkie, dostępne… kojące zagrożenia płynące z nowej rzeczywistości. A zagrażać może wszystko, co jest ponad możliwości przetworzenia przez niedojrzały układ nerwowy niemowlaka.

Co w szczególności:
• ciężki poród
• wcześniactwo
• urazy, choroby okołoporodowe i związane z nimi procedury medyczne
• mama w depresji okołoporodowej
• brak mamy i brak wystarczająco dobrego INNEGO TRZYMAJĄCEGO
• wrogość, chłód, wycofanie „nowego Świata”
• brak dostrojenia do potrzeb nowo narodzonego

Człowiek szczególnie na tym etapie rozwojowym doświadcza siebie przez ciało, właściwie tylko przez ciało, inne kanały wymian zewnętrznego z wewnętrznym dopiero będą się wykształcać. To odczucia płynące z ciała jak: błogość, głód, spokój, chłód, ból, sytość są podstawowymi stanami wypełniającymi wszechświat dziecka, z czego pojemność na nie jest dość niska. Niemowlak nie może zostawać głodny czy pozostawiony sam sobie, to go nie sfrustruje, bo ten stan jeszcze się nie wykształcił. Na tym etapie niezaspokojone potrzeby, bardzo szybko stają się tsunami uczuciowym, zalewając dziecko lękiem przed unicestwieniem.

JAK TO SIĘ DZIEJE W CIELE?
Jeśli nie jestem w stanie czegoś przeżywać, nie mogę też nad tym w żaden sposób panować, muszę się od tego oddzielić. To co płynie z ciała staje się wrogie, zalewające, bo nieposkromione i tak ciało dziecka staje się dla niego największym zagrożeniem, na które jedyną DOSTĘPNĄ odpowiedzią jest ROZSZCZEPIENIE.

Pierwsza FRAGMENTACJA (SEGMENTACJA), za razem najsilniejsza to właśnie STRYCZEK, ODDZIELAJĄCY Ego od Ja cielesnego. Dziecko zamieszkuje w głowie, w świecie fantazji i intelektu. Człowiek wycofuje się z tego, co jest źródłem cierpienia – w tym wypadku jest to ciało, które w swojej odpowiedzi czuciowej reprezentuje chłód (zwykle emocjonalny) otoczenia.
Naturalnym odruchem jest odsunięcie się od tego, co nas przestrasza czy zadaje nam ból. To jest właśnie reakcja głowy. Przesuwa się do boku w stosunku do pozostałej części ciała, stając się jakby zewnętrznym, niezależnym obserwatorem w stosunku do fizycznej reszty: „to nie jestem Ja”, „mnie tam nie ma”….

SPĘKANA TAFLA LODU
Jeśli wyobrazimy sobie zacisk u podstawy czaszki, który jak pancerna łapa oddziela wszystko napływające z ciała do głowy, możemy odczuć siłę PĘKNIĘCIA. To pierwotne pęknięcie efektem domina, przeniesie się w dół fragmentując dalej całe ciało. Można by się zastanowić dlaczego ciepłe, miękkie ciało wytwarza napięcie typu „kruchy lód”. Dzieje się tak dlatego, że ciało w obronie przed zagrożeniem uruchamia całą sieć reakcji. Następuje spłycenie oddechu, co ogranicza ruchomość oraz procesy metaboliczne. W efekcie dziecko ZAMIERA, utrzymanie tego stanu dłużej z powoduje ZMROŻENIE ciała. Pęknięcia zapewniają oddzielenie części ciała od siebie, ograniczając możliwości kumulowania się ładunku uczuciowego oraz przekazywania go. Mięśnie się skracają, ciało sztywnieje dążąc do obkurczenia swojej powierzchni. I tak powstają kolejne pęknięcia. Ręce oddzielają się się od tułowia. Zaciśnięte stawy separują kolejne części ciała. Oczy wycofują się w głąb czaszki lub czujnie krążą po otoczeniu. Nadchodzi ZIMA, czas przetrwania.
Moje ciało przestaje być moje. Chłód nie jest już moim chłodem, ból moim bólem, pragnienia są czymś nieznanym. Ja cielesne zostaje zmrożone i po fragmentowane. Rzeczywistość ciała zostaje skontrolowana i podporządkowana ego, jego fantazjom, tworząc potężną ILUZJĘ:
„jestem bezpieczny tylko w głowie, im mniej czuję, tym lepiej”.

U DOROSŁEGO
Powstałe napięcie przesunie głowę lekko w bok, jakbyśmy z wyżyn umysłu z DYSTANSEM I NIECHĘCIĄ spoglądali na to brzydkie, fizyczne „coś” tam w oddali, na nizinach. Taka osoba często opisuje swoje ciało jako obce, utrudniające, zimne, sztywne, niepotrzebne. Zwykle o nie nie dba. Obsługuje je. Towarzyszące objawy somatyczne zmuszają do zwrócenia się w stronę ciała, ale zwykle wzmacnia to poczucie niechęci do Ja fizycznego, które zawodzi i jest kłopotliwe: „mi nic nie jest, to ono choruje”.

Taki stan utrzymuje się zwykle do momentu wejścia w relację. Doświadczana bliskość, intymność i dotyk stają się niepokojące, zagrażające lub budzące bliżej nieokreśloną tęsknotę. Człowiek czuje się poskładany z miliona kawałeczków lodu, często nie pasujących do siebie, których tylko sztywne trzymanie zapobiegnie nieodwracalnemu rozpadowi.

Życie skupione jest w głowie. Energia skumulowana w tułowiu, wycofana z obwodów tak, by zmniejszyć możliwość przyjmowania bodźców, ograniczając ich intensywność już na poziomie kontaktu. Stopy przyjmują kształt, jakby ziemia parzyła. Chcące się od niej oderwać palce są podkurczone, by zając jak najmniej miejsca. Oddech jest ledwo zauważalny.

Na szczęście stryczek w takiej sile nie jest częsty, ale już wiele osób w sytuacji stresu, zagrożenia, ekscytacji nieświadomie przyjmie pozycję stryczka. Poczuje znajomy rodzaj zmrożenia w ciele, zwykle nieświadomie oddalając się od siebie cielesnego, by w taki sposób skontrolować pojawiające się uczucia.

INNI
Kiedy mamy taką osobę w bliskiej relacji, żyjemy w poczuciu stałego dobijania się do niej. Czujem się za ciepli, za dotykalscy, przekraczający bliskością. Z czasem mamy ochotę potrząsnąć nią: „hej, jesteś tam?”.

JAK SOBIE POMÓC?
Niezależnie jaką formę pracy wybierzemy w przywracaniu czucia ciału, ma to dziać się WOLNO, z równoczesnym OSWAJANIEM i zwiększeniem TOLERANCJI na przejawy życia w ciele.
Żywotność jest zagrażająca przy tym zawieszeniu, ego będzie w wielkim niepokoju w kontakcie z głębszym oddechem, szybszym biciem serca, rozlewającym się ciepłem. AMBIWALENCJA jest naturalną reakcją na proces rozmrażania ciała. Rozmrozi się wszystko, również to co wyparte: przerażenie, rozpacz czy wściekłość. Dlatego tak ważne są:

3 POZIOMY PRACY prowadzone równocześnie:
• uziemienie przestraszonej głowy,
• ożywianie ciała ze stałym sprawdzaniem jakości uziemienia,
• zwiększanie możliwości rozpoznawania i pomieszczania otwierających się uczuć.

Czyli kiedy się trochę ożywimy, zwróćmy się natychmiast do Ego sprawdzając czego ono potrzebuje. Pozwalajmy sobie czuć co przychodzi, nie zamieniając tego we wrogie fantazje na temat tego, co przychodzi.

Głębszy oddech jest pierwszą praktyką do badania naszej reakcji na zwiększenie poziomu żywotności. Dopiero potem samo uziemienie.
Rozpocznijmy od doświadczania własnego dotyku, dopiero później sprawdźmy jak to jest w kontakcie z drugą osobą.

Zasada IM WOLNIEJ, TYM SZYBCIEJ jest tu najlepszą wskazówką.
I jeszcze jedno. Po zimie zawsze przychodzi WIOSNA!

 

Rzeczywiście, u mnie terapia nie trwa w tempie ekspresowym. Części układanki „wpadają” na swoje miejsce… Uczę się głęboko oddychać… Powoli daję się „oswajać” a o głębokim oddechu przypomniałam sobie bardzo niedawno. Zaczynam dbać o swoje ciało.Od niedawna pokochałam piękne sukienki. To, co dla innych wydaję się długim chodzeniem na terapię, dla mnie jest dopiero początkiem…

 

Jak wiele informacji przekazuje nasze ciało a my (ja) nie mamy nawet o tym świadomości.

 

Bliska jest mi też postawa „hak”

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy ktoś nas przekracza i czujemy narastającą złość, ale z lęku przed opuszczeniem zatrzymujemy złość, uśmiechamy się i dobrotliwie mówimy: „no dobrze, masz rację”. Czujemy jak wszystko w środku się w nas gotuje, krew podpływa do twarzy, mięśnie tężeją, zęby zaciskają się niczym imadła….
Jednocześnie wewnątrz towarzyszy nam potężny lęk: „kiedy wyrażę sprzeciw, zostanę ukarany i porzucony”. Lęk, który siłą chłodu stali, zatrzymuje żar złości. Więc uśmiechamy się pogodnie, godząc się powierzchownie z przegraną, a wewnętrznie czując potrzask: „nie ma dla mnie wyjścia”

Dylemat konfliktowy:
„KIEDY WYBIORĘ SIEBIE, STRACĘ CIEBIE. KIEDY WYBIORĘ CIEBIE, TRACĘ SIEBIE”

PUŁAPKA bycia dobrą i grzecznym…
Ta wysoko zorganizowana pułapka ma ściany zbudowane z gniewu, ale ich cementem jest lęk. Za każdym razem, gdy pojawia się złość na bycie użytym, równocześnie pojawia się lęk przed utratą bliskiej osoby. Lęk scala ściany, które rozsadza złość. Obie siły są równie mocne. Dochodzi do zwarcia i status quo. Złość zostaje wycofana z obwodów do środka w postaci naładowanej, skoncentrowanej energii, „zapieczonej” i tak właśnie powstaje jakość gniewu. Ukryty w środku, będzie przypominać o każdym przekroczeniu i w możliwych momentach całą „serdecznością” postawy bierno-agresywnej, będzie szukał ujścia dla swojego ładunku, domagając się wyrównania wobec ceny tracenia siebie: swojej WOLNOŚCI i AUTONOMII na rzecz innych.

DYNAMIKA CIAŁA
W tym zawieszeniu ładunek złości jest równie mocny jak ładunek lęku. Osoba czuje narastające pobudzenie w mięśniach, ich gotowość do sprzeciwu i postawienia granicy. Ale lęk zatrzymuje całą ekspresję i spycha ją do środka. Wysiłek włożony w powstrzymanie akcji jest większy niż sama potrzeba wyrażenia. Można by powiedzieć, że mięśnie pracują stale na pobudzeniu: skurcz do wyrażenia, na co idzie kolejny skurcz, by zatrzymać, rosnące pobudzenie.

Zobaczymy więc duże brzuśce mięśniowe, ale dość krótkie. Nie ma fazy rozluźnienia, ani przestrzeni na wydłużenie. Taka osoba musi trzymać ładunek i wytwarzać kolejny, by zatrzymać skutecznie ekspresję.

To tak jakbyśmy wyobrazili sobie, ciągłą próbę zrobienia kroku do przodu. Wystawiam nogę i ją cofam, i jeszcze raz. Ale nie ma odpoczynku między fazami.
Ciało staje się skompresowane. Patrząc mamy wrażenie, że osoba mogłaby być wyższa.
Kark jest skrócony, głowa wysunięta do przodu w pozycji do ataku, ale zaprzecza temu wyraz twarzy: grzecznej dziewczynki czy dobrego chłopca.

Górne plecy są naładowane, powstaje fizyczna półeczka przeciążeniowa, którą można dosłownie rozumieć jako magazyn powstrzymanej złości, skompresowanej do gniewu. Ramiona będą zwisać pozornie swobodnie, ale będziemy widzieć duże mięśnie, pokazujące nad aktywność. Łokcie będą lekko zgięte. Powstaje wrażenie jakby osoba trzymała w rękach wiadra z wodą. Ten rodzaj GOTOWOŚCI SPOCZYNKOWEJ NA PRZYJĘCIE OBCIĄŻENIA jest charakterystyczny dla całego ciała. Patrząc na tułów widzimy stłoczenie mięśni i tkanek.

Nogi podobnie jak ręce są masywne, uda często wyglądają jak u zawodnika podnoszącego ciężary. Pupa jest podwinięta i zaciśnięta. Patrząc mamy wrażenie podwiniętego ogona, to odpowiedź na lęk, ale też na skontrolowanie impulsów płynących z miednicy.

Cała postaw woła: „DŹWIGAM ŚWIAT NA RAMIONACH I DOBRZE TO ROBIĘ”. Możemy przełożyć to na język konfliktowy: „ZNIOSĘ WSZYSTKO BYŚ ZOSTAŁ”

JAK SOBIE POMÓC
Oczywiście pozwolenie sobie na wyrażanie i stawanie za sobą jest kierunkiem, ale równocześnie największym zagrożeniem. Dlatego w przypadku tego zawieszenia tak dobre i ważne jest rozpoczęcie pracy od ciała, a nie w relacji do. Wszystko, co będzie służyło wydłużaniu i rozciąganiu mięśni jaki i oddechu, będzie dawało więcej przestrzeni w sobie na siebie. Jak nie trudno się domyśleć poczucie stłoczenia emocjonalnego i gotowania się we własnym sosie uczuciowym jest częstym doświadczeniem przy tym zawieszeniu.

• GŁOS – to najsilniejszy kanał wyrażanie siebie i dostępu do lęku, i złości. Praktyka mówienia, krzyczenia, skandowanie NIE jest pierwszym krokiem. W aucie, pod mostem można oswajać swój głos, doświadczając jego mocy.

• GRANICE- dopuszczenie w myślach, to mi przeszkadza: „odsuń się”, a potem praktykowanie tego samodzielnie z użyciem rąk, jakbyśmy kogoś przesuwali ze słowami: „zrób mi miejsce” jest dobrą codzienną praktyką (otwieramy dłonie, ściągamy łokcie do łopatek i wyrzucamy ręce przed siebie)

• SPONTANICZNOŚĆ w tańcu, bieganiu, śpiewaniu (dobrze w grupie, by oswoić schowane części siebie)

• MASAŻ: głęboka praca z pancerzem piersiowym, karkiem i podstawą czaszki: ożywianie ich i przywracanie czucia skamieniałym częściom.

• ZRZUCANIE Z PLECÓW- podstawowe ćwiczenie rozładowujące: wymach łokciami w tył jakbyśmy chcieli kogoś zwalić ze słowami: „złaź, daj mi żyć”

• WŚCIEKŁOŚĆ- jest celem do pracy terapeutycznej. Osoba z „hakiem” latami zatrzymywała swoją złość, ma więc całe pokłady wściekłości do wyrażenia. Terapeuta nie tyle potrzebny jest, by pomagać pomieszczać uczucia (zwykle osoba dobrze pomieszcza siebie) ale by przyjmować, kiedy osoba dotknie swojej złości i zacznie wyrażać wściekłość, by zostać wtedy z nią, z wpierającą obecnością: „masz do tego prawo”.

DZIECIŃSTWO.

DZIECKO POTRZEBUJE POWIEDZIEĆ NIE, ZANIM POWIE TAK. Szanujmy „nie” naszych dzieci. Ich potrzebę spontaniczności i kreatywności w ekspresji. Opuszczanie nie jest dobre, ale przytłoczenie bliskością i nie pozostawienie dziecku przestrzeni na samo stanowienie jest równie trudnym doświadczeniem. Spętanie symbiozą, brak zgody na oddalanie się dziecka, czyni niewolnika w dorosłym życiu.

I pamiętajmy zwieracze są gotowe do pracy, kiedy dziecko ma 2,5 roku. Nie zarządzajmy wydaleniem dziecka wcześniej. Za naszą iluzję władzy i wpływu płaci autonomia dziecka.
No a kupa to pierwszy akt WŁASNEJ kreatywności i rodzącego się poczucia sprawstwa- tak czuje maluch: „co ze mnie jest doskonałe”!

 

Na temat innych postaw na stronie artykułu „Emocje zwieszone w ciele”, Marzena Barszcz

Na podstawie artykułu ze strony www.pychologiawgladu.pl

Jak widać, nasze ciało może wiele powiedzieć !!!!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet

 

Moc słowa

20 mar

Dziś mówi się tak dużo, jak nigdy.

Ponad głowami ludzkimi

toczy się lawina pustych słów, jak nigdy.

Wszyscy chcą mówić,

każdy chce wtrącić słówko,

każdy chce zabrać głos.

Ale tylko nieliczni mają coś do powiedzenia,

bo tylko nieliczni umieją znieść ciszę

i napięcie, konieczne, kiedy się myśli…

Uważaj, zanim coś powiesz.

Słowa to potężna broń,

która może wywołać wiele nieszczęścia.

Nie atakuj nikogo słowami,

nie wrzeszcz,

nie poniżaj nikogo tym, co mówisz.

Twarde, ostre słowo

może głęboko zranić, zadać sercu ogromny ból

i zostawić w nim bliznę…

Słowa powinny nieść światło,

słowa powinny jednać,

zbliżać ludzi do siebie, czynić pokój.

Słów jako broni używają wrogowie”.

(Phil Bosmans)

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Książka, Życie