RSS
 

Archiwum - Marzec 5th, 2017

Jodi Picoult – mistrzyni pokazywania dylematów moralnych

05 mar

Moją przygodę z Jodi Picoult bezwiednie zaczęłam od filmu o dziewczynce, która stała się dawcą narządów dla chorej na białaczkę siostry.
Może oglądaliście film „Bez mojej zgody”?
Oglądając film nawet nie wiedziałam, że jest nakręcony na podstawie książki o takim samym tytule.
Często oglądam go z uczniami, bo porusza ważki temat dotyczący dylematu moralnego – czy w imię miłości do chorego dziecka matka może poświęcić życie drugiego, zdrowego.
Główną bohaterką jest dziewczynka, która „powstała” na skutek selekcji materiału genetycznego matki i ojca i zapłodnienia in vitro, aby jak najbardziej pasować do genotypu chorej siostry.
Mała mając kilkanaście lat, wytacza sprawę rodzicom o możliwość samodzielnego decydowania o swoim ciele, inaczej mówiąc nie chce być dawcą dla siostry, bo to wiąże się z ogromnym bólem i poświęceniem.
Jak skończyła się historia, możecie obejrzeć w filmie „Bez mojej zgody”, albo przeczytać w książce o tym samym tytule.

 

Ale nie o tej książce chciałam napisać.

Wybrałam do czytania inną książkę Jodi Picoult „To, co zostało”.

„Ojciec powierzył mi szczegóły swojej śmieci. „Aniu – mawiał – żadnej wódki na moim pogrzebie. Chcę najlepsze jeżynowe wino. I żadnych łez. Tylko taniec. A gdy spuszczą mnie do ziemi, życzę sobie fanfar i białych motyli”. Miał fantazję. Był piekarzem i dzień w dzień, oprócz chleba który piekł na sprzedaż robił dla mnie bułkę, przepyszną i jedyną w swoim rodzaju: wieniec na podobieństwo korony, ciasto wymieszane ze słodkim cynamonem i najwyborniejszą czekoladą. Sekretnym składnikiem, mawiał była jego miłość do mnie, która nadawała bułce smak lepszy od wszystkiego, co kiedykolwiek jadłam” (s. 7) – to początek.

Książka bardzo mną wstrząsnęła. BARDZO.

Wielowarstwowa fabuła.

Powieść zaczyna się bardzo zwyczajnie. Poznajemy dziewczynę z blizną na twarzy, która już trzeci rok chodzi na terapię grupową dla osób w żałobie. Na terapii poznaje starszego człowieka, z którym się zaprzyjaźnia. Dziadek ma nietypową prośbę. Prosi Sage o pomoc w śmierci. Opowiada jej o swoim życiu i o tym, co złego zrobił.

Oschła relacja z tego, co zdążyłam już przeczytać. Płaska, dziwna, bezbarwna.

Przestrzeń i kolory pojawiają się wraz z dalszym „wnikaniem” w opowieść.

Pojawiają się kolejne warstwy – dziwna opowieść-horror o upiorze zjadającym ludzi i opowieść o żydowskiej rodzinie mieszkającej w Łodzi.

Teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Prawda z fikcją. Rok 2012 z rokiem 1942. Historia Sage łączy się z historią Minki. Mieszanina wydarzeń z której wyławiam pojedyncze wątki.

W połowie książki „krzyczy” do mnie pytanie: „Gdybyś musiała spakować do walizki całe życie – nie tylko praktyczne drobiazgi w rodzaju odzieży, ale wspomnienia utraconych bliskich oraz dziewczynę, którą kiedyś byłaś – co byś zabrała?” (s. 263).
Pytanie zadaje sobie Minka, Żydowska dziewczyna, która musi opuścić zatłoczone łódzkie getto. Jestem porażona jej historią. Nieludzkie warunki, głód, strach i wszechobecna śmierć.

Czytanie książek pozwala nam wniknąć niemal fizycznie w odczucia bohaterów. Wyobraźnia bardzo realistycznie rysuje obrazy a odczucia bohaterów stają się naszymi odczuciami. Brakuje mi tchu… Widzę trupy rozstrzelanych ludzi, bestialstwo hitlerowców… Brakuje tchu…
Pytanie wciąż dudni w moje głowie.
Co bym zabrała?
Zapach ciast pieczonych przez matkę…
Silne ręce mojego ojca…
Obraz śpiącego przy kuchennym stole dziecka, które tylko na moment oparło swoją głowę o blat i ukołysane dźwiękami radia usnęło. Budził je ojciec, który miękko mówił: „Aniu, to nie jest miejsce do spania”
Wspomnienie dziecka, które specjalnie spadało z łóżka, bo wiedziało, że za chwile przyjdzie ojciec i swoimi silnymi rękami umieści je ponownie w łóżku i szczelnie otuli kołdrą.
Zabrałabym choinkę, którą ojciec dumnie przynosił z lasu a matka wyrzucała z domu, krzycząc, że jest za rozłożysta i zajmuje cały pokój.
Widok wyciągniętej dłoni ojca, kiedy podawał mi kanapkę. Jechaliśmy wtedy zatłoczonym pociągiem.
Dziewczyna, którą byłam…
Moja walizka byłaby bardzo lekka.
Życie nauczyło mnie, że rzeczy materialne nie mają wartości a to, co jest najważniejsze zabieramy w sercu.

Przylgnęłam do historii Minki – córki żydowskiego piekarza. Może z powodu jej ojca i opowieści o tym jak piekł dla niej smaczną, cynamonową bułkę, o której w getcie mogła jedynie pomarzyć.
Opisywane okrucieństwa, zagubienie Minki, strata najbliższych… Straszny czas i dokładne opisy  tego, jak ginęli ludzie. Ich marzenia w zderzeniu z rzeczywistością… Beznadzieja i marzenia…
Nie wytrzymałam tego. Głośny szloch rozsadził mi piersi. Zanosiłam się płaczem i nie mogłam go powstrzymać. A przecież tylko czytałam. Tylko… Wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach. Strzępy moich wspomnień nakładały się na fragmenty książkowej opowieści.
Życie w strachu, ucieczka, bezsilność. Przywiązanie do miejsca i pytanie: „Gdybyś musiała spakować do walizki całe życie (…) co byś zabrała?
Przebiegły mi przed oczami kolejne miejsca, w których byłam – urokliwy dom pośród lasów, mieszkanie na czwartym piętrze i obecne miejsce.
Pakowanie pudeł.
Co bym zabrała?
Co bym zabrała?
Płacz nie ustawał…

Wstrząsnęły mną opowieści o Mince – zdrobnienie od Wilhelminy.
Znaczenie imienia to „ta, która chroni przed niebezpieczeństwem”.
Kogo chroniła Wilhelmina, co miała wspólnego z główną bohaterką książki i czy Sage pomogła staremu Niemcowi w śmierci???? Nie, tego nie powiem. To trzeba przeczytać.

Wspaniała opowieść.

I fragment tekstu z końca:
„Ta historia zaczęła się od innej. Od „Słonecznika” Szymona Wiesenthala. Autor był więźniem w hitlerowskim obozie koncentracyjnym i znalazł się przy łożu śmierci młodego esesmana, który chciał się wyspowiadać oraz poprosić Żyda o rozgrzeszenie. Dylemat moralny, wobec którego stanął Wiesenthal, stał się punktem wyjścia dla wielu filozoficznych i moralnych analiz na temat relacji między ofiarami i sprawcami ludobójstwa i skłoniły mnie do rozważań nad tym, co by się stało, gdyby wnuczka byłej więźniarki stanęła po latach w obliczu podobnej próby” (s. 439)

Piękna, wiosenna pogoda dzisiejszego dnia a w głowie wciąż historia Minki – Żydówki i ponad dziewięćdziesięcioletniego Josefa – Niemca służącego w hitlerowskich oddziałach SS.

Streszczenie książki na stronie <<<tu>>>

Fragmenty tekstów z książki „To, co zostało”, Jodi Picoult. Pruszyński i S-ka, Warszawa 2013.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Książka