RSS
 

Archiwum - Marzec 17th, 2017

O tym, jak muzyka i film pomagają żyć

17 mar

Dziś mocno muzyczny wpis

Muzyczny, o filmie i o terapii

Na początek piosenka z filmu „Porady na zdrady”

 

 

 

Film… tak 4 na 10. Najlepsza w nim jest  chyba muzyka, no i rola Anki Dereszowkiej. Karolak też zabłysnął, zwłaszcza w roli czerwonego wampa :-D

A film – typowa polska komedia. Były gagi słowne i sytuacyjne. Ogólnie dupy nie urywa, ale w niektórych momentach można się pośmiać.

Kurde, czuję się tak jakbym miała 25 lat… Jakbym się zakochała… Na luzie. Leciutko. Z ogromnym wewnętrznym spokojem. Wiem, że to ma związek ze środowym wydarzeniem na terapii. Uwolnieniem się od tyloletniego ciężaru…
I pomyśleć, że nie wykrzyczałam tego. Czułam złość, wstyd i byłam przerażona. Gdybym mogła,  schowałabym się wtedy do mysiej dziury.

B powiedział, że nie zawsze trzeba krzyczeć…
Znajoma poradziła mi, abym któregoś dnia weszła do gabinetu i wykrzyczała, wyrzuciła z siebie całą złość, strach i ból. A tu B mówi, że nie zawsze trzeba krzyczeć… Bardzo mnie tym stwierdzeniem uspokoił.

I jeszcze słowa o tym, że przecież nikt mnie tak nie zna, jak on i nikt tyle o mnie nie wie. To niestety prawda. Nikt tyle o mnie nie wie, a ja nawet nie mówię mu po imieniu, ale taki deal bardzo mi pasuje. Bardzo!

Dobrze jest siebie poznać. Odpowiedzieć sobie nawet na niezadane pytania. To bardzo uspakaja. Być panem swojego życia. Odciąć się nareszcie od rodziców i zostawić ich we własnym piekle.

Następne spotkanie za dwa tygodnie.

W przyszła środę jadę do POLIN.

Mam dwa tygodnie na ochłonięcie.

 

Słucham cudownej płyty Chrisa Botti. „This is Chriss Botti”. Jest cudowna. Klimatyczna, z pięknym głosem trąbki, w pierwszym utworze śpiewa Andrea Bocelli a dalej miód sączy się w moje uszy.

Slow

Cudowny klimat

Boże, jak mnie to wycisza, koi, otula, kołysze… Umarłabym bez muzyki

Najważniejszy jest ten wewnętrzny spokój, ta cisza we mnie. Niech trwa jak najdłużej..

W środę dużo rzeczy nazwałam, ale najważniejsze było moje „spotkanie” z matką. Moją matką…

 

 

A teraz zmiana klimatu. Adekwatna do tego jest poniższa piosenka i sceny z teledysku:

 

 

Never Give Up

 

„Walczyłam z demonami, które nie pozwalały mi spać
Nawoływałam do morza, lecz mnie porzuciło

Ale nigdy się nie poddam,

 nie upadnę
Odbiję się od dna, gdy się na nim znajdę
nigdy się nie poddam,
Nie dam ci się tak

Znajdę odpowiednią drogę, trafię do domu,

Prześladuje mnie odległa przeszłość
Wezwałam niebo, ale było zachmurzone

 nigdy się nie poddam,

Znajdę odpowiednią drogę, trafię do domu,
Nie poddam się,”    (Sia)

 

Zwyciężę wszystkie swoje demony. Zwłaszcza te, które są podobne do matki i ojca!

Nie poddam się!

 

 

Wieczorem, w środę, usiadłam przed laptopem. I napisałam:

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 
 

  • RSS