RSS
 

Archiwum - Maj 1st, 2017

Drzewnych opowieści ciąg dalszy. A Monster Calls…

01 maj

Obiecałam, że napiszę o książce „Siedem minut po północy”

Przyszedł czas opowieści ;-)

Ale głos oddam Drzewnemu Potworowi. Udostępnię pierwszą opowieść.

  I ciekawostka. Opowieść o drzewnym potworze pierwsza wymyśliła Siobhan Dowd. Niestety nie napisała jej do końca – zmarła przedwcześnie. Książkę dokończył Patrick Ness i książka, którą trzymam w dłoniach, jest jego autorstwa.
To była piata książka Siobhan. Miała pomysł, bohaterów i początek, ale zabrakło jej czasu…

Patrick Ness we wstępie napisał, zwracając się bezpośrednio do czytelnika: „Teraz nadeszła pora, bym przekazał pałeczkę tobie. Opowieści nie kończą się na pisarzach, mimo, że w tym wyścigu startuje ich wielu. Oto co udało się wymyślić Siobhan i mnie.
DALEJ. WEŹ TĘ HISTORIĘ I PĘDŹ PRZED SIEBIE.
NAROZRABIAJ!”*

Głównym bohaterem jest Conor O’Mailley. Pisałam o nim, kiedy zachwycałam się filmem.
Conor bardzo przeżywał chorobę swojej mamy. Wypierał z myśli ostateczność – czyli moment kiedy ona odejdzie od niego na zawsze, umrze.

Umysł chłopca działał jak mądry terapeuta. Conor wymyślił drzewnego potwora, który przychodził w momentach, kiedy był najbardziej przerażony i bezradny.
Potwór powstał z wiekowego cisu. Był mądrym i leczniczym drzewem, które opowiedziało chłopcu trzy opowieści…

Ponieważ opowieści są bardzo piękne a ja opowiadając je po swojemu nie oddałabym całego przesłania, więc udostępnię je bezpośrednio z książki.

W filmie ilustracjami do opowieści były rysunkowe postaci, wspaniałe animacje. Mnie pozostają jedynie słowa.

Potwór przedstawił się w następujący sposób:
„Jestem kręgosłupem, na którym wznoszą się góry! Jestem łzami, którymi płaczą rzeki! Jestem płucami, które oddychają wiatrem! Jestem wilkiem, który zabija jelenia, jastrzębiem, który zabija mysz, pająkiem, który zabija muchę! Jestem jeleniem, myszą i muchą, które zostają pożarte!  Jestem wężem świata, pochłaniającym własny ogon! Jestem wszystkim, co dzikie i nieposkromione! (…) Jestem tą dziką planetą, która przyszła po ciebie” ** – no i jakie wrażenie? O czym najpierw pomyśleliście? Jakie uczucie się w was zrodziło? Jaka emocja? Kim jest potwór? No, kim????

I fragment o historiach, jakie czasami możemy wysłuchać:
„Historie to najbardziej dzikie ze wszystkich stworzeń (…) Potrafią nas ścigać, gryźć i prześladować.”***

„Twoja prawda, ta, którą skrywasz przed światem, jest tym, czego najbardziej się boisz.” ****

Opowieść pierwsza

  Dawno temu (…) zanim jeszcze zbudowano tutaj miasto z jego drogami, pociągami i samochodami, było tu mnóstwo zieleni. Drzewa porastały każde wzgórze, otaczały każdą ze ścieżek.Ocieniały każdy strumień i ochraniały każdy dom, bo nawet wtedy stały tu domy, zrobione z kamienia oraz ziemi.
Było tutaj królestwo (…) niewielkie, lecz szczęśliwe, gdyż jego król był tylko królem, człowiekiem, którego doświadczenia życiowe nauczyły mądrości. Jego żona urodziła mu czterech silnych synów, lecz podczas swoich rządów, by zachować pokój w swym królestwie, król był zmuszony do brania udziału w wielu bitwach. Bitwach przeciwko smokom i olbrzymom, przeciwko czarnym czerwonookim wilkom i armiom dowodzonym przez wielkich czarnoksiężników.
Bitwy zabezpieczały granice królestwa i zapewniały pokój w tej krainie. Jednak każde zwycięstwo ma swoją cenę. Wszyscy synowie króla zostali zabici, jeden po drugim. Przez ogień smoka,  z ręki olbrzyma, przez wilcze kły i włócznie w ludzkich dłoniach.Jeden, po drugim, wszyscy czterej książęta polegli, zostawiając królowi jednego następcę. Jego maleńkiego wnuka. (…)
Wkrótce żona króla pokrążyła się w rozpaczy, podobnie jak matka młodego księcia. Jedynym towarzystwem króla było dziecko, i ogarnął go smutek większy, niż jakikolwiek człowiek może sam dźwigać na swoich barkach.
– Musze się ponownie ożenić – zdecydował król. – Jeśli nie dla siebie, to dla dobra księcia, dla dobra mojego królestwa.
I tak też zrobił. Pojął za żonę księżniczkę z sąsiedniego królestwa, zawierając sojusz, który wzmocni obydwie monarchie. Była młoda i urodziwa i mimo, że jej twarz była odrobinę pospolita, a język cięty, wyglądało na to, że jednak uszczęśliwia króla.
Czas mijał. Młody książę rósł, aż stał się niemal mężczyzną. Za dwa lata oczekiwał osiemnastych urodzin, co miało mu umożliwić prawowite odziedziczenie tronu po śmierci starego króla. Dla królestwa to był szczęśliwy okres. Bitwy się skończyły, a przyszłość, w rękach młodego i dzielnego księcia, wydawała się zabezpieczona.
Lecz pewnego dnia król się rozchorował. Rozniosły się plotki, że został otruty przez swoją nową żonę. Krążyły opowieści o tym, że kobieta uciekła się do sił czarnej magii, by się odmłodzić, w rzeczywistości zaś pod młodą twarzą kryło się oblicze starej wiedźmy. Mimo, że nikt jej otwarcie nie zarzucał, by śmiała otruć króla, on aż do śmierci błagał swoich poddanych, by jej nie winili.
I w końcu zmarł, rok przed tym, zanim jego wnuk osiągnął wiek, w którym mógł zostać następcą króla. Królowa, jego przybrana babka, objęła więc tron w jego miejsce i miała zajmować się rządzeniem do czasu, aż książę osiągnie pełnoletność.
Z początku, ku zaskoczeniu wielu, jej panowanie było dobre. Jej oblicze – pomimo plotek – pozostało młode i ujmujące, a ona zdołała kontynuować rządy, jakie prowadził zmarły król.
W tym czasie książę zakochał się. (…) Ona była tylko córką farmera, lecz była piękna i bystra, jak na córkę farmera przystało, bo przecież prawdziwe farmy to skomplikowane przedsięwzięcie. Całe królestwo przyklasnęło temu związkowi.
Z wyjątkiem królowej. Podobały jej się własne rządy i wcale nie miała ochoty z nich zrezygnować. Zaczęła myśleć, że może najlepiej by było, gdyby korona została w rodzinie, a królestwo było rządzone przez tych, którzy są na tyle mądrzy, by nim rządzić. I cóż mogłoby być lepszym rozwiązaniem, jeśli nie poślubienie księcia właśnie przez nią?
Książę uważał, że poślubienie królowej jest złe. Powiedział, że wolałby umrzeć, niż zrobić coś takiego. Poprzysiągł sobie, że ucieknie z piękną córką farmera i powróci dopiero w dniu swoich osiemnastych urodzin, by uwolnić poddanych spod tyranii królowej. I pewnej nocy książę oraz córka farmera uciekli konno z królestwa, zatrzymując się o świcie, by zdrzemnąć się w cieniu ogromnego cisu. (…)
Książę i córka farmera wtulili się w siebie. Poprzysięgli sobie zachowanie czystości do małżeństwa, które planowali zawrzeć w sąsiednim królestwie, ale pożądanie było silniejsze i wkrótce zasnęli nadzy, trzymając się w ramionach
Cały dzień przespali w cieniu moich gałęzi. Nadeszła kolejna noc. Książę obudził się.
– Wstań, ukochana – wyszeptał córce farmera. Będziemy jechać aż do dnia, kiedy zostaniemy mężem i żoną.
Jednak jego ukochana nie obudziła się. Potrząsnął nią lecz ona tylko osunęła się bezwładnie. Dopiero wtedy, w świetle księżyca, książę dostrzegł, że ziemia splamiona jest krwią. (…)
Książę dostrzegł też krew na swoich dłoniach, zobaczył, że w trawie nieopodal leży zakrwawiony nóż, spoczywający między korzeniami drzewa. Ktoś zamordował jego ukochaną i na dodatek zrobił to tak, by wyglądało, jakby to książę popełnił tę zbrodnię.
– Królowa – krzyknął książę. – Królowa jest odpowiedzialna za tę zdradę!
Słyszał, jak z oddali już nadchodzą wieśniacy. Gdyby go znaleźli i zobaczyli noż i krew, niechybnie nazwali by go mordercą. Zlinczowali by go za tę zbrodnię. (…)
Książę nie miał dokąd uciec. Gdy spał, ktoś przegnał stamtąd jego konia. Cis był jego jedynym schronieniem.
I tylko do niego mógł się zwrócić o pomoc.
Pamiętaj, że wtedy świat był młodszy. Bariera między rzeczami była znacznie mniej wyraźna, łatwiejsza do przekroczenia. Książe zdawał sobie z tego sprawę. Podniósł głowę i przemówił do wielkiego cisu. (…) Powiedział coś, co sprawiło, że ruszyłem w drogę – odparł potwór. – Potrafię dostrzec niesprawiedliwość.
Książę pobiegł w stronę nadchodzących wieśniaków.
– Królowa zamordowała moją oblubienicę! – wrzeszczał. – Musimy ją zatrzymać!
Plotki na temat tego, że królowa jest wiedźmą, krążyły po okolicy już wystarczająco długo, a młody książę był tak kochany przez poddanych, że niewiele było trzeba, by ludzie dostrzegli oczywistą prawdę. Tym bardziej że dostrzegli wielkiego Zielonego Człowieka idącego za księciem, wielkiego jak wzgórze, szukającego zemsty.
Poddani wtargnęli do pałacu królowej z taką furią, że aż zatrzęsły się chmury. Fortyfikacje upadły, zawaliły się sufity, a gdy znaleziono królową w jej komnacie, tłuszcza pochwyciła ją, wywlokła z pałacu i postanowiła spalić żywcem na stosie. (…)
Gdy wieśniacy podpalili stos, chcąc spalić ją żywcem, wyciągnąłem rękę i ocaliłem królową.
Zaniosłem ją tak daleko, by wieśniacy nigdy jej nie odszukali, znacznie dalej, niż leżało królestwo, w którym się urodziła, aż do położonej nad morzem wioski. I tam ją zostawiłem, żeby mogła żyć w spokoju.”

I tu Conor się zdziwił. Królowa przecież zabiła córkę farmera. Dlaczego potwór ją chronił?

  „Po stosunku książę wcale nie zasnął. (…)” Zabił córkę farmera a konia odwiązał od drzewa i odgonił. „Po tym jak zabił córkę farmera, książę położył się u jej boku i zapadł w sen. Gdy obudził się odegrał przedstawienie, na wypadek, gdyby ktoś go obserwował. Ale również, co może cię zaskoczyć, dla siebie samego. Niekiedy ludzie muszą najmocniej okłamywać właśnie samych siebie. Książę powiedział, że zrobił to dla dobra królestwa. Że nowa królowa tak naprawdę jest wiedźmą, a jego dziadek podejrzewał ją o to, gdy brał ją za żonę, lecz był tak zaślepiony jej pięknem, by wziąć ten fakt pod uwagę. Książę nie był w stanie sam pokonać potężnej wiedźmy. Potrzebował rozwścieczonych wieśniaków, którzy by mu pomogli. Śmierć córki farmera wzmogła ich gniew. Było mu przykro, że to zrobił, mówił, że ma złamane serce, lecz jego własny ojciec zginął, broniąc królestwa, podobnie jak jego ukochana. Jej śmierć służyła temu, by pokonać wielkie zło. Gdy mówił, że królowa zamordowała jego wybrankę, na swój sposób wierzył, że tak naprawdę było. (…) Niesprawiedliwość, którą dostrzegłem i która zmusiła mnie do ruszenia w drogę, dotyczyła królowej, nie zaś księcia. (…)
Książę stał się ukochanym królem. Rządził sprawiedliwie aż do końca swojego długiego życia.”
Potwór uratował królową, ponieważ nie była zabójczynią.
Conor zadał pytanie, kto w tym opowiadaniu jest dobry. Potwór odpowiedział:
- Nie zawsze musi istnieć jakiś dobry bohater. Tak jak nie zawsze musi istnieć zły. Większość ludzi plasuje się gdzieś pośrodku.
To prawdziwa historia (…) Wiele prawdziwych rzeczy wydaje się nam oszustwem. Królestwa dostają władców na jakich zasługują, córki farmerów giną bez powodu, a niekiedy nawet wiedźmy są warte ocalenia. Szczerze mówiąc, całkiem często. Zdziwiłbyś się.”*****

Pierwsza opowieść dobiegła końca ;-)

Niech leci dalej i rozrabia! :-D

Patrick Ness, Siedem minut po północy, przełożył Marcin Kiszela, PapierowyKsiężyc, Słupsk 2016, * s. 5; ** s.39; **** s. 41; ***** s. 58-71.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Książka