RSS
 

„Małe wielkie rzeczy” Jodi Picoult – fragment o naszym życiu

08 maj

W książce Jodi Picoult „Małe wielkie rzeczy” jest pewien fragment mówiący o upływie życia. Naszego życia

Oto on:

„   Wszyscy to robimy. Udajemy, że nas upływ czasu nie dotyczy. Rzucamy się w wir pracy. Pielimy grządki. Tankujemy benzynę, kasujemy bilety i robimy zakupy, więc nasze tygodnie na pozór niczym się nie różnią. A potem któregoś dnia, ni stąd, ni zowąd dostrzegamy, że nasz synek wyrósł na mężczyznę. Któregoś dnia patrzymy w lustro i widzimy siwe włosy. Któregoś dnia dociera do nas, że pozostało nam mniej życia, aniżeli przeżyliśmy. I myślimy: „Jakim cudem to tak szybko zleciało?”. Przecież dopiero wczoraj pierwszy raz piłam legalnie alkohol, zmieniałam synkowi pieluszkę, byłam młoda.
   Kiedy nachodzi nas ta refleksja, zaczynami liczyć. Ile czasu nam jeszcze zostało? Ile zdołam weń wepchnąć?
   Część z nas podąża za tą refleksją. Ruszamy w podróż do Tybetu, uczymy się rzeźbić, skaczemy ze spadochronem. Próbujemy udawać, że koniec nas nie dotyczy.
   Lecz pozostali dalej tankują , kasują i kupują, bo dzięki temu mogą zapomnieć o tym, co nieuchronne.
   Część z nas nigdy nie idzie po rozum do głowy.
   Inni dostają nauczkę szybciej niż pozostali” (s. 419-420)

Są to słowa czarnoskórej pielęgniarki Ruth oskarżonej o spowodowanie śmierci noworodka.
Nie miała łatwego życia. Pochodziła z biednej rodziny. Jej matka była pokojówką bogatego państwa na Manhattanie. Sama wychowała ją i siostrę.
Ruth wyszła za mąż i urodziła syna. Jej mąż zginął w Afganistanie. Sama wychowywała syna i pragnęła dla niego dobrego życia. Poświęcała się pracy i odkładała na studia własnego dziecka. Była z niego dumna…

Cały jej świat, pieczołowicie budowany ciężką pracą runął jednego dnia. Jej świat skończył się tak nagle, jakby wybuchła w nim bomba burząca wszystko. Została bez pracy, bez perspektyw, bez studiów dla syna… I to wszystko dlatego, że była czarna i dlatego, że mimo zakazu przełożonych zbliżyła się do białego dziecka, by go ratować przed śmiercią. Dziecko zmarło a nacjonalistyczny ojciec oskarżył ją o morderstwo.

Kiedy czytałam o przebiegu procesu skojarzyłam go z „Procesem” Kafki.
W USA o niewinności, lub winie decydują przysięgli. Grupa wyłonionych osób przysłuchuje się mowom prokuratora i obrońcy. Proces podobny jest do rozgrywki szachowej – ważna jest strategia i siła argumentów. Ruth była instruowana przez obrończynię, żeby nie poruszała kwestii rasowej. Ok, tylko jak jej nie poruszać, kiedy pokrzywdzony jest skinheadem z wytatuowaną swastyką na gołej czaszce i mówi o wyższości białej rasy. Pluje na czarną pielęgniarkę i krzyczy, że najchętniej zabiłby sukę…

On może mówić o białej rasie a ona nie może mówić o swoim kolorze skóry, ani tym bardziej o poczuciu bycia wykluczoną z białego społeczeństwa. Dlaczego nie została skazana za zaniedbania jej biała koleżanka po fachu, która miała zajmować się niemowlakiem i zostawiła go zaraz po zabiegu obrzezania, udzielając pomocy innej pacjentce? Czy to nie jest przejaw dyskryminacji rasowej? Ruth siedzi na sali sądowej i wie, że stoi na straconej pozycji. Przeciw niej jest nawet oskarżająca ją czarna prokurator. Czuje, że musi zabrać głos, że za długo siedziała cicho i znosiła poniżenia. Chce przestać być niewidzialna. Chce, żeby wszyscy ją dostrzegli, nawet za cenę utraty wolności. Zabiera głos…

Nie zdradzę jak skończyła się rozprawa sądowa. Nie zdradzę…

Należę do takich osób jak Kennedy, obrończyni z urzędu, którą Turk określił w następujący sposób: (…) na pewno piję dyniową latte. Założę się, że głosowała na Obamę, płaci na schroniska po obejrzeniu reklam ze smutnymi psiakami i wierzy, że świat byłby wspaniały, gdyby ludzie się dogadali” (s. 501) On nie znosił „miękkich” liberałów.

Tak, wierzę, że świat byłby wspaniały, gdyby ludzie się dogadali, ale wiem też, że to utopijne myślenie…

Należę też do osób pokroju Ruth – niewidzialnych i wtapiających się w tło. Od 2013 roku ośmieliłam się zabierać głos i mówić, że ja jestem ważna. JA JESTEM WAŻNA! Mam coraz więcej odwagi, aby o tym świadczyć.

Poszłam po rozum do głowy.

Dostałam nauczkę szybciej niż pozostali.

 

 

 

Fragmenty tekstu pochodzą z książki „Małe wielkie rzeczy” Jodi Picoult, przekład Magdaleny Moltzan-Małkowskiej, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2017.

 

****

A to ze strony, którą bardzo lubię:

Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w niewłaściwej historii, odejdź. – Mo Willems

Masz prawo odejść z każdej historii, w której się nie odnajdujesz. Masz prawo odejść z każdej historii, w której siebie nie kochasz.

Masz prawo wyjechać z miasta, które gasi twoje wewnętrzne światło, zamiast sprawiać, że będziesz świecić jeszcze jaśniej, masz prawo spakować wszystkie swoje manatki i zacząć od nowa gdzieś indziej i masz prawo zredefiniować znaczenie swojego życia.

Masz prawo rzucić pracę, której nienawidzisz, nawet jeśli wszyscy mówią ci, żeby tego nie robić i masz prawo szukać tego czegoś, co sprawia, że nie możesz doczekać się jutrzejszego dnia i reszty swojego życia.

Masz prawo opuścić tych, których kochasz, jeśli źle cię traktują, masz prawo stawiać siebie na pierwszym miejscu, gdy z czymś się mierzysz i masz prawo odejść, kiedy próbowałeś wielokrotnie, ale nic się nie zmieniło.

Masz prawo dać odejść toksycznym znajomościom, masz prawo otaczać się miłością i ludźmi, którzy cię budują i sycą. Masz prawo wybierać tę energię, której potrzebujesz w życiu.

Masz prawo wybaczyć sobie swoje największe i najmniejsze błędy i masz prawo być dla siebie miłym, masz prawo patrzeć w lustro i faktycznie lubić osobę, którą w nim widzisz.

Masz prawo uwolnić się od swoich własnych oczekiwań.

Niekiedy postrzegamy odejście jako niewłaściwą rzecz lub kojarzymy je z poddaniem się lub ucieczką, ale bywa, że odejście jest najlepszą rzeczą jaką możesz dla siebie zrobić.

Odejście pozwala ci zmienić kierunek, zacząć od nowa, odnaleźć siebie i świat. Odejście czasami ratuje cię od utkwienia w niewłaściwym miejscu z niewłaściwymi ludźmi.

Odejście otwiera nowe drzwi zmian, wzrostu, szans i odkupienia.

Zawsze masz wybór, by móc odejść, dopóki nie znajdziesz miejsca, do którego przynależysz i tego, co czyni cię szczęśliwym.

Masz nawet prawo porzucić swoje stare ja i odkryć siebie ponownie.

Rania Naim

 

I tego się trzymajmy! :-D

 

ze strony:
http://dobrewiadomosci.net.pl

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Internet, Książka, Muzyka, Życie

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz