RSS
 

„Krucha jak lód” – czy pieniądze dają szczęście?

22 cze

Chciałam napisać o kolejnej książce Jodi Picoult „Krucha jak lód”.

Książka warta przeczytania.

Picoult ma szablon, według którego pisze. Powtarza go w większości swoich książek. Wiem, bo przeczytałam już 10 jej książek i 8 było zgodnych z tym właśnie szablonem. Najpierw przedstawia głównych bohaterów. Nie jest to zwykłe przedstawienie. Wcielamy się w kolejnych bohaterów. Poznajemy ich myśli, charter, sposoby postępowania, temperament. Później poznajemy główny problem i zaczyna się właściwa akcja, która prowadzi nas na salę sądową i tam ma się rozegrać sytuacja związana z rozwiązaniem dylematu moralnego – wyborem dobra lub zła, albo napiętnowaniem zła i… na koniec powieści mamy niespodziankę. Wpada niespodziewany „granat” i książka kończy się zupełnie inaczej niż byśmy się spodziewali.
Z ta książką było tak samo. Kiedy cieszyłam się z pozytywnego zakończenia, nagle wydarzyło się coś, co doprowadziło mnie do szoku i płaczu. I zapytałam „I gdzie ta sprawiedliwość??”

„Krucha jak lód” to opowieść o dziewczynce chorej na wrodzoną łamliwość kości – ang. osteogenesis imperfecta, OI, ale też o jej matce, która postanawia pozwać swoją najlepszą przyjaciółkę, lekarza położnika, o  „złe urodzenie” swojej córeczki.
Termin „złe urodzenie” oznacza błąd w sztuce lekarskiej lekarza położnika, który podczas badań prenatalnych nie rozpoznał wady płodu i nie poformował o tym rodziców, w związku z czym urodziło się upośledzone dziecko. Gdyby matka wiedziała odpowiednio wcześnie o chorobie dziecka, mogłaby dokonać aborcji.

Cała książka składa się z takich właśnie dywagacji. Co by było gdyby… Gdyby matka miała wybór: urodzić czy nie; czy można poświęcić wspaniałą przyjaźń dla pieniędzy; czy matką jest kobieta, która urodziła, czy ta, która wychowała; czy kobieta, która została zgwałcona w wieku 16 lat może oddać swoje dziecko do adopcji i może nie chcieć mieć z nim nic wspólnego i nawet, kiedy to dziecko odnajduje ją po latach, aby się z nią skonfrontować, też ma parowo odmówić jakiegokolwiek kontaktu; czy można jednocześnie kochać swoją córkę i wytaczać proces o złe urodzenie, informując tym wszystkich, że najlepiej gdyby ona się nie urodziła?

Jest też historia nastolatki, która czuje się niewidzialna i niepotrzebna w rodzinie i zapada na bulimię „wzbogaconą” epizodami samookaleczenia się.

Picoult jak zawsze nie idzie na skróty i potrafi zaskoczyć.

W niektórych momentach czułam się tak, jakbym czytała o sobie. Niechciane dziecko, tematy aborcji, rozpad przyjaźni. Poczucie odrzucenia, osamotnienia i pytania, dlaczego nikt mnie nie chce…

Mały fragment z początku książki:

„A czy dostałeś od tego życia
To ostatecznie, czego chciałeś?
Dostałem
A czego chciałeś?
Wiedzieć, że jestem kochany, czuć, że ktoś
Na tej ziemi mnie kocha”
Raymond Carver „Urywek późnego dzieła”

 

Tak, każdy chce czuć się kochany, oczekiwany, upragniony, na swoim miejscu. Takim miejscem ma być rodzina. Ma być kolebką, gniazdem, oazą, do której możemy wrócić, jak do bezpiecznego portu. Żyjąc w świecie tworzymy też relację z obcymi ludźmi a niektóre z nich są tak mocne, że nazywamy je przyjaźnią a nawet miłością. I zdarza się, że wszystkie te relacje, nawet najlepsze mogą lec w gruzach przez wybory, jakich dokonujemy w życiu.

W życiu osiągamy wciąż jakieś cele. Czasami wybieramy środki, które nie są etyczne.Czy w takim razie cel uświęca środki i czy te środki mogą być tak ostateczne, że staną się powodem nienawiści, choroby i śmierci?

I zdanie, które podkreśliłam:
„Może rzeczywiście dopiero po ciężkim kryzysie człowiek poznaje się naprawdę; może trzeba dostać w kość, żeby zrozumieć, czego właściwie chce się od życia”

Jeżeli nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy od życia, kryzys staję się cenną wskazówką, ale ta  wskazówka okupiona bywa łzami, strachem, załamaniem i poczuciem osamotnienia a nawet ostracyzmu.

W książce matka wygrywa sprawę i dostaje milionowe odszkodowanie, tylko czy te pieniądze zapewnią jej szczęśliwe życie z chorobą córki? Co straciła przez wytoczenie sprawy a co zyskała? Odpowiedź na kartach „Kruchej jak lód”.

Warto sięgnąć po tę książkę, chociaż nie da ona ostatecznej odpowiedzi na trudne pytania. Nie da właściwie żadnych odpowiedzi a zostawi nas z goryczą niedopowiedzeń i dywagacji „co by było gdyby…”

 

 

Krew, która popłynie, gdy stal i ciało staną się jednością
Zastygnie w kolorze wieczornego Słońca
Jutrzejszy deszcz zmyje ślady
Ale w naszych umysłach pozostanie ślad
Być może ten ostateczny czyn miał na celu
Zbicie odwiecznego argumentu
Że nic nie rodzi się z przemocy i nigdy by nie mogło
Dla wszystkich tych urodzonych pod gniewną gwiazdą
Żebyśmy nie zapomnieli jak krusi jesteśmy

Wciąż i wciąż deszcz będzie padać
Jak łzy z gwiazdy
Wciąż i wciąż deszcz będzie powtarzać
Jak krusi jesteśmy

Sting

Fragmenty tekstu pochodzą z książki Jodi Picoult „Krucha jak lód”, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2009.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Książka, Muzyka

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz