RSS
 

Archiwum - Lipiec 21st, 2017

O życiu i śmierci. Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

21 lip

Młody wczoraj przeczytał wiadomość o śmierci wokalisty Linkin Park. Facet miał 41 lat. Powiesił się.

Tak jak mój brat. Powiesił się w wieku 42 lat.

Może dlatego ja w chwilach załamania też o tym myślałam.

A życie jest piękne…

Znalazłam piosenkę tego zespołu

I tekst:

Nie lubię mojego umysłu teraz
Nawarstwianych problemów, które są niepotrzebne
Marzy mi się to, bym mógł spowolnić te sprawy
Chciałbym odpuścić, ale znajduję ukojenie w panice
I doprowadzam siebie do szaleństwa
Myśląc, że wszystko jest o mnie
Taa, doprowadzam siebie do szaleństwa
Bo nie mogę uciec grawitacji

Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

Mówisz, że jestem paranoikiem
Ale jestem pewny, że świat chce mnie dopaść
To nie jest tak, że dokonuję wyboru
Aby mój umysł pozostawał w tak cholernym bezładzie
Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób
Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób

Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób
Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób
I doprowadzam siebie do szaleństwa
Myśląc, że wszystko krąży wokół mnie

Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

 

Tak myślałam i mówiłam przed terapią. Byłam centrum wszechświata i wszystko kręciło się wokół mnie. Byłam wszystkiemu winna i odpowiedzialna za wszystko. Nie umiałam odpuścić.
Od niedawna coś się zmienia.

Wypadłam z epicentrum.

Czuję jeszcze lekką panikę z tego powodu, ale ważniejsze jest dla mnie poczucie spokoju, które daje leniwe krążenie po orbicie. Bo jeszcze krążę. Jeszcze boję się leniwej strefy bez żadnej grawitacji. Myślę, że ten stan mnie unicestwi i spowoduje moją samotność, a przecież to co mam teraz wpakowało mnie właśnie w taką sytuację – samotność i uczucie ostracyzmu.
Właśnie to mówię B na terapii.
On milczy.
Mój umysł umieszczony w próżni nie wie, w którą stronę iść, co robić. Stare było destrukcyjne a nowe jest niewiadomym, ale dającym spokój i ukojenie.

Współczuję temu piosenkarzowi.

Jeżeli nie dotrzemy do źródła naszych lęków, życie będzie tylko pasmem udręk. Nic nie dadzą „dobre rady”, bo to droga innych a nie nasza. Każdy ma swoją drogę, którą idzie przez życie. Ja swoją ścieżkę zaczynam doceniać dzięki terapii, która jest kurewsko trudna (oczywiście terapia… a później życie, które miałam – są trudne).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie