RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Facebook.com’

Wyjechałam do Urugwaju. Montevideo jest piekne ♥

09 kwi

Poraża mnie nienawiść ludzi do siebie

Zadziwiają mnie wciąż „nowe filozofie”, które ulepszą jakość życia

Zwalanie odpowiedzialności za własne życie na innych ludzi.

Uratować nas i dać szczęście ma sposób odżywiania, udział w warsztatach  i treningach personalnych, wiara, bycie idealnym…

Bawi mnie wiara w spirulinę, chlorofil, witaminę C lewo i prawoskrętną (to chyba cud), wegetarianizm, weganizm, jakieś inne izmy,

diety cud

kremy cud

święte wody

bioenergoterapię

inne energie, włącznie z kosmicznymi.

Przeraża fundamentalizm religijny i i ludzie którzy narzucają jedynie dobry sposób postępowania

Dwulicowość ludzi

Ich maski

Wszechobecna nienawiść, zwłaszcza w rodzinie i narzucanie komuś swoich poglądów

Radzenie innym – nie ma nic gorszego niż Wujek, albo Ciocia Dobra Rada

 

Zamiast dotrzeć do samych siebie, poznać siebie samych i to, dlaczego reagujemy tak a nie inaczej, dlaczego wciąż wybieramy takich a nie innych ludzi do towarzystwa, dlaczego wytrzymujemy z toksyczną rodziną, szukamy nowych „wybawicieli” z naszego piekła.

Uwieszamy się na „filozofiach” i ludziach, jakby byli naszą arką do lepszego życia. To nie jest „arka”!!! To ponton, który przy najbliższej rafie zostanie przebity i ujdzie z niego powietrze a my zostaniemy po uszy w bagnie, albo mówiąc kulturalniej „w naszej okrutnej rzeczywistości” i znów będziemy się użalać nad sobą :-(

Prawda jest zawsze bolesna a „filozofie” są miłe i pociągające. Takie aksamitne… Lepiej przytulać się do aksamitu niż zostać na zimnej i szorstkiej skale prawdy. Ale na czym buduje się dom? Na miękkim aksamicie, czy na twardej skale, na trwałej podmurówce???? Nic dziwnego, że nasze aksamitne domy są nic nie warte…

Trudno zostawić złą (toksyczną, dysfunkcyjną) rodzinę, bo jak to? Być samym??? Lepiej wykańczać się psychicznie niż zostawić najbliższych…

A najgorsze, że bardzo wierzymy w aksamitne iluzje, jesteśmy spętani religią, albo ideologią…

Rzeczywistość jest taka jaka jest, więc trzeba na nią nakładać filtry i przystosować ją do siebie. Prawda tak boli! Wyciska łzy i zmusza do pracy nad sobą. Lepiej się oszukiwać…

Dwa oblicza

Przywara wielu ludzi

Matrix

Ludzie lubią życie w matrixie

Prawda dla nich jest zbyt straszna

Iluzja jest bardzo pociągająca i bezpieczniejsza

Wiem coś na ten temat…

 

Kurde, chciałabym mieć więcej odwago w mówieniu tego, co myślę. Bycie potulnym barankiem jest bardzo męczące. Baranki są bardzo słodkie, ale nikt nie traktuje ich poważnie.

Bycie ofiarą, która wiele przeszła też nie jest miłe. Litość jest czasami gorsza od faszyzmu…

Zaczynam się buntować, chociaż ta „druga” krzyczy, że mogę wyjść na tym jak Zabłocki na mydle :-D

 

A tak w ogóle to wyjechałam do Urugwaju. Montevideo jest piękne. Nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę…

 

 

 

Zapraszam na moją stronę Facebookową. Nowe wpisy o nowych filmach i przeczytanych książkach.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Facebook.com, Życie

 

Przekierowanie na Facebooka ;-)

02 kwi

Sorry moi czytelnicy, że tak rzadko zagladam na bloga :-(

Więcej wpisów robię teraz na mojej Facebookowej stronie

Więc zapraszam serdecznie również tam :-)

Facebook – anulazet.blogujaca.pl

Zapraszam :-D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com

 

Pewnego dnia … Szeptanie Wróżki z Drzewa Życia

05 lut

Pewnego dnia zdajemy sobie sprawę, że droga się skończyła. Dochodzimy do muru lub przepaści. Dalej nie ma już nic. Albo coś nam odebrano. Zrobił to drugi człowiek lub los. Cokolwiek i za czyjąkolwiek mocą to się dzieje – boli.

Koniec pewnego etapu. Coś jest już za nami. Coś lub ktoś. Drzwi zostały zamknięte. Im dłużej stoimy przy owych drzwiach i próbujemy wrócić, im dłużej obrażamy się na los, innych, im bardziej buntujemy się przeciwko tej wielkiej niesprawiedliwości jaką było takie chociażby zepchnięcie nas z drogi – nie zrobimy nic nowego.
Owszem, trzeba sobie popłakać, trzeba przeżyć żałobę. Kończy się jakaś cząstka nas samych, ale jakby się tak dobrze przyjrzeć, czy wszystko na tej drodze było takie, jak chcieliśmy? Czy to na pewno była TA droga? może na początku tak było, może nasza wiara dodawała tej drodze, temu związkowi, relacji, firmie, pracy, wykonywanym obowiązkom skrzydeł? Z biegiem czasu widzieliśmy, że nie wszystko jest idealne, ale szliśmy, bo przecież trzeba przezwyciężać góry…

Ano trzeba, tylko nadchodzi taki dzień, w którym dobrze sobie zadać pytanie: czy nie lepiej przestać sobie udowadniać, że dam radę, czy nie lepiej odejść od dawno zamkniętych drzwi? Czy nie lepiej wyruszyć przed siebie i szukać nowych dróg? Może ta nowa okaże się o wiele lepsza?

Warto zostawić za sobą to, co było…
Nie oglądać się za siebie, pożegnać się, podziękować za dany nam czas w zamykającej się rzeczywistości i iść naprzód…

Pięknej niedzieli ♥
wróżka drzew
P.C-Szept

 

Tak!

Przychodzi taki dzień, że wszystko odpuszczamy

A nowa droga okazuje się dużo lepsza, spokojniejsza, bezpieczniejsza.

Staje się nasza

Nie kogoś

Ale nasza

Własna

I najpiękniejsza

I nie wszystko trzeba rozumieć

Nie wszystko trzeba uzasadnić

Nie wszystko można zracjonalizować

Trzeba żyć

I to jak ktoś powiedział, żyć natychmiast, bo jest później, niż nam się wydaje.

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet, Życie

 

Trochę wskazówek na codzienne życie ☺

28 paź

Byłam wczoraj u rodziców
Posprzątałam grób, zmieniłam kwiaty
Nie zapaliłam znicza – zostawiłam to na wtorek

Tak kończy się każde życie – nagrobkiem i ciszą

Siedzę w pracy

Za oknem widzę jarzębinę bez liści, ale za to z mnóstwem czerwonych korali

Do okna zagląda szaro-żółta bogatka. Przekrzywia ciekawski łepek. Przyczepiła się pazurkami do chropowatej elewacji.  Zwisa trochę w poprzek i kręci w śmieszny sposób malutkim dzióbkiem.

Jeszcze jestem tutaj

Na stronie internetowej przeczytałam przed chwilą kilka mądrych zdań

Fajnie się czyta, chociaż życie rządzi się swoimi prawami…

*****

Nie pozwólcie, by ktokolwiek zawładnął waszym ciałem bądź umysłem.

Dołóżcie wszelkich starań, aby wasze myśli pozostały swobodne. Nawet wolny człowiek może być bardziej skrępowany niż niewolnik.

Służcie ludziom w potrzebie uchem, lecz nie sercem.

Okazujcie szacunek tym u władzy, lecz nie podążajcie za nimi ślepo.

Osądzajcie, kierując się logiką i rozumem, lecz nie komentujcie głośno.

Nie uważajcie nikogo za lepszego od siebie, bez względu na to, kim jest w życiu.

Traktujcie wszystkich uczciwie, by nie narazić się na zemstę.

Rozważnie wydawajcie pieniądze.

Bądźcie wierni swym przekonaniom, a inni was wysłuchają.

A co do miłości… moja jedyna rada brzmi: bądźcie uczciwi.
To najpotężniejsze narzędzie, otwierające serca i zyskujące przebaczenie.

- Christopher Paolini / WIELKA KSIĘGA MĄDROŚCI /

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Życie

 

Robin Williams mistrz sarkazmu??

26 wrz

Gdzieś na stronie internetowej wyhaczyłam film z cytatami Robbiego Williamsa.

Umieściłam go na mojej stronie Facebookowej

Make Your Life Spectacular

Uczyń swoje życie wyjątkowym, spektakularnym wydarzeniem.

I tłumaczenie:

„Gdy kończymy pewien etap w naszym życiu,
staramy się pamiętać dobre chwile,
próbujemy zapomnieć złe momenty
i zaczynamy myśleć o przyszłości.
Zaczynamy się martwić, myśląc: Co będę robić?
Gdzie będę za 10 lat?
Ale mówię do Ciebie: „Hej, popatrz na mnie!”
Proszę nie martw się za nadto,
Ponieważ w końcu, nikt z nas nie zostaje na tej Ziemi długo.
Życie jest ulotne.
I nawet jeśli jesteś zestresowany, podnieś oczy i popatrz w letnie niebo,
usiane gwiazdami w aksamitnej nocy.
Gdzie spadająca gwiazda przecina ciemność, zmieniając noc w dzień…
Pomyśl życzenie i myśl o mnie.
Uczyń swoje życie wyjątkowym,
tak jak ja to zrobiłem.”

Robin Williams

Człowiek o cholernie smutnych oczach. Który wiecznie się uśmiechał i rozśmieszał widzów. Który był maskotką innych – widzów. Uwielbiany przez miliony…

Uczynił swoje życie wyjątkowym, ale niestety go nie uniósł…

Któregoś dnia popełnił samobójstwo…

Mistrz sarkazmu???

Czy ktoś wołający o uwagę, o wysłuchanie, o obecność drugiego człowieka…

Trudno się przyjmuje do wiadomości rady osoby, która nie udźwignęła własnego życia, ale pełna była światła dla innych.

Światła i dobrych rad…

Mamy być zabawką dla innych, czy w ciszy i samotności poznać siebie prawdziwego????

Wybór jest trudny

A póki co, najpierw pozwólmy sobie dojrzeć

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet

 

Zdobywanie szczytów jest przyjemne :-)

17 wrz

Jest późny ranek (chyba), bo godzina 10:23W uszach wciąż brzmi muzyka Weinberga – fortepian i instrumenty smyczkowe. Uczta dla uszu. Wspaniała sceneria – grupa muzyków siedząca na tle ekranów wyświetlających las.
Spokojna muzyka i drzewa…
Obok mnie dwie wspaniałe istoty, moje rodzone ♥ ♥
I to wszystko w
Muzeum POLIN w Warszawie

Z wyjazdem na koncert nie zastanawiałam się długo. W Muzeum jest mnóstwo wspaniałych wydarzeń. Ceny przystępne, atmosfera wspaniała, wnętrza pełne piękna – grzechem byłoby nie skorzystać. Więc skorzystałam. Zastanawiałam się czym dojechać do stolicy??? Autobus, czy samochód? Wiadomo samotna matka-polka musi liczyć się z kosztami. Taniej wyszło autem, ale… I tu strach zajrzał w oczy!  8-O Wiadomo nie od dziś, że mijam to miasto szerokim łukiem. Boję się jeździć po Warszawie. Paraliżuje mnie wtedy… Wolę nadrobić drogi zamiast przejechać przez zatłoczone ulice, albo wsiąść do autobusu i wygodnie przyjechać na miejsce.
Wczoraj też tak było.
Owszem nawigacja była włączona – bardzo dobrze, bo bez niej zginęłabym z kretesem, ale kierownicę trzymałam żelaznym uściskiem a serce tłukło się w mojej piersi jak oszalały ptak w klatce. 
Zewnętrznie nadrabiałam mina a nawet śmiałam się i żartowałam z Młodym, ale ufff… było grubo ;-) 

Zdobyłam swój Mount Everest!!!!

 

Pojechałam, dojechałam i to całkiem spokojnie a nawet super spokojnie. DAŁAM RADĘ!

Droga mimo remontów przebiegła nadzwyczaj gładko a jazda po ulicach Warszawy okazała się nie taka straszna. Owszem, dwa razy spanikowałam, kiedy nawigacja zawiesiła się na obrazie, którego pasa mam się trzymać – droga się rozwidla a głos z nawigacji mówi „zostań na lewym pasie” – Tylko którym lewym, bo przede mną cztery pasy??? A przecież nie stanę, żeby znów był „normalny obraz”!!! No i musiałam zawrócić na ulicy, bo jednak wjechałam na zły pas. Spoko! Dałam radę! Kto, jak nie ja!!! ;-)

Dojechaliśmy godzinę przed czasem. Bez trudu znalazłam miejsce parkingowe i weszliśmy do gmachu muzeum.

Trochę za wcześnie, więc jeszcze miałam możliwość pokazania Maleńkiej wnętrza a później terenu dookoła Muzeum. Młody już widział, więc z miną starego wyjadacza kroczył obok nas.

O 18. 45 weszliśmy ponownie. Bardzo miły pan obsługujący bramkę wejściową na moje „dzień dobry” odpowiedział z uśmiechem „No, my się już znamy”. „Więc witam ponownie” – odpowiedziałam.

Spojrzałam przed siebie i nie mogłam uwierzyć w to, co widzę…

Przede mną stała starsza pani. Siwiutkie włosy uczesane w staranną fryzurę. Drobna figurka. Elegancja. Zaraz… Zaraz… – pomyślałam – przecież to… przecież to Zofia Posmysz!!! 

Kobieta, która przeszła piekło Oświęcimia. Napisała książkę, na podstawie której nakręcono film a teraz w Operze Narodowej będzie wystawiana sztuka „Pasażerka”.

W Muzeum było spotkanie z panią Zofią. Nie mogłam na nie pojechać a tu ona, we własnej osobie, stoi przede mną. Och życie… Ale niespodzianka. Zamarłam a później zrobiłam coś, co mnie samą bardzo zaskoczyło…

Podeszłam do niej z pytaniem:
– Dzień dobry. Czy mogę uścisnąć pani rękę? Dużo o pani słyszałam. Miałam być na spotkaniu z panią… Nie byłam… Bardzo żałuję. Jest pani wspaniałą kobietą…
Patrzyłam w jej oczy i paplałam wiele nieistotnych słów.
W moich oczach pojawiły się łzy.
Byłam szczęśliwa, że spotkałam właśnie ją i mogłam do niej podejść.
Ona była taka krucha. Drobna. Miała takie delikatnie dłonie. Siwe włosy… Była piękna.  Twarz z siateczką zmarszczek i te oczy… Ciemne, głębokie, mądre… Była w nich  ogromna siła.
– Jak mogła przeżyć obóz? – przemknęło mi przez głowę – Jak? Z tą swoją kruchością,  eterycznością? Wygląda tak, jakby była stworzona z kruchej porcelany.
Zachowywałam się jak pensjonarka. Paplałam i trzymałam jej drobniutką dłoń.
Czułam ciepło jej delikatnej dłoni.
– Będziemy w Operze na spektaklu „Pasażerka”.
– A którego dnia? – zapytała pani Zofia
– We wtorek.
Popatrzyła na mnie z uśmiechem
– Przepraszam, czy mogę z panią zrobić zdjęcie?
– Czekam na znajomych, ale proszę bardzo, tylko szybciutko, proszę tu stanąć…
Stanęłam obok tej kruchej kobietki a córka zrobiła nam zdjęcie.
- Bardzo pani dziękuję i przepraszam… – uścisnęłam jeszcze raz jej rękę.
Byłam intruzem, który zakłócił jej spokój, ale to co zrobiłam było silniejsze ode mnie. 
Przytrzymała moją dłoń i patrząc mi w oczy zapytała:
– Jak się pani nazywa?
Podałam swoje imię i nazwisko i powiedziałam skąd przyjechałam, dodając „To małe miasteczko. Jeszcze raz dziękuję i przepraszam”.

Nie spodziewałam się takiego spotkania.

A później był koncert – fortepian w akompaniamencie instrumentów smyczkowych.

Muzyka Weinberga – autora muzyki do przedstawienia „Pasażerka” wystawianego w Teatrze Wielkim – Opera Narodowa.
Jedziemy na spektakl we wtorek.

Kim jest Zofia Posmysz? – informacja na tej stronie <<<tu>>>

To był piękny wieczór

A dziś, z samego rana, obejrzałam film „Pasażerka” z 1963 r. w reżyserii Andrzeja Munka. Wysłuchałam słuchowiska o tym samym tytule, z udziałem Danuty Stenki.
Film uzupełnił słuchowisko.
A później jeszcze wywiady z panią Zofią Posmysz. Ciekawych tego wszystkiego odsyłam na moją Facebookową stronę - tam są umieszczone  wszystkie filmy i słuchowisko radiowe.

W jednym z wywiadów pani Zofia powiedziała: „Do tego, żeby przetrwać obóz pomogła mi modlitwa i wiara w to, że Bóg mnie jednak nie opuścił”.
Do młodych ma takie przesłanie: „Dla młodych ludzi: żeby się nie poddawali ideologiom. Żeby byli bardzo ostrożni wobec haseł wzywających do takiej czy innej opcji politycznej, żeby to sprawdzali, bo najpiękniejsza idea, najbardziej wzniosła, może być później wykorzystana do zbrodniczych celów”.

To przesłanie jest chyba do nas wszystkich, nie tylko do młodych.

I na koniec film:

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Film, Życie

 

Odporność psychiczna – można a nawet trzeba nad nią pracować

11 wrz

Dzięki stronie Park psychologii znalazłam mądry artykuł o odporności psychicznej.

Warto przeczytać!!!

Odporność psychiczna to klucz do sukcesu – uważa dr Aldo Civico, antropolog, mediator, wykładowca Rutgers i Columbia University. W swojej karierze spotkał on wiele osób, które osiągnęły obiektywny sukces: sportowców, biznesmenów, polityków, celebrytów. Stwierdził, że wszystkich tych ludzi sukcesu łączy jedna cecha – odporność psychiczna. By osiągnąć postawione przed sobą cele nie wystarczy inteligencja i talent. Badania pokazują, że w 80 proc. za odniesione sukcesy odpowiadają określone cechy składające się na odporność psychiczną – pisze dr Civico.

To dobra wiadomość! Bo o ile z talentem rodzimy się lub nie, o tyle odporność psychiczną możemy wytrenować. Civico wyróżnił piętnaści nawyków osób odpornych psychicznie. Zaleca on, by czytając o nich, zastanawiać się które już posiadamy, a nad którymi trzeba jeszcze popracować:

1. Pielęgnowanie samoświadomości. Ludzie, którzy doświadczają doskonałości w życiu, wykształcili emocjonalną doskonałość. To znaczy, że rozumieją swoje emocje. Kiedy doświadczają negatywnych uczuć wiedzą, że nie należy się w nich zanurzać, lecz nadać im sens i uczyć się z nich. Niektórzy, aby być świadomymi swoich stanów, prowadzą dzienniki.

2. Praca nad pewnością siebie. Osoby odporne psychicznie wiedzą co mogą kontrolować, a czego nie. Nadają znaczenie wydarzeniom. Pewność siebie daje im wiarę w to, że mogą osiągnąć zamierzony cel.

3. Przeformułowywanie negatywnych myśli. Osoby odporne psychicznie unikają zanurzania się w negatywnych myślach, wątpliwościach. Nauczyły się nadawać im nowy sens tak, by te działały motywująco. Używają ich jako przypomnienia o tym ile mają w życiu, ile już osiągnęły, jaki jest ich cel. Niektórzy zapisują motywujące myśli i zostawiają na widoku.

4. Jasny sens. Osoby odporne psychicznie nie tylko wiedzą czego chcą, ale też dlaczego mają taki, a nie inny cel. Jasno określony sens działania pomaga im i motywuje, gdy natrafiają na przeszkody i wyzwania. Sens działania jest dla nich paliwem.

5. Sprecyzowane cele. Osoby odporne psychicznie mają wyznaczone cele, do których dążą. Są one konkretne, doprecyzowane, mierzalne – długo i krótkoterminowe. Nie tyczy się to wyłącznie kariery zawodowej, ale również życia osobistego, zdrowia – wszystkich obszarów funkcjonowania. Cel działa jak magnes.

6. Dyscyplina. Poprzez dyscyplinę manifestuje się odporność psychiczna – zaobserwował dr Civico. Osoby odnoszące sukcesy nieustannie pracują nad samodyscypliną.

7. Otwartość na zmiany. To, co pomaga dotrzeć do ustalonego celu to elastyczność czyli umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków. Osoby otwarte na zmiany rozumieją potrzebę ciągłego wzrostu. Cieszą się nie tylko z rezultatów swoich działań, ale też z drogi, którą pokonały.

8. Odpowiedzialność. Odporni mają zerową tolerancję dla wymówek. Nie mają w nawyku winić innych/świat/ okoliczności za swoje porażki. Biorą pełną odpowiedzialność.

9. Umiejętność odmawiania. Kiedy muszą, wiedzą jak odmówić w sposób konstruktywny i pełen szacunku. A żeby osiągnąć swoje cele odmawiają nie raz.

10. Kult empatii. Odporności psychicznej nie należy mylić z dystansowaniem się. Osoby odporne są wrażliwe na otoczenie, w którym żyją i na napotykanych ludzi. Ciekawią ich inni, odmienne spojrzenie na świat.

11. Nie ma porażek, jest tylko informacja zwrotna – oto zasada, którą kierują się odporni psychicznie. Jeśli  coś nie poszło po ich myśli to stanowi element wiedzy niezbędnej, by następnym razem się udało.

12. Otwartość na krytycyzm. Osoby odporne psychicznie nie zastanawiają się nad tym co myślą o nich inni. Skupiają się na nieustannej nauce, a krytyka jest jej formą. Mają w sobie pokorę, która każe im wierzyć, że zawsze można być lepszym. Wiedzą, że sukces wymaga ciągłego wysiłku, bo kto nie idzie do przodu, cofa się.

13. Problemy przekute w możliwości. Osoby odporne nie stawiają się w roli ofiar, starają się nie tracić energii na użalanie nad sobą. W problemach i komplikacjach widzą możliwość wzrostu i nauki.

14. Trening wdzięczności. Odporni żyją w stanie ciągłej wdzięczności za doświadczenia życiowe. Nie rozróżniają  na dobre, za które należy być wdzięcznym i złe, za które nie należy. Starają się doceniać wszystko co im się przydarza.

15. Praca nad ciałem. Odporni psychicznie żyją w harmonii. Doceniają istotę energii życiowej. Dbają nie tylko o życie osobiste i karierę, ale też o ciało i zdrowie. Regularnie ćwiczą, odżywiają się zdrowo.

Dr Aldo Civico jest antropologiem współpracującym z  Rutgers University, dyrektorem International Institute for Peace, mediatorem. Przewodniczył Center for Conflict Resolution na Columbia University. Jest ekspertem w dziedzinie budowania strategii pokojowych i rozwiązywania konfliktów. W swojej karierze działał  m.in. w organizacjach walczących z sycylijską mafią. Brał również udział w pokojowych działaniach między rządem kolumbijskim a partyzantami.

oprac. marga psychologytoday.com, aldocivico.com

Ze strony: www.charaktery.eu

 
 

Niech ci nie będzie żal, że czas przemija…

24 sie

Czytam super książkę Katarzyny Miller, ale o tym potem

Skrobnę coś o niej, bo jest mega ( i książka i terapeutka)

Męskie i kobiece spojrzenie na życie i niezłe dialogi pomiędzy kobietą i mężczyzną

Tytuł książki „Jak pies z kotem”

Będzie parę słów

Później

a teraz będę przeżywać dzisiejszą terapię

Ufffffff

katorżnicza praca nad sobą,

ale, jak to przeczytałam na Fecebooku,

„Terapia to nie burdel i nie każdy wychodzi zadowolony”

ja wiem, że warto

i tyle :-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet, Życie

 

Sztuka małych kroków

14 sie

Wracamy do domu.

Wyjazd, chociaż deszczowy, można zaliczyć do udanych.

Jesteśmy w Toruniu i tu nocujemy.

A poniżej piękna perełka znaleziona w internecie :-)

Ta mało znana modlitwa została napisana przez autora Małego Księcia – Antoine de Saint-Exupéry w jednym z najtrudniejszych okresów w jego życiu.

 

Panie, nie modlę się o cuda ani o wizje, proszę tylko o siłę na moje dni. Naucz mnie sztuki małych kroków.

Uczyń mnie bystrym i zaradnym, abym potrafił dokonywać ważnych odkryć i nabywać doświadczeń wśród różnorodności każdego dnia.

Pomóż mi lepiej wykorzystywać mój czas. Obdarz mnie zmysłem odróżniania tego co ważne od tego, co nieistotne.

Modlę się o siłę dyscypliny i umiaru, nie tylko aby przejść przez życie, ale i po to by przeżywać swoje dni pożytecznie, i dostrzegać niespodziewane przyjemności i wzloty.

Uchroń mnie przed naiwną wiarą, że wszystko w życiu musi iść gładko. Daj mi trzeźwe rozpoznanie, że trudności, porażki, wpadki, niepowodzenia są nam dane przez samo życie, byśmy mogli wzrastać i dojrzewać.

Ześlij mi właściwą osobę we właściwym czasie, która będzie miała dość odwagi i miłości, aby mówić prawdę!

Wiem że wiele problemów rozwiązuje się bez mojej pomocy, więc proszę, naucz mnie cierpliwości.

Wiesz jak bardzo potrzebujemy przyjaźni. Uczyń mnie godnym tego najpiękniejszego, najtrudniejszego, najbardziej ryzykownego i kruchego daru życia.

Daj mi tyle wyobraźni, abym mógł dzielić się z innymi odrobiną ciepła, we właściwym miejscu, o właściwym czasie, poprzez słowa czy w milczeniu.

Oszczędź mi strachu przed przegapieniem czegoś w życiu.

Nie dawaj mi tego co wydaje mi się że pragnę, lecz to czego naprawdę potrzebuję.

Naucz mnie sztuki małych kroków!

 

Ze strony: dobrewiadomości.net.pl

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet

 

Z „Rzeki życia” czerpać warto :-)

22 lip

Dziś kolejne wpisy z „Rzeki życia”

Prawdziwe wpisy o życiu

O naszym życiu powszednim

Codziennym

trudnym

niepoukładanym

i wkurwiającym

a tak mało trzeba, żeby było nasze i radosne

Szczęśliwe i chciane

“ Wszyscy jesteśmy popękani. Każde z nas zaczyna życie jako wodoszczelny okręt. Ale potem przydarzają się nam różne rzeczy – ludzie nas opuszczają albo nas nie kochają, albo nas nie rozumieją, albo my nie rozumiemy ich, więc tracimy, przegrywamy i ranimy się wzajemnie. I okręt zaczyna miejscami pękać. No a kiedy okręt pęka, koniec jest nieunikniony. (…) Jednak zanim pęknięcia zaczną się otwierać i ostatecznie się rozpadniemy, mija wiele czasu. I to właśnie w tym czasie możemy się nawzajem zobaczyć, bo wtedy wyzieramy zza naszych szczelin i zaglądamy przez szczeliny innych do ich wnętrza. Kiedy zobaczyliśmy swoje prawdziwe oblicza? Dopiero kiedy zajrzałeś w moje szczeliny, a ja zajrzałam w twoje. Wcześniej patrzyliśmy zaledwie na wzajemne o sobie wyobrażenia, jakbyśmy patrzyli na roletę w oknie, ale nigdy nie zaglądali do środka. Lecz jak tylko okręt zaczyna pękać, do środka może dostać się światło. Światło może się wydostać na zewnątrz. ”

[John Green]

Wkurwia nas wszystko.
Że jest za ciepło, że jest za zimno, że ktoś coś powiedział, że ktoś coś nie powiedział, że ktoś zostawił otwartą klapę od kibla, że zarysowaliśmy w samochodzie zderzak, że nam nie dała, albo że nam dała zbyt powściągliwie, że ktoś nie wysłał maila, albo obiecał, ale nie zrobił, że nam żarcie do stolika przynieśli zbyt mało energicznie i nie pocałowali wystarczająco miłośnie w dupę.
Irytujemy się drobiazgami, czyli rzeczami, które tak naprawdę nie mają znaczenia. Nasze życie staje się ciągiem tanich, niepotrzebnych dram. Zamiast żyć, odczuwać cieszyć się, napierdalamy na nieustającym wkurwieniu.

[Pokolenie Ikea]

Coś czuję, że powstała kolejna, fajna strona.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet