RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Życie’

Wakacyjnych opowieści ciąg dalszy ☺

13 sie

Piękny dzień

Znajoma zaprosiła nas na swoją działkę w starorzeczu Bugu. Piękne, ciche miejsce. Domek w sosnowym lesie i własne „jeziorko”.

Siedziałyśmy na ruchomym pomoście i opalałyśmy się.

Wchodziłyśmy do wody, przejrzystej i cieplutkiej.

Przepięknie :lol:

I miałam w nosie, że już nie jestem młoda i piękna, bo jestem dojrzała i piękna. Nie, poprawka, obie jesteśmy dojrzałe i piękne i co najważniejsze, mega silne.

Ona po traumatycznych przejściach, sama wychowała dwoje dzieci i ja … Jednym słowem los nas bardzo doświadczył, ale umiemy się pięknie śmiać i cieszyć światem. I wysoko unosimy twarze do słońca :-P

Kobiety po czterdziestce. I kto powiedział, że życie zacina się po czterdziestce? No, kto?

Przepiękny dzień. Cudny. Wolny i spokojny. Pełen słońca i spokoju.

Hmmmm… Niech tak będzie, jak najczęściej!

Fotorelacja <<<tu>>>

A zdjęcia robione przez moją córkę ♥

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Jestem w Kopalinie ☺

22 lip

Już jesteśmy w nadmorskim Kopalinie.

Droga prawie dobra. Utknęliśmy tylko w Redzie. Samochody w korku poruszały się z szybkością zmarzniętego żółwia. Przez tę mieścinkę przejeżdżaliśmy godzinę.
Droga trwała prawie 11 godzin, z dwoma dużymi przystankami.

A w Kopalinie wspaniała, słoneczna pogoda.

Poszłyśmy na plażę a tam oprócz słońca porywisty, zimny wiatr. Sypie piaskiem, że hej.

Ale jest pięknie.

DSC_0005

I jezioro blisko Kopalińskie, ukryte wśród lasów, niedaleko morza.

DSC_0009

Od tego roku turyści mogą przejechać samochodem po uliczce ułożonej z kostkowych „kocich łbów” w pasie leśnym, niedaleko linii brzegowej, a później przez malowniczy las, obok jeziora Kopalińskiego, od Lubiatowa do Kopalina i z powrotem. Obok uliczki jest utwardzona ścieżka dla rowerów i pieszych. „Okrąg” liczy około 10 km. Do plaży można podjechać prawie bezpośrednio samochodem, albo rowerem wprost na plażę.

I to niestety ostatni wpis na tym blogu. Z powodu zdjęć nie ma już miejsca na kolejne wpisy   :-o .

Zapraszam na drugi blog:


http://anulazet.blogspot.com/

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

O życiu i śmierci. Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

21 lip

Młody wczoraj przeczytał wiadomość o śmierci wokalisty Linkin Park. Facet miał 41 lat. Powiesił się.

Tak jak mój brat. Powiesił się w wieku 42 lat.

Może dlatego ja w chwilach załamania też o tym myślałam.

A życie jest piękne…

Znalazłam piosenkę tego zespołu

I tekst:

Nie lubię mojego umysłu teraz
Nawarstwianych problemów, które są niepotrzebne
Marzy mi się to, bym mógł spowolnić te sprawy
Chciałbym odpuścić, ale znajduję ukojenie w panice
I doprowadzam siebie do szaleństwa
Myśląc, że wszystko jest o mnie
Taa, doprowadzam siebie do szaleństwa
Bo nie mogę uciec grawitacji

Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

Mówisz, że jestem paranoikiem
Ale jestem pewny, że świat chce mnie dopaść
To nie jest tak, że dokonuję wyboru
Aby mój umysł pozostawał w tak cholernym bezładzie
Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób
Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób

Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób
Wiem, że nie jestem centrum wszechświata
Ale wciąż kręcisz się wokół mnie w ten sam sposób
I doprowadzam siebie do szaleństwa
Myśląc, że wszystko krąży wokół mnie

Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?

 

Tak myślałam i mówiłam przed terapią. Byłam centrum wszechświata i wszystko kręciło się wokół mnie. Byłam wszystkiemu winna i odpowiedzialna za wszystko. Nie umiałam odpuścić.
Od niedawna coś się zmienia.

Wypadłam z epicentrum.

Czuję jeszcze lekką panikę z tego powodu, ale ważniejsze jest dla mnie poczucie spokoju, które daje leniwe krążenie po orbicie. Bo jeszcze krążę. Jeszcze boję się leniwej strefy bez żadnej grawitacji. Myślę, że ten stan mnie unicestwi i spowoduje moją samotność, a przecież to co mam teraz wpakowało mnie właśnie w taką sytuację – samotność i uczucie ostracyzmu.
Właśnie to mówię B na terapii.
On milczy.
Mój umysł umieszczony w próżni nie wie, w którą stronę iść, co robić. Stare było destrukcyjne a nowe jest niewiadomym, ale dającym spokój i ukojenie.

Współczuję temu piosenkarzowi.

Jeżeli nie dotrzemy do źródła naszych lęków, życie będzie tylko pasmem udręk. Nic nie dadzą „dobre rady”, bo to droga innych a nie nasza. Każdy ma swoją drogę, którą idzie przez życie. Ja swoją ścieżkę zaczynam doceniać dzięki terapii, która jest kurewsko trudna (oczywiście terapia… a później życie, które miałam – są trudne).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 

Wpis o niczym…

20 lip

Nie wiem, co mam napisać. Szczerze. Nie wiem.

Czekamy na wyjazd nad morze.

Odliczamy dni i już niedługo będziemy w przepięknym Kopalinie.

Uwielbiam morze. Mogę godzinami siedzieć nad brzegiem i słuchać szumu fal.

Coraz mniej wpisów na blogu. Niestety nie mam żyłki pisarskiej i nie stworzę przepięknej powieści.
Opisywałam moje życie w najtrudniejszym momencie. Udało mi się przejść ten etap dzięki terapii.
Odkrywam siebie.
Odrywam skorupę, w której siedzę i widzę w środku całkiem inną osobę, niż na zewnątrz. Czasami ta osoba wzbudza we mnie ogromne zdziwienie, bo dla niej ważne są zupełnie inne priorytety, niż dla tej sprzed 4 lat. Patrzę w lustro i widzę… siebie. Nie tą inną, ale siebie. I czuje ogromny spokój.
Emocje zostawiam na czas terapii. A dzieje się na niej dużo. Czasami rozpętuje straszliwy orkan, który niszczy to, co najgorsze. Zniszczył już dużo złego. To jest najlepsza i najpewniejsza praca – praca nad sobą i daje najlepsze rezultaty dla mnie i dla moich najbliższych.

Więc odpoczywam. Mam ten komfort, że mogę.

Są w końcu wakacje.

Wstawię parę zdjęć z wyjazdu.

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Samotność w sieci… Rozmowy przez e-odległość

12 lip

Ta rozmowa miała miejsce 4 lata temu.

W świecie, gdzieś pomiędzy… Pomiędzy tym, co było a między tym, co będzie. W czasie, kiedy byłam rozedrgana i nieporadna. Przerażona i niepewna. To był trudny czas. Nowy czas. Nie potrafiłam zapomnieć o tym, co było. Nie umiałam się odnaleźć w nowym a o przyszłości bałam się myśleć.

Szukałam rozmowy, ukojenia swoich lęków i nie umiałam znaleźć spokoju.

Wydaje mi się, że to było lata świetlne temu. W zupełnie innym życiu.

Rozmowa, gdzie słowa nie były wypowiadane głosem a wystukiwane na klawiaturze. Pojawiały się jako napisane wyrazy na ekranie komputera. Nawet nie pamiętam na jakiej to było stronie.

Mój rozmówca był bardzo zdziwiony, kiedy wyjawiłam mu prawdę i powiedziałam, że zapis z rozmowy pojawił się na moim blogu.

Jeżeli jeszcze go czyta, pozdrawiam go serdecznie.

 

Głęboka noc. Monitor komputera rozświetla ciemność pokoju. Klik… klik…                Połączono z nieznajomym, możesz zacząć rozmowę! – klik…

Nieznajomy: ,,!,,

Nieznajoma: Iza.

Nieznajomy: Beata.

Iza: o dziewczyna.

Nieznajomy: nie, no naprawdę chłopak, ale nie wierzę, że Ty dziewczyna.

Iza: oj! jak najbardziej dziewczyna!

Nieznajomy: wierzę :) Bartek. B  czyli prawie jak Beata.

Iza: ale prawie robi wielką różnicę.

Nieznajomy: no w tym przypadku nawet ogromną.

Iza: Bartek czemu nie śpisz?

Nieznajomy: nie mam pojęcia.

Iza: o tej godzinie trudno mieć pojęcie.

Nieznajomy: a Ty Izuniu czego nie śpisz ?

Iza: nie mogłam usnąć.

Nieznajomy: i o tak sobie usiadłaś pewnie na laptopie i chciałaś sobie poklikać – podobnie   jak ja.

Iza: nie, chciałam z kimś pogadać i przez przypadek znalazłam taką stronę.

Nieznajomy: I trafiłaś na mnie jako pierwszego ?

Iza: nie, już z kimś rozmawiałam,  ale dalej nie mogę usnąć a że z tamtą osobą fajnie się gadało więc..

Nieznajomy: to czego już z tamtą osobą nie gadasz ?

Iza: za późno było :) i poszedł spać.

Nieznajomy: taka z Ciebie rozmówczyni… dawniej na jakimś czacie potrafiłem przegadać całą noc.

Iza: a ja pierwszy raz i  jeszcze tego tak nie ogarniam.

Nieznajomy: czego ?

Iza: szybkiego pisania.

Nieznajomy: piszesz piszesz piszesz…

Iza: no i …

Nieznajomy: a tak po za tym czym się zajmujesz: :D szkoła , praca ?

Iza: o – mamy detektywa…

Nieznajomy: nie ogarniam o co chodzi?

Iza: Bartek dochodzenie robisz? pytania naprowadzające?

Nieznajomy: speszyłem się.

Iza: niepotrzebnie.

Nieznajomy: to Ty zacznij temat a ja będę pisał , bądź jak Ty nie odpowiem Ci.

Iza: no dobrze studiujesz, pracujesz?

Nieznajomy: następny zestaw pytań. Nie no incognito mamy być!

Iza: nie tak całkiem incognito, bo imiona swoje już znamy.

Nieznajomy: imiona to miło znać.To gdzie studiujesz ?

Iza: Warszawa a Ty?

Nieznajomy: południe.

Iza: byłam w lipcu na południu. Piękne okolice.

Nieznajomy: ja też kiedyś byłem w Warszawie, nawet ładna ta stolica.

Iza: okropna, szara, zatłoczona, brudna.

Nieznajomy: ale Kraków najlepszy!

Iza: Kraków piękny a te białe dorożki – zaczarowane…

Nieznajomy: ooo , ale urodzona w Warszawie ?

Iza: oj znów te pytania!

Nieznajomy: pogadałbym na prawdę ale…

Iza: to gadaj. Potrzebuje rozmowy jak pustynia wody.

Nieznajomy: to kobieto zaciekaw mnie. Jestem ciekawym rozmówcą, ale nie lubię tylko ja pisać.

Iza: a czy ja jestem Szeherezada?

Nieznajomy: a co to ? wujka google spytać ?

Iza: zapytaj.

Nieznajomy: Szeherezada – postać najprawdopodobniej fikcyjna, główna bohaterka Księgi tysiąca i jednej nocy.

Iza: brawo! To niech ta noc będzie jedna z tysiąca.

Nieznajomy: stawiam, że nie jesteś z Warszawy normalnie tylko tam studiujesz ! Mądra kobieta bo cytuje, w akademiku byś nie klikała , mieszkasz pewnie na stancji.

Iza: …. Mam taki wisielczy humor.

Nieznajomy: czemu?

Iza: nie mogę spać, bo tysiące problemów…

Nieznajomy: jakie?

Iza: głowa ich nie może pomieścić.

Nieznajomy: życie to nie bajka. No ja też mam problemy , jestem na zakręcie.

Iza: zaskoczenie a ja nie wiem jak ten zakręt pokonać.

Nieznajomy: to opowiedz o tym… przyjaciel Bartek , haha.

Iza: przyjaciel Iza.

Nieznajomy: Iza co się stało ?

Iza: Bartuś dodaj, tak jak psycholog: Czy chcesz o tym porozmawiać? Chcę, ale … nie wiem czy rozwiążesz moje problemy.

Nieznajomy: każdy jest kowalem swojego losu.

Iza: tak się mówi, tylko czasami nie możemy utrzymać w rękach młota, aby wykuwać nasze szczęście.

Nieznajomy: … smutna jesteś.

Iza: wszystko mi się usunęło spod nóg  i nie wiem czy dam radę to ogarnąć.

Nieznajomy: cytuje: :):) Twoja siła w Twojej głowie.

Iza: to wiem, tylko jak to ogarnąć.

Nieznajomy: nie no psycha najważniejsza, moim zdaniem nie wygląd itp . tylko charakter + głowa.

Iza: czasami lepiej się rozmawia z osobami, których nie znamy.

Nieznajomy: wiesz co ja traktuję, życie jak zabawę… a przynajmniej do czasu… na pewno…

Iza: do czasu?

Nieznajomy: do czasu opamiętania się, zmiany trybu życia, z powodu jakiś wydarzeń.

Iza: wszystko to u mnie już było…

Nieznajomy: „Człowiek…. jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.” – Dalajlama

Iza: pięknie!

Nieznajomy: i tak wszyscy umrzemy , jak to kumpel gada.

Iza: na pewno, tylko trzeba najpierw pożyć.

Nieznajomy: straciłaś chłopaka?

Iza: straciłam… męża.

Nieznajomy: coś więcej ? Stracić = umarł , odszedł, rozwód …?

Iza: to skomplikowane. Umarł a właściwie zginął.

Nieznajomy:taa na pewno.

Iza: na pewno.

Nieznajomy: jak zginął ?

Iza: wypadek. Cało wyszłam tylko ja.

Nieznajomy: jaki?

Iza: samochodowy i widzisz miało być na całe życie a tu niespodzianka.

Nieznajomy: to ile byliście po ślubie ?

Iza: krótko, dlatego tak trudno i dlatego nie śpię i szukam rozmówcy.

Nieznajomy:ale po co w ogóle ślub ? Ja jestem ateistą więc dla mnie to głupota. Dobrze, że życie wyzbyło mnie uczyć. Po co od razu ołtarze itp. w ogóle Boga nie ma.

Iza: bo się kocha tak mocno, że te ołtarze potrzebne a Bóg jest. Biedny jesteś z ta swoja filozofią.

Nieznajomy: nie,nie jestem biedny, ja wierzę w siebie a Ty wierzysz w to, że „Bóg” zabrał Ci męża, bo miał powód ?

Iza: nie.

Nieznajomy: dalej wierzysz ?

Iza:Wierzę.  Bóg nie miał z tym nic wspólnego ja siedziałam za kierownicą. Droga była śliska z naprzeciwka samochód i…

Nieznajomy:to jeszcze się nie pozbierałaś. Wiesz co nie wiem, czy wierzyć.

Iza: nie musisz.

Nieznajomy: i nie będę.

Iza: i tak lepiej – dla ciebie.

Nieznajomy: lipa , nie klei się.

Iza: bo Ty tak to widzisz, Bartuś.

Nieznajomy: eee tam , i na kij było to wszystko ? Trzeba się bawić.

Iza: potrzebne, było pięknie, przed wypadkiem…

Nieznajomy: pięknie może być i bez drugiej osoby.

Iza: jest do czego wracać myślami i za kim tęsknić.

Nieznajomy: ale każdy jest inny.

Iza: to prawda.

Nieznajomy: ale oczywiście, moje życie to ogrom przygód itp.

Iza: brakuje mi go.

Nieznajomy: ale to tylko od Twojej psychy zależy czy sobie poradzisz.

Iza: próbuje.

Nieznajomy: nic powodzenia. Ja uciekam.

Iza: hej…

Nieznajomy: szczerze, nie dla mnie rozmowa.

Iza: wiedziałam,  ale miło było.

Nieznajomy: ale nie dlatego, że coś tam. Nie wierzę po prostu.

Iza: i dobrze – za dużo do udźwignięcia.

Nieznajomy: kurde gadasz jak kobieta, ale nie wierzę w historię.

Iza: a ty jak facet.

Nieznajomy: kurde nie wiem co o tym myśleć. Dałaś mi rozkmine na noc.

Iza: Hej! Bartek!

Nieznajomy: co? Sprawdzam Cię.

Iza: mówię dobranoc.

Nieznajomy: a szkoda…

Iza: czego szkoda? …

Nieznajomy: …

Klik, klik. Ekran zgasł…

Głęboka noc. Monitor komputera rozświetla ciemność pokoju. Klik… klik…                Połączono z nieznajomym, możesz zacząć rozmowę! – klik…

Nieznajomy: ,,!,,

Nieznajoma: Iza.

Nieznajomy: Beata.

Iza: o dziewczyna.

Nieznajomy: nie, no naprawdę chłopak, ale nie wierzę, że Ty dziewczyna.

Iza: oj! jak najbardziej dziewczyna!

Nieznajomy: wierzę :) Bartek. B  czyli prawie jak Beata.

Iza: ale prawie robi wielką różnicę.

Nieznajomy: no w tym przypadku nawet ogromną.

Iza: Bartek czemu nie śpisz?

Nieznajomy: nie mam pojęcia.

Iza: o tej godzinie trudno mieć pojęcie.

Nieznajomy: a Ty Izuniu czego nie śpisz ?

Iza: nie mogłam usnąć.

Nieznajomy: i o tak sobie usiadłaś pewnie na laptopie i chciałaś sobie poklikać – podobnie   jak ja.

Iza: nie, chciałam z kimś pogadać i przez przypadek znalazłam taką stronę.

Nieznajomy: I trafiłaś na mnie jako pierwszego ?

Iza: nie, już z kimś rozmawiałam,  ale dalej nie mogę usnąć a że z tamtą osobą fajnie się gadało więc..

Nieznajomy: to czego już z tamtą osobą nie gadasz ?

Iza: za późno było :) i poszedł spać.

Nieznajomy: taka z Ciebie rozmówczyni… dawniej na jakimś czacie potrafiłem przegadać całą noc.

Iza: a ja pierwszy raz i  jeszcze tego tak nie ogarniam.

Nieznajomy: czego ?

Iza: szybkiego pisania.

Nieznajomy: piszesz piszesz piszesz…

Iza: no i …

Nieznajomy: a tak po za tym czym się zajmujesz: :D szkoła , praca ?

Iza: o – mamy detektywa…

Nieznajomy: nie ogarniam o co chodzi?

Iza: Bartek dochodzenie robisz? pytania naprowadzające?

Nieznajomy: speszyłem się.

Iza: niepotrzebnie.

Nieznajomy: to Ty zacznij temat a ja będę pisał , bądź jak Ty nie odpowiem Ci.

Iza: no dobrze studiujesz, pracujesz?

Nieznajomy: następny zestaw pytań. Nie no incognito mamy być!

Iza: nie tak całkiem incognito, bo imiona swoje już znamy.

Nieznajomy: imiona to miło znać.To gdzie studiujesz ?

Iza: Warszawa a Ty?

Nieznajomy: południe.

Iza: byłam w lipcu na południu. Piękne okolice.

Nieznajomy: ja też kiedyś byłem w Warszawie, nawet ładna ta stolica.

Iza: okropna, szara, zatłoczona, brudna.

Nieznajomy: ale Kraków najlepszy!

Iza: Kraków piękny a te białe dorożki – zaczarowane…

Nieznajomy: ooo , ale urodzona w Warszawie ?

Iza: oj znów te pytania!

Nieznajomy: pogadałbym na prawdę ale…

Iza: to gadaj. Potrzebuje rozmowy jak pustynia wody.

Nieznajomy: to kobieto zaciekaw mnie. Jestem ciekawym rozmówcą, ale nie lubię tylko ja pisać.

Iza: a czy ja jestem Szeherezada?

Nieznajomy: a co to ? wujka google spytać ?

Iza: zapytaj.

Nieznajomy: Szeherezada – postać najprawdopodobniej fikcyjna, główna bohaterka Księgi tysiąca i jednej nocy.

Iza: brawo! To niech ta noc będzie jedna z tysiąca.

Nieznajomy: stawiam, że nie jesteś z Warszawy normalnie tylko tam studiujesz ! Mądra kobieta bo cytuje, w akademiku byś nie klikała , mieszkasz pewnie na stancji.

Iza: …. Mam taki wisielczy humor.

Nieznajomy: czemu?

Iza: nie mogę spać, bo tysiące problemów…

Nieznajomy: jakie?

Iza: głowa ich nie może pomieścić.

Nieznajomy: życie to nie bajka. No ja też mam problemy , jestem na zakręcie.

Iza: zaskoczenie a ja nie wiem jak ten zakręt pokonać.

Nieznajomy: to opowiedz o tym… przyjaciel Bartek , haha.

Iza: przyjaciel Iza.

Nieznajomy: Iza co się stało ?

Iza: Bartuś dodaj, tak jak psycholog: Czy chcesz o tym porozmawiać? Chcę, ale … nie wiem czy rozwiążesz moje problemy.

Nieznajomy: każdy jest kowalem swojego losu.

Iza: tak się mówi, tylko czasami nie możemy utrzymać w rękach młota, aby wykuwać nasze szczęście.

Nieznajomy: … smutna jesteś.

Iza: wszystko mi się usunęło spod nóg  i nie wiem czy dam radę to ogarnąć.

Nieznajomy: cytuje: :):) Twoja siła w Twojej głowie.

Iza: to wiem, tylko jak to ogarnąć.

Nieznajomy: nie no psycha najważniejsza, moim zdaniem nie wygląd itp . tylko charakter + głowa.

Iza: czasami lepiej się rozmawia z osobami, których nie znamy.

Nieznajomy: wiesz co ja traktuję, życie jak zabawę… a przynajmniej do czasu… na pewno…

Iza: do czasu?

Nieznajomy: do czasu opamiętania się, zmiany trybu życia, z powodu jakiś wydarzeń.

Iza: wszystko to u mnie już było…

Nieznajomy: „Człowiek…. jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.” – Dalajlama

Iza: pięknie!

Nieznajomy: i tak wszyscy umrzemy , jak to kumpel gada.

Iza: na pewno, tylko trzeba najpierw pożyć.

Nieznajomy: straciłaś chłopaka?

Iza: straciłam… męża.

Nieznajomy: coś więcej ? Stracić = umarł , odszedł, rozwód …?

Iza: to skomplikowane. Umarł a właściwie zginął.

Nieznajomy:taa na pewno.

Iza: na pewno.

Nieznajomy: jak zginął ?

Iza: wypadek. Cało wyszłam tylko ja.

Nieznajomy: jaki?

Iza: samochodowy i widzisz miało być na całe życie a tu niespodzianka.

Nieznajomy: to ile byliście po ślubie ?

Iza: krótko, dlatego tak trudno i dlatego nie śpię i szukam rozmówcy.

Nieznajomy:ale po co w ogóle ślub ? Ja jestem ateistą więc dla mnie to głupota. Dobrze, że życie wyzbyło mnie uczyć. Po co od razu ołtarze itp. w ogóle Boga nie ma.

Iza: bo się kocha tak mocno, że te ołtarze potrzebne a Bóg jest. Biedny jesteś z ta swoja filozofią.

Nieznajomy: nie,nie jestem biedny, ja wierzę w siebie a Ty wierzysz w to, że „Bóg” zabrał Ci męża, bo miał powód ?

Iza: nie.

Nieznajomy: dalej wierzysz ?

Iza:Wierzę.  Bóg nie miał z tym nic wspólnego ja siedziałam za kierownicą. Droga była śliska z naprzeciwka samochód i…

Nieznajomy:to jeszcze się nie pozbierałaś. Wiesz co nie wiem, czy wierzyć.

Iza: nie musisz.

Nieznajomy: i nie będę.

Iza: i tak lepiej – dla ciebie.

Nieznajomy: lipa , nie klei się.

Iza: bo Ty tak to widzisz, Bartuś.

Nieznajomy: eee tam , i na kij było to wszystko ? Trzeba się bawić.

Iza: potrzebne, było pięknie, przed wypadkiem…

Nieznajomy: pięknie może być i bez drugiej osoby.

Iza: jest do czego wracać myślami i za kim tęsknić.

Nieznajomy: ale każdy jest inny.

Iza: to prawda.

Nieznajomy: ale oczywiście, moje życie to ogrom przygód itp.

Iza: brakuje mi go.

Nieznajomy: ale to tylko od Twojej psychy zależy czy sobie poradzisz.

Iza: próbuje.

Nieznajomy: nic powodzenia. Ja uciekam.

Iza: hej…

Nieznajomy: szczerze, nie dla mnie rozmowa.

Iza: wiedziałam,  ale miło było.

Nieznajomy: ale nie dlatego, że coś tam. Nie wierzę po prostu.

Iza: i dobrze – za dużo do udźwignięcia.

Nieznajomy: kurde gadasz jak kobieta, ale nie wierzę w historię.

Iza: a ty jak facet.

Nieznajomy: kurde nie wiem co o tym myśleć. Dałaś mi rozkmine na noc.

Iza: Hej! Bartek!

Nieznajomy: co? Sprawdzam Cię.

Iza: mówię dobranoc.

Nieznajomy: a szkoda…

Iza: czego szkoda? …

Nieznajomy: …

Klik, klik. Ekran zgasł…

 

 

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie

 

Wakacyjne porządki

04 lip

Robię porządki … na blogu

Mam też nowy adres bloga na którym mam możliwość wstawiania większej ilości zdjęć. Na razie wstawiam tam wspomnienia z minionych lat. Z wyjazdów w góry.

Warto wyjeżdżać, zmieniać miejsce, choćby tylko na parę dni. Odwiedzać nowe miejsca, zachwycać się nowymi widokami i chłonąć je całą sobą. Dopóki nie wyjeżdżałam, taka czynność wydawała mi się niepotrzebnym wariactwem, a teraz specjalnie odkładam pieniądze od września, żeby jechać gdzieś na wakacje.

Nowy adres bloga jest bardzo podobny do starego:

 


http://anulazet.blogspot.com

 

Zapraszam!

 

Ostatnio wstawiam mniej osobistych wpisów.
Dlaczego? Stałam się „jakaś inna” 8-O Nie.
Dalej wkurzają mnie takie same rzeczy, co kiedyś, tylko nie pozwalam, aby złość gościła zbyt długo. Dalej zadziwiają mnie „przyjaciele”, których tak naprawdę powinnam nazwać „znajomymi” i nie przywiązywać się do relacji, jaka rodziła się między nami i później szybko ginęła. 

Stałam się bardziej samodzielna i bardziej świadoma.

Terapia wciąż trwa…

Nareszcie zdecydowałam się uporządkować sprawy formalne związane z małżeństwem.
Kiedy na terapii powiedziałam, że powinnam zrobić porządek zaraz po ucieczce a nie czekać do teraz, usłyszałam, że postąpiłam bardzo dojrzale. Tak, wtedy byłam kłębkiem nerwów a teraz mam siłę stawać na kolejnych rozprawach i bronić siebie. I przyznam szczerze, ta kobieta, którą się stałam, bardzo mi się podoba.

Jestem samodzielna, niezależna i patrzę na świat realnie. Nareszcie jestem podporą dla moich dzieci i jestem dumna z siebie samej!!!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Trzy razy osiem, czyli czas na odpoczynek

16 cze

Tak. Ogromny czas! Najwyższy czas! ODPOCZYNEK! Uwielbiam to słowo :-D  Uwielbiam ten czas :-D

Od dwóch tygodni mam nareszcie wszystkie kanały w telewizji. Odkąd przenieśliśmy się do mieszkania przy parku, czasami jedynym „filmem” jaki mogłam obejrzeć był przepiękny widok z okna. Owszem antenę zamontowałam, nawet czasami było parę kanałów, ale wystarczył deszcz, albo silniejszy wiatr, o śniegu nie wspomnę i z oglądania nici. Ostatnio nawet nie chciało nam się wchodzić na dach i ustawiać „talerza”, bo i tak na drugi dzień był tylko program II telewizji polskiej. Taki myk :-(
W końcu odżałowałam parę złoty na fachowca i od prawie dwóch tygodni możemy normalnie oglądać telewizję. Hurrrra! Chociaż tak między nami telewizyjnymi jaskiniowcami, oglądać najczęściej nie ma czego. Niestety…
Najczęściej oglądam HBO, bo tam można „złapać” nowości.

Wstrząsnął mną film „Ostatnia rodzina”. Matuszyński odarł rodzinę Beksińskich z nadprzyrodzonego blichtru sławy i patrzenia na nich przez pryzmat surrealistycznych obrazów Zdzisława Beksińskiego.
To podczas filmu przypomniałam sobie głos Tomasza z radiowej „trójki” i jego magnetyczne przyciąganie. Jako panienka wyobrażałam sobie inaczej faceta, który czarował głosem a tu… w filmie szare, a wręcz przytłaczające życie młodego mężczyzny, który zmaga się z nadpobudliwością i załamaniami nerwowymi, uciekając się nawet do prób samobójczych.
Wspaniała gra aktorska. Andrzej Seweryn (Zdzisław Beksiński), Aleksandra Konieczna (Zofia) i Dawid Ogrodnik (Tomasz). Nie poznałam Andrzeja Chyry w roli Piotra Dmochowskiego.
Nie mogłam się opędzić od uczucia klaustrofobicznego zamknięcia podczas oglądania. Wszystkie (prawie) sceny rozgrywają się w mieszkaniach w bloku. Ta rodzina dusi się, kłębi, wikła, wykańcza i powoli wymiera. Nie obejrzałam całego filmu od razu. Podchodziłam do niego trzy razy.  W pamięci zostało mieszkanie Beksińskich, gdzie umarły dwie starsze panie – matka Zofii i matka Zdzisława; w kuchni zmarła Zofia a w przedpokoju został zadźgany nożem Zdzisław. Oczywiście te zdarzenia były rozmieszczone w czasie. Brrr… Ciemne, zatłoczone mieszkanie naznaczone śmiercią.
Tomasz też popełnił samobójstwo w swoim mieszkaniu.
Beksiński przez dłuższy czas był sam. Wpuszczał ekipę sprzątającą i w taki sposób w końcu doczekał się swojej śmierci. Wpuścił młodego chłopaka, o którym myślał, że jest jedną z osób, które zajmują się sprzątaniem. Głupia, beznadziejna śmierć. Bardzo okrutna.

Zofia mówiła do męża „Zdzisek”…


Tomasz neurotyczny, nadpobudliwy, wybuchający niepohamowanym gniewem, potrafiący rozwalić kuchnię matki przez byle pierdołę i Zofia, kochająca mamusia, mówiąca do dorosłego syna „Tomcio”. Tomcio to, Tomcio tamto…

Ciężki film. Wstrząsający i zapadający w zły sposób w pamięć.

I zapamiętam zdanie wypowiadane przez Beksińskiego: „Rodzina to grono ludzi, którzy tak jak się lubią, tak też się nie znoszą”. 

I ogarnęło mną przeświadczenie, że to, co widzimy, jest inne od stanu faktycznego. Ludzie dostrzegają, to co chcą widzieć, albo pokazują „jedną stronę księżyca”, tę jaśniejszą a ciemniejsza zawsze jest niewidoczna a prawdziwe życie toczy się właśnie po ciemnej stronie księżyca… Hmmm… Ciemna strona księżyca może być przerażająca.

No, dobra, ale po co się dołować. Lepiej łapać słoneczne promienie, sycić się błękitem nieba, wdychać woń lasu i rozkwitłych łąk. Na polach plonuje żyto i pachnie świeżo pieczonym chlebem. To jest życie!!!! Warto ruszyć tyłek z kanapy i wyjść w przepiękne okoliczności przyrody :-D

Znalazłam taka wskazówkę pewnego zakonnika o imieniu Phil Bosmans „Trzy razy osiem”

Nasze czasy są męczące i nerwowe.
Lekarze mają pełne ręce roboty
Z ciśnieniem, sercem, krążeniem, nerwami ludzi.
Kto, zwłaszcza w miastach, da porwać się
piekielnemu tempu, pospiesznemu życiu,
ponieważ wszystko musi przebiegać terminowo i planowo,
ten wkrótce się rozchoruje i na wpół oszaleje.

Dobrze spałeś, wstałeś spokojny,
dobrze się czujesz, jesteś w dobrym nastroju
i pełen optymizmu.
Ale przy śniadaniu otwierasz gazetę.
same straszne wieści: zbrodnie, nieszczęścia,
katastrofy, konflikty narodowe i międzynarodowe.
Nie widzisz nic poza budzącymi grozę obrazami
i przy ostatnim łyku kawy wzdychasz:
„Niech diabli wezmą taki świat”.
Twój całkiem dobry nastrój gdzieś się ulotnił.
I tak dzieje się dalej: Cały dzień urabia cię
huk samochodów, dźwięk telefonów,
stukot maszyn, uliczny hałas,
rzępolenie radia, głos szefa…

Poznaj sekret, jak w tym kotle czarownicy
zachować zdrowie ciała i duszy.
Zaklęcie brzmi „trzy razy osiem”:
osiem godzin pracować, osiem godzin spać,
osiem godzin śmiać się, jeść, bawić się, śpiewać, modlić.
Trzy razy osiem, to ratunek dla ciebie.*

 

To bardzo dobra rada. TRZY RAZY OSIEM! Zwłaszcza sen i odpoczynek jest ważny, żeby nie zwariować w tym rozpędzonym świecie :-D

 

* PhilBosmans, Żyć każdym dniem, Seven, Wrocław 2004, s. 180.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Film, Życie

 

Mój osobisty sukces ♥♥♥

12 cze

Młody był dwa tygodnie na praktykach w Grecji

W przepięknym hotelu Paralya Leptokarias

Trochę pracował, ale więcej odpoczywał, zwiedzał i bawił się z rówieśnikami.

Dla mamusi przywiózł:

- greckie wino (hmmm)

- prawdziwy ser feta (hmmmm)

- ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej (??? 8-O ) – malutką ikonę, ręcznie robioną, z wklejanym w aureolę prawdziwym złotem – trzeba było jechać dwa tysiące kilometrów, żeby kupić obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Ło matko bosko 8-O

- trzy magnesy na lodówkę – też greckie :-D

- i grecki piasek, z plaży w Skiotos, błyszczący metalicznymi drobinkami; widać je zwłaszcza w słońcu. Małe, błyszczące drobinki kwarcu

- iiii metaxę!!! Myślałam, że metaxa to wino a tu niespodzianka. Metaxa to bardzo mocny alkohol.

Przyjechał pełen wspomnień – piękne miejsce, rówieśnicy… Wspaniałe wspomnienia… I dodał, że naprawdę tam wypoczął. Tam, ponad dwa tysiące kilometrów stąd. Daleko…

Evviva Grecjo!!!!!

 

Wczoraj dzień z rodziną. Komunia.

Kurde, ja nie mam tematów do rozmowy. Nie gonię za bogactwem. Dzieci mam duże, więc tematy o problemach wychowawczych kilkulatków odpadają. Rozmowy o problemach wychowawczych nastolatków też odpadają – nie mam takich problemów. Dogaduję się ze swoimi bardzo dobrze. Nie mam problemów.
Nie mam ciśnienia, by pokazywać, że jestem najmądrzejsza i jestem hersztem stada, bo u nas nie ma najważniejszego. W naszej trójce wszyscy jesteśmy ważni po równo.
Nikogo nie prześladuję swoimi wymaganiami, więc nie mają się czym denerwować – ja zresztą też  nie mam czym się denerwować.  Więc siedziałam i słuchałam o problemach innych i ich próbach wychowywania wszystkich dookoła, co zwykle kończy się wielkim rozczarowaniem i poczuciem porażki. Ja tak nie mam! Hurrrrra Chociaż tematów do rozmów też nie mam!!! No i to zaowocowało szybszym wyjściem do domu.
Plotki mnie nie pociągają, słuchanie cudzych wymądrzań mnie nudzi, a bogata nie będę, więc słuchanie o pogoni za bogactwem to totalna żenada.

Nasza trójka wyglądała bardzo fajnie. Dostałam zdjęcie z przyjęcia. Troje zadowolonych z siebie ludzi. Mój osobisty sukces ♥♥♥

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

Wszystko ma swój czas

31 maj

Odsypiam

To wszystko, co ostatnio się dzieje, nie działa dobrze na mnie.
Jest mi ciężko. Domykam sprawę, którą powinnam skończyć w 2013 roku, zaraz po ucieczce.
Wszystko ma swój czas.

Wszystko ma swój czas

Czas sadzenia

I czas wyrywania tego, co się zasadziło…

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.*

CZAS WOJNY I CZAS POKOJU

Czas

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Czas dbania o siebie

28 maj

Byłam na rekolekcjach.

 Ksiądz prowadzący rekolekcje przeczytał fragment z Księgi Syracha

Słuchałam i wyławiałam fragmenty, które do mnie osobiście trafiały…

Dawno tego nie robiłam.

Dawno…

I tak na tle tego wszystkiego, co dzieje się ostatnio poczułam odrobinę otuchy, nadziei a nawet pewności, że dam radę.

Będzie trudno, ale będzie warto!

„Mądrość Syracha, 2

1. Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie!
2. Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
4. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!
5. Bo w ogniu doświadcza się złoto (…)
12. Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym (…)



http://www.bibliacatolica.com

Nie, nie opuściłam rąk. Nie warto…

Gdybym tak zrobiła, zmarnowałabym prawie cztery lata. Nowe cztery lata.

Ucieczki z trudnych dla mnie sytuacji mam opanowane do perfekcji. Ile można uciekać???

Przyszedł czas dbania o siebie

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie