RSS
 

Notki z tagiem ‘Afirmacja’

Modliłam się o… Dostałam coś więcej!

06 sty

modlitwa

Takie jest życie!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Życie

 

„Babskie fanaberie” – książka dla kobiet pragnących zmiany siebie.

24 sty

babskie-fanaberieKupowałam książki dla syna – kolejne tomy „Wiedźmina” i przy okazji załapałam się na promocję a właściwie super promocje – ksiązki za 5 zł. Dlaczego nie skorzystać? Więc skorzystałam i wśród zamówionych książek trafił mi się rarytas – „Babskie fanaberie … czyli w cholerę z tym wszystkim!”

Autorka, pani Ania Witowska, założycielka strony Kobiecy punkt widzenia (jest też na Facebooku  Kobiecy punkt widzenia). Choroba, blondynka, ale jaka blondynka?! 8-O Piękna, z niebieskimi oczami i do tego łamiąca stereotypy o blondynkach!  :lol: „W swojej pracy motywuje kobiety do zmiany myślenia, podejmowania inicjatywy i odkrywania własnego potencjału”.  Spuer babka! A książkę się połyka w jeden wieczór! Dokładnie i bez przesady!

Fragment, który do mnie przemówił i wielkimi literami na kartce, w tej książce, nagryzmoliłam słowo – WŁAŚNIE!

Tytuł: Budzik

(…) dryńńńńńń!, zadzwonił budzik. Jak rano każdego ranka wstałam i poszłam do łazienki, popatrzyłam w lustro, zerknęłam na siebie. Siebie wczorajszą, siebie sprzed tygodnia, siebie z perspektywy przeżytych lat, siebie z bagażem doświadczeń, lepszych bądź gorszych decyzji, siebie żyjącą życiem…

No właśnie, jakim? Czy takim, o jakim marzyłam?Czy takim, jakiego zawsze chciałam? Czy…? Ech, westchnęłam i automatycznie zaczęłam szorować zęby. Jest już za późno, przecież nie cofnę czasu i nie zacznę od nowa.

Przetarłam zaparowane lustro i jeszcze raz popatrzyłam na siebie. Przecież niezależnie od tego, ile mam lat i ile błędów popełniłam w przeszłości, liczy się tylko ten moment. Spojrzałam na siebie jak na kogoś, kto może coś zrobić.

Moje WCZORAJ

nie musi oznaczać mojego DZISIAJ

Mogę oddzielić siebie,

jaką byłam,

od siebie, jaką chcę być.

Tu i teraz, w tym momencie mogę zacząć inaczej, mogę zacząć od nowa, moje dotychczasowe błędy mogą stać się lekcjami na przyszłość, moje złe decyzje mogą wskazać nowy sposób działania, moje porażki mogą dać mi siłę do przyszłego sukcesu.

Nie mam wpływu na to, co było wczoraj, ale mogę zrobić coś z tym, co będzie jutro. Tym razem z pełną świadomością:  dryńńńńńń!”

WŁAŚNIE!!!!

Fragment książki: Ania Witowska, Babskie fanaberie, czyli w cholerę z tym wszystkim!, Feeria, Łódź 2014, s. 88-89.

Do posłuchania:

„Nie będę myśleć dziś i na jutro to zostawię”

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Książka

 

„Jajcarski” sen ;-), czyli problem z jajami ( i jak to brzmi?).

04 paź

sennik_jajkoŚniły mi się jajka. Nagle odkryłam, że sprzedając te jajka mogę zarobić na życie. Było ich bardzo dużo. Były białe, bardzo okazałe, chociaż trafiały się też małe, ale tych dużych było więcej. Wkładałam je w różne opakowania i sprzedawałam. Moim jedynym zmartwieniem było, kto kupi tyle jajek i jak dotrzeć do jak największej liczby nabywców. Kury wciąż się niosły. Wyrzucały z siebie coraz więcej jaj a ja po pierwszej radości zaczęłam się martwić gdzie je wszystkie pomieszczę i czy uda mi się je sprzedać.

Obudziłam się i ufffff… odetchnęłam. Jajek nie było… Kłopot rozwiązany.

Szybko zajrzałam do pana google i znalazłam, co oznaczają jajka we śnie. Chyba mogę się cieszyć, bo…

„Jeżeli widzisz lub masz jajko we śnie, jest to zapowiedź zgody na łonie rodziny i ciepła rodzinnego, jakiego doświadczysz w najbliższym czasie.

Gdy we śnie znajdujesz jajko, jest to znak, iż tkwisz w szczęśliwym, trwałym związku bądź wkrótce się w taki zaangażujesz i najprawdopodobniej szybko zostanie on usankcjonowany prawnie.

 Jeśli śnisz, że widzisz bardzo duże jajko lub trzymasz je w dłoni, jest to znak, iż wkrótce w Twoim życiu będzie miało miejsce jakieś pozytywne dla Ciebie wydarzenie.

Gdy widzisz, jak kura znosi jajko, oznacza to, iż wkrótce dowiesz się jakichś pomyślnych wiadomości.”

To był sen – jajcarski. Czytając wyjaśnienia, widzę, że jest to sen bardzo pozytywny. Czeka mnie wiele dobrych wieści, zdarzeń i nowy, szczęśliwy związek. Hurra!

jesień0

 

 

 

A tak poważnie, to dzisiejszy dzień przywitał mnie pięknym słoneczkiem. Z  kuchennego okna mam widok na kępę drzew (wiosną o nich pisałam). Są wśród tych drzew trzy klony, które teraz zmieniają kolor liści. Przez całe lato były zielone a teraz pojawiają się „łaty” złocistej żółci, czerwieni, rdzy. Przepiękne. Z dnia na dzień kolory coraz większą plamą rozlewają się na zieleni. Myślałam o tym, żeby każdego dnia robić jedno zdjęcie i metodą poklatkową pokazać film, jak zmienia się kolor korony drzewa aż do momentu, kiedy zostaną gołe konary, bo będzie już listopad a później grudzień.

Piękny dzień! Piękny widok!

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

„Pewnego dnia się podniesiesz”

24 maj

1324914543_by_charmed10_600

Ogarnęły mnie znów ciemne chwile.

Wiem – Miną

Jak wiele przed i wiele po

Podzieliłam życie na etapy

Etapy o tytułach:

Mama

Małżeństwo

Dziupla na czwartym piętrze.

Każdy trudny

Żywię się nadzieją

Żywię się wiarą

Jestem 

Żyję

  Słyszę:

„Pewnego dnia się podniesiesz”

?

?

?

„Pewnego dnia się podniesiesz.

Otworzysz lodowate oczy, wstaniesz z odrętwiałych kolan i skierujesz w drugą stronę. Będziesz patrzeć. Nie pod nogi i nie do wewnątrz – tam są tylko kamienie. Będziesz patrzeć na swoje odbicie. Na tę, którą jesteś. Na tę, którą nigdy się nie staniesz. Przestaniesz pławić się w iluzorycznych perspektywach, przestaniesz spływać w dół w postaci wielkich gorących kropli. Nie będziesz więcej żałować i stygnąć.

Bolą kolana. Wszystko chciałaś inaczej. Nie powinnaś być taka. Taka, jak inni. Nie miałaś i nie będziesz miała tak samo, jak wszyscy. Tak właśnie myślałaś, gdy postanowiłaś uklęknąć. Ale wtedy już miałaś to straszne, przerażające, obrzydliwe „tak samo”.

Świadomość zawsze przychodzi znienacka – niespodziewanie, mocno, w punkt. Nie sposób się przygotować. Tak właśnie pęka struna, rozstępuje się ziemia, urywa się życie. Nie masz już czasu, by donosić w sobie swoją odpowiedź. Jest potrzebna teraz, już, w tej sekundzie. Nie wiesz jednak, co dalej. Musisz się natychmiast przestroić, urodzić nowego człowieka. Zaakceptować to co jest, ale się z tym nie pogodzić. Zmienić kierunek, nie zdradzając siebie. Nie zdążysz. Nie chcesz się spieszyć. Targujesz się o czas na płacz, na użalanie się nad sobą, na skąpanie we łzach utraconego czasu. Jesteś pewna, że masz prawo do takiej pauzy, nie rozumiejąc, że czas – jak zwykle – porzuca swoje granice.

Tracisz siebie.
Tracisz.
Starannie rozpływasz się po to, by później zbierać się przez lata.
Mokrą szmatą. Z zimnej zalanej podłogi. Do plastikowego wiaderka. Będziesz napełniać się od nowa: dławić się zgorzknieniem, żółcią urazów, gilami wspominek lepszego losu.
Ale pewnego razu się podniesiesz.
Zobaczysz tę, którą nigdy się nie staniesz.
I staniesz się tą, która nigdy”.

K.Sultanova. Przekład I.Z. jest objęty prawem autorskim.

Źródło: Po pierwsze ludzie

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet

 

Mądre dobieranie znajomości. Gdzie jest nasz dom?

03 maj

mądrze

Taka myśl na sobotę… i nie tylko na sobotę…

Pozostawię bez komentarza…

ale za to opowiem o człowieku, który przez całe życie cierpiał a po śmierci w nagrodę chciał dostać się do nieba.

Co mu odpowiedział Stwórca?

Przeczytajcie…

Gdzie jest dom?

Pewien człowiek umarł i trafił przed oblicze Stwórcy. Stwórca długo przyglądał mu się w milczeniu i z niedowierzaniem.
- Co ze mną będzie? – nie wytrzymał człowiek i spytał z przerażeniem. – Przecież zasłużyłem na raj. Cierpiałem! – dodał z dumą.
- Od kiedy to cierpienia są jakąś zasługą? – zdziwił się Stwórca.
- Chodziłem w łachmanach, nosiłem włosiennicę! – uparcie twierdził człowiek. – Głodowałem, jadłem tylko otręby i suchy groch, piłem tylko stęchłą wodę, nie tknąłem żadnej kobiety… Pościłem i modliłem się przez całe życie…
- I co z tego? – zapytał Stwórca. – Rozumiem, że cierpiałeś, ale w imię czego cierpiałeś?
- Dla twojej chwały! – z dumą odparł człowiek.
- No to niezłą mam chwałę… – zasmucił się Stwórca. – Uważasz, że głodzę ludzi, zmuszam ich do noszenia łachmanów i pozbawiam doczesnych radości, że odbieram im możliwość kochać i być szczęśliwymi?
Człowiek długo milczał.
- Co ze mną będzie? – zapytał cicho.
- Powiadasz, że cierpiałeś? – odparł Stwórca. – Jak by ci to wytłumaczyć, żebyś zrozumiał… Był tu wczoraj pewien stolarz, który przez całe życie budował domy dla ludzi. Pracował w upał i w deszcz, czasem głodował, czasem uderzał się młotkiem w palec i wówczas cierpiał, ale mimo to budował domy. Potem zaś odbierał swoje uczciwie zarobione pieniądze, bawił się, jadł i pił, opiekował się rodziną. A ty? Wychodzi na to, że jedyne, co robiłeś przez całe życie, to tłukłeś się w palec i przez to cierpiałeś.
Stwórca zamilkł, a po chwili spytał:
- A gdzie jest dom? Gdzie dom, człowieku?

Źródło: Po Pierwsze Ludzie

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Internet

 

„Wolni od niemocy” – czyli jak dokonać dobrych zmian w życiu. cz.1

27 kwi

23349

Czytam bardzo ciekawą książkę Augustyna Pelanowskiego „Wolni od niemocy”. Augustyn Pelanowski właśc. Piotr Pelanowski (ur. 1963 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim). Jest zakonnikiem - paulinem, ojcem duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym Zakonu Paulinów w Krakowie na Skałce , rekolekcjonistą, kaznodzieją, autorem książek, publicystą, artystą malarzem – jednym słowem ciekawym człowiekiem. Dlaczego ta książka – bardzo intrygująca jest notka wydrukowana na tylnej okładce   :” Nie widzisz sensu swojego życia? Czujesz się nikomu niepotrzebny, nieakceptowany, niekochany? Jesteś ciągle smutny i zniechęcony? Uważasz, że nic nigdy ci się nie udaje? Jeśli tak – TA KSIĄŻKA JEST DLA CIEBIE!” – więc kupiłam i czytam. Rzeczywiście treść daje dużo do myślenia. Czasami mam wrażenie jakbym czytała o sobie.

Autor tak pisze o osobach, które cały czas wracają do swoich problemów, dla których bolesne doświadczenia są cały czas aktualne i nie potrafią wyjść z zaklętego kręgu swoich złych historii. Tacy ludzie są porównani do chorych na bolesną, swędzącą wysypkę. „Jak się zachowuje człowiek z wysypką? Drapie się cały czas i rozdrapuje swoje rany. Taki człowiek cały czas musi te swoje problemy boleśnie rozważać! To one są w centrum uwagi a nie Jezus! Dlaczego taki człowiek nie wyjdzie z problemów, bo ciągle go „swędzi” rozdrapywanie ran, więc ma bolesną przyjemność, która nie prowadzi do zagojenia, tylko do jeszcze większych samouszkodzeń. (…) ciągle ma kompulsywna potrzebę odświeżania w sobie urazów i bolesnych wspomnień, ale bynajmniej nie po to, by wreszcie coś sobie lub komuś przebaczyć, lecz po to, by jeszcze bardziej się „nakręcić” na użalanie się nad sobą i powiększanie nienawiści do kogoś lub siebie. (…) Ciągle w obiektywie jego skupienia jest tylko jego ból, jego konflikty, jego problemy, jego załamanie, to, że stale siebie nienawidzi, to, że mu się nie udaje, to, że ktoś go upokorzył i wyrzuca sobie, jak mógł do tego dopuścić. To wszystko staje się powoli jego bóstwem, bo bogiem jest dla nas to, czemu poświęcamy najwięcej uwagi i serca! 

Egocentryczna przyjemność , odczuwana z tego rozdrapywania starych ran, dałaby się ująć w słowach:

Ach jak mi dobrze, gdy mi źle! Jak ja lubię się tak dręczyć, jak ja lubię rozpaczać!” (s. 51) – Wielu ludzi tak ma. Emanują cierpieniem, skarżą się a kiedy słyszą radę, jak poradzić sobie z taką, czy inną sytuacją, patrzą zdziwieni i przestraszeni, bo co z ich cierpieniem – przecież ono jest najważniejsze.

„Tyle jest w tobie dobra, ile potrafisz znieść zła. Jeśli byle jaka złośliwość wyprowadza cię z równowagi, to nie myśl, że jesteś dobry. Niewiele było w tobie ognia, skoro mały podmuch złości go zdmuchnął” (s.55)

„Osoby najbardziej zdołowane przez los są najbliższe Bogu!”

Szukam odpowiedzi jak poradzić sobie z tym, co czuję. Wiem, że mam problem z określeniem – zdefiniowaniem złości. Złość jest przeze mnie traktowana na równi z agresją. Mówię – wywołuje to we mnie złość a wtedy krzyczę, a krzyk to już agresja. Złość jest dobra a agresja powoduje wiele szkód.

Artykuły o złości:

Kilka prawd o złości.

Złość i sposoby radzenia sobie z nią

„Wielu ludzi wymiennie używa słów: „złość” i „agresja”. Tymczasem złość jest UCZUCIEM, tak jak uczuciem jest smutek czy lęk. Agresja natomiast jest ZACHOWANIEM krzywdzącym drugą osobę, albo raniącym ją psychicznie, albo uszkadzającym jej ciało. Można przeżywać złość i nie zachowywać się agresywnie. Np. część ludzi „chowa do środka” swoją złość, przemilcza ją a w sytuacji, która wzbudziła ich złość zachowują się ulegle. Inni, czując złość wyrażają ją w sposób wyważony, nie raniąc drugiej osoby, ale informując, że jakieś jej konkretne zachowanie uruchamia w nich złość. Jest to tzw. asertywny sposób wyrażania siebie, swojego sprzeciwu czy swojej złości.” Fragment artykułu: Złość, która nie krzywdzi a pomaga.

O książce „Wolni od niemocy” jeszcze napiszę. Jeszcze czytam :lol:

Fragmenty tekstu pochodzą z książki „Wolni od niemocy”, A. Pelanowski OSPP, POMOC, Częstochowa 2013.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Książka

 

Wybaczanie – należy zacząć od siebie

06 kwi

Foto: demotywatory.pl

Ostatnio dużo czytam na temat wybaczenia sobie i innym, aż tu nagle, całkiem niespodziewanie otrzymałam wiadomość mailową, którą chciałabym się z wami podzielić. Oto ona:

„Kilkaset lat temu, w leśnej grocie gdzieś w Azji mieszkało siedmiu mnichów, medytujących nad formą bezwarunkowej miłości. Był tam przewodni mnich, jego brat i jego najlepszy przyjaciel. Czwarty mnich był wrogiem przewodniego mnicha; po prostu nie mogli ze sobą wytrzymać. Piąty mnich w grupie był mnichem bardzo wiekowym, tak posuniętym w latach, że w każdej chwili spodziewano się jego śmierci. Szósty mnich był chory –  i to na tyle, że też mógł w każdej chwili umrzeć. I ostatni mnich, siódmy, był zupełnie do niczego. Zawsze chrapał, kiedy rzekomo miał medytować; nie potrafił zapamiętać swojego mantrowania, a jeśli już udało mu się to, gubił tonację. Nawet nie potrafił właściwie obchodzić się ze swoimi szatami. Ale inni go tolerowali i dziękowali mu za naukę cierpliwości.

Pewnego dnia banda zbirów odkryła jaskinię, w której mieszkali mnisi. Leżała tak daleko, była tak zakamuflowana, że mieli ochotę przejąć ją na własną bazę, więc postanowili zabić wszystkich mnichów.
Mnich przewodni, na szczęście, miał wyjątkową siłę persfazji. Spróbował  namówić całą bandę, by zostawili mnichów w spokoju, pozwalając im odejść, z wyjątkiem jednego, którego mieli zabić, jako przestrogę dla pozostałych, by nikomu nie zdradzili miejsca jaskini. Nic lepszego nie mógł mnich przewodni zrobić.
Pozostawiono go samego na parę minut, by zdecydował, którego mnicha ma poświęcić, by inni uszli z życiem.
No i jak sądzicie, którego mnicha wybrał?
Przypomnijmy, że był tam przewodni mnich, jego brat, najlepszy przyjaciel, wróg, stary mnich i chory mnich (obydwaj tuż przed śmiercią) i mnich nieudacznik. Jak myślicie kogo wybrał?

Niektórzy sugerują wroga, inni jego brata. Niektórzy wskazują mnicha nieudacznika, a jeszcze inni myślą, że wybrał sam siebie.

Otóż mnich przewodni nie był w stanie wybrać.
Jego miłość do brata była dokładnie taka sama, ani mniejsza ani większa, jak miłość do swojego najlepszego przyjaciela, która była dokładnie taka sama, jak jego miłość do wroga, do starego mnicha, schorowanego mnicha, i nawet do tego starego nieudacznika. Doprowadził on znaczenie słów o bezwarunkowej miłości do perfekcji.
Wrota serca mnicha przewodniego były otwarte dla wszystkich, z bezwarunkową, niewyróżniającą nikogo miłością. A co więcej, jego miłość do innych była równa miłości, jaką darzył siebie. Wrota swego serca miał otwarte także dla siebie. To dlatego nie mógł wybrać pomiędzy sobą a innymi.
Przypomnijmy w tym miejscu słowa Jezusa, który mówił: „Kochaj bliźniego, jak siebie samego”. Nie więcej niż siebie i nie mniej niż siebie, lecz tak samo jak siebie. Oznacza to, by szanować innych tak samo, jak siebie samego, a siebie samego jak innych.
Dlaczego najczęściej wydaje się nam, że mnich przewodnik powinien skazać siebie na śmierć? Dlaczego w naszej kulturze jest tak, że zawsze poświęcamy się w ofierze dla innych i jest to uważane za właściwe? Dlaczego jesteśmy bardziej wymagający, krytyczni, ganiący wobec siebie niż wobec innych? Jest tak z jednego powodu: nie nauczyliśmy się jeszcze kochać samych siebie. Jeśli sprawia ci trudność, by powiedzieć drugiemu „wrota mojego serca są zawsze otwarte dla ciebie, bez względu na to, co zrobisz”  jest to niczym w porównaniu z trudnością, z jaką zmagasz się  mówiąc: „Ja”. Ktoś, z kim jestem tak blisko od niepamiętnych lat: Ja sam. Wrota mojego serca są otwarte także dla mnie. Dla całego mnie, bez względu na to, co zrobiłem. Zapraszam, wejdź i odczuj moją bezwarunkową miłość.
To właśnie znaczy miłość wobec innych: nazywa się to przebaczeniem. Jest wychodzeniem na wolność z więzienia winy, oznacza bycie w zgodzie z samym sobą. I jeśli zbierzesz się na odwagę, by powiedzić te słowa do siebie, szczerze, w zaciszu swego wewnętrznego świata, wówczas wzniesiesz się, nie oddalisz, by spotkać idealną miłość. Pewnego dnia każdy z nas musi do siebie powiedzieć te, lub podobne słowa, szczerze, bez wykrętów. Kiedy to zrobimy, to tak, jakby nasza część do tej pory odrzucana, żyjąca gdzieś na zewnątrz, tak długo pozbawiona ciepła, nagle powróciła do domu. Poczujemy się zjednoczeni z całością i otwarci na szczęście. Jedynie wówczas, gdy pokochamy siebie w ten sposób, zrozumiemy, czym jest prawdziwa miłość do drugiego człowieka, ni mniej, ni więcej.
I proszę pamiętaj, nie musisz być doskonały, bez wad, by obdarzyć się taką miłością. Jeśli czekasz na doskonałość, ona nigdy nie przybędzie. Musimy otworzyć wrota naszego serca dla nas samych, bez względu na nasze dotychczasowe czyny.”
opowieść na podstawie Dhammapady oraz Opowieści buddyjskich Ajahn Brahm

Opowiadanie: zyjswiadomie

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Internet

 

Nie bój się marzyć i kochać!

31 mar


Rozmowa z miłością

„Noc. Znów bezsenna. Tydzień temu usłyszałam od niego: 
– Wybacz, ale to się nie uda. Nie chodzi o ciebie tylko o mnie. Nie gniewaj się.
Te słowa w różnych wariantach słyszałam wiele razy. A czasem po prostu znikali, bez żadnych słów. To było przykre i bolało.
Znów prześladują mnie myśli: co robię nie tak? Dlaczego mam takiego pecha? Przecież nie jestem brzydka, nie jestem głupia, nie jestem jakąś lalunią. Wszystko się sypie, bo nie ma w moim życiu Miłości. Całkiem nie ma, nie ma i już.
Chyba płakałam. W chwili totalnej rozpaczy, patrząc w sufit, zaczęłam desperacko powtarzać:
– Błagam! Tak bardzo pragnę Miłości! Nie mogę żyć bez Miłości! Niech przyjdzie do mnie Miłość! Błagam! Błagam!
– Jestem, – powiedziała Miłość. Spójrz na mnie.
Siedziała w fotelu przy oknie. Wyglądała na zmęczoną i była podobna do udręczonej gospodyni domowej. Prawdopodobnie miałam wątpliwość wypisaną na twarzy, bo Miłość uśmiechnęła się i powiedziała:
– Mogę zmieniać swoje oblicza. Mogę być taka…
W jednej chwili zmieniła się w zachwycającą, iskrzącą srebrem Królową Śniegu.
– Albo taką…
Na miejscu Królowej siedział teraz wesoły berbeć w wieku około 5 lat, z buzią utytłaną czekoladą.
– Taką też…
Czuły obrazek młodej kruchej dziewczyny grającej na skrzypcach.
– I taką…
Namiętna, płomienna, nieokiełznana Carmen.
– Jednym słowem, każdy ma własny obraz mnie, – podsumowała.
Na fotelu znów siedziała udręczona gospodyni domowa.
– Wołałaś mnie. Po co? – spytała Miłość zniecierpliwiona.
– Jak to po co? – powiedziałam niepewnie. Chcę Miłości. Chcę, żebyś była obecna w moim życiu. Zawsze. Wszyscy mają Miłość, ja też powinnam mieć.
– Nikomu nic nie jestem winna, – sprzeciwiła się Miłość. Tam, gdzie pojawia się wyraz „powinnam” ja nie mieszkam. Odchodzę. Albo umieram.
– To ty nie jesteś nieśmiertelna? – zdziwiłam się.
– Często jestem zabijana. Powstaję z popiołów, jak Feniks albo odradzam się w innym miejscu, w innym obliczu, w innej jakości. Pod tym względem jestem nieśmiertelna.
– Ale w jaki sposób można zabić Miłość?
– Zabijają mnie Pretensjami. Krzywdami, Kłamstwem. Zdradą. Zazdrością. Dążeniem do niepodzielnego posiadania. Oraz wyrazem „powinnam” – westchnęła smutno Miłość. Przez całą swoją historię ludzkość wymyśliła bardzo wiele sposobów zabijania Miłości.
– Tak, to prawda, Miłość często jest nieszczęśliwa, – powiedziałam.
– Nie, moja droga, Miłość to właśnie jest Szczęście. Jeśli Miłość jest nieszczęśliwa to nie jestem ja, pomyliłaś mnie z kimś innym.
– Ale z czym można pomylić Miłość? – zdziwiłam się jeszcze bardziej.
– Z namiętnością. Z pragnieniem, by być komuś potrzebnym. Z dążeniem, by dowieść, że nie jesteś gorsza od innych. Z chęcią korzyści. A bo to mało rzeczy, z którymi mylicie Miłość? Ludzie bez przerwy mylą jedno z drugim. Większość z was po prostu nie wie, co to jest Prawdziwa Miłość.
– Poczekaj! Przecież przeczytałam tyle książek o miłości! Każdy wie, co to jest Miłość: Romeo i Julia, Otello i Desdemona, Anna Karenina.
– Dziecinko, czy ty wiesz, co mówisz??? roześmiała się Miłość. Naprawdę myślisz, że to ja? Miłość – truję, duszę, unicestwiam, zabijam???
– Ale to przecież z Miłości?! Przez ciebie! Z twojego powodu!
– Nie, – ze smutkiem odparła Miłość.  To ze strachu. Ze strachu przed utratą. Ze strachu przed odrzuceniem, przed byciem oszukanym. Ze strachu przed samotnością. To Strach zabija Miłość, dziecinko.
Całkiem się pogubiłam. Miałam chaos w głowie. Wszystko, w co dotychczas wierzyłam, co było pewne i niepodważalne, nagle stało się płynne i efemeryczne.
– No to jaka jesteś naprawdę? – spytałam.
– Naprawdę jestem cierpliwa, nie zazdrosna, nie wyniosła, nie pasywna, nie patrzę na korzyści, nie irytuję się, nie mam złych intencji, kocham prawdę, wszystko naprawiam, we wszystko wierzę, na wszystko mam nadzieję, wszystko zniosę.
– Na wszystko masz nadzieję, wszystko zniesiesz – powtórzyłam. Ja też jestem gotowa we wszystko wierzyć i wszystko znosić i mieć nadzieję. A ciebie wciąż nie ma, nie przychodzisz. Dlaczego mnie omijasz?
– Bo ty się mnie boisz – odpowiedziała Miłość zmęczonym głosem. Przychodzę, stoję obok, ale wolisz mnie nie zauważać. Nie pozwalasz mi zamieszkać w swoim sercu.
– Ja? Boję się?? Miłości??? – zdenerwowałam się. To nieprawda!
– Boisz się bólu. Uważasz, że Miłość to nieuchronny ból.
– A czy tak nie jest?
Miłość zaczęła mnie drażnić swoimi paradoksami.
– Nie jest! – zaprzeczyła Miłość. Nie ma we mnie żadnego bólu. Ludzie to sobie wymyślili. Jestem piękna. Lekka. Wolna. Jestem jak motyl na dłoni. Trzymałaś kiedyś motyla na dłoni?
– W dzieciństwie, – przypomniałam sobie.  Stałam bez ruchu i podziwiałam, prawie przestałam oddychać.
– A gdybyś zacisnęła pięść?
– Motyl by zginął.
– Ja też ginę, kiedy ktoś próbuje mnie przytrzymać. Zacisnąć pięść. A czasem ktoś mnie w ogóle chce zasuszyć i nadziać na szpilkę, jak trofeum – wyszeptała Miłość. Co wy ze mną robicie, ludzie? I ze sobą?
Zapadła cisza. Milczałyśmy obie. Przed oczami miałam swoje życie. Ileż to razy zaciskałam pięści. Łapałam za skrzydła. A potem płakałam nad zimnym ciałkiem Miłości, nie rozumiejąc, czemu umarła. Miłość pokiwała głową, zgadując moje myśli:
– Tak, zachowywałaś się jak nierozumne dziecko. Złapać, zatrzymać, nie puścić, zniewolić. To takie ludzkie.
Spojrzałam na Miłość jakimiś innymi oczami. Oto siedzi na fotelu Motyl, którego zmienili w udręczoną gospodynię domową. Ja zmieniłam! Sama, nikt mi nie kazał. A teraz wciąż czegoś od niej wymagam. Każdy czegoś od niej wymaga, wymaga, wymaga. I zaciska coraz mocniej pięść i urywa te kruche, kolorowe skrzydełka, łamie je, gniecie. Łzy ciekły po mojej twarzy.
– Miłość, a co ja mogę dla ciebie zrobić? – spytałam łkając.
– Przyjąć mnie jak Dar. Nie ograniczać mojej wolności. Po prostu daj mi miejsce na swojej dłoni, – poprosiła Miłość. Przecież ja też tak bardzo tęsknię do ludzi.
– Nie odejdziesz więcej? – spytałam.
- W ogóle nigdzie nie odchodziłam, – powiedziała Miłość. - Zawsze jestem obok. I zawsze czekam.

Pewnie miałam dobre, jasne sny, bo obudziłam się z uśmiechem. A gdy odsłoniłam okna, zobaczyłam, że w nocy padał deszcz. Kałuże połyskiwały w słońcu. Świat był odnowiony, odświeżony i radosny. A na szybie siedział rozkoszny, nieprawdopodobnie piękny motyl”.
Na motywach opowiadania Iriny Sieminoj. Przekład I.Z.
Po Pierwsze Ludzie - 
https://www.facebook.com/Po.Pierwsze.Ludzie

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet

 

Wzmocnienie pewności siebie – jesteśmy wyjątkowi! Afirmacje.

20 mar

Nie krytykuj samej siebie! Pamiętaj, myśli wpływają na twoje samopoczucie. Nie wystarczy jednak mówić sobie: jestem mądra, zdolna, atrakcyjna. Należy używać słów, które naprawdę pomogą ci uwierzyć w siebie. Dlaczego afirmacje są skuteczne? Ponieważ wypowiadając określone stwierdzenia, programujemy mózg na ich realizację. Pamiętaj tylko, żeby wypowiadać je w czasie teraźniejszym. Bo mówiąc o czasie przeszłym, tworzysz wspomnienia, a o czasie przyszłym – oczekiwania. Poniżej dajemy ci program pozytywnych słów na cały dzień. Ćwicz je przez tydzień i ciesz się rezultatami.

1. Kocham cię. Tuż po wstaniu z łóżka, gdy myjesz zęby lub nakładasz krem, popatrz na siebie w lustrze. Uśmiechnij się i powiedz: “Kocham cię”. Na początku może ci to przychodzić z trudem, ale z każdym dniem będzie łatwiej. Dodaj: “Życzę ci udanego dnia”. W ten sposób wysyłasz podświadomości informację: jestem kochana. To również sygnał: troszcz się o siebie tak, jakbyś dbała o kogoś bliskiego.

2. Mocno stąpam po ziemi. Potraktuj te słowa dosłownie i zainwestuj w wygodne buty dobrej jakości. Włóż je, wychodząc do pracy lub na ważne spotkanie. Nie żałuj pieniędzy na coś, dzięki czemu poczujesz się silniejsza. Gdy budujesz dom, nie zaczynasz przecież od dachu tylko od fundamentów. Idąc ulicą lub wchodząc po schodach, powtarzaj: “Mocno stąpam po ziemi. Zawsze kroczę tak, by moje stopy miały stabilny kontakt z podłożem”.

3. To jest absolutnie urocze. Po drodze do pracy lub sklepu znajdź pięć rzeczy, które cię zachwycają. Nie zniechęcaj się ponurą pogodą. Zobacz słońce wychylające się zza chmur, zamarznięte sople, psy bawiące się w ogrodzie. Nie tylko obudzisz swoją wrażliwość, ale zyskasz poczucie, że jesteś częścią większej całości. To daje poczucie sensu oraz harmonii.

4. Dziękuję. To słowo wypowiadaj jak najczęściej. Najlepiej z uśmiechem. Okazji jest mnóstwo: w sklepie, autobusie, urzędzie. Doceniaj, co inni robią dla ciebie, nawet jeśli to ich obowiązek. Dziękując za przytrzymanie drzwi lub podanie cukru, nie tylko widzisz, że ktoś robi coś dobrego, ale ty sama czujesz się ważna i zauważona.

5. To cudownie, że… …potrafiła mi pani tak doradzić. Taka sprzedawczyni to rzadkość”, “Cudownie, kochanie, że umyłeś wannę”. Co najmniej pięć razy dziennie doceń kogoś. Staraj się, żeby komplement dotyczył konkretnego działania, a nie osoby w ogóle. Chwaląc innych, wzmacniasz swoje poczucie wpływu na własne życie i czujesz się silniejsza.

6. Zasłużyłam na nagrodę. Każdego dnia nagradzaj się za mniejsze i większe osiągnięcia. Wstałaś rano na gimnastykę? Zrobiłaś wszystko na czas? Nagroda powinna być adekwatna do osiągnięcia, ale dająca ci radość, np. ciastko lub relaksująca kąpiel. Korzyść wynika podwójna: sprawiasz, że twoje życie jest przyjemniejsze i przekonujesz siebie: jestem warta tego, by otrzymywać nagrody.

7. Jestem pewna siebie. Przed ważnym spotkaniem, stresującą rozmową, zamknij oczy i powtarzaj sobie: “Jestem kobietą pewną swojej wartości”. Unikaj takich zwrotów jak: “Chciałabym/ chcę/ mogę być kobietą pewną siebie” (bo co z tego, że chciałabyś/ chcesz/ możesz?). Wyobraź sobie, jak zachowujesz się jako osoba pewna siebie. Gdy doświadczysz tego w wyobraźni, twój mózg to zapamięta i łatwiej ci będzie stać się taką w rzeczywistości. Podobne ćwiczenie robią sportowcy, przygotowując się do zawodów i, jak twierdzą, pomagają im one w poprawianiu wyników.

8. Co tu jest dobrego dla mnie? Zadaj sobie na głos to pytanie w sytuacjach, gdy coś nie idzie po twojej myśli. Zamiast obwiniać się i zadręczać, poszukaj co najmniej pięciu korzyści z niepowodzenia. Na przykład: lepiej znam swoje możliwości, zobaczyłam, na kim naprawdę mogę polegać w trudnej chwili, uniknęłam pracy z toksyczną szefową. To nie tylko świetna metoda na uniknięcie spadku poczucia własnej wartości, ale przede wszystkim na wzmocnienie się w ciężkich momentach. A wtedy masz więcej szans, żeby znaleźć wyjście z kryzysu dobre dla siebie.

9. Osiągnęłam to, co chcę, i… Wieczorem w wannie lub przy kubku gorącej herbaty wyobrażaj sobie siebie za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, gdy już zrealizowałaś swoje marzenia. Zostałaś doceniona, założyłaś udaną rodzinę, masz to, na czym ci zależy. Jak wyglądasz? Jak się czujesz? Kto jest przy tobie? Potem wyobraź sobie działania, które cię tam zaprowadziły. Jaki jest pierwszy krok, który możesz uczynić jeszcze w tym tygodniu? To ćwiczenie doda ci energii i entuzjazmu. Pomoże uwierzyć, że wiele zależy od ciebie i od wysiłku, który włożysz w realizację planów. A dzięki temu staniesz się bardziej zdeterminowana i aktywna w osiąganiu celów.

10. Jestem wdzięczna za… Codziennie przed snem pomyśl i wymień rzeczy, za które jesteś sobie wdzięczna danego dnia. Jadłaś wyłącznie zdrowe posiłki, zadawałaś celne pytania na zebraniu, pięknie wyglądałaś na kolacji… To ćwiczenie wzmacnia samoocenę, bo myśląc z wdzięcznością o tym, co dobrego zrobiłaś, koncentrujesz się na pozytywnych rzeczach. Przy okazji dużo łatwiej ci zasnąć i smacznie się wyspać. A dobry sen wzmacnia, dodaje urody i sił na pokonywanie codziennych trudności.

Żródło: http://zyjswiadomie.edu.pl: Afirmacje, które wzmacniają pewność siebie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet

 

LemOn – pozytywnie o życiu – tak trzymać!

18 mar

„(…)Przerzuć kartkę, zaryzykuj, bądź dziwakiem
Nie idź ścieżką, własną depcz, otwórz głowę
Zanim powiesz, zrozum, bądź
Nigdy nie burz, buduj, twórz
Smakuj, milcz, myśl i czuj

Zrozumiałem – by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach

Gdybym nie był sobą, gdybym w mojej bitwie miał kogoś -
Czy bym wtedy zwątpił i wciąż stał?
Gdyby każda strata mogła zysk dać i na mojej drodze,
Gdyby każdy kolec różę miał… (…)

Potrafimy kochać i marzyć
Dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami…

Tak wiele serc, wiele słów, wiele snów jest w nas
Tak wiele łez, wiele chwil, jest w nas
Tak wiele serc, wiele słów, wiele snów jest w nas
Tak wiele ciepła jest w nas, jest w nas

Zrozumiałem – by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach”

Pięknie!

strona na Facebook LemOn

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Muzyka