RSS
 

Notki z tagiem ‘Internet’

XIV Dalajlama: Każdego ranka, po przebudzeniu

21 sie

„Każdego dnia, gdy tylko się obudzisz, pomyśl: jestem szczęśliwy żyjąc kolejny dzień. Wiodę bardzo cenne ludzkie życie i nie zamierzam go zmarnować. Użyję całej swojej energii, aby się rozwijać i dzielić sercem z innymi, aby osiągnąć oświecenie z korzyścią dla wszystkich istnień. Będę kierował życzliwe myśli w kierunku innych. Nie będę pielęgnował złości ani złych myśli o sobie lub innych. Będę pożytkiem dla ludzi tak dużym, jak to tylko możliwe.” 

XIV Dalajlama

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Internet

 

Samotność w sieci… Rozmowy przez e-odległość

12 lip

Ta rozmowa miała miejsce 4 lata temu.

W świecie, gdzieś pomiędzy… Pomiędzy tym, co było a między tym, co będzie. W czasie, kiedy byłam rozedrgana i nieporadna. Przerażona i niepewna. To był trudny czas. Nowy czas. Nie potrafiłam zapomnieć o tym, co było. Nie umiałam się odnaleźć w nowym a o przyszłości bałam się myśleć.

Szukałam rozmowy, ukojenia swoich lęków i nie umiałam znaleźć spokoju.

Wydaje mi się, że to było lata świetlne temu. W zupełnie innym życiu.

Rozmowa, gdzie słowa nie były wypowiadane głosem a wystukiwane na klawiaturze. Pojawiały się jako napisane wyrazy na ekranie komputera. Nawet nie pamiętam na jakiej to było stronie.

Mój rozmówca był bardzo zdziwiony, kiedy wyjawiłam mu prawdę i powiedziałam, że zapis z rozmowy pojawił się na moim blogu.

Jeżeli jeszcze go czyta, pozdrawiam go serdecznie.

 

Głęboka noc. Monitor komputera rozświetla ciemność pokoju. Klik… klik…                Połączono z nieznajomym, możesz zacząć rozmowę! – klik…

Nieznajomy: ,,!,,

Nieznajoma: Iza.

Nieznajomy: Beata.

Iza: o dziewczyna.

Nieznajomy: nie, no naprawdę chłopak, ale nie wierzę, że Ty dziewczyna.

Iza: oj! jak najbardziej dziewczyna!

Nieznajomy: wierzę :) Bartek. B  czyli prawie jak Beata.

Iza: ale prawie robi wielką różnicę.

Nieznajomy: no w tym przypadku nawet ogromną.

Iza: Bartek czemu nie śpisz?

Nieznajomy: nie mam pojęcia.

Iza: o tej godzinie trudno mieć pojęcie.

Nieznajomy: a Ty Izuniu czego nie śpisz ?

Iza: nie mogłam usnąć.

Nieznajomy: i o tak sobie usiadłaś pewnie na laptopie i chciałaś sobie poklikać – podobnie   jak ja.

Iza: nie, chciałam z kimś pogadać i przez przypadek znalazłam taką stronę.

Nieznajomy: I trafiłaś na mnie jako pierwszego ?

Iza: nie, już z kimś rozmawiałam,  ale dalej nie mogę usnąć a że z tamtą osobą fajnie się gadało więc..

Nieznajomy: to czego już z tamtą osobą nie gadasz ?

Iza: za późno było :) i poszedł spać.

Nieznajomy: taka z Ciebie rozmówczyni… dawniej na jakimś czacie potrafiłem przegadać całą noc.

Iza: a ja pierwszy raz i  jeszcze tego tak nie ogarniam.

Nieznajomy: czego ?

Iza: szybkiego pisania.

Nieznajomy: piszesz piszesz piszesz…

Iza: no i …

Nieznajomy: a tak po za tym czym się zajmujesz: :D szkoła , praca ?

Iza: o – mamy detektywa…

Nieznajomy: nie ogarniam o co chodzi?

Iza: Bartek dochodzenie robisz? pytania naprowadzające?

Nieznajomy: speszyłem się.

Iza: niepotrzebnie.

Nieznajomy: to Ty zacznij temat a ja będę pisał , bądź jak Ty nie odpowiem Ci.

Iza: no dobrze studiujesz, pracujesz?

Nieznajomy: następny zestaw pytań. Nie no incognito mamy być!

Iza: nie tak całkiem incognito, bo imiona swoje już znamy.

Nieznajomy: imiona to miło znać.To gdzie studiujesz ?

Iza: Warszawa a Ty?

Nieznajomy: południe.

Iza: byłam w lipcu na południu. Piękne okolice.

Nieznajomy: ja też kiedyś byłem w Warszawie, nawet ładna ta stolica.

Iza: okropna, szara, zatłoczona, brudna.

Nieznajomy: ale Kraków najlepszy!

Iza: Kraków piękny a te białe dorożki – zaczarowane…

Nieznajomy: ooo , ale urodzona w Warszawie ?

Iza: oj znów te pytania!

Nieznajomy: pogadałbym na prawdę ale…

Iza: to gadaj. Potrzebuje rozmowy jak pustynia wody.

Nieznajomy: to kobieto zaciekaw mnie. Jestem ciekawym rozmówcą, ale nie lubię tylko ja pisać.

Iza: a czy ja jestem Szeherezada?

Nieznajomy: a co to ? wujka google spytać ?

Iza: zapytaj.

Nieznajomy: Szeherezada – postać najprawdopodobniej fikcyjna, główna bohaterka Księgi tysiąca i jednej nocy.

Iza: brawo! To niech ta noc będzie jedna z tysiąca.

Nieznajomy: stawiam, że nie jesteś z Warszawy normalnie tylko tam studiujesz ! Mądra kobieta bo cytuje, w akademiku byś nie klikała , mieszkasz pewnie na stancji.

Iza: …. Mam taki wisielczy humor.

Nieznajomy: czemu?

Iza: nie mogę spać, bo tysiące problemów…

Nieznajomy: jakie?

Iza: głowa ich nie może pomieścić.

Nieznajomy: życie to nie bajka. No ja też mam problemy , jestem na zakręcie.

Iza: zaskoczenie a ja nie wiem jak ten zakręt pokonać.

Nieznajomy: to opowiedz o tym… przyjaciel Bartek , haha.

Iza: przyjaciel Iza.

Nieznajomy: Iza co się stało ?

Iza: Bartuś dodaj, tak jak psycholog: Czy chcesz o tym porozmawiać? Chcę, ale … nie wiem czy rozwiążesz moje problemy.

Nieznajomy: każdy jest kowalem swojego losu.

Iza: tak się mówi, tylko czasami nie możemy utrzymać w rękach młota, aby wykuwać nasze szczęście.

Nieznajomy: … smutna jesteś.

Iza: wszystko mi się usunęło spod nóg  i nie wiem czy dam radę to ogarnąć.

Nieznajomy: cytuje: :):) Twoja siła w Twojej głowie.

Iza: to wiem, tylko jak to ogarnąć.

Nieznajomy: nie no psycha najważniejsza, moim zdaniem nie wygląd itp . tylko charakter + głowa.

Iza: czasami lepiej się rozmawia z osobami, których nie znamy.

Nieznajomy: wiesz co ja traktuję, życie jak zabawę… a przynajmniej do czasu… na pewno…

Iza: do czasu?

Nieznajomy: do czasu opamiętania się, zmiany trybu życia, z powodu jakiś wydarzeń.

Iza: wszystko to u mnie już było…

Nieznajomy: „Człowiek…. jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.” – Dalajlama

Iza: pięknie!

Nieznajomy: i tak wszyscy umrzemy , jak to kumpel gada.

Iza: na pewno, tylko trzeba najpierw pożyć.

Nieznajomy: straciłaś chłopaka?

Iza: straciłam… męża.

Nieznajomy: coś więcej ? Stracić = umarł , odszedł, rozwód …?

Iza: to skomplikowane. Umarł a właściwie zginął.

Nieznajomy:taa na pewno.

Iza: na pewno.

Nieznajomy: jak zginął ?

Iza: wypadek. Cało wyszłam tylko ja.

Nieznajomy: jaki?

Iza: samochodowy i widzisz miało być na całe życie a tu niespodzianka.

Nieznajomy: to ile byliście po ślubie ?

Iza: krótko, dlatego tak trudno i dlatego nie śpię i szukam rozmówcy.

Nieznajomy:ale po co w ogóle ślub ? Ja jestem ateistą więc dla mnie to głupota. Dobrze, że życie wyzbyło mnie uczyć. Po co od razu ołtarze itp. w ogóle Boga nie ma.

Iza: bo się kocha tak mocno, że te ołtarze potrzebne a Bóg jest. Biedny jesteś z ta swoja filozofią.

Nieznajomy: nie,nie jestem biedny, ja wierzę w siebie a Ty wierzysz w to, że „Bóg” zabrał Ci męża, bo miał powód ?

Iza: nie.

Nieznajomy: dalej wierzysz ?

Iza:Wierzę.  Bóg nie miał z tym nic wspólnego ja siedziałam za kierownicą. Droga była śliska z naprzeciwka samochód i…

Nieznajomy:to jeszcze się nie pozbierałaś. Wiesz co nie wiem, czy wierzyć.

Iza: nie musisz.

Nieznajomy: i nie będę.

Iza: i tak lepiej – dla ciebie.

Nieznajomy: lipa , nie klei się.

Iza: bo Ty tak to widzisz, Bartuś.

Nieznajomy: eee tam , i na kij było to wszystko ? Trzeba się bawić.

Iza: potrzebne, było pięknie, przed wypadkiem…

Nieznajomy: pięknie może być i bez drugiej osoby.

Iza: jest do czego wracać myślami i za kim tęsknić.

Nieznajomy: ale każdy jest inny.

Iza: to prawda.

Nieznajomy: ale oczywiście, moje życie to ogrom przygód itp.

Iza: brakuje mi go.

Nieznajomy: ale to tylko od Twojej psychy zależy czy sobie poradzisz.

Iza: próbuje.

Nieznajomy: nic powodzenia. Ja uciekam.

Iza: hej…

Nieznajomy: szczerze, nie dla mnie rozmowa.

Iza: wiedziałam,  ale miło było.

Nieznajomy: ale nie dlatego, że coś tam. Nie wierzę po prostu.

Iza: i dobrze – za dużo do udźwignięcia.

Nieznajomy: kurde gadasz jak kobieta, ale nie wierzę w historię.

Iza: a ty jak facet.

Nieznajomy: kurde nie wiem co o tym myśleć. Dałaś mi rozkmine na noc.

Iza: Hej! Bartek!

Nieznajomy: co? Sprawdzam Cię.

Iza: mówię dobranoc.

Nieznajomy: a szkoda…

Iza: czego szkoda? …

Nieznajomy: …

Klik, klik. Ekran zgasł…

Głęboka noc. Monitor komputera rozświetla ciemność pokoju. Klik… klik…                Połączono z nieznajomym, możesz zacząć rozmowę! – klik…

Nieznajomy: ,,!,,

Nieznajoma: Iza.

Nieznajomy: Beata.

Iza: o dziewczyna.

Nieznajomy: nie, no naprawdę chłopak, ale nie wierzę, że Ty dziewczyna.

Iza: oj! jak najbardziej dziewczyna!

Nieznajomy: wierzę :) Bartek. B  czyli prawie jak Beata.

Iza: ale prawie robi wielką różnicę.

Nieznajomy: no w tym przypadku nawet ogromną.

Iza: Bartek czemu nie śpisz?

Nieznajomy: nie mam pojęcia.

Iza: o tej godzinie trudno mieć pojęcie.

Nieznajomy: a Ty Izuniu czego nie śpisz ?

Iza: nie mogłam usnąć.

Nieznajomy: i o tak sobie usiadłaś pewnie na laptopie i chciałaś sobie poklikać – podobnie   jak ja.

Iza: nie, chciałam z kimś pogadać i przez przypadek znalazłam taką stronę.

Nieznajomy: I trafiłaś na mnie jako pierwszego ?

Iza: nie, już z kimś rozmawiałam,  ale dalej nie mogę usnąć a że z tamtą osobą fajnie się gadało więc..

Nieznajomy: to czego już z tamtą osobą nie gadasz ?

Iza: za późno było :) i poszedł spać.

Nieznajomy: taka z Ciebie rozmówczyni… dawniej na jakimś czacie potrafiłem przegadać całą noc.

Iza: a ja pierwszy raz i  jeszcze tego tak nie ogarniam.

Nieznajomy: czego ?

Iza: szybkiego pisania.

Nieznajomy: piszesz piszesz piszesz…

Iza: no i …

Nieznajomy: a tak po za tym czym się zajmujesz: :D szkoła , praca ?

Iza: o – mamy detektywa…

Nieznajomy: nie ogarniam o co chodzi?

Iza: Bartek dochodzenie robisz? pytania naprowadzające?

Nieznajomy: speszyłem się.

Iza: niepotrzebnie.

Nieznajomy: to Ty zacznij temat a ja będę pisał , bądź jak Ty nie odpowiem Ci.

Iza: no dobrze studiujesz, pracujesz?

Nieznajomy: następny zestaw pytań. Nie no incognito mamy być!

Iza: nie tak całkiem incognito, bo imiona swoje już znamy.

Nieznajomy: imiona to miło znać.To gdzie studiujesz ?

Iza: Warszawa a Ty?

Nieznajomy: południe.

Iza: byłam w lipcu na południu. Piękne okolice.

Nieznajomy: ja też kiedyś byłem w Warszawie, nawet ładna ta stolica.

Iza: okropna, szara, zatłoczona, brudna.

Nieznajomy: ale Kraków najlepszy!

Iza: Kraków piękny a te białe dorożki – zaczarowane…

Nieznajomy: ooo , ale urodzona w Warszawie ?

Iza: oj znów te pytania!

Nieznajomy: pogadałbym na prawdę ale…

Iza: to gadaj. Potrzebuje rozmowy jak pustynia wody.

Nieznajomy: to kobieto zaciekaw mnie. Jestem ciekawym rozmówcą, ale nie lubię tylko ja pisać.

Iza: a czy ja jestem Szeherezada?

Nieznajomy: a co to ? wujka google spytać ?

Iza: zapytaj.

Nieznajomy: Szeherezada – postać najprawdopodobniej fikcyjna, główna bohaterka Księgi tysiąca i jednej nocy.

Iza: brawo! To niech ta noc będzie jedna z tysiąca.

Nieznajomy: stawiam, że nie jesteś z Warszawy normalnie tylko tam studiujesz ! Mądra kobieta bo cytuje, w akademiku byś nie klikała , mieszkasz pewnie na stancji.

Iza: …. Mam taki wisielczy humor.

Nieznajomy: czemu?

Iza: nie mogę spać, bo tysiące problemów…

Nieznajomy: jakie?

Iza: głowa ich nie może pomieścić.

Nieznajomy: życie to nie bajka. No ja też mam problemy , jestem na zakręcie.

Iza: zaskoczenie a ja nie wiem jak ten zakręt pokonać.

Nieznajomy: to opowiedz o tym… przyjaciel Bartek , haha.

Iza: przyjaciel Iza.

Nieznajomy: Iza co się stało ?

Iza: Bartuś dodaj, tak jak psycholog: Czy chcesz o tym porozmawiać? Chcę, ale … nie wiem czy rozwiążesz moje problemy.

Nieznajomy: każdy jest kowalem swojego losu.

Iza: tak się mówi, tylko czasami nie możemy utrzymać w rękach młota, aby wykuwać nasze szczęście.

Nieznajomy: … smutna jesteś.

Iza: wszystko mi się usunęło spod nóg  i nie wiem czy dam radę to ogarnąć.

Nieznajomy: cytuje: :):) Twoja siła w Twojej głowie.

Iza: to wiem, tylko jak to ogarnąć.

Nieznajomy: nie no psycha najważniejsza, moim zdaniem nie wygląd itp . tylko charakter + głowa.

Iza: czasami lepiej się rozmawia z osobami, których nie znamy.

Nieznajomy: wiesz co ja traktuję, życie jak zabawę… a przynajmniej do czasu… na pewno…

Iza: do czasu?

Nieznajomy: do czasu opamiętania się, zmiany trybu życia, z powodu jakiś wydarzeń.

Iza: wszystko to u mnie już było…

Nieznajomy: „Człowiek…. jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.” – Dalajlama

Iza: pięknie!

Nieznajomy: i tak wszyscy umrzemy , jak to kumpel gada.

Iza: na pewno, tylko trzeba najpierw pożyć.

Nieznajomy: straciłaś chłopaka?

Iza: straciłam… męża.

Nieznajomy: coś więcej ? Stracić = umarł , odszedł, rozwód …?

Iza: to skomplikowane. Umarł a właściwie zginął.

Nieznajomy:taa na pewno.

Iza: na pewno.

Nieznajomy: jak zginął ?

Iza: wypadek. Cało wyszłam tylko ja.

Nieznajomy: jaki?

Iza: samochodowy i widzisz miało być na całe życie a tu niespodzianka.

Nieznajomy: to ile byliście po ślubie ?

Iza: krótko, dlatego tak trudno i dlatego nie śpię i szukam rozmówcy.

Nieznajomy:ale po co w ogóle ślub ? Ja jestem ateistą więc dla mnie to głupota. Dobrze, że życie wyzbyło mnie uczyć. Po co od razu ołtarze itp. w ogóle Boga nie ma.

Iza: bo się kocha tak mocno, że te ołtarze potrzebne a Bóg jest. Biedny jesteś z ta swoja filozofią.

Nieznajomy: nie,nie jestem biedny, ja wierzę w siebie a Ty wierzysz w to, że „Bóg” zabrał Ci męża, bo miał powód ?

Iza: nie.

Nieznajomy: dalej wierzysz ?

Iza:Wierzę.  Bóg nie miał z tym nic wspólnego ja siedziałam za kierownicą. Droga była śliska z naprzeciwka samochód i…

Nieznajomy:to jeszcze się nie pozbierałaś. Wiesz co nie wiem, czy wierzyć.

Iza: nie musisz.

Nieznajomy: i nie będę.

Iza: i tak lepiej – dla ciebie.

Nieznajomy: lipa , nie klei się.

Iza: bo Ty tak to widzisz, Bartuś.

Nieznajomy: eee tam , i na kij było to wszystko ? Trzeba się bawić.

Iza: potrzebne, było pięknie, przed wypadkiem…

Nieznajomy: pięknie może być i bez drugiej osoby.

Iza: jest do czego wracać myślami i za kim tęsknić.

Nieznajomy: ale każdy jest inny.

Iza: to prawda.

Nieznajomy: ale oczywiście, moje życie to ogrom przygód itp.

Iza: brakuje mi go.

Nieznajomy: ale to tylko od Twojej psychy zależy czy sobie poradzisz.

Iza: próbuje.

Nieznajomy: nic powodzenia. Ja uciekam.

Iza: hej…

Nieznajomy: szczerze, nie dla mnie rozmowa.

Iza: wiedziałam,  ale miło było.

Nieznajomy: ale nie dlatego, że coś tam. Nie wierzę po prostu.

Iza: i dobrze – za dużo do udźwignięcia.

Nieznajomy: kurde gadasz jak kobieta, ale nie wierzę w historię.

Iza: a ty jak facet.

Nieznajomy: kurde nie wiem co o tym myśleć. Dałaś mi rozkmine na noc.

Iza: Hej! Bartek!

Nieznajomy: co? Sprawdzam Cię.

Iza: mówię dobranoc.

Nieznajomy: a szkoda…

Iza: czego szkoda? …

Nieznajomy: …

Klik, klik. Ekran zgasł…

 

 

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie

 

Podejrzane na innej stronie (internetowej oczywiście :-))

01 lip

Zobaczyłam poradnik jak żyć, w punktach. Nie wszystkie można wcielić w życie, ale jest z czego wybierać. Oto on:

Mały duży poradnik życia

H. Jackson Brown


    1. Powiedz coś miłego trzem osobom dziennie.
    2. Miej psa.
    3. Przynajmniej raz w roku oglądaj wschód słońca.
    4. Pamiętaj o urodzinach innych ludzi.
    5. Patrz ludziom prosto w oczy.
    6. Mów jak najczęściej „dziękuję”.
    7. Mów jak najczęściej „proszę”.
    8. Naucz się grać na jakimś instrumencie.
    9. Śpiewaj pod prysznicem.
    10. Używaj dobrych sreber.
    11. Naucz się przyrządzać znakomite chili.
    12. Sadź kwiaty każdej wiosny.
    13. Miej doskonałe stereo.
    14. Mów pierwszy „dzień dobry”.
    15. Żyj poniżej swoich możliwości.
    16. Możesz jeździć tanim samochodem, ale miej dom na jaki cię stać.
    17. Kupuj znakomite książki, nawet gdybyś miał ich nie czytać.
    18. Bądź wyrozumiały dla siebie i dla innych.
    19. Naucz się trzech przyzwoitych dowcipów.
    20. Miej zawsze czyste buty.
    21. Pij szampana bez szczególnego powodu.
    22. Zwracaj  to, co pożyczałeś.
    23. Ucz czegoś.
    24. Ucz się czegoś.
    25. Traktuj każdego człowieka tak, jak sam chciałbyś być traktowany.
    26. Naucz się odróżniać muzykę Chopina, Mozarta i Beethovena.
    27. Zasadź drzewo w dniu urodzin.
    28. Dwa razy w roku oddawaj honorowo krew.
    29. Zawieraj nowe przyjaźnie, ale ceń sobie stare.
    30. Dochowuj tajemnicy.
    31. Rób dużo zdjęć.
    32. Nie odmawiaj sobie radości.
    33. Nie zwlekaj z wysłaniem kartek z podziękowaniami.
    34. Nie spisuj nikogo na straty. Cuda zdarzają się co dzień.
    35. Nie trać czasu na uczenie się „tajemnic” zawodu. Ucz się zawodu.
    36. Trzymaj nerwy na wodzy.
    37. Kupuj warzywa prosto od rolników, którzy reklamują swój towar odręcznymi napisami.
    38. Zakręcaj tubkę z pastą  do zębów.
    39. Wynoś śmieci nie czekając, aż Cię poproszą.
    40. Głosuj.
    41. Zaskakuj tych, których kochasz, drobnymi niespodziewanymi prezentami.
    42. Przestań mieć pretensje do innych. Bierz odpowiedzialność za każdy swój krok.
    43. Nigdy nie mów, że jesteś na diecie.
    44. Wykorzystaj nawet najgorsze sytuacje.
    45. Zawsze przyjmuj wyciągniętą dłoń.
    46. Przyznawaj się do błędów.
    47. Używaj dowcipu, żeby bawić, nie ranić.
    48. Pamiętaj, że wszystkie informacje są stronnicze.
    49. Żądaj wysokiej jakości i bądź gotów za nią zapłacić.
    50. Bądź odważny. A jeżeli nie jesteś, udawaj, że jesteś. Nikt nie zauważy różnicy.
    51. Przytulaj dzieci po tym, jak je ukarzesz.
    52. Naucz się robić piękne przedmioty własnymi rękami.
    53. Oddawaj biednym wszystkie ubrania, których nie miałeś na sobie przez ostatnie trzy lata.
    54. Nigdy nie zapominaj o swojej rocznicy ślubu.
    55. Jedz suszone śliwki.
    56. Jeździj na rowerze.
    57. Wybierz jakąś instytucję dobroczynną i wspomagaj ją szczodrze pieniędzmi i czasem.
    58. Nie sądź, że zdrowie jest Ci dane raz na zawsze.
    59. Kiedy ktoś proponuje Ci pracę, nawet jeżeli nie jesteś nią zainteresowany, porozmawiaj. Nigdy nie mów „nie”, dopóki nie wysłuchasz propozycji osobiście.
    60. Trzymaj się z daleka od narkotyków i ludzi, którzy mają z nimi do czynienia.
    61. Tańcz także powoli.
    62. Unikaj złośliwych uwag.
    63. Unikaj restauracji, do których zachodzą uliczni muzykanci.
    64. Pamiętaj, że w interesach i stosunkach rodzinnych najważniejszą rzeczą jest zaufanie.
    65. Nie pal.
    66. Zwracaj makulaturę, butelki i puszki.
    67. Nie dopuść, żeby ktoś widział Cię pijanego.
    68. Nigdy nie inwestuj na giełdzie więcej, niż możesz stracić bez większego uszczerbku.
    69. Niech się stanie Twoim przyzwyczajeniem oddawanie przysług ludziom, którzy się nigdy o tym nie dowiedzą.
    70. Bierz udział w zjazdach koleżeńskich.
    71. Pożyczaj ludziom tylko te książki, z którymi bez żalu możesz się rozstać.
    72. Zawsze miej przed oczami coś pięknego, nawet jeżeli to będzie stokrotka w szklance.
    73. Naucz się pisać na maszynie.
    74. Myśl o sprawach wielkich, ale nie lekceważ drobnych przyjemności.
    75. Naucz się czytać sprawozdania finansowe.
    76. Codziennie rób żwawym krokiem półgodzinny spacer.
    77. Zafunduj sobie na urodziny masaż.
    78. Nigdy nie oszukuj.
    79. Uśmiechaj się jak najczęściej.
    80. Nigdy nie przeklinaj.
    81. Naucz się rozpoznawać miejscowe ptaki i drzewa.
    82. Zatrzymuj się i czytaj przydrożne tablice historyczne.
    83. Naucz się słuchać, okazja czasami puka bardzo cicho.
    84. Naucz się wiązać muszkę.
    85. Noś śmiałą bieliznę pod najbardziej konserwatywnym ubraniem.
    86. Pamiętaj nazwiska ludzi.
    87. Naucz się stolic państw.
    88. Kiedy ktoś opowiada o ważnym wydarzeniu ze swojego życia, nie staraj się zaćmić go swoją opowieścią. Daj mu chwilę w światłach rampy
    89. Nastaw swój zegarek tak, aby śpieszył się o 5 minut.
    90. Nigdy nie pozbawiaj nikogo nadziei, może to wszystko co mu zostało.
    91. Zawrzyj znajomość z dobrym prawnikiem, księgowym i hydraulikiem.
    92. Mniejsza o perfekcję, bądź po prostu bardzo dobry.
    93. Módl się nie o rzeczy, ale o mądrość i odwagę.
    94. Utrzymuj porządek na biurku.
    95. Bądź punktualny i wymagaj tego od innych.
    96. Nie trać czasu na polemiki z tymi, którzy cię krytykują.
    97. Unikaj ludzi, którym nic się nie podoba.
    98. Powstzymuj się od mówienia ludziom jak trzeba coś zrobić. Mów tylko, co zrobić, a nieraz zaskoczą cię twórczymi rozwiązaniami.
    99. Bądź oryginalny.
    100. Bądź schludny.

Inne:

 

    1. Zużywaj się, nie rdzewiej.
    2. Rozluźnij się. Spokojnie. Z wyjątkiem spraw życia i śmierci nic nie jest tak ważne, jak się początkowo wydaje.
    3. Niech twoje życie będzie wykrzyknikiem, nie znakiem zapytania.
    4. Pamiętaj, że kiedy matka mówi ci : „Będziesz tego żałował”, to z pewnością tak będzie.
    5. Każdy człowiek, którego poznajesz wie to, czego ty nie wiesz. Ucz się od ludzi.
    6. Wspieraj każdego, kto stara się osiągnąć wyższy poziom umyslowy, fizyczny lub duchowy.
    7. Nie myl głupoty z odwagą. Nie myl dobroci ze słabością.
    8. Podchodź do miłości i do gotowania z bezgranicznym oddaniem.
    9. Bądź ostrożny w pożyczaniu pieniędzy przyjaciołom. Możesz stracić i pieniądze i przyjaciół.
    10. Okazuj szczególny szacunek ludziom, których praca sprawia, że mają brud za paznokciami.
    11. Nie pracuj z myślą o zdobyciu uznania, pracuj w sposób zasługujący na uznanie.
    12. Szukaj swojej szansy, nie bezpieczeństwa. Okręt w porcie jest bezpieczny, ale jego dno z czasem przerdzewieje.
    13. Nie pozwól aby twoje marzenia zarosły chwastami.
    14. Pamiętaj, że nie osiągając czasami tego, co chciałeś osiągnąć masz czasami szczęście.
    15. Charakter dziecka jest jak dobra zupa. Jedno i drugie robi się w domu.
    16. Zadaj sobie pytanie, czy to co robisz dzisiaj przybliża cię do tego, co chcesz robić jutro.
    17. Dziękuj Bogu, że nie spełnia wszystkich twoich próśb.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet

 

Bartłomiej Dobroczyński – myśl mniej a lepiej na tym wyjdziesz.

29 cze

Na FB, na stronie Laboratorium Psychoedukacji przeczytałam ciekawy artykuł – wywiad z Bartłomiejem Dobroczyńskim.

Rozmowę przeprowadziła Katarzyna Bielas. Całość zamieszczona w Gazecie Wyborczej a tytuł wywiadu: „Pamiętaj o ciemnej stronie”

Bartłomiej Dobroczyński – ciekawa postać – dla mnie z tego względu, że trochę przypomina mnie z tej strony poszukiwawczej – poszukiwania najlepszego rozwiązania na życie, dywagacji między wiarą a nauką. Chciałabym przeczytać jego książki, takie jak:”Kłopoty z duchowością. Szkice z pogranicza psychologii”, „Listy profana. Między psychologią a religią”. Poszukam. Może znajdę… A wtedy na pewno przeczytam.

Na potwierdzenie moich osobistych spostrzeżeń odkryłam inny artykuł – wywiad z panem Dobroczyńskiem: ”Płonę i się uśmiecham” - ten facet mnie intryguje! Jedno fajne zdanie z tego wywiadu: „W naszym obszarze kulturowym, w polskim katolicyzmie, religia to jest przede wszystkim zestaw twierdzeń i mniemań. Wierzę w jedynego Boga wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi. Walczy się więc o poglądy i słowa. A moim skromnym zdaniem religia to jest przede wszystkim zestaw praktyk i umiejętności.” , albo następne:”Marks mówił, że religia to opium dla ludu. Freud – że to powszechna nerwica prześladowcza, której ludzkość powinna się jak najprędzej pozbyć. Comte – że to dziecięcy etap rozwoju człowieka. Nietzsche – że chrześcijaństwo jest czymś z gruntu chorym, bo rozprzestrzenia resentyment i niewolniczą mentalność. ” – tyle kontrowersji. Reszta do przeczytania   :-D . Z Bartłomiejem Dobroczyńskim rozmawia Tomasz Kwaśniewski: To, czego potrzebujesz, to żeby rzeczywistość wzięła cię między cycki, przytuliła i powiedziała: będzie dobrze. Nie bój się.

I artykuł pani Katarzyny Bielas:

Co byś powiedział sobie młodemu? - Młodość jest uciążliwym stanem ducha i umysłu, a także ciała, bo buzują w nim popędy, z którymi nie zawsze wiadomo, co zrobić.Świat się zmienił od czasów mojej młodości, ale gdybym miał coś radzić w kontekście egzystencjalnym, jako człowiek, który wielu rzeczy spróbował i zaznał, ale też jako psycholog, powiedziałbym: „Myśl mniej!”.To radzi nauczyciel akademicki?- Nie uważam, że myślenie samo w sobie jest złe, ale że powinno być narzędziem do rozwiązywania określonych problemów, tymczasem w naszej kulturze używamy go bez przerwy i do wszystkiego. To pochłania energię, działa jak włączone w smartfonie wi-fi, coraz bardziej poszerza swój zakres wpływów.Co w tym złego? Młodym ludziom często zarzuca się, że nie myślą.

- Jeśli w młodości za dużo się myśli, a za mało żyje, podkopuje to radość życia. Mam wrażenie, że w wyniku rozbuchanego myślenia tracimy dostęp do samych siebie. To godzi w nas jako zwierzęta, dzieci, jednostki otwarte i kreatywne, instynktowne, które od małego mają dostęp do tego, co im się podoba lub nie. Badania nad sportowcami pokazują, że dobrzy tym się różnią od złych, że myślą mało i dobrze, a źli – dużo i źle.

W młodości często rezygnowałem z różnych okazji, myśląc, że mam czas, albo że nie można mieć wszystkiego od razu. Daniel Gilbert w książce „Na tropie szczęścia” pisał o ludziach, którzy zbliżają się do końca swojej drogi na ziemi. Na ogół nie żałują swoich uczynków, ale tego, czego w życiu nie zrobili, czyli inaczej, niż sugerują różne doktryny religijne czy potoczne wyobrażenia.
Ty jak spędzałeś młodość?

- Przed studiami w Krakowie mieszkałem w Jarosławiu, ładnym miasteczku, nie cechującym się jednak w owym czasie zbytnią aktywnością intelektualną mieszkańców, choć miało fajne szkoły. Dla mnie świętem była wizyta w księgarni – trwał boom literatury iberoamerykańskiej – Sábato, Donoso, Cortázar… Czytałem też Witkacego i Schulza, któremu pozostałem wierny do dziś. Ważne było też kino Westerplatte, w którym widziałem pierwsze wielkie i ważne dla mnie filmy takie jak „Andriej Rublow” Tarkowskiego czy Kurosawa. Chodziłem do szkoły muzycznej, do dziś gram na fortepianie, choć teraz bardziej bluesowo, rockandrollowo, nie klasycznie jak wtedy.

Poszukiwałem sam, ale miałem też nauczycieli, autorytety, w tym zakonników, bo byłem kiedyś blisko Kościoła. Ci, których spotykałem, i ci, których – lub o których – czytałem, artyści, pisarze, rozbudzali moje marzenia, ale nie mówili o bardzo ważnej rzeczy – że życie ma też ciemną stronę.

Można to traktować jako przewinienie?

- Jeśli mówi się młodemu człowiekowi, jak wielkie i ważne rzeczy wiążą się z pięknem, prawdą i dobrem, zachęca do służenia tym wartościom, warto powiedzieć również, jakie są skutki uboczne tej służby. W tej domenie jest bardzo dużo wielkich słów, tymczasem realne, niezależne od ciebie mechanizmy są twarde, brutalne, panuje hipokryzja. A więc spodziewaj się raczej, że będziesz dostawał w dupę, niż że będziesz triumfował. To, czy twoja książka, obraz, praca naukowa, poświęcenie, współpraca czy chęć kompromisu przyniosą ci satysfakcję, powodzenie, uznanie czy nie, nie zależy tylko od twoich wysiłków, od realnego kształtu tego, co zrobisz. Przygotuj się na to. Gdyby chcieć się odwołać do Biblii, powiedziałbym: czytaj mniej Nowego Testamentu, a więcej Starego, głównie Księgę Koheleta. To Kohelet najlepiej oddaje to, jak wygląda świat, że wszystko to marność nad marnościami i pogoń za wiatrem, to on mówi: „najlepszy biegacz nie zwycięża w wyścigach” i „patrzcie, ten człowiek uratował wieś, ale pod wieczór już nikt tego nie pamięta”.

Ta wiedza ma uchronić przed rozczarowaniem, frustracją?

- Te koszty trzeba brać pod uwagę. Wszystko, co jest wiele warte, intensywne, budzące marzenia, pragnienia, chęć zaangażowania się, ma swoją ciemną stronę. Powiedziałbym, że im większe światło, tym większy cień i prawdopodobieństwo, że można zagubić się, zwariować, zapić na śmierć, przegrać życie.

Chcesz być pisarzem, pamiętaj, że to cię naraża na ogromny stres, wielu pisarzy zostaje alkoholikami, 5/7 pisarzy amerykańskich – Poe, Fitzgerald, Steinbeck, Faulkner… to byli alkoholicy. Chcesz być malarzem, pamiętaj, że możesz za życia ponieść porażkę jak van Gogh czy Modigliani, który chodził pijany i oszołomiony haszyszem, próbował sprzedawać swoje obrazy za jednego franka i nikt nie chciał ich kupić.

Chcesz być naukowcem? Pamiętaj w takim razie, że 80 proc. uczonych przez całe życie testuje błędne hipotezy. Większość nie osiągnie sławy, dużych pieniędzy.
Im większe światło, tym większy cień i prawdopodobieństwo, że można zagubić się, zwariować, zapić na śmierć, przegrać życie.

Nie chodzi tylko o koszty tak spektakularne jak uzależnienia, ale i takie, że trudno zarobić na życie czy utrzymać związki. Traci się bezpośredni kontakt z otoczeniem, bo człowiek, który jest w amoku twórczym dzień w dzień, nie jest w stanie porozmawiać uważnie ze swoimi bliskimi. Oni mają wrażenie, że jest nieobecny, nie wspiera ich.

To co robić? Na wstępie zrezygnować?
Warto robić rzeczy, które cię pociągają, ale zbyt wiele nie oczekiwać, raczej cieszyć się procesem. Jeśli kochasz muzykę, to graj, ale nie spodziewaj się, że inni będą twoją muzykę kochać albo że z tego tytułu czekają cię jakieś ulgi czy wyróżnienia. Wręcz przeciwnie, jeśli będziesz kochał sztukę, to uwrażliwisz swoją duszę i w pewnych sytuacjach emocjonalnie będzie ci bardzo ciężko.
Ale może jest też tak, że młodzi ludzie świadomie pchają się w niebezpieczeństwa, bo taki obraz artysty im imponuje? - Tak, przychodzi do mnie wielu młodych ludzi i mówi, że chce spróbować LSD, ayahuaski, rytualnego indiańskiego napoju o silnych właściwościach psychodelicznych, czy czegoś innego, na coś się otworzyć. Mówię: „To są środki, które poszerzają twoje możliwości umysłowe, zwiększają nagle zakres tego, czym dysponujesz. Żeby wyobrazić sobie, co się stanie, zróbmy eksperyment myślowy. Masz puste wiadro na metrowym sznurku i zaczynasz nim kręcić nad głową. A teraz wyobraź sobie, że jest ono dwa razy większe, w środku jest zastygły beton, masz dziesięciometrowy sznur i masz kręcić. Co się stanie?”. Większość mówi: „Przypuszczalnie się wywrócę. Musiałbym się przymocować do ziemi”.No właśnie: im odleglejszych galaktyk intelektualnych, artystycznych, duchowych chcesz doświadczyć, im bardziej chcesz wychylić się przez okno Wszechświata, tym mocniej musisz być przytwierdzony do ziemi, żeby z tego okna nie wypaść i się nie zabić.Jest jeszcze coś ważnego, co chciałbym doradzić. Powiedział mi to w latach 80. pewien starszy, schorowany człowiek, którym się opiekowałem.Miałeś wtedy dwadzieścia kilka lat, czyli to coś, do czego mogłeś się zastosować.- Niestety, nie zawsze potrafiłem za tym pójść.

Ten człowiek był kiedyś strażnikiem Panoramy Racławickiej we Lwowie, zakonnikiem. Był homoseksualistą, przed wojną bliskim znajomym Mirona Białoszewskiego. Na jego prośbę czytałem mu na głos literaturę ‚gejowską’, wszystko co było, „Śmierc w Wenecji”, Wilde’a, Gide’a.

Tuż przed śmiercią powiedział: „Jeśli będzie pan miał kiedykolwiek w życiu do wyboru dwie drogi, łatwą i trudną, niech pan wybierze trudną, bo ja zawsze wybierałem łatwą i przegrałem swoje życie”. Pamiętam, że to mną wstrząsnęło.

Miał rację?

- Miał, tak samo jak Leonardo da Vinci, kiedy mówił, że dyscyplina jest matką wolności.

Człowiek zyskuje, kiedy zmusza się do większego wysiłku, kiedy narzuca sobie dyscyplinę, ramy, stawia sobie wymagania większe, niż wymaga tego nawet aktualna sytuacja, bo to późnej procentuje.

Jeśli ktoś, obojętnie, czy ma wenę, pomysł, czy nie, będzie codziennie dwie godziny pisał czy pracował nad tekstem naukowym, a ktoś inny będzie czekał na natchnienie, to ten drugi przypuszczalnie, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, niczego nie osiągnie, a ten pierwszy przynajmniej dobije się warsztatu. Nauczy się różnych rzeczy i będzie na lepszej drodze, żeby coś napisać, niż ten, kto tylko snuje marzenia. Oczywiście nie chodzi o to, żeby odbierać sobie wszystkie przyjemności i cierpieć od rana do wieczora, tylko o to, że przez dyscyplinę człowiek kształtuje odporność, panowanie nad sobą, które daje potem więcej możliwości. Dotyczy to też np. nauki języków.

Ja sam za dużo odpuszczałem, nie wiedziałem, jak to jest ważne i że tak trzeba.

Wykładasz, piszesz książki… Gdzie – mówiąc w skrócie – na braku tej całej wiedzy się przejechałeś?

- Mówiąc w skrócie, jestem alkoholikiem. Nie piję już od 19 lat, ale miałem dużo w plecy z tego powodu. Dopiero kilka lat temu zapanowałem nad różnymi problemami psychicznymi, lękami, nad moim życiem. Szkoda, że gdy byłem młodszy, nie wiedziałem tego, co teraz mówię.

                 Gazeta wyborcza.

Inne ciekawy artykuły- wywiady z  Bartłomiejem Dobroczyńskim w miesięczniku:  Znak

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet

 

Eksperyment społeczny z Urugwajem w tle ☻

13 kwi

Na Facebooku zrobiłam eksperyment społeczny.
Zaczął go syn. Nie zamknęłam swojego profilu i rodzony dopadł i wpisał na mojej tablicy, że właśnie lecę do Urugwaju. No, ekstra! Naśmiałam się jak głupia.
Niewiele myśląc następnego dnia wyszukałam w internecie parę zdjęć z Montevideo i wkleiłam je na swój profil, uzupełniając, że Urugwaj jest piękny. Na mapce zaznaczyłam, że jestem w Montevideo. Ludziska zaczęli lajkować, a co poniektórzy, w tym moja siostrzenica, która obecnie jest w Anglii, napisała „zadraszczam”. Lajków nazbierało się kilkadziesiąt, w tym komentarze ach i ech. A ja śmiałam się do rozpuku. Jak łatwo podać wiadomość, w którą wszyscy święcie wierzą.
Tak działają media nie tylko społecznościowe.
Media ogólnie. Kreują rzeczywistość a naiwne ludziska wierzą, że jest to najprawdziwsza prawda. Ha!
Nawet mój terapeuta pisząc, że w środę go nie będzie i dostawszy moją odpowiedź, że „spoko, jestem teraz w Urugwaju i nie wiem, czy zdążę wrócić”, odpisał „wow”.
No, niestety, na razie był to tylko spóźniony żart prima aprilisowy. Niestety :-(

Media kreują naszą rzeczywistość.

W ubiegły czwartek w sklepie z pieczywem usłyszałam za sobą „Dzień dobry. Już pani wróciła?”. Myślałam, że to jakaś moja uczennica, więc spokojnie odpowiedziałam „Dzień dobry”, ale już druga część wypowiedzi wprowadziła mnie w konsternację. „Jak to wróciłam? A gdzie ja byłam, do cholery? Zaraz, zaraz, gdzie ja byłam??? Aaaa, no tak, Urugwaj i te sprawy…” i ryknęłam śmiechem. Spojrzałam w stronę głosu i zobaczyłam nauczycielkę mojej córki, która utkwiła we mnie oczekujący wzrok, który później zamienił się w mocno zdziwiony, bo mój śmiech nie ustawał.
Krztusząc się od śmiechu powiedziałam, że to był tylko spóźniony żart prima aprilisowy. Jej mina zmieniła się błyskawicznie i oburzona zaczęła wykrzykiwać: „Ludzie wstawiają jakieś pierdoły!!! Ja zawsze piszę prawdę i tego samego oczekuję od innych! Jakieś głupoty!!!” I patrzyła w moją stronę morderczym wzrokiem.
„Nie należy wierzyć mediom!” – odparłam – „One w większości nie przekazują obiektywnej prawdy!”
Pani była mocno poruszona. Mała w szkole też usłyszała jakieś uwagi, co do mojego żartu.
Eksperyment społeczny uważam za udany.

Wczoraj jedna ze znajomych też zapytała o pobyt w Urugwaju.
– To jakaś ściema, czy byłaś ?- zapytała, wyostrzając spojrzenie.
Zrobiłam tajemniczą minę i odpowiedziałam:
– Nie, to nie ściema. Byłam.
– Taaa, pieprzysz. Wiesz ile to kosztuje…?
– Wiem, przecież tam byłam. Wyczaiłam tanie linie lotnicze i poleciałam. Na trzy dni. Tam i  z powrotem. Pięknie tam jest…
Patrzyła na mnie z mieszaniną niepokoju i niedowierzania, i zazdrości.
– Nie wierzę…
Śmiałam się jak głupia. Stojąca przy mnie Mała patrzyła na mnie, gotowa korygować i zaprzeczać. Ścisnęłam ją za rękę, patrząc jednoznacznie, żeby się nie odzywała.
– No to byłaś? – znajoma nie dawała za wygraną
– Pewnie, że nie… – odpowiedziała Mała równo ze mną, z tym, że ja głośniej odpowiedziałam, zagłuszając jej słowa:
– Pewnie, że tak…
– A tak w ogóle co słychać? – zmierzyła mnie od stóp do głów
– Wszystko jest super, co widać po mnie. Kwitnąco.
– Chyba schudłaś?!
– O tak, jestem piękna, zgrabna i powabna – śmiałam się w głos.
– No…
Znajoma siedząca już w samochodzie, zamknęła w końcu drzwi i odpaliła silnik.
Z drugą moją „znajomą” będą miały temacik do rozmów. Ale jej mina była bezcenna :-D

W domu rzeczywiście poszukałam tanich linii lotniczych do Urugwaju. Znalazłam. Bilet można zabukować w okresie od 25 stycznia 2018 do 12 lutego 2018. Najpiękniejsza, letnia pora. Cena to około 4500 zł. Ponad dwa tygodnie w Montevideo!!!! A tam jest naprawdę pięknie!!! Kiedyś tam polecę! Kiedyś… Lot trwa prawie dobę, z przesiadką.
To drugie miejsce po Tel Awiwie.
Izrael i Urugwaj – w końcu to nie jest tak wysoki koszt. Polecieć na parę dni i wrócić. Pooddychać tamtym powietrzem, nasycić oczy przepięknymi widokami i wrócić, a może nie…

A póki co, jestem w Polsce, w oczekiwaniu na święta :-D

Sienkiewicz też nie był w Rzymie a „Quo vadis” napisał, nie szczędząc pięknych opisów przyrody i miejsc.

 

Najważniejsze, że znów zaczęłam marzyć :-D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Przekierowanie na Facebooka ;-)

02 kwi

Sorry moi czytelnicy, że tak rzadko zagladam na bloga :-(

Więcej wpisów robię teraz na mojej Facebookowej stronie

Więc zapraszam serdecznie również tam :-)

Facebook – anulazet.blogujaca.pl

Zapraszam :-D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com

 

Piękny koniec marca

31 mar

Pięknie

Na zewnątrz pięknie

W przyrodzie, oczywiście

Bo wśród ludzi, jak wśród ludzi…

Dziś zobaczyłam pod lasem ogromną połać pokrytą pięknymi, niebieskimi kwiatami. Chyba przylaszczki…

Mam nieciekawy czas w pracy…

Atmosfera jest tak gęsta, że można ją kroić nożem…

W takich chwilach chętnie bym wyjechała, byle gdzie, a właściwie to nie byle gdzie, ale nad morze i zatopiła się w huku fal…

Gdybym mogła wziąć urlop i wyjechać, ale nie. Moja praca polega na „misji” a urlop będzie dopiero w lipcu (oby).

Hahahahaha

po

No… chyba tak…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Jeszcze ten jeden raz…

28 mar

 

Jeszcze ten jeden raz
Czy ostatni kto wie
Niech mnie porwie prąd
I w nieznane niech niesie
Jeszcze ten jeden raz
Kości rzucić ot tak
I całkiem nowy los
Wylosować w ciemno, w ciemno

Nie rosnąć i nie chodzić spać
Przyzwoitości w twarz się śmiać
Przyjaciół nigdy nie bać się
I z romansów tylko miłość znać
Wierzyć, że można zmienić świat
Nie czuć, jak szybko mija czas
„Żyć nie umierać” słów poznać sens
Nim na opak całkiem zmienią się

Jeszcze ten jeden raz
Nie słuchać niczyich rad
Robić za błędem błąd
Walczyć o byle co, byle co
Jeszcze ten jeden raz
Na wsi gdzieś jabłka kraść
Przeżyć znów pierwszy dreszcz
Wiedząc to, co dziś wiem, co dzisiaj wiem

(Ania Dąbrowska)

Właśnie tak! Nie czuć, jak szybko mija czas! Wierzyć, że można zmienić świat!

Dziś są moje 45 urodziny!

O ludziach z pod znaku barana przeczytałam:

Zacznijmy od wspaniałej cechy godnej pozazdroszczenia- Barany to niepoprawni optymiści! Potrafią znaleźć pozytywne strony każdej sytuacji, co sprawia, że mają wielu przyjaciół. Inną cechą, która sprawia, że Baran to wspaniały przyjaciel, to jego zdolność zachowywania sekretów. Barany wyznają prostą zasadę: traktują innych tak, jak sami chcą być traktowani.

Powyższa cecha sprawia, że zodiakalne Barany są bardzo wierne i uczuciowe. Przywiązują się do ludzi i dbają o bliskich. Niemniej, są też bardzo pamiętliwymi ludźmi i chociaż wybaczą krzywdę, na pewno o niej nie zapomną i będą zachowywać bezpieczny dystans.

Drugie imię Barana brzmi „niezależność”. Rodzina i przyjaciele muszą być bardzo uważni, by zauważyć, że Baran ma problem i potrzebuje pomocy, bo sam z siebie na pewno o nią nie poprosi. Nie boi się też zmian i dalekich podróży.

Ten znak zodiaku odznacza się też niezależnością w mówieniu, co myśli. Nie boi się być szczery, choć jego wypowiedzi wzbudzają czasem kontrowersje. Każdy, kto ma do czynienia z Baranem może być pewny, że nie zostanie obmówiony za plecami. Baran po prostu powie mu prosto w oczy, co go boli.

Ze strony: www.podajto.pl

Pasuje jak diabli! :-)

Moje kochane dzieci zrobiły mi piękne niespodzianki. Mała zrobiła magiczna kartę z życzeniami. Kiedy wyciąga się kartkę z napisem z okienka, napis zmienia kolor, a w środku karty wkleiła nasze zdjęcie ze „snapa”. Obie mamy zajęcze uszy i pyszczki. Słodkie… Młody kupił różyczki i czekoladę. Pamiętają…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Muzyka, Życie

 

Emocje zawieszone w ciele

25 mar

Typy zawieszenia

Zawieszenie jest wielopłaszczyznową reakcją ciała, zmieniającą jego kształt i funkcjonowanie. Jest ARCHEOLOGICZNYM zapisem naszych doświadczeń. Z tą różnicą, że pozostaje żywe, aktywne, wpływające na TU I TERAZ. Co nie znaczy ŚWIADOME! To bardzo ważne. W większości przypadków żyjemy „zawieszeni” nie wiedząc o tym. A kiedy już się dowiemy, kolejnym etapem jest poczuć zawieszenie. A kiedy go czujemy, rozpoznać kiedy zwiększa aktywność. I oczywiście z czasem uczymy się je puszczać.

Wybór zawieszeń jest niezależny od naszej woli! Jest sumą doświadczeń jakich doznajemy i zaproponowanych matryc reagowania na nie. Często nieuświadomionych, często wrośniętych w self i ODCZUWALNYCH JAKO WŁASNE (wrodzone) I NIEZMIENNE.

 

Rodzaje zawieszeń

• WIESZAK (mogę zależeć jeśli kontroluję)

Lęk przed: złamaniem
Siły ścierające: strach ponad złością
Energia: gotowa na starcie
Nieświadomy przekaz: „NIE BĘDĘ SIĘ BAĆ”

• STRYCZEK (mogę istnieć jeśli nie czuję)
Lęk przed: unicestwieniem
Siły ścierające: pofragmentowane
Energia: wycofana
Nieświadomy przekaz: „TO NIE JESTEM JA”

• KOLUMNA (mogę być wolny jeśli nie pragnę)
Lęk przed: nadużyciem
Siły ścierające: kontrola przeciw pragnieniom
Energia: przesunięta
Nieświadomy przekaz: „JESTEM PONAD TYM”

• HAK (mogę być blisko tracąc wolność)
Lęk przed: użyciem
Siły ścierające: autonomia kontra zadowalanie
Energia: wstrzymana
Nieświadomy przekaz: „ZNIOSĘ WSZYSTKO BYŚ ZOSTAŁ”

• KRZYŻ (mogę przeżyć jeśli się poddam)
Lęk przed: opuszczeniem
Siły ścierające: cierpienie i uwikłanie
Energia: zapadnięta
Nieświadomy przekaz: „CZY KTOŚ MI POMOŻE?”

 

Popatrzyłam na siebie i na swoją zawieszoną, wciąż przekrzywioną w prawą stronę głowę i jak echo wróciły słowa terapeuty podczas kolejnych sesji…

Jestem ewidentnie typem „stryczek”… a komentarze do tego typu, pasują do mnie jak ulał:

„czy kiedy drzewo upada w lesie,
to czy wydaje jakiś dźwięk
skoro nie ma tam kogoś,
kto mógłby go usłyszeć„
T. Ogden

Historia, jaką niesie stryczek, to historia bardzo wczesnego opuszczenia. Dziś wiemy już, że to nie tylko pierwsze miesiące życia dziecka, ale też ostatnie miesiące ciąży oraz, to jak dziecko przyszło na świat, może determinować powstanie tego zawieszenia.

Opuszczenie jest tu rozumiane nie tylko relacyjne. Opuszczając brzuch matki, dziecko opuszcza swój bezpieczny, znany mikrokosmos, na rzecz chłodnego, obarczonego grawitacją świata. To przejście progowe, wejście w obce i stymulujące, gdzie ratunkiem są ciepłe, obecne i przyjmujące ramiona opiekunów. Niezmienne, miękkie, dostępne… kojące zagrożenia płynące z nowej rzeczywistości. A zagrażać może wszystko, co jest ponad możliwości przetworzenia przez niedojrzały układ nerwowy niemowlaka.

Co w szczególności:
• ciężki poród
• wcześniactwo
• urazy, choroby okołoporodowe i związane z nimi procedury medyczne
• mama w depresji okołoporodowej
• brak mamy i brak wystarczająco dobrego INNEGO TRZYMAJĄCEGO
• wrogość, chłód, wycofanie „nowego Świata”
• brak dostrojenia do potrzeb nowo narodzonego

Człowiek szczególnie na tym etapie rozwojowym doświadcza siebie przez ciało, właściwie tylko przez ciało, inne kanały wymian zewnętrznego z wewnętrznym dopiero będą się wykształcać. To odczucia płynące z ciała jak: błogość, głód, spokój, chłód, ból, sytość są podstawowymi stanami wypełniającymi wszechświat dziecka, z czego pojemność na nie jest dość niska. Niemowlak nie może zostawać głodny czy pozostawiony sam sobie, to go nie sfrustruje, bo ten stan jeszcze się nie wykształcił. Na tym etapie niezaspokojone potrzeby, bardzo szybko stają się tsunami uczuciowym, zalewając dziecko lękiem przed unicestwieniem.

JAK TO SIĘ DZIEJE W CIELE?
Jeśli nie jestem w stanie czegoś przeżywać, nie mogę też nad tym w żaden sposób panować, muszę się od tego oddzielić. To co płynie z ciała staje się wrogie, zalewające, bo nieposkromione i tak ciało dziecka staje się dla niego największym zagrożeniem, na które jedyną DOSTĘPNĄ odpowiedzią jest ROZSZCZEPIENIE.

Pierwsza FRAGMENTACJA (SEGMENTACJA), za razem najsilniejsza to właśnie STRYCZEK, ODDZIELAJĄCY Ego od Ja cielesnego. Dziecko zamieszkuje w głowie, w świecie fantazji i intelektu. Człowiek wycofuje się z tego, co jest źródłem cierpienia – w tym wypadku jest to ciało, które w swojej odpowiedzi czuciowej reprezentuje chłód (zwykle emocjonalny) otoczenia.
Naturalnym odruchem jest odsunięcie się od tego, co nas przestrasza czy zadaje nam ból. To jest właśnie reakcja głowy. Przesuwa się do boku w stosunku do pozostałej części ciała, stając się jakby zewnętrznym, niezależnym obserwatorem w stosunku do fizycznej reszty: „to nie jestem Ja”, „mnie tam nie ma”….

SPĘKANA TAFLA LODU
Jeśli wyobrazimy sobie zacisk u podstawy czaszki, który jak pancerna łapa oddziela wszystko napływające z ciała do głowy, możemy odczuć siłę PĘKNIĘCIA. To pierwotne pęknięcie efektem domina, przeniesie się w dół fragmentując dalej całe ciało. Można by się zastanowić dlaczego ciepłe, miękkie ciało wytwarza napięcie typu „kruchy lód”. Dzieje się tak dlatego, że ciało w obronie przed zagrożeniem uruchamia całą sieć reakcji. Następuje spłycenie oddechu, co ogranicza ruchomość oraz procesy metaboliczne. W efekcie dziecko ZAMIERA, utrzymanie tego stanu dłużej z powoduje ZMROŻENIE ciała. Pęknięcia zapewniają oddzielenie części ciała od siebie, ograniczając możliwości kumulowania się ładunku uczuciowego oraz przekazywania go. Mięśnie się skracają, ciało sztywnieje dążąc do obkurczenia swojej powierzchni. I tak powstają kolejne pęknięcia. Ręce oddzielają się się od tułowia. Zaciśnięte stawy separują kolejne części ciała. Oczy wycofują się w głąb czaszki lub czujnie krążą po otoczeniu. Nadchodzi ZIMA, czas przetrwania.
Moje ciało przestaje być moje. Chłód nie jest już moim chłodem, ból moim bólem, pragnienia są czymś nieznanym. Ja cielesne zostaje zmrożone i po fragmentowane. Rzeczywistość ciała zostaje skontrolowana i podporządkowana ego, jego fantazjom, tworząc potężną ILUZJĘ:
„jestem bezpieczny tylko w głowie, im mniej czuję, tym lepiej”.

U DOROSŁEGO
Powstałe napięcie przesunie głowę lekko w bok, jakbyśmy z wyżyn umysłu z DYSTANSEM I NIECHĘCIĄ spoglądali na to brzydkie, fizyczne „coś” tam w oddali, na nizinach. Taka osoba często opisuje swoje ciało jako obce, utrudniające, zimne, sztywne, niepotrzebne. Zwykle o nie nie dba. Obsługuje je. Towarzyszące objawy somatyczne zmuszają do zwrócenia się w stronę ciała, ale zwykle wzmacnia to poczucie niechęci do Ja fizycznego, które zawodzi i jest kłopotliwe: „mi nic nie jest, to ono choruje”.

Taki stan utrzymuje się zwykle do momentu wejścia w relację. Doświadczana bliskość, intymność i dotyk stają się niepokojące, zagrażające lub budzące bliżej nieokreśloną tęsknotę. Człowiek czuje się poskładany z miliona kawałeczków lodu, często nie pasujących do siebie, których tylko sztywne trzymanie zapobiegnie nieodwracalnemu rozpadowi.

Życie skupione jest w głowie. Energia skumulowana w tułowiu, wycofana z obwodów tak, by zmniejszyć możliwość przyjmowania bodźców, ograniczając ich intensywność już na poziomie kontaktu. Stopy przyjmują kształt, jakby ziemia parzyła. Chcące się od niej oderwać palce są podkurczone, by zając jak najmniej miejsca. Oddech jest ledwo zauważalny.

Na szczęście stryczek w takiej sile nie jest częsty, ale już wiele osób w sytuacji stresu, zagrożenia, ekscytacji nieświadomie przyjmie pozycję stryczka. Poczuje znajomy rodzaj zmrożenia w ciele, zwykle nieświadomie oddalając się od siebie cielesnego, by w taki sposób skontrolować pojawiające się uczucia.

INNI
Kiedy mamy taką osobę w bliskiej relacji, żyjemy w poczuciu stałego dobijania się do niej. Czujem się za ciepli, za dotykalscy, przekraczający bliskością. Z czasem mamy ochotę potrząsnąć nią: „hej, jesteś tam?”.

JAK SOBIE POMÓC?
Niezależnie jaką formę pracy wybierzemy w przywracaniu czucia ciału, ma to dziać się WOLNO, z równoczesnym OSWAJANIEM i zwiększeniem TOLERANCJI na przejawy życia w ciele.
Żywotność jest zagrażająca przy tym zawieszeniu, ego będzie w wielkim niepokoju w kontakcie z głębszym oddechem, szybszym biciem serca, rozlewającym się ciepłem. AMBIWALENCJA jest naturalną reakcją na proces rozmrażania ciała. Rozmrozi się wszystko, również to co wyparte: przerażenie, rozpacz czy wściekłość. Dlatego tak ważne są:

3 POZIOMY PRACY prowadzone równocześnie:
• uziemienie przestraszonej głowy,
• ożywianie ciała ze stałym sprawdzaniem jakości uziemienia,
• zwiększanie możliwości rozpoznawania i pomieszczania otwierających się uczuć.

Czyli kiedy się trochę ożywimy, zwróćmy się natychmiast do Ego sprawdzając czego ono potrzebuje. Pozwalajmy sobie czuć co przychodzi, nie zamieniając tego we wrogie fantazje na temat tego, co przychodzi.

Głębszy oddech jest pierwszą praktyką do badania naszej reakcji na zwiększenie poziomu żywotności. Dopiero potem samo uziemienie.
Rozpocznijmy od doświadczania własnego dotyku, dopiero później sprawdźmy jak to jest w kontakcie z drugą osobą.

Zasada IM WOLNIEJ, TYM SZYBCIEJ jest tu najlepszą wskazówką.
I jeszcze jedno. Po zimie zawsze przychodzi WIOSNA!

 

Rzeczywiście, u mnie terapia nie trwa w tempie ekspresowym. Części układanki „wpadają” na swoje miejsce… Uczę się głęboko oddychać… Powoli daję się „oswajać” a o głębokim oddechu przypomniałam sobie bardzo niedawno. Zaczynam dbać o swoje ciało.Od niedawna pokochałam piękne sukienki. To, co dla innych wydaję się długim chodzeniem na terapię, dla mnie jest dopiero początkiem…

 

Jak wiele informacji przekazuje nasze ciało a my (ja) nie mamy nawet o tym świadomości.

 

Bliska jest mi też postawa „hak”

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy ktoś nas przekracza i czujemy narastającą złość, ale z lęku przed opuszczeniem zatrzymujemy złość, uśmiechamy się i dobrotliwie mówimy: „no dobrze, masz rację”. Czujemy jak wszystko w środku się w nas gotuje, krew podpływa do twarzy, mięśnie tężeją, zęby zaciskają się niczym imadła….
Jednocześnie wewnątrz towarzyszy nam potężny lęk: „kiedy wyrażę sprzeciw, zostanę ukarany i porzucony”. Lęk, który siłą chłodu stali, zatrzymuje żar złości. Więc uśmiechamy się pogodnie, godząc się powierzchownie z przegraną, a wewnętrznie czując potrzask: „nie ma dla mnie wyjścia”

Dylemat konfliktowy:
„KIEDY WYBIORĘ SIEBIE, STRACĘ CIEBIE. KIEDY WYBIORĘ CIEBIE, TRACĘ SIEBIE”

PUŁAPKA bycia dobrą i grzecznym…
Ta wysoko zorganizowana pułapka ma ściany zbudowane z gniewu, ale ich cementem jest lęk. Za każdym razem, gdy pojawia się złość na bycie użytym, równocześnie pojawia się lęk przed utratą bliskiej osoby. Lęk scala ściany, które rozsadza złość. Obie siły są równie mocne. Dochodzi do zwarcia i status quo. Złość zostaje wycofana z obwodów do środka w postaci naładowanej, skoncentrowanej energii, „zapieczonej” i tak właśnie powstaje jakość gniewu. Ukryty w środku, będzie przypominać o każdym przekroczeniu i w możliwych momentach całą „serdecznością” postawy bierno-agresywnej, będzie szukał ujścia dla swojego ładunku, domagając się wyrównania wobec ceny tracenia siebie: swojej WOLNOŚCI i AUTONOMII na rzecz innych.

DYNAMIKA CIAŁA
W tym zawieszeniu ładunek złości jest równie mocny jak ładunek lęku. Osoba czuje narastające pobudzenie w mięśniach, ich gotowość do sprzeciwu i postawienia granicy. Ale lęk zatrzymuje całą ekspresję i spycha ją do środka. Wysiłek włożony w powstrzymanie akcji jest większy niż sama potrzeba wyrażenia. Można by powiedzieć, że mięśnie pracują stale na pobudzeniu: skurcz do wyrażenia, na co idzie kolejny skurcz, by zatrzymać, rosnące pobudzenie.

Zobaczymy więc duże brzuśce mięśniowe, ale dość krótkie. Nie ma fazy rozluźnienia, ani przestrzeni na wydłużenie. Taka osoba musi trzymać ładunek i wytwarzać kolejny, by zatrzymać skutecznie ekspresję.

To tak jakbyśmy wyobrazili sobie, ciągłą próbę zrobienia kroku do przodu. Wystawiam nogę i ją cofam, i jeszcze raz. Ale nie ma odpoczynku między fazami.
Ciało staje się skompresowane. Patrząc mamy wrażenie, że osoba mogłaby być wyższa.
Kark jest skrócony, głowa wysunięta do przodu w pozycji do ataku, ale zaprzecza temu wyraz twarzy: grzecznej dziewczynki czy dobrego chłopca.

Górne plecy są naładowane, powstaje fizyczna półeczka przeciążeniowa, którą można dosłownie rozumieć jako magazyn powstrzymanej złości, skompresowanej do gniewu. Ramiona będą zwisać pozornie swobodnie, ale będziemy widzieć duże mięśnie, pokazujące nad aktywność. Łokcie będą lekko zgięte. Powstaje wrażenie jakby osoba trzymała w rękach wiadra z wodą. Ten rodzaj GOTOWOŚCI SPOCZYNKOWEJ NA PRZYJĘCIE OBCIĄŻENIA jest charakterystyczny dla całego ciała. Patrząc na tułów widzimy stłoczenie mięśni i tkanek.

Nogi podobnie jak ręce są masywne, uda często wyglądają jak u zawodnika podnoszącego ciężary. Pupa jest podwinięta i zaciśnięta. Patrząc mamy wrażenie podwiniętego ogona, to odpowiedź na lęk, ale też na skontrolowanie impulsów płynących z miednicy.

Cała postaw woła: „DŹWIGAM ŚWIAT NA RAMIONACH I DOBRZE TO ROBIĘ”. Możemy przełożyć to na język konfliktowy: „ZNIOSĘ WSZYSTKO BYŚ ZOSTAŁ”

JAK SOBIE POMÓC
Oczywiście pozwolenie sobie na wyrażanie i stawanie za sobą jest kierunkiem, ale równocześnie największym zagrożeniem. Dlatego w przypadku tego zawieszenia tak dobre i ważne jest rozpoczęcie pracy od ciała, a nie w relacji do. Wszystko, co będzie służyło wydłużaniu i rozciąganiu mięśni jaki i oddechu, będzie dawało więcej przestrzeni w sobie na siebie. Jak nie trudno się domyśleć poczucie stłoczenia emocjonalnego i gotowania się we własnym sosie uczuciowym jest częstym doświadczeniem przy tym zawieszeniu.

• GŁOS – to najsilniejszy kanał wyrażanie siebie i dostępu do lęku, i złości. Praktyka mówienia, krzyczenia, skandowanie NIE jest pierwszym krokiem. W aucie, pod mostem można oswajać swój głos, doświadczając jego mocy.

• GRANICE- dopuszczenie w myślach, to mi przeszkadza: „odsuń się”, a potem praktykowanie tego samodzielnie z użyciem rąk, jakbyśmy kogoś przesuwali ze słowami: „zrób mi miejsce” jest dobrą codzienną praktyką (otwieramy dłonie, ściągamy łokcie do łopatek i wyrzucamy ręce przed siebie)

• SPONTANICZNOŚĆ w tańcu, bieganiu, śpiewaniu (dobrze w grupie, by oswoić schowane części siebie)

• MASAŻ: głęboka praca z pancerzem piersiowym, karkiem i podstawą czaszki: ożywianie ich i przywracanie czucia skamieniałym częściom.

• ZRZUCANIE Z PLECÓW- podstawowe ćwiczenie rozładowujące: wymach łokciami w tył jakbyśmy chcieli kogoś zwalić ze słowami: „złaź, daj mi żyć”

• WŚCIEKŁOŚĆ- jest celem do pracy terapeutycznej. Osoba z „hakiem” latami zatrzymywała swoją złość, ma więc całe pokłady wściekłości do wyrażenia. Terapeuta nie tyle potrzebny jest, by pomagać pomieszczać uczucia (zwykle osoba dobrze pomieszcza siebie) ale by przyjmować, kiedy osoba dotknie swojej złości i zacznie wyrażać wściekłość, by zostać wtedy z nią, z wpierającą obecnością: „masz do tego prawo”.

DZIECIŃSTWO.

DZIECKO POTRZEBUJE POWIEDZIEĆ NIE, ZANIM POWIE TAK. Szanujmy „nie” naszych dzieci. Ich potrzebę spontaniczności i kreatywności w ekspresji. Opuszczanie nie jest dobre, ale przytłoczenie bliskością i nie pozostawienie dziecku przestrzeni na samo stanowienie jest równie trudnym doświadczeniem. Spętanie symbiozą, brak zgody na oddalanie się dziecka, czyni niewolnika w dorosłym życiu.

I pamiętajmy zwieracze są gotowe do pracy, kiedy dziecko ma 2,5 roku. Nie zarządzajmy wydaleniem dziecka wcześniej. Za naszą iluzję władzy i wpływu płaci autonomia dziecka.
No a kupa to pierwszy akt WŁASNEJ kreatywności i rodzącego się poczucia sprawstwa- tak czuje maluch: „co ze mnie jest doskonałe”!

 

Na temat innych postaw na stronie artykułu „Emocje zwieszone w ciele”, Marzena Barszcz

Na podstawie artykułu ze strony www.pychologiawgladu.pl

Jak widać, nasze ciało może wiele powiedzieć !!!!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet

 

Portret kobiety…

26 lut

„Portret kobiecy”

„Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.”

Wisława Szymborska

I jeszcze

Jestem kobietą… Nieważne ile mam lat…
„Jestem na tym etapie życia, kiedy nie muszę nikomu dłużej imponować. Jestem jaka jestem i nie obchodzi mnie co myślą o mnie inni.
Nie potrzebuję kostiumów, nie muszę nikogo nabierać ani udawać. Ponieważ mogę być tym, kim naprawdę jestem.
Nie muszę się śmiać i sprawiać by ludzie myśleli, że nigdy nie płaczę. Nie zawsze muszę być silna, ani ciągle miła.
Nie muszę być taka jak każdy, a przede wszystkim akceptuje siebie taką, jaka jestem. Z moimi zaletami, jak i niedociągnięciami.
Chociaż nie mogę być doskonała, to zawsze jestem sobą.
Akceptuję i kocham to kim jestem i kim jeszcze mogę być.”
-Anonim-

 

Hmmm

Kobietą być jest pięknie :-D

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Muzyka