RSS
 

Notki z tagiem ‘Miłość’

Portret kobiety…

26 lut

„Portret kobiecy”

„Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.”

Wisława Szymborska

I jeszcze

Jestem kobietą… Nieważne ile mam lat…
„Jestem na tym etapie życia, kiedy nie muszę nikomu dłużej imponować. Jestem jaka jestem i nie obchodzi mnie co myślą o mnie inni.
Nie potrzebuję kostiumów, nie muszę nikogo nabierać ani udawać. Ponieważ mogę być tym, kim naprawdę jestem.
Nie muszę się śmiać i sprawiać by ludzie myśleli, że nigdy nie płaczę. Nie zawsze muszę być silna, ani ciągle miła.
Nie muszę być taka jak każdy, a przede wszystkim akceptuje siebie taką, jaka jestem. Z moimi zaletami, jak i niedociągnięciami.
Chociaż nie mogę być doskonała, to zawsze jestem sobą.
Akceptuję i kocham to kim jestem i kim jeszcze mogę być.”
-Anonim-

 

Hmmm

Kobietą być jest pięknie :-D

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Muzyka

 

Sztuka kochania według Miśki Wisłockiej jest mega OK ♥

25 lut

Plany na dziś?

O 14 idziemy na Wisłocką, „Sztuka kochania”.

Pamiętam książkę wyklętą  w szkole, do przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, z rysunkami pozycji seksualnych i ich opisem. Ale była draka…
Czas leci a ludzie się nie zmieniają…
Dziś też największe draki są na tematy dotyczące seksualności…

Coraz bardziej mam dość Facebooka :-?

Zaraz, jak to się mówiło?? Chyba targowisko próżności?!
Uśmiechnięte twarze, zdjęcia z odległych zakątków świata, koniecznie z palmami w tle, statusy: „szczęśliwa”, „zakochana”, jakiś tam, jakaś tam…
Dlaczego nikt nie wstawia swoich zdjęć kiedy ma doła, kiedy w gumiakach kopie zarośniętą chwastami działkę (fajne byłoby zdjęcie kiedy ten ktoś ubrany byłby jedynie w gumiaki ;-) ) , kiedy partner/partnerka ma podbite oko (zdarza się), kiedy nic się nie chce, kiedy na stole jest jedno naczynie, bo nikt nie towarzyszy w w uroczystej kolacji, albo…
Wszyscy tam są szczęśliwi, w podróży (koniecznie egzotycznej), w pełnej rodzinie i koniecznie z mega uśmiechami.
Młodzież chwali się melanżami i wstawia zdjęcia z aut, koniecznie ze stanem licznika, albo pręży muskuły…
Młode mamy wstawiają zdjęcia różowych bobasów, albo podrośniętych urwisów.
Pary w żelaznych uściskach, cheek to cheek, patrzące sobie głęboko w oczy…
Imprezy są wypasione, a ludziska roześmiani…
No i koniecznie memy polityczne, memy psychologiczne, psychoterapeutyczne: jak lepiej żyć, jak lepiej politykować, jak…
Uffff

Ok, brakuje mi spotkań z żywymi ludźmi… Normalnymi ludźmi

*******

No i wybrałam się do kina…

Towarzystwo znakomite… ♥

Film znakomity

Lekki. Do śmiechu, do zadumania, do popatrzenia… Ech…

Były sceny seksu, a jakże. Może nawet ostrego seksu, a jakże…

Historia Michaliny Wisłockiej i jej książki „Sztuka kochania”

Czasy raczej niewesołe: najpierw wojna a później ciemne czasy komunizmu, ale wszystko pokazane lekko, bez martyrologi (dzięki ci, Mario Sadowska), bez stresu i zaciskania pięści.
Postać Wisłockiej, prawdziwej kobiety, która kobietom pokazuje, że seks jest ok, a orgazm jest mega ok :-D

Śmiałam się z postawy komuchów, którzy bardziej niż kościół bronili tajności tematu seksu. Seks tylko w małżeństwie, po cichu, przy zgaszonym świetle i kobiety nie mają prawa o nim dyskutować. To grozi rozbiciem małżeństwa, rozwiązłością a wręcz kurewstwem.  Seks był zarezerwowany tylko dla mężczyzn, a tu kobieta wpada do ich biur i otwarcie mówi, że napisała o tym książkę i żąda jej wydania.

Śmiałam się, kiedy Wisłocka na wsi, w jakiejś stodole, ma prelekcję o metodach antykoncepcji. Wlewa do prezerwatywy napój i mówi” „No proszę, wszedł cały ptyś”. Mówi o sposobach zabezpieczania się przed niechcianą ciążą, narażając się na gniew zgromadzonych ludzi. W pewnym momencie wstaje ksiądz i razem z grupą młodzieży śpiewa, jakby odprawiał egzorcyzm (brakuje mu tylko krzyża w ręku) „Pasterzem moim jest Pan, niczego mi nie braknie”, jakby Wisłocka była szatanem w czystej postaci i trzeba było bronić się przed nią za wszelką cenę.

Postać Wisłockiej, super zagrana przez Boczarską. Michalina Wisłocka, kobieta lekarz, z misją, z charakterem, uparta w dążeniu do edukowania kobiet w dziedzinie seksu a prywatnie słaba kobieta, która w imię miłości do mężczyzny zgodziła się na życie w trójkącie. Która prawdziwą, piękną, erotyczna miłość poznała z facetem, który miał żonę i córkę…
Miłość, miłość, miłość…

Film pełen „smaczków” erotycznych, socjologicznych, kulturowych.

Fajny, lekki, humorystyczny.

Warty obejrzenia. Oj, warty

***

Dzięki za towarzystwo B.
Wiem, że czytasz mój blog, więc bardzo dziękuję za wspólne obejrzenie filmu ♥
Takiego wyjścia było mi trzeba :-D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Odjechany, a na końcu poważny, wpis o szczęściu

13 lut

W piątek był wpis, bardzo nostalgiczny, z tych „depresyjnych” a dziś, dla równowagi, z kategorii „odjechanych”.

Kobieta zmienną jest. Zwłaszcza kobieta po „czterdziestce” ;-)

emili0204

emilyy 0204

 

Zaczęły się ferie

Huuuuuuuuuuura!!!!

Nareszcie spokój, odpoczynek i brak uczniów. Nareszcie!!!!

A piękną mamy zimę w tym roku! Bardzo piękną!

Planów na te dwa tygodnie brak…

Chociaż nie, mam plan:

- więcej wychodzenia na świeże powietrze,

- więcej ruchu,

- mniej „mącznych” zup, od których urosła mi dupa :-( ,

- malowanie korytarzyka wejściowego,

- jutro do kina na „Lalala land”,

- więcej ruchu na świeżym powietrzu,

- więcej ruchu na świeżym powietrzu,

- i więcej ruchu na świeżym powietrzy,

- i więcej…

No, ok. wiadomo o co chodzi – ufutrowałam się i to aż za bardzo, niestety :-( a w szafie tyle ładnych sukienek.
podejrzewam, że sprawcami mojego ufutrowania są zupy, codziennie brane z okolicznej stołówki w cenie 2zł za słoik, z domieszką dużej ilości mąki, żeby zupa była bardziej pożywna (tak chyba myślą ci, co ją gotują), albo bardziej wydajna, z czystej oszczędności gotujących.
Zjadam łapczywie te zupy, codziennie, po powrocie z pracy.
Moje, z cudownego gara, są dużo lepsze i smaczniejsze, ale z czystego lenistwa, wolę przynieść słoik zawiesiny i wpierdzielić ją szybciutko, żeby zaspokoić wilczy głód.

A tak w ogóle to kocham jeść!!!!  8-O Zwłaszcza potrawy z „cudownego gara”. Wykonane z załączonych przepisów są cudownie smaczne i niestety idą w dupę :-( . W boczki też :-( Ach gdzie te modelowe kształty, które miałam?

A tak w ogóle kobieta,  a w tym przypadku ja, jest dziwna. Kiedy byłam chuda – u mnie różnica 3 kg – chyba mam „ciężkie” kości – wyglądam wtedy jak po wyjściu z Oświęcimia i szczerze nie lubię wyciągniętej twarzy z zapadniętymi policzkami, chociaż tyłek jest ok. No więc, wtedy psioczę, że jestem za chuda a teraz, kiedy buzia jest ok, psioczę, że odwłok jest za gruby!!! Kto jest w stanie zrozumieć kobietę???? Kiedy sama kobieta nie jest w stanie zrozumieć siebie!!!! No, ja na przykład nie mogę siebie zrozumieć…

Plany na ten tydzień? A tak, już pisałam…

A więc jak najwięcej ruchu

W sobotę i niedzielę odpaliłam aplikację „Piechotą przez zimę”, wzięłam kije w dłonie i pogoniłam w pola. Ponad 9 km – w sumie ponad 18.

W polach jest pięknie. Cudowna zima. Śnieg. Mróz. I… te pierdzielone, bezpańskie psy a właściwie pańskie, tylko trzymane w otwartych zagrodach i goniące za mną z głośnym szczekaniem. Do głupich uwag, typu „zgubiła pani narty” już się przyzwyczaiłam, ale do tych szczekających czworonogów w żaden sposób nie mogę.

Cudne 14 dni wolności

Nicnierobienia

Jest cudnie

Jest zajebiście

Nareszcie

 

A Maleńka zrobiła cudne zdjęcia zimowej aury. Ta to ma oko!!!! Pięknie też rysuje. Pokazuje mi swoje rysunki i prosi o komentarz. Oczywiście chwalę, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wyłapywała drobnych mankamentów. Delikatnie więc sugeruję poprawki, stosując skalę „od 1 do 10″. Mała bierze je głęboko do serca – chce iść do średniej szkoły o profilu fotograficznym. Ćwiczy rysunek i fotografię. Miała problem z rysowaniem twarzy, ale teraz po wielu godzinach nad rysunkami, jest coraz lepiej.
Znajomi mówią „ma to po tobie”. Owszem, ja jej pokazałam „drzwi”, ale to, co ona tworzy, dawno już przerosło  mistrza.
Wstawię  parę jej prac na Facebooka, na moją stronę. Są przepiękne, chociaż jej, oprócz moich zachwytów, dołączam też drobne, delikatne uwagi, nad czym może jeszcze popracować.
Zdjęcie w dzisiejszym poście autorstwa mojej Emilyy ♥

 

I na zakończenie piękne słowa od Wróżki Drzew – Patrycji Cichy-Szept:

Ratowanie duszy polega na zdzieraniu plastrów i zdejmowaniu niepotrzebnych bandaży.
Ratowanie duszy polega na dotykaniu ran i głaskaniu złamań.
Ratowanie duszy wymaga całkowitej nagości.

Potem można się ubrać w przewiewną suknię i nigdy już nie zalepiać tego, co potrzebuje powietrza, oddechu i akceptacji blizn…

Poczuj ból, strach, niemoc, żal, smutek, rozczarowanie, tęsknotę, złość, niepewność, rozdzierająca duszę rozpacz, a potem zaakceptuj, przebacz, oderwij plastry i daj nowemu szansę, by ucałował ból, nie chowaj pod bandażami, nie udawaj, że nic się nie stało.
Żyj, kochaj, dawaj sobie i innym szansę na szczęście i miłość. Po prostu…

Cudownego tygodnia
wróżka drzew
P.C-Szept

 

Wpisu można posłuchać w aplikacji AudioBlog

logo_audioaudioblog_small_white1

 

W interpretacji Moniki, autorki bloga Singiel Mama

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

Życie pełne światła

03 lut

„Żyj tak, aby strach przed śmiercią
nigdy nie wszedł do twego serca.
Nie rób nikomu trudności za jego religie.
Szanuj poglądy innych
i wymagaj żeby oni szanowali twoje.
Kochaj swoje życie, staraj się je doskonalić,
nadawaj piękno wszystkiemu w twoim życiu.
Staraj się aby twoje życie było długie
i pełne służby dla twego ludu.
Przygotowuj szlachetną pieśń śmierci
na dzień w którym przekroczysz wielką granice.
Zawsze pozdrawiaj słowem lub znakiem kiedy spotkasz swoich przyjaciół,
lub nawet obcych ludzi kiedy spotkacie się na pustkowiu.
Szanuj wszystkich ale nie upokarzaj się przed nikim.
Kiedy wstajesz rano, podziękuj za światło,
za twoje życie, za twoja siłę.
Podziękuj za pokarm, za radość życia.
Jeśli nie widzisz powodu żeby dziękować,
to wina jest po twojej stronie.
Nie dotykaj trującej wody ognistej, która zmienia ludzi mądrych w głupców
i która odbiera duchowi jego wizje.
Kiedy nadejdzie twoja śmierć, nie bądź jak ci,
których serca są tak pełne strachu przed śmiercią,
że kiedy przychodzi ich śmierci oni płaczą i modlą się o więcej czasu,
żeby przeżyć ich życie inaczej.
Zaśpiewaj swoją pieśń śmierci i odejdź jak bohater, wracający do domu”

- Tecumseh

źródło:
https://www.facebook.com/IndianieAmeryki/

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Muzyka, Życie

 

Jeśli życie to odcinek, w którym start to moment narodzin, a meta to chwila śmierci, czy opłaca Ci się biec?

12 sty

Boże, jak pięknie za oknem. Pada śnieg!!!!

Rano musiałam odśnieżyć mojego rudego rumaka… a właściwie jeżeli audi jest rodzajem żeńskim, to moją mocno dojrzałą kasztankę. Latałam dookoła ze szczotką i zgarniałam śnieg. I przypomniał mi się mój ojciec, który szczotkował swoją siwą kobyłkę. Dlaczego? Nie wiem, ale właśnie on pojawił się w mojej pamięci.

Odwiozłam córkę do szkoły

Przyjechałam do domu. Zrobiłam sobie pyszną kawkę i zajrzałam do poczty a tam mail od Pozytywnej Egoistki, czyli od Dagmary Skalskiej. Fajna babka. Bardzo pozytywna osoba. Przeżyła wielką traumą – jej mąż zmarł na nowotwór. Ona dalej kontynuuje jego dzieło – pozytywne postrzeganie życia.

Ale przejdźmy do maila…

Bardzo pozytywnego:

***

Witaj Kochana!

Czy pamiętasz, że zaczynamy wspólnie Rok Pozytywnej Zmiany? Obiecałam Ci, że podzielę się z Tobą swoimi sposobami na to jak zbudowałam pozytywne nastawienie do wyzwań codzienności, życiowych sztormów i osiągnęłam trwałe szczęście.

W pierwszej wiadomości chcę powiedzieć ci coś istotnego…

Zmiana nastawienia jest PROCESEM. Zmiana sposobu życia jest PROCESEM. Zdobywanie mądrości jest PROCESEM. Rozluźnianie umysłu jest PROCESEM. Życie jest nieustającym PROCESEM odkrywania, próbowania, sprawdzania. Budowanie zaufania do siebie jest PROCESEM.

Oczywiście na początku, gdy brakuje nam jeszcze mądrości, gubimy się, podejmujemy decyzje, których rezultaty nas smucą lub przerażają. Jednak w miarę rozwoju, gdy przybywa nam zdolności – świadomości (wszak wiele razy zdecydowałyśmy podobnie i skutki nie uczyniły nas szczęśliwszymi) – możemy zacząć podejmować mądre decyzje. „Ale ja się boję, że uzyskam skutki, których nie chcę!” – pochlipuje nasze ego. Nie będziemy jednak szczególnie się nad nim użalać. To nie byłby przejaw mądrości, lecz głupoty – gdybyśmy go wiecznie słuchały, nie mogłybyśmy przecież niczego się nauczyć i wciąż tkwiłybyśmy w błędnym kole: głupie decyzje = cierpienie = głupie decyzje. Przecież my jesteśmy nieustraszone! (W przeciwnym razie nie zapisałabyś się do tego programu). Chcemy zdobyć mądrość i dlatego dajemy sobie prawo do popełniania błędów!

Aby rozluźnić się w tym procesie, przypomnij sobie teraz siebie, gdy miałaś roczek i uczyłaś się chodzić. Czy od razu wstałaś i przebiegłaś maraton? A może raczej był to proces ciągłych wywrotek, czołgania, pełzania lub kurczowego trzymania się spódnicy mamy? Odważę się postawić tezę, że u dziewięćdziesięciu dziewięciu procent populacji ssaków mniej więcej tak ten proces przebiega. Możesz więc odetchnąć z ulgą – nie jesteś w tych doświadczeniach osamotniona! Przecież gdybyśmy nie pozwoliły sobie na „etap przejściowy” (choć trafniej byłoby go nazwać „etapem ślizgowym”), do tej pory jeździłybyśmy w wózkach i potrzebowałybyśmy opieki. Niezbyt zachęcająca wizja, prawda? Małe dzieci są jednak niezwykle nieustraszone i mają w sobie tak silny pęd do rozwoju i dojrzewania, że nikt i nic nie może ich powstrzymać! Nawet barierki przy schodach, gumki na szufladach i zatyczki w kontaktach – wiedzą coś o tym zatroskani rodzice.

Mam propozycję nie do odrzucenia: pozbądźmy się wszystkich ograniczających przekonań, lęków oraz sztywnych koncepcji i obudźmy w sobie na powrót nieustraszoność dwulatka! Może nieco się zagalopowałam, ale kierunek jest jak najbardziej słuszny. Codziennie obserwujmy z uwagą skutki własnych decyzji i dojrzewajmy do mądrości. Przyjdzie chwila, w której odkryjemy, że większość naszych działań rodzi dobre skutki dla nas i dla innych ludzi, a wówczas odetchniemy z ulgą, wykrzykniemy: „Nareszcie! Udało się!” i zaufamy sobie w pełni. Wtedy natychmiast poczujemy, jak nasz umysł cudownie się rozluźnia, przeciąga i odpręża. Nalewa sobie szklaneczkę whisky i z nieukrywaną dumą pisze list do swojego kolegi intelektu

Czego potrzebujesz zatem aby PROCES zmiany trwał?

  1. Bądź konsekwentna - wracaj do zadań nawet gdy przez chwilę odpuścisz, zapomnisz, odsuniesz się.
  2. Bądź cierpliwa - nie oceniaj efektów od razu! Pojawią się we właściwym czasie. Gwarantuję Ci to.
  3. Otwórz swój umysł - na słowa, które do Ciebie wysyłam. Na nowe pomysły, propozycje.
  4. Nie walcz – z niczym co się pojawia. Obserwuj!
  5. Akceptuj efekty - nawet jeśli nie są zgodne z twoimi oczekiwaniami. Wdech…Wydech… Rozluźniasz się i puszczasz!
  6. Odpuść sobie - nie próbuj się rozliczać, karać za to czego nie zrobiłaś. Wszystko jest cenną lekcją – cokolwiek się pojawi. Nawet chwilowy brak zaangażowania jest cenną informacją. 

Zaufaj sobie - nie szukaj u innych potwierdzenia. W Tobie jest odpowiedź!

CYTAT NA 1 TYDZIEŃ ROKU POZYTYWNEJ ZMIANY

Wydrukuj tę myśl i przypnij na tablicy w widocznym miejscu:

Jeśli życie to odcinek, w którym start to moment narodzin, a meta to chwila śmierci, czy opłaca Ci się biec?

Niech ta myśl dźwięczy Ci w uszach, gdy będziesz traciła uważność i zaczynała biec w życiowym wyścigu. W jaki sposób to się przejawia? Zaczynasz odczuwać napięcie, stres i presję czasu. Gdy tylko zaobserwujesz takie objawy weź głęboki oddech, poczuj strumień powietrza na czubku nosa, skup uwagę na zmysłach i przeczytaj powyższą myśl ode mnie.

ZADANIE TYGODNIA

Bądź obecna w każdej sekundzie swojego życia. Choć brzmi to trudno tak naprawdę jest niezwykle proste. To ćwiczenie jest zupełnie pozbawione wysiłku polega wyłącznie na zauważaniu. Nie musisz robić nic więcej! Po prostu zauważaj.
Po prostu zauważaj swoje myśli.
Po prostu zauważaj emocje, które pojawiają się w Tobie.
Po prostu zauważaj oceny, które wypowiadasz.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz planować.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz wspominać.
Po prostu zauważaj gdy jest ci smutno.
Po prostu zauważaj gdy jesteś zła.
Po prostu zauważaj gdy pojawia się w Tobie napięcie.
Po prostu zauważaj gdy pojawia się w Tobie pragnienie.
Po prostu zauważaj gdy myślisz, że nie dasz rady.
Po prostu zauważaj gdy szukasz u innych potwierdzenia swojej decyzji.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się martwić.
Po prostu zauważaj gdy twój oddech przyśpiesza.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się bać.
Po prostu zauważaj gdy masz ochotę uciec.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz bronić swoich racji i walczysz.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się kłócić z bliskimi.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz wymagać od partnera zbyt wiele.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz marudzić i narzekać.
Po prostu zauważaj gdy się śpieszysz.
Po prostu zauważaj gdy boli cię głowa.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz sobie szkodzić.

Po prostu zauważanie jest wyzwalającą praktyką! Wykonuj ją przez cały tydzień tak często jak potrafisz a przekonasz się jak bardzo jest to skuteczne.

Ustaw sobie w tym tygodniu przypomnienie w telefonie: „Po prostu zauważam”.

INSPIRACJA TYGODNIA

Odsłuchaj rozmowę ze mną wieczorem do snu. Poszukaj w niej wskazówek.


https://www.mixcloud.com/RadioBook/dagmara-skalska-w-radiu-zet-chilli/

Kochana widzimy się na FB i za tydzień.

Jestem  z Tobą codziennie myślami. Wysyłam Ci dobra energię w trakcie medytacji. Już włączyłam Cie do mojego pola uwagi ♥

To jest pierwszy tydzień Twojego nowego życia!

Dagmara”

***

Kiedy to przeczytałam usłyszałam echo wypowiedzi de Mello, echo filozofii wschodu, zwłaszcza metody „tu i teraz”, ale to piękne echa i warte uwagi.
Mamy tylko dzień dzisiejszy. Jutro niepewne. Wczoraj już było. Bądźmy pozytywnymi egoistkami. Uważnymi na „tu i teraz” – warto!

A tak między nami, tego też uczyłam się przez dłuższy czas na terapii :-D

Bo czy nie piękny jest sypiący z nieba śnieg?!

A kawa? Pita w zaciszu domowym, czy nie smakuje wyśmienicie?!

A muzyka, która sączy się z głośników? Czy nie jest akurat najpiękniejsza na świecie???

Po prostu uważajmy! Bądźmy otwarci na własne doznania ♥

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie

 
 

  • RSS