RSS
 

Notki z tagiem ‘Pomoc’

Bardzo ważne! Jak uwolnić się od prześladowcy

12 wrz

Ja nie wiedziałam o bardzo wielu rzeczach.

Myślałam, że to co dzieje się w moich czterech ścianach było moją sprawą i moim problemem

Dopiero ostatnie zajście, przez które musiałam uciekać, skierowało mnie do pani prokurator. Złożyłam skargę i to ona, z urzędu niosła sprawę o znęcanie się nad rodziną. Ja dalej bym się wstydziła i liczyła, że sama sobie ze wszystkim poradzę.

Niestety nie złożyłam wniosku o ustanowienie mnie oskarżycielem posiłkowym, więc o ostatecznym wyniku sprawy nie byłam informowana. Niczego w mojej sprawie nie mogłam zrobić. Byłam pokrzywdzoną, co równało się z byciem sierotą, która nic nie może.

Nie złożyłam wniosku o eksmisję współmałżonka. Sama szukałam dla siebie mieszkania.

Nie złożyłam wniosku o zakaz zbliżania się do mnie a przede wszystkim do dzieci. I dzięki temu policja nie reagowała na moje telefony informujące, że małżonek kręci się blisko naszego miejsca zamieszkania, albo kontaktuje się z dziećmi a one mocno to przeżywają i bardzo się boją.

Nieznajomość prawa szkodzi i stawia nas na pozycji mocno przegranej.
Ja zdecydowałam się na odejście i daję sobie radę sama z dwójką dzieci,  ale jest wiele kobiet, które nie są w stanie utrzymać siebie i dzieci w wynajętym mieszkaniu.

Poniżej podaje rady jak uwolnić się od bycia ofiarą przemocy. (Rady ze strony polki.pl)

Wiele z nas nie chce powiadamiać o domowych ekscesach policji czy prokuratora, licząc, że brutalne zachowanie sprawcy było incydentalne, albo bojąc się jego eskalacją. To nie jest sposób na zatrzymanie przemocy. Przeciwnie – sprawca musi wiedzieć, że nie jest bezkarny.

Jak uwolnić się od prześladowcy?

1. Powiadom prokuratora

Złóż zawiadomienie o przestępstwie w prokuraturze najbliższej twojego miejsca zamieszkania. Możesz to zrobić osobiście, lub poprosić kogoś z rodziny, by zgłosił to za ciebie. Prokurator ma 6 tygodni na powiadomienie, czy wszczyna postępowanie przeciwko sprawcy. W razie odmowy, masz prawo złożyć zażalenie.

Uwaga! Jeśli sprawca ci grozi i boisz się, że zrealizuje to, o czym mówi, zgłoś ten fakt prokuratorowi. Tak zwana groźba karalna jest podstawą zastosowania wobec sprawcy aresztu tymczasowego.

Warto wiedzieć! Jeżeli osoba, która zamiast ciebie zgłosiła przestępstwo przemocy, boi się zemsty sprawcy, może, powołując się na art. 184 § 1 kodeksu postępowania karnego, poprosić prokuratora o utajnienie danych osobowych.

Gdy prokuratura skieruje sprawę do sądu, masz prawo na pierwszej rozprawie zgłosić wniosek, że chcesz być tzw. oskarżycielem posiłkowym. Jeśli nim zostaniesz, będziesz mogła zadawać pytania oskarżonemu i świadkom, zgłaszać repliki, składać wnioski dowodowe (w czasie rozprawy np. o przesłuchanie dodatkowych osób, przeglądać akta sprawy, czy zażądać uzasadnienia wyroku.

Uwaga! Jako osoba bliska sprawcy masz prawo odmówić składania zeznań.

2. Wystąp o eksmisję

Jeśli jesteś dotknięta przemocą domową, masz prawo żądać, aby sąd zobowiązał sprawcę do opuszczenia mieszkania. Koszt wniosku to 40 zł. Sąd nie musi czekać na orzeczenie rozwodowej lub zakończenie sprawy karnej. Wydaje postanowienie po przeprowadzeniu rozprawy, która powinna odbyć się w terminie miesiąca od dnia wpłynięcia wniosku. Postanowienie staje się wykonalne z chwilą ogłoszenia. W sprawie eksmisji mogą też pomóc policjanci, kierując do prokuratora wniosek o eksmisję sprawcy przemocy (zwłaszcza gdy jest on agresywny). Powinni to zrobić w ciągu 24 godzin od zatrzymania sprawcy. Nakaz opuszczenia lokalu stosuje się maksymalnie przez 3 miesiące.

Możesz też złożyć pozew o eksmisję na podstawie ustawy o ochronie lokatorów. Tytuł prawny do lokalu nie ma znaczenia. Składając pozew, musisz zapłacić wpis w wysokości 200 zł.

Uwaga! Sprawca musi z tobą mieszkać w dniu złożenia pozwu.

3. Domagaj się zakazu zbliżania

Sąd może też orzec zakaz zbliżania się do ciebie, określając, jaka odległość jest dopuszczalna. Gdy sprawca go złamie, sąd może orzec zakaz na zawsze. Za niestosowanie się niego grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

4. Żądaj odszkodowania

Masz prawo domagać się odszkodowania i zadość uczynienia za krzywdę, jeśli w wyniku przemocy poniosłaś szkodę majątkową (np. w następstwie pobicia przebywałaś na zwolnieniu lekarskim i dostałaś niższe wynagrodzenie, albo sprawca zniszczył jakieś rzeczy). Pozew w tej sprawie (tzw. powództwo adhezyjne) można złożyć w procesie karnym najpóźniej do rozpoczęcia sprawy w pierwszej instancji. Termin ten może być nieznacznie przekroczony w uzasadnionych np. stanem zdrowia przypadkach.

Jeżeli rozprawa karna już jest w toku, pozew o odszkodowanie trzeba będzie złożyć w wydziale cywilnym sądu rejonowego (okręgowego – gdy wartość żądania przekracza 75 tys. zł). Wnosząc pozew, musisz uiścić opłatę, tzw. wpis stosunkowy, w wysokości 5 proc. kwoty, jakiej się domagasz.

Alicja Hass, autorka jest redaktorem Przyjaciółki i Pani Domu

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie

 

Odporność psychiczna – można a nawet trzeba nad nią pracować

11 wrz

Dzięki stronie Park psychologii znalazłam mądry artykuł o odporności psychicznej.

Warto przeczytać!!!

Odporność psychiczna to klucz do sukcesu – uważa dr Aldo Civico, antropolog, mediator, wykładowca Rutgers i Columbia University. W swojej karierze spotkał on wiele osób, które osiągnęły obiektywny sukces: sportowców, biznesmenów, polityków, celebrytów. Stwierdził, że wszystkich tych ludzi sukcesu łączy jedna cecha – odporność psychiczna. By osiągnąć postawione przed sobą cele nie wystarczy inteligencja i talent. Badania pokazują, że w 80 proc. za odniesione sukcesy odpowiadają określone cechy składające się na odporność psychiczną – pisze dr Civico.

To dobra wiadomość! Bo o ile z talentem rodzimy się lub nie, o tyle odporność psychiczną możemy wytrenować. Civico wyróżnił piętnaści nawyków osób odpornych psychicznie. Zaleca on, by czytając o nich, zastanawiać się które już posiadamy, a nad którymi trzeba jeszcze popracować:

1. Pielęgnowanie samoświadomości. Ludzie, którzy doświadczają doskonałości w życiu, wykształcili emocjonalną doskonałość. To znaczy, że rozumieją swoje emocje. Kiedy doświadczają negatywnych uczuć wiedzą, że nie należy się w nich zanurzać, lecz nadać im sens i uczyć się z nich. Niektórzy, aby być świadomymi swoich stanów, prowadzą dzienniki.

2. Praca nad pewnością siebie. Osoby odporne psychicznie wiedzą co mogą kontrolować, a czego nie. Nadają znaczenie wydarzeniom. Pewność siebie daje im wiarę w to, że mogą osiągnąć zamierzony cel.

3. Przeformułowywanie negatywnych myśli. Osoby odporne psychicznie unikają zanurzania się w negatywnych myślach, wątpliwościach. Nauczyły się nadawać im nowy sens tak, by te działały motywująco. Używają ich jako przypomnienia o tym ile mają w życiu, ile już osiągnęły, jaki jest ich cel. Niektórzy zapisują motywujące myśli i zostawiają na widoku.

4. Jasny sens. Osoby odporne psychicznie nie tylko wiedzą czego chcą, ale też dlaczego mają taki, a nie inny cel. Jasno określony sens działania pomaga im i motywuje, gdy natrafiają na przeszkody i wyzwania. Sens działania jest dla nich paliwem.

5. Sprecyzowane cele. Osoby odporne psychicznie mają wyznaczone cele, do których dążą. Są one konkretne, doprecyzowane, mierzalne – długo i krótkoterminowe. Nie tyczy się to wyłącznie kariery zawodowej, ale również życia osobistego, zdrowia – wszystkich obszarów funkcjonowania. Cel działa jak magnes.

6. Dyscyplina. Poprzez dyscyplinę manifestuje się odporność psychiczna – zaobserwował dr Civico. Osoby odnoszące sukcesy nieustannie pracują nad samodyscypliną.

7. Otwartość na zmiany. To, co pomaga dotrzeć do ustalonego celu to elastyczność czyli umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków. Osoby otwarte na zmiany rozumieją potrzebę ciągłego wzrostu. Cieszą się nie tylko z rezultatów swoich działań, ale też z drogi, którą pokonały.

8. Odpowiedzialność. Odporni mają zerową tolerancję dla wymówek. Nie mają w nawyku winić innych/świat/ okoliczności za swoje porażki. Biorą pełną odpowiedzialność.

9. Umiejętność odmawiania. Kiedy muszą, wiedzą jak odmówić w sposób konstruktywny i pełen szacunku. A żeby osiągnąć swoje cele odmawiają nie raz.

10. Kult empatii. Odporności psychicznej nie należy mylić z dystansowaniem się. Osoby odporne są wrażliwe na otoczenie, w którym żyją i na napotykanych ludzi. Ciekawią ich inni, odmienne spojrzenie na świat.

11. Nie ma porażek, jest tylko informacja zwrotna – oto zasada, którą kierują się odporni psychicznie. Jeśli  coś nie poszło po ich myśli to stanowi element wiedzy niezbędnej, by następnym razem się udało.

12. Otwartość na krytycyzm. Osoby odporne psychicznie nie zastanawiają się nad tym co myślą o nich inni. Skupiają się na nieustannej nauce, a krytyka jest jej formą. Mają w sobie pokorę, która każe im wierzyć, że zawsze można być lepszym. Wiedzą, że sukces wymaga ciągłego wysiłku, bo kto nie idzie do przodu, cofa się.

13. Problemy przekute w możliwości. Osoby odporne nie stawiają się w roli ofiar, starają się nie tracić energii na użalanie nad sobą. W problemach i komplikacjach widzą możliwość wzrostu i nauki.

14. Trening wdzięczności. Odporni żyją w stanie ciągłej wdzięczności za doświadczenia życiowe. Nie rozróżniają  na dobre, za które należy być wdzięcznym i złe, za które nie należy. Starają się doceniać wszystko co im się przydarza.

15. Praca nad ciałem. Odporni psychicznie żyją w harmonii. Doceniają istotę energii życiowej. Dbają nie tylko o życie osobiste i karierę, ale też o ciało i zdrowie. Regularnie ćwiczą, odżywiają się zdrowo.

Dr Aldo Civico jest antropologiem współpracującym z  Rutgers University, dyrektorem International Institute for Peace, mediatorem. Przewodniczył Center for Conflict Resolution na Columbia University. Jest ekspertem w dziedzinie budowania strategii pokojowych i rozwiązywania konfliktów. W swojej karierze działał  m.in. w organizacjach walczących z sycylijską mafią. Brał również udział w pokojowych działaniach między rządem kolumbijskim a partyzantami.

oprac. marga psychologytoday.com, aldocivico.com

Ze strony: www.charaktery.eu

 
 

Nocne wieści z pałacu

03 mar

Szkolenie całkiem fajne, ale tylko ja jestem takim szarakiem.

Reszta to ludzie „na stanowiskach”. Wykładowcy, psycholodzy, terapeuci, trenerzy behawioralni, tylko ja taka szara i nijaka z tym swoim zawodem na 18 godzinach pensum, bez żadnego dorobku naukowego i tłumu przeszkolonych ludzi.

Siedzę i słucham…

Chłonę każde słowo i rozmyślam, jak samemu przeprowadzić takie szkolenie – bo tak mam zapisane w regulaminie.

Podczas kolacji rozmawiałam z prowadzącymi. Nie kryli, że mięli obawy związane z moim pojawieniem się na szkoleniu a zwłaszcza tego, że mogłabym mieć fundamentalne poglądy i chciała zrobić mentalną rewolucję a tu wręcz odwrotnie.  Bardzo zdziwieni moją postawą i poglądami, bo do mojego zawodu przypisano zupełnie inny stereotyp – „moherowy beret” a ja w ogóle do niego nie pasuję. W niejednej osobie wzbudzam pozytywne zdziwienie i aż czasami mi głupio, że moje wyważone i stonowane poglądy mogą w kimkolwiek prowokować postawę wręcz zachwytu. Może są po prostu uprzejmi w stosunku do mnie? Ot, zagadka…

Pani z mojego pokoju jest pracownikiem naukowym. Oprócz swojej pracy zajmuje się prowadzeniem psychologicznym pań, które doświadczyły przemocy w rodzinie. Bardzo mi bliski temat. Kiedyś sama rozmyślałam, czy nie założyć stowarzyszenia dla takich osób. Sama jestem ofiarą partnera chorego na schizofrenię, który nie chciał się leczyć i wiem, że w podobnych sytuacjach rodziny są pozostawione same z problemem. Chciałabym pomagać takim kobietom, ale pomagać kompetentnie. Rozmawiałam z moją współlokatorką a ona oznajmiła, że ze znajomą myślały nad utworzeniem ośrodka. Przypadek?! No, nie wiem…

Na razie dużo emocji.

Musze to przemyśleć.

Potrzeba czasu…

A na razie muszę dotrwać do końca szkolenia, czyli do niedzieli, a później się zobaczy.

A dziś muszę po prostu iść spać…

Jestem mega zmęczona…

I jeszcze taki wtręt -  wspaniale nas tu karmią. Jedzenie jest przepyszne :-D

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

Pocztówka z nieba :-D Potrzebna od zaraz!

28 paź

Jest ktoś, kto czeka na pocztówkę z nieba.

Dosłownie!

Pocztówka – kartka wysłana z dowolnego miejsca na ziemi do jednej osoby.

Pocztówka z dobrymi słowami, które zdziałają cuda!

Bo cudem jest uśmiech, kiedy wcale nie chce nam się uśmiechać.

Bo cudem jest nadzieja, kiedy nadzieja powoli gaśnie.

Bo cudem jest dobre słowo dla osoby, której nawet nie widzieliśmy i która dla nas nie jest nikim bliskim.

A jest osobą cudowną!!!!

Zajrzyjcie na stronę       Nie wytrzymam. Pocztówka pełna wsparcia.              i do dzieła!!!

Wysyłajmy pocztówki z magicznymi słowami!!!

 

 

Jeśli nigdy nie pożegnasz się z tym co najlepsze w Twoim życiu
Nie docenisz rzeczy, które są.
Więc najlepiej, abyś nie próbował
Zawrócić fali wydarzeń.
Czy kiedykolwiek będziesz choć trochę zadowolony?

Pocztówka z nieba
Dojdzie tam gdzie powinieneś być
Nigdy nie znajdziesz doskonałego położenia
Dopóki nie dowiesz się skąd jesteś.

Jeśli kiedykolwiek powiesz żegnaj
Bez żalu, nie spytam dlaczego.
I będę Ci życzył największego szczęścia na świecie.
Czy powinieneś kiedykolwiek zmienić zdanie,
Lub przywrócić promyk szczęścia?
Czy kiedykolwiek będziesz choć trochę zadowolony?

Pocztówka z nieba
Dojdzie tam gdzie powinieneś być!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 

Najładniej uśmiechają się ci, którzy najbardziej cierpią.

03 paź

najładniej

 

Wciąż przed oczami mam młodą dziewczynę. Blondynka, okrągła twarz, niebieskie oczy i uśmiech na twarzy. Wieczny uśmiech. Nie widziałam, aby kiedyś siedziała smutna, czy zamyślona. Jest głośna i wszędobylska. Słychać ją z daleka. Jeszcze jej dobrze nie widać a już wiadomo, że kręci się gdzieś niedaleko. Chodzi w parze z koleżanką. Ta dla kontrastu jest wysoka, szczupła, ma ciemne włosy i ciemne oczy. Często płacze, jest poważna, zamyślona i też głośna, ale głośna w sposób bardzo wulgarny. Z jej pięknych ust sypią się takie wulgaryzmy, że przysłowiowy szewc to przy niej mały pikuś. Dobrały się w parę. Są przyjaciółkami. Wszędzie razem. Dagmara i Klaudia. Dagmara to ta piękna a Klaudia to ta roześmiana. Obie nie mają lekkiego życia. Ojca Dagmary znałam z widzenia. Spotykałam go, kiedy razem z mężem siedzieliśmy na korytarzu przychodni psychiatrycznej. Wysoki, szczupły o ostrych rysach. Bardzo spokojny i cichy. Widywałam go na mieście. Zapamiętałam go, bo był bratem mojego kolegi z ogólniaka. Nie wiem jaką chorobę psychiczną leczył.

O Klaudii nie wiedziałam prawie nic. Wiedziałam jedynie, że jest w rodzinie zastępczej. Dziewczyny dobrały się idealnie. Obie z trudnych rodzin.

Pewnego dnia przyszła do mnie Klaudia. Sama. Porozmawiać o seksie. Najpierw zaczęła rozmowę o dojrzewaniu, okresie, dniach płodnych i niepłodnych a później z wypiekami na twarzy zaczęła zadawać pytania dotyczące współżycia.

- Proszę pani, kiedy można zajść w ciążę? No wie pani ja nie współżyję, ale chcę wiedzieć. W następnym roku będę miała 18 lat…

Spojrzałam na nią trochę dłużej.

- Nie współżyję. Jestem tylko bardzo ciekawa, bo słyszałam, że kiedy chłopak uważa to…

I zaczęła przekazywać swoje spostrzeżenia. Słuchałam cierpliwie i wiedziałam, że to nie są hipotetyczne dywagacje, tylko jej strach przed niechcianą ciążą. Ma chłopaka. Na pewno zaczęła współżyć i zaczęła się bać. Omówiłam z nią wszystkie tematy, które ją interesowały i pomyślałam, że nie zatrzymam „wezbranej rzeki”. Oboje młodzi z buzującymi hormonami. Nie zawrócę „kijem Wisły” a i nie chcę z nią walczyć wpajając jakieś umoralnienia, bo na to jest już za późno.

- Klaudia, zabezpieczajcie się.

- No wie pani! Ale to mnie nie dotyczy. Ja jeszcze poczekam. To znajoma, koleżanka…

- To powiedz koleżance, żeby nie zgadzała się na seks bez zabezpieczeń. Na pewno jest młoda a dziecko to wielka odpowiedzialność. Jeżeli nie potrafią powstrzymać się od zbliżeń, niech chociaż się zabezpieczą.

- Dobrze, powiem jej.

Minęło dwa tygodnie. Znów miałam okazję rozmowy z Klaudią, tym razem w towarzystwie Dagmary. Nie było o seksie.  Przyszły pogadać o życiu. Dagmara się nie odzywała. Mówiła Klaudia. Mówiła o swoim dzieciństwie, sytuacji rodzinnej i planach na dorosłe życie. Mówiła z roześmianą buzią, przesadną gestykulacją i częstymi spojrzeniami na Dagmarę. Słuchałam i w pewnym momencie nie zdołałam „unieść” tej opowieści. Z moich oczu potoczyły się łzy.

- Proszę pani, pani we, że jestem w rodzinie zastępczej? Nie, no i jest różnie. Pani wie, mama mnie nie chciała. Słyszałam to nie jeden raz. Mieszka z tym swoim fagasem. Kiedyś do niej jeździłam, ale zamykali przede mną drzwi. Ona mnie nie kocha. Jedyną osobą, która mnie kochała i kocha to babcia, ale babcia ma tętniaka na sercu i w każdej chwili może umrzeć. Nie chciałabym, aby umarła. Wie pani… – popatrzyła w okno i roześmiała się.

- No, to czasami smutne, tak usłyszeć od własnej matki, że nie kocha, że nie chce. Ona nawet telefonów ode mnie nie odbiera. Dzwonię do niej, ale odbiera ten jej fagas i mówi, że jej nie ma. Kiedyś tam pojechałam i on wyszedł przed dom. Powiedział, że jej nie ma a ja słyszałam jak kasłała w pokoju. Słuchać było przez uchylone drzwi. Jak ona tak może? Zostawiła nas – mnie i brata. Urodziła i zostawiła. Najpierw wychowywała nas babcia, ale później sąd zasądził opiekę u rodziny zastępczej. Pamiętam jak po nas przyszli. Była szósta rano. Leżałam w łóżku. Nie pozwolili się nawet ubrać. Pobiegłam do babci i mocno się do niej przytuliłam. Odrywali mnie od niej siłą. Ja płakałam a oni wepchnęli mnie do samochodu i powieźli do obcych ludzi. Ta rodzina jest dobra. Mam swoje miejsce. Wyjeżdżamy na wakacje. Dbają o mnie, ale ja bym chciała wrócić do babci. Wstydzę się u nich być. Wstydzę się nawet sama zajrzeć do lodówki i zrobić sobie coś do jedzenia. Niby jestem u siebie, ale oni to przecież obcy ludzie. Ciocia jest dobra, rozmawia ze mną, ale… – zawiesiła głos i znów zaczęła się śmiać.

- Wie pani, kiedyś pojechałam z bratem do matki. Chcieliśmy się z nią zobaczyć. Dom zamknięty na głucho. Trzeba było wracać. Szliśmy przez las i nagle na środku drogi pojawił się ten od matki. To kawał chłopa. W ręku miał siekierę. Powiedział, żebyśmy nigdy tu nie przyjeżdżali i zaczął nas gonić. Uciekaliśmy… Brakowało parę centymetrów, żeby nas skaleczył tą siekierą. Może ona się go boi i dlatego nie chce z nami rozmawiać. Patologia?! No nie Dagmara? – spojrzała na koleżankę i zaczęła się śmiać.

- W następnym roku kończę 18 lat i mam już plan na siebie. Wyprowadzę się. Wie pani, gdybym była sama dostałabym mieszkanie, ale ja mam chłopaka i chcę mieszkać razem z nim, no nie Dagmara. Daga nam pomoże, ma już na oku jakąś kawalerkę. Będę miała 500 zł dla siebie. No wiem, że utrzymanie nie jest łatwe, że będą opłaty i takie tam – i zaczęła po kolei wyliczać ile pieniędzy pójdzie na jakie opłaty – Mało.Wiem. I wiem, że kiedy będę miała dziecko, to nigdy go nie zostawię, nigdy mu nie powiem, że go nie kocham. Będę głodować, ale ono będzie miało co jeść – i znów spojrzenie za okno i głośny śmiech.

Słuchałam tego dzieciaka. Próbowałam jej tłumaczyć postawę matki, ale tego nie „uniosłam”.  Oczy się zaszkliły i po policzkach popłynęły łzy. Ja rozpaczam nad swoim życiem a ile ten dzieciak niesie na swoich młodych ramionach? Jaki ogromny ciężar? I ten uśmiech na twarzy. Ona nie płacze, ona się śmieje.

Jest głośna, roześmiana i hałaśliwa – i już wiem dlaczego.

Podobno najpiękniej się śmieją ci co najbardziej cierpią…

Do obejrzenia polecam film „Miasteczko bohaterów” . Link do filmu na mojej stronie google+ i na Facebookowej stronie – Och życie.. Też o „trudnej” młodzieży. Dobrego oglądania  :-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie