RSS
 

Notki z tagiem ‘Psychologia’

Jeśli życie to odcinek, w którym start to moment narodzin, a meta to chwila śmierci, czy opłaca Ci się biec?

12 sty

Boże, jak pięknie za oknem. Pada śnieg!!!!

Rano musiałam odśnieżyć mojego rudego rumaka… a właściwie jeżeli audi jest rodzajem żeńskim, to moją mocno dojrzałą kasztankę. Latałam dookoła ze szczotką i zgarniałam śnieg. I przypomniał mi się mój ojciec, który szczotkował swoją siwą kobyłkę. Dlaczego? Nie wiem, ale właśnie on pojawił się w mojej pamięci.

Odwiozłam córkę do szkoły

Przyjechałam do domu. Zrobiłam sobie pyszną kawkę i zajrzałam do poczty a tam mail od Pozytywnej Egoistki, czyli od Dagmary Skalskiej. Fajna babka. Bardzo pozytywna osoba. Przeżyła wielką traumą – jej mąż zmarł na nowotwór. Ona dalej kontynuuje jego dzieło – pozytywne postrzeganie życia.

Ale przejdźmy do maila…

Bardzo pozytywnego:

***

Witaj Kochana!

Czy pamiętasz, że zaczynamy wspólnie Rok Pozytywnej Zmiany? Obiecałam Ci, że podzielę się z Tobą swoimi sposobami na to jak zbudowałam pozytywne nastawienie do wyzwań codzienności, życiowych sztormów i osiągnęłam trwałe szczęście.

W pierwszej wiadomości chcę powiedzieć ci coś istotnego…

Zmiana nastawienia jest PROCESEM. Zmiana sposobu życia jest PROCESEM. Zdobywanie mądrości jest PROCESEM. Rozluźnianie umysłu jest PROCESEM. Życie jest nieustającym PROCESEM odkrywania, próbowania, sprawdzania. Budowanie zaufania do siebie jest PROCESEM.

Oczywiście na początku, gdy brakuje nam jeszcze mądrości, gubimy się, podejmujemy decyzje, których rezultaty nas smucą lub przerażają. Jednak w miarę rozwoju, gdy przybywa nam zdolności – świadomości (wszak wiele razy zdecydowałyśmy podobnie i skutki nie uczyniły nas szczęśliwszymi) – możemy zacząć podejmować mądre decyzje. „Ale ja się boję, że uzyskam skutki, których nie chcę!” – pochlipuje nasze ego. Nie będziemy jednak szczególnie się nad nim użalać. To nie byłby przejaw mądrości, lecz głupoty – gdybyśmy go wiecznie słuchały, nie mogłybyśmy przecież niczego się nauczyć i wciąż tkwiłybyśmy w błędnym kole: głupie decyzje = cierpienie = głupie decyzje. Przecież my jesteśmy nieustraszone! (W przeciwnym razie nie zapisałabyś się do tego programu). Chcemy zdobyć mądrość i dlatego dajemy sobie prawo do popełniania błędów!

Aby rozluźnić się w tym procesie, przypomnij sobie teraz siebie, gdy miałaś roczek i uczyłaś się chodzić. Czy od razu wstałaś i przebiegłaś maraton? A może raczej był to proces ciągłych wywrotek, czołgania, pełzania lub kurczowego trzymania się spódnicy mamy? Odważę się postawić tezę, że u dziewięćdziesięciu dziewięciu procent populacji ssaków mniej więcej tak ten proces przebiega. Możesz więc odetchnąć z ulgą – nie jesteś w tych doświadczeniach osamotniona! Przecież gdybyśmy nie pozwoliły sobie na „etap przejściowy” (choć trafniej byłoby go nazwać „etapem ślizgowym”), do tej pory jeździłybyśmy w wózkach i potrzebowałybyśmy opieki. Niezbyt zachęcająca wizja, prawda? Małe dzieci są jednak niezwykle nieustraszone i mają w sobie tak silny pęd do rozwoju i dojrzewania, że nikt i nic nie może ich powstrzymać! Nawet barierki przy schodach, gumki na szufladach i zatyczki w kontaktach – wiedzą coś o tym zatroskani rodzice.

Mam propozycję nie do odrzucenia: pozbądźmy się wszystkich ograniczających przekonań, lęków oraz sztywnych koncepcji i obudźmy w sobie na powrót nieustraszoność dwulatka! Może nieco się zagalopowałam, ale kierunek jest jak najbardziej słuszny. Codziennie obserwujmy z uwagą skutki własnych decyzji i dojrzewajmy do mądrości. Przyjdzie chwila, w której odkryjemy, że większość naszych działań rodzi dobre skutki dla nas i dla innych ludzi, a wówczas odetchniemy z ulgą, wykrzykniemy: „Nareszcie! Udało się!” i zaufamy sobie w pełni. Wtedy natychmiast poczujemy, jak nasz umysł cudownie się rozluźnia, przeciąga i odpręża. Nalewa sobie szklaneczkę whisky i z nieukrywaną dumą pisze list do swojego kolegi intelektu

Czego potrzebujesz zatem aby PROCES zmiany trwał?

  1. Bądź konsekwentna - wracaj do zadań nawet gdy przez chwilę odpuścisz, zapomnisz, odsuniesz się.
  2. Bądź cierpliwa - nie oceniaj efektów od razu! Pojawią się we właściwym czasie. Gwarantuję Ci to.
  3. Otwórz swój umysł - na słowa, które do Ciebie wysyłam. Na nowe pomysły, propozycje.
  4. Nie walcz – z niczym co się pojawia. Obserwuj!
  5. Akceptuj efekty - nawet jeśli nie są zgodne z twoimi oczekiwaniami. Wdech…Wydech… Rozluźniasz się i puszczasz!
  6. Odpuść sobie - nie próbuj się rozliczać, karać za to czego nie zrobiłaś. Wszystko jest cenną lekcją – cokolwiek się pojawi. Nawet chwilowy brak zaangażowania jest cenną informacją. 

Zaufaj sobie - nie szukaj u innych potwierdzenia. W Tobie jest odpowiedź!

CYTAT NA 1 TYDZIEŃ ROKU POZYTYWNEJ ZMIANY

Wydrukuj tę myśl i przypnij na tablicy w widocznym miejscu:

Jeśli życie to odcinek, w którym start to moment narodzin, a meta to chwila śmierci, czy opłaca Ci się biec?

Niech ta myśl dźwięczy Ci w uszach, gdy będziesz traciła uważność i zaczynała biec w życiowym wyścigu. W jaki sposób to się przejawia? Zaczynasz odczuwać napięcie, stres i presję czasu. Gdy tylko zaobserwujesz takie objawy weź głęboki oddech, poczuj strumień powietrza na czubku nosa, skup uwagę na zmysłach i przeczytaj powyższą myśl ode mnie.

ZADANIE TYGODNIA

Bądź obecna w każdej sekundzie swojego życia. Choć brzmi to trudno tak naprawdę jest niezwykle proste. To ćwiczenie jest zupełnie pozbawione wysiłku polega wyłącznie na zauważaniu. Nie musisz robić nic więcej! Po prostu zauważaj.
Po prostu zauważaj swoje myśli.
Po prostu zauważaj emocje, które pojawiają się w Tobie.
Po prostu zauważaj oceny, które wypowiadasz.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz planować.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz wspominać.
Po prostu zauważaj gdy jest ci smutno.
Po prostu zauważaj gdy jesteś zła.
Po prostu zauważaj gdy pojawia się w Tobie napięcie.
Po prostu zauważaj gdy pojawia się w Tobie pragnienie.
Po prostu zauważaj gdy myślisz, że nie dasz rady.
Po prostu zauważaj gdy szukasz u innych potwierdzenia swojej decyzji.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się martwić.
Po prostu zauważaj gdy twój oddech przyśpiesza.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się bać.
Po prostu zauważaj gdy masz ochotę uciec.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz bronić swoich racji i walczysz.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się kłócić z bliskimi.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz wymagać od partnera zbyt wiele.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz marudzić i narzekać.
Po prostu zauważaj gdy się śpieszysz.
Po prostu zauważaj gdy boli cię głowa.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz sobie szkodzić.

Po prostu zauważanie jest wyzwalającą praktyką! Wykonuj ją przez cały tydzień tak często jak potrafisz a przekonasz się jak bardzo jest to skuteczne.

Ustaw sobie w tym tygodniu przypomnienie w telefonie: „Po prostu zauważam”.

INSPIRACJA TYGODNIA

Odsłuchaj rozmowę ze mną wieczorem do snu. Poszukaj w niej wskazówek.


https://www.mixcloud.com/RadioBook/dagmara-skalska-w-radiu-zet-chilli/

Kochana widzimy się na FB i za tydzień.

Jestem  z Tobą codziennie myślami. Wysyłam Ci dobra energię w trakcie medytacji. Już włączyłam Cie do mojego pola uwagi ♥

To jest pierwszy tydzień Twojego nowego życia!

Dagmara”

***

Kiedy to przeczytałam usłyszałam echo wypowiedzi de Mello, echo filozofii wschodu, zwłaszcza metody „tu i teraz”, ale to piękne echa i warte uwagi.
Mamy tylko dzień dzisiejszy. Jutro niepewne. Wczoraj już było. Bądźmy pozytywnymi egoistkami. Uważnymi na „tu i teraz” – warto!

A tak między nami, tego też uczyłam się przez dłuższy czas na terapii :-D

Bo czy nie piękny jest sypiący z nieba śnieg?!

A kawa? Pita w zaciszu domowym, czy nie smakuje wyśmienicie?!

A muzyka, która sączy się z głośników? Czy nie jest akurat najpiękniejsza na świecie???

Po prostu uważajmy! Bądźmy otwarci na własne doznania ♥

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie

 

Odporność psychiczna – można a nawet trzeba nad nią pracować

11 wrz

Dzięki stronie Park psychologii znalazłam mądry artykuł o odporności psychicznej.

Warto przeczytać!!!

Odporność psychiczna to klucz do sukcesu – uważa dr Aldo Civico, antropolog, mediator, wykładowca Rutgers i Columbia University. W swojej karierze spotkał on wiele osób, które osiągnęły obiektywny sukces: sportowców, biznesmenów, polityków, celebrytów. Stwierdził, że wszystkich tych ludzi sukcesu łączy jedna cecha – odporność psychiczna. By osiągnąć postawione przed sobą cele nie wystarczy inteligencja i talent. Badania pokazują, że w 80 proc. za odniesione sukcesy odpowiadają określone cechy składające się na odporność psychiczną – pisze dr Civico.

To dobra wiadomość! Bo o ile z talentem rodzimy się lub nie, o tyle odporność psychiczną możemy wytrenować. Civico wyróżnił piętnaści nawyków osób odpornych psychicznie. Zaleca on, by czytając o nich, zastanawiać się które już posiadamy, a nad którymi trzeba jeszcze popracować:

1. Pielęgnowanie samoświadomości. Ludzie, którzy doświadczają doskonałości w życiu, wykształcili emocjonalną doskonałość. To znaczy, że rozumieją swoje emocje. Kiedy doświadczają negatywnych uczuć wiedzą, że nie należy się w nich zanurzać, lecz nadać im sens i uczyć się z nich. Niektórzy, aby być świadomymi swoich stanów, prowadzą dzienniki.

2. Praca nad pewnością siebie. Osoby odporne psychicznie wiedzą co mogą kontrolować, a czego nie. Nadają znaczenie wydarzeniom. Pewność siebie daje im wiarę w to, że mogą osiągnąć zamierzony cel.

3. Przeformułowywanie negatywnych myśli. Osoby odporne psychicznie unikają zanurzania się w negatywnych myślach, wątpliwościach. Nauczyły się nadawać im nowy sens tak, by te działały motywująco. Używają ich jako przypomnienia o tym ile mają w życiu, ile już osiągnęły, jaki jest ich cel. Niektórzy zapisują motywujące myśli i zostawiają na widoku.

4. Jasny sens. Osoby odporne psychicznie nie tylko wiedzą czego chcą, ale też dlaczego mają taki, a nie inny cel. Jasno określony sens działania pomaga im i motywuje, gdy natrafiają na przeszkody i wyzwania. Sens działania jest dla nich paliwem.

5. Sprecyzowane cele. Osoby odporne psychicznie mają wyznaczone cele, do których dążą. Są one konkretne, doprecyzowane, mierzalne – długo i krótkoterminowe. Nie tyczy się to wyłącznie kariery zawodowej, ale również życia osobistego, zdrowia – wszystkich obszarów funkcjonowania. Cel działa jak magnes.

6. Dyscyplina. Poprzez dyscyplinę manifestuje się odporność psychiczna – zaobserwował dr Civico. Osoby odnoszące sukcesy nieustannie pracują nad samodyscypliną.

7. Otwartość na zmiany. To, co pomaga dotrzeć do ustalonego celu to elastyczność czyli umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków. Osoby otwarte na zmiany rozumieją potrzebę ciągłego wzrostu. Cieszą się nie tylko z rezultatów swoich działań, ale też z drogi, którą pokonały.

8. Odpowiedzialność. Odporni mają zerową tolerancję dla wymówek. Nie mają w nawyku winić innych/świat/ okoliczności za swoje porażki. Biorą pełną odpowiedzialność.

9. Umiejętność odmawiania. Kiedy muszą, wiedzą jak odmówić w sposób konstruktywny i pełen szacunku. A żeby osiągnąć swoje cele odmawiają nie raz.

10. Kult empatii. Odporności psychicznej nie należy mylić z dystansowaniem się. Osoby odporne są wrażliwe na otoczenie, w którym żyją i na napotykanych ludzi. Ciekawią ich inni, odmienne spojrzenie na świat.

11. Nie ma porażek, jest tylko informacja zwrotna – oto zasada, którą kierują się odporni psychicznie. Jeśli  coś nie poszło po ich myśli to stanowi element wiedzy niezbędnej, by następnym razem się udało.

12. Otwartość na krytycyzm. Osoby odporne psychicznie nie zastanawiają się nad tym co myślą o nich inni. Skupiają się na nieustannej nauce, a krytyka jest jej formą. Mają w sobie pokorę, która każe im wierzyć, że zawsze można być lepszym. Wiedzą, że sukces wymaga ciągłego wysiłku, bo kto nie idzie do przodu, cofa się.

13. Problemy przekute w możliwości. Osoby odporne nie stawiają się w roli ofiar, starają się nie tracić energii na użalanie nad sobą. W problemach i komplikacjach widzą możliwość wzrostu i nauki.

14. Trening wdzięczności. Odporni żyją w stanie ciągłej wdzięczności za doświadczenia życiowe. Nie rozróżniają  na dobre, za które należy być wdzięcznym i złe, za które nie należy. Starają się doceniać wszystko co im się przydarza.

15. Praca nad ciałem. Odporni psychicznie żyją w harmonii. Doceniają istotę energii życiowej. Dbają nie tylko o życie osobiste i karierę, ale też o ciało i zdrowie. Regularnie ćwiczą, odżywiają się zdrowo.

Dr Aldo Civico jest antropologiem współpracującym z  Rutgers University, dyrektorem International Institute for Peace, mediatorem. Przewodniczył Center for Conflict Resolution na Columbia University. Jest ekspertem w dziedzinie budowania strategii pokojowych i rozwiązywania konfliktów. W swojej karierze działał  m.in. w organizacjach walczących z sycylijską mafią. Brał również udział w pokojowych działaniach między rządem kolumbijskim a partyzantami.

oprac. marga psychologytoday.com, aldocivico.com

Ze strony: www.charaktery.eu

 
 

Wewnętrzne dziecko ☺

05 wrz

Wewnątrz nas,w naszej jaźni, mieszka sobie dziecko.

To my

I nie chodzi o powrót do dzieciństwa, ale o nasze potrzeby.

Nie jestem psychologiem, więc nie będę kalać swoimi wywodami tej dziedziny nauki.

Pisałam o tym kiedyś. We wpisach:

„Na imię mi toksyczny wstyd” – mocne i prawdziwe.

Po nitce do kłębka – od wiersza do książki. John Bradshaw.

Moje wewnętrzne dziecko – tęsknota za miłością do siebie.

A teraz znalazłam film, który obrazuje spotkanie z naszym wewnętrznym dzieckiem

 

Warto słuchać naszego wewnętrznego dziecka

Ma wiele do powiedzenia

Wiele dobrego

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Film, Internet, Życie

 

Znośna lekkość bytu, w piątek 13.

13 lis

Wiję sobie nowe gniazdko, jakby powiedziała moja znajoma z W-wy. Wiję powoli. Ogarniam ściany. Jestem mega zmęczona. Moje ręce stały się spuchnięte i obolałe, ale to miły ból. Mały pokój dla dzieci mam  już zrobiony. Mała wybrała kolory farb. U nich w pokoju króluje „bambusowy gaj”. W innym języku ( nie wiem jakim) napisali „bambusowy haj”. Rzeczywiście po tym malowaniu jestem na haju.

Dziś odpoczywam.

Jutro zjazd w warszawce.

Niedługo stąd pójdę. Zostawię to miejsce jak starą skórę. Jestem jak wąż – linieję. Który raz się przeistaczam. Zaraz? Pierwszy, kiedy opuszczałam dom rodzinny – miało być lepiej. U boku miałam spokojnego, małomównego, kochanego chłopaka. Oplatał mnie ramionami i kochał.  Rzeczywistość była inna. Ciężka i przepłakana. Próbowałam go zmienić – miałam idealny plan na życie. Myślałam, że jeżeli zależy mi na dobru rodziny – jemu też. Niedojrzała, mimo 26 lat. Terapeuta miał rację – próbowałam go kontrolować. Próbowałam…

Drugi raz po 15 latach małżeństwa. Dwoje dzieci i jego towarzyszka, która pojawiła się 5 lat po ślubie (a może była z nim od początku). Była bardzo zaborcza. Zamieszkała z nami na 10 lat. Kurde! Uświadomiłam sobie właśnie, że pozwoliłam na bigamię przez 10 lat. Jak ja to wytrzymałam?! Ona była bezwzględna i zawładnęła nim w 100%. Przyjaciółka. Nie chciał się do niej przyznać. Dziwne? Stałam się jego największym wrogiem, kiedy mu o niej mówiłam. Myślałam, że będzie można się jej pozbyć. Kiedy uświadomiłam sobie, że pozostanie z nim do końca życia, próbowałam ją obłaskawić – nie pozwoliła na to. Zawładnęła nim całkowicie, zabierając resztki rozumu i jasności umysłu. Nie wiem, czy pamiętał o tym, że miał dwoje dzieci, którym był potrzebny. Nie wiem… Przyjaciółka schizofrenia. Okrutna pani.  Wygrała a ja z podkulonym ogonem, zabierając dzieci ustąpiłam.

Obejrzałam film z Meryl Streep „Wybór Zofii”. Uwagę przykuł wątek opowiadający o związku Zofii z Żydem, który miał obsesję na temat holokaustu. Okazało się, że był chory na schizofrenię. Związek bardzo toksyczny, niszczący i ze złym zakończeniem. Oboje popełnili samobójstwo. Może ze mną też by tak było. Ona straciła dzieci w Oświęcimiu i straciła nadzieję na życie. Ja swoje dzieci zabrałam ze sobą i to one utrzymały mnie przy życiu. Dają mi siłę. Ogromna jest moc macierzyństwa. Atawizm, pierwotna siła utrzymania gatunku. Kochany atawizm.

Małżeństwo – było drugą skórą, którą zrzuciłam.

2013 – 2015 – nowe miejsce. Miejsce, które traktuję jak przechowalnie, jak dziuplę, na krótki czas. Dwa lata. Krótko? Wystarczy, aby podjąć decyzję dotyczącą dalszej przyszłości. Koniec z toksycznymi relacjami. Z uzależnieniem od drugiej osoby i chęcią kontroli innych. Łatwo się pisze, ale proces wykształcania nowych sposobów zachowań i myśli jest bardzo trudny. Odcinanie się od mężczyzn i znajomych, którzy swoim postępowaniem mnie niszczyli jest bardzo trudny i bolesny. Pierwszym uczuciem, jaki się wtedy pojawia jest pustka a później strach, opuszczenie, bezradność, smutek. Te uczucia trzeba przeżyć. Trzeba wypłakać wszystkie łzy. Przeżyć starach przed samotnością, która samotnością nie jest. Ta „samotność” to spotkanie z samym sobą. To miejsce na „mnie” prawdziwą, silną, pewną siebie, ale też słabą, bezradną, zapłakaną. Te dwa lata dały mi czas na studia nad sobą. Czas na terapię. Czas na zdrowy egoizm, czyli pokochanie siebie. To „linienie” podoba mi się najbardziej. Wykształcam „nową skórę”. Staję się pozytywną egoistką. Już nie płaczę, że nie ma wokół mnie mnóstwa znajomych. Mam ich troje – prawdziwych przyjaciół. Są obok mnie już kilkanaście lat. Nie próbują mnie zmienić na siłę, akceptują mnie taką, jaka jestem. Nie musimy się widzieć często. Jesteśmy, ot i wszystko. Mam też kogoś, kogo cenię najbardziej – SIEBIE.

Trzecie miejsce – trzecia „skóra”, którą niedługo zostawię.

Nie wiem, jak będzie w nowym miejscu. Będzie życiowo – dobrze i źle. Wesoło i smutno. Zacznie się kolejny etap. Etap bez toksycznych partnerów i toksycznych „przyjaciół”. I z tego cieszą się najbardziej. Kiedyś płakałam, że jestem sama a dziś się cieszę, że JESTEM SAMA, bo tą samotność postrzegam w inny sposób. Nie mam ochoty nikogo uzdrawiać, nikim kierować, umoralniać, wskazywać odpowiedniej drogi i odpowiedniej wiary. I jak się z tym czujesz? (tak by zapytał terapeuta) Jak? Zajebiście, lekko, radośnie. To jest „znośna lekkość bytu”! Mojego bytu.

Fragment tekstu mojego ulubionego pisarza, psychologa i terapeuty Irvina Yalom o miłości: ”Najsilniej fascynują nas partnerzy z którymi możemy po pierwsze odtworzyć a po drugie przezwyciężyć traumatyczne przeżycia z przeszłości. Miłość jest zatem próbą przerobienia nierozwiązanych zadań. Od czasów antycznych uważana jest za chorobę, a zarazem lekarstwo. ” – Przeczytane gdzieś na stronach internetowych.

A na stronie  www.psychologiawygladu.pl artykuł :Dlaczego kobiety trwają przy socjopatach i manipulatorach?Ciekawy artykuł. Niezwykłe, z jaką lekkością można do każdego życia przyłożyć szablon psychologiczny. Zakwalifikować do jakiejś kategorii, dopasować do odpowiedniego skryptu, usystematyzować i nakleić odpowiednią etykietkę, nadać nazwę, numer choroby, czy zaburzenia. To takie proste. Proste nie jest tylko realne życie i niemożność  uświadomienia sobie tych szablonów i skryptów, pozbycia się ich i życia normalnym, spokojnym życiem.

Kilka ciekawostek na temat węża i  jego symboliki na blogu Klucznik – ludzie z pasją

A do posłuchanie Tina Turner , trochę melancholii w piętek 13.

 

Łzy nie zostawią śladu,
Czas złagodzi ból,
Po każdym życiu, które gaśnie
Zostaje coś pięknego.

Żyjemy w świecie z gwiazd i pyłu
Pomiędzy niebem i tym co nas otacza
Jesteśmy tu tylko podróżnymi,nasze dusze przetrwają
A miłość, którą daliśmy zostanie na wieki
Teraz, wszystko co posiadaliśmy zniknęło

(…)

Zapada zmrok, zachodzi słońce
Jedna po drugie ukazują się gwiazdy,
Nadchodzi fala zmywając śladu stóp z piasku
Kończy się dzień, musi się zacząć  nowy (…)

Łzy nie zostawią śladu,
Czas złagodzi ból,
Po każdym życiu, które gaśnie
Zostaje coś pięknego.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Internet, Muzyka, Życie

 

Wykład w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie.

16 paź

saskakepa.waw.plWczoraj wyrwałam się do stolicy. Zapisałam się na wykład otwarty Laboratorium Psychoedukacji. Temat bardzo interesujący - „Psychoterapia: fanaberia, czy potrzeba naszych czasów?”. Terapeuta i terapia „zaraziła” mnie ciekawością do tych tematów. Przeszło mi już namawianie innych do terapii, ale ciekawość tematu pozostała.

Trochę bałam się, że nie trafię. Siedziba Laboratorium mieści się na Saskiej Kępie a ja Warszawy nie znam. I tu z pomocą przybyła moja K. (oj jak dobrze, że ją znam :-) ) Powiedziała, gdzie mam iść, w jaki tramwaj wsiąść i gdzie wysiąść. Reszty dopytałam. Trafiłam bez problemu.

Siedziba Laboratorium mieści się w spokojnej i zielonej części Warszawy.

Przyszłam godzinę wcześniej, ale organizatorzy przyjęli mnie bardzo serdecznie. Owocowy poczęstunek i gorąca herbata na rozgrzewkę (na dworze padał deszcz i było bardzo zimno).  Wykład był prowadzony przez panią Katarzynę Moczulską i pana Roberta Szostaka. Oboje byli bardzo otwarci na uwagi słuchających. Wchodzili z nimi w dialogi i uważnie słuchali. Podobało mi się! Bardzo skromni i pełni szacunku dla audytorium.

Wykład rozpoczął się slajdem czym terapia nie jest. Pisałam o tym we wpisie „Mój ulubiony temat, czyli mity o psychoterapii”. I tak, jak w zapowiedzi dotyczącej spotkania, była rozmowa o mitach dotyczących psychoterapii i psychoterapeutów, o tym, kto potrzebuje terapii, co decyduje o wyborze terapeuty (ośrodka terapeutycznego), kto to jest psychoterapeuta, a kto nie powinien tak się nazywać. Jaki model terapii jest najlepszy? Czy w psychoterapii występuje zjawisko komercjalizacji? Jakie zagrożenie niesie “zła terapia” a jakie są korzyści z “dobrej terapii”?

Wykład zaczął się o godzinie 19 i miał trwać do 20.30 a trwał do 21 i myślę, że byłoby jeszcze o czym mówić.

Słuchałam tego wykładu/dialogu i automatycznie porównywałam do swojej sytuacji/relacji terapeutycznej. Spokojnie i z uśmiechem. Dla mnie to była powtórka z tego, co usłyszałam (i słyszę) od swojego terapeuty.

Było o dobieraniu się terapeuty i pacjenta (pacjent ma możliwość wyboru terapeuty, ale również terapeuta może skierować pacjenta do innego terapeuty), o zaufaniu w ich relacji, o specyficznej intymności, która pojawia się  podczas kolejnych sesji. Ta relacja nie jest przyjaźnią, czy miłością, ale specjalnym rodzajem porozumienia, wspierania i dowartościowywania pacjenta. Terapeuta nie ma prawa przenosić na pacjenta swoich problemów. Ma też superwizora, czyli osobę, która kontroluje jego pracę i to chroni przed komercjalizacją psychoterapii.

Nie należy mylić psychologa z terapeutą. Psycholog daje wsparcie psychologiczne, ale nie może prowadzić terapii, chyba, że skończy czteroletnią szkołę terapeutyczną.

Coraz częściej prowadzone są badania dotyczące wpływu terapii na pacjenta. Na podstawie tych badań można stwierdzić o leczącym/edukacyjnym wpływie terapii na ludzi. W przypadku depresji terapia powoduje trwałą i wciąż postępującą poprawę zdrowia psychicznego i  poprawę relacji społecznych. Buduje się nowa, lepsza jakość życia. Nowe, lepsze postrzeganie swoich zasobów psychicznych, emocjonalnych i mentalnych.

Terapia nie jest fanaberią. Jest potrzebą naszych dość niepewnych i nerwowych czasów.

W programie Laboratorium są jeszcze inne wykłady. Jakie? Można przeczytać na stronie: 
http://www.lps.pl/polecamy/wyklady-otwarte/
.

Ze swojej strony serdecznie polecam.

I jeszcze do obejrzenia film „Buntownik z wyboru”. Fragmenty z tego filmu były pokazane podczas wykładu.

To nie był zmarnowany czas. Było warto pojechać na wykład. Bardzo warto!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 
 

  • RSS