RSS
 

Notki z tagiem ‘Samotność’

Marysia i totalny dół

09 mar

Rozwalił mnie wczorajszy dzień

Totalni mnie rozwalił

Dziś wizyta na terapii

Nie miałam o czym mówić, a może miałam…

Nie chciałam mówić. Poczułam bezsens, rezygnację, złość

W oczach zaczęły piec łzy

- Dzisiejsza wizyta nie ma sensu. Sorry…

Chwyciłam torbę leżącą obok fotela i wyszłam

Po raz pierwszy wyszłam po 10 min. Na wizytę się spóźniłam…

Owszem, korek na wiadukcie. Owszem, mgła jak mleko. Owszem, wyjechałam za późno…

Owszem…

Mam doła

Marysia Peszek wypuściła piosenkę o dzisiejszej rzeczywistości. Posłuchajcie

 

Myślałam o tym, nie znając tej piosenki, kiedy wracałam ze szkolenia

Pisałam o tym we wpisie z 6 marca

 

***

Dostałam piękny komentarz do dzisiejszego wpisu.

Anula, widzę, że dopadł Cię dzień kobiet. Skąd ja to znam? Kiedyś nienawidziłam świąt, wakacji, dnia kobiet i wszystkich tych dni, które normalnie wywołują radość. Wszystkie przypominały o przeszłości, samotności, o latach chronicznych błędów. Pamiętam jak wyć mi się chciało, kiedy na wakacjach widziałam uśmiechnięte, szczęśliwe rodziny, pary wesoło patrzące sobie w oczy, a ja, niby z dziećmi, a jednak przeraźliwie samotna. Teraz takie widoki budzą we mnie czułość i radość. Cieszę się, widząc szczęśliwych ludzi. Wiem, że moje życie różni się nieco od życia innych, ale nie jest wcale gorsze. Sama sobie kupuję kwiaty, sama sobie sprawiam przyjemności i jest mi z tym dobrze. Przedwczoraj na dzień kobiet kupiłam sobie bukiet tulipanów. Ale takie dni kobiet miewam  kiedy tylko zechcę. I to jest fajne ☺
 
Anula, Twój czas się nie skończył. Co Ty bredzisz? TWÓJ CZAS dopiero się zaczyna ☺ I wszystko ma sens. Powoli poukładasz wszystko. Wiem, że to przez co teraz przechodzisz przytłacza Cię, ale dasz radę. To jest tylko jeden z etapów, może wysokogórski i hardcorowy, ale dasz radę. Nie z takimi rzeczami dawałaś.  Jesteś mądrą, inteligentną, piękną i pełną ciepła kobietą. I życie dla Ciebie dopiero się zaczyna. Może trochę późno, ale lepiej późno niż później ☺ Widocznie tak już mamy, że jesteśmy trochę „opóźnione” Ale może dzięki tym opóźnieniom będziemy mogły pełniej i bardziej świadomie doświadczać tego co przed nami? 
 
Owszem na wiadukcie był korek, ale malutki. Owszem była mgła, ale po chwili przez tę mgłę zaczęło przedzierać się słońce, które, przyznaj, pięknie dziś świeciło
Owszem…
 
Pozdrawiam Cię cieplutko ☺
Mi

 To dla Ciebie i wszystkich wątpiących:

 

i jeszcze to:
Dziękuję za komentarz Mi
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 

Samotność jest pełna bycia „obok”.

28 wrz

Przeczytałam wiersz na stronie Psychologia Pozytywna. Wiersz o miłości, która była. Istniała. Ta kobieta zmarła. Zmarła na rękach mężczyzny, który był jej bardzo bliski i dla którego ona była bardzo blisko.

OBECNOŚĆ

Kiedy nikogo nie będzie i pomyślisz,
że nikomu nie zależy.
Kiedy cały świat opowie się przeciwko Tobie
i poczujesz się osamotniona.
Ja będę obok

Kiedy ten na kim najbardziej Ci zależy,
nie będzie dbał o Ciebie.
Kiedy ten, komu dasz swoje serce, rzuci Ci je w twarz.
Ja będę obok

Kiedy osoba, której zaufałaś zdradzi Cię.
Kiedy ten, z którym dzielisz wszystkie myśli i tajemnice,
nie będzie pamiętał nawet o Twoich urodzinach.
Ja będę obok

Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebowała,
to ktoś, kto Cię wysłucha.
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebowała,
to ktoś, kto otrze Twoje łzy.
Ja będę obok

Kiedy Twoje serce będzie tak bolało,
że nie będziesz mogła nawet oddychać.
Kiedy będziesz chciała już tylko położyć się i umrzeć.
Ja będę obok

Kiedy zaczniesz płakać słysząc smutną piosenkę.
Kiedy łzy nie będą chciały przestać płynąć.
Ja będę obok

Więc widzisz, będę obok aż do końca.
To jest obietnica, którą mogę Ci dać.
Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebowała,
po prostu daj mi znak i znajdę się obok
Kocham cie i z całego serca

Pragnę być z tobą cicho

Obok

autor: Marcin Antoniak

Wiersz przypomina mi modlitwę. To tak jak obietnica Boża – będę obok. Cokolwiek zrobisz, cokolwiek powiesz, cokolwiek zadecydujesz – ja będę obok.

A dlaczego nie z tobą?  Nie z tym kimś, kogo się kocha. Być z nim, nie obok. Obok jest pustka, opuszczenie, obojętność, która przywdziewa maski. Samotność.

Byłam przy pewnej osobie przez 15 lat. Byłam obok, bo ta osoba miała swój świat, którego ja nie umiałam zrozumieć. Dwa światy, które były obok. Nie połączył ich nawet element wspólny – dzieci.

Wiersz jest pełen romantyzmu, ale to „obok” wykopało ogromna przepaść i powiało mroźnym chłodem.

Czepiam się?

Samotność jest pełna bycia „obok”…

sadness-831514_640

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Facebook.com, Poezja, Życie

 

Reminiscencje po lekturze książki Katarzyny Michalak. O wisielcu…

16 lip

Przeczytałam ostatnio książkę Katarzyny Michalak „Nie oddam dzieci”. Nie o książce chcę pisać. Autorka w fabułę wplotła wątek o żonach alkoholików, tzw. współuzależnionych. Policjant, który jedzie na interwencję do rodziny z „problemem” porównuje je (kobiety) do wisielca. Godzą się na bicie,picie, poniżanie, bo są jak wisielec, który kołysze się na sznurze. Lubią się „kołysać”. One już wiszą i kołyszą się od zgody na swoją sytuację do sprzeciwu, ale „sznur” trzyma. Same go nie przetną. I przypomniała mi się moja sytuacja małżeńska. Ja „kołysałam” się 15 lat. Płakałam, klęłam, prosiłam, krzyczałam, groziłam odejściem, starałam się grać na jego emocjach, woziłam do lekarza… On nie pił. Był chory psychicznie. Stwierdzono schizofrenię paranoidalną. Poznałam później wielu chorych na tę chorobę, ale żaden nie był tak wyrachowany jak on, żaden nie był inny przy swoich a inny przy obcych. On miał w dupie pracę, pomoc przy dzieciach i rozmowę ze mną. Wdział we mnie wroga, puszczalską, kogoś, kto truje go lekami. Ciche dni ciągnące się miesiącami… Przemoc… Sznur trzymał mocno… Mogłam odejść, ale wolałam zostać i płakać. Tłumaczyłam to strachem przed tym, czy dam sobie radę… Chciałam być wzorową żoną. Dziś po terapii widzę, że było mi cholernie dobrze w tym bagnie. Dobrze, cieplutko i swojsko. Znałam to. Przemoc znałam z domu rodzinnego. Powielałam stare wzorce zachowań. Wolałam krzyczeć, że J. mnie wykańcza, że nie mam już siły, że nie chcę mi się żyć, ale przerwać sznura nie chciałam. Lubiłam się bujać… Jest wiele kobiet, które to lubią…

Dziś po wielu godzinach na terapii doceniam siebie. Doceniam swoją siłę. Widzę spokój, który jest. „Sznura” nie ma i nie mam zamiaru go szukać. Wolę być sama niż „wisieć” i się „bujać”.

Tak, było warto. Warto odciąć „sznur”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Pocztówki z gór

10 paź

anulazet

Kocham góry! Pokochałam je od pierwszego wejrzenia, kiedy odważyłam się w ubiegłym roku jechać tam z dziećmi. Minęliśmy Kraków i jechaliśmy w stronę Zakopanego – Chyżne, kiedy zaczęły się przepiękne widoki. Zobaczyliśmy szczyty gór a nam wydawało się, że sięgają nieba.

- To góry, czy chmury? – pytałam syna.

- Góry mamo!

- Cudne!

Wiem śmieszne, ale takie góry widziałam pierwszy raz w życiu. Wysokie, majestatyczne, przykryte śniegiem. Gęba się otwierała ze zdziwienia.

Kwaterę mieliśmy w małej, malowniczej wiosce u, jak się okazało, cudownej gospodyni. Zwiedziliśmy dużo miejsc. Zrobiłam wtedy ponad 2000 km i byłam z siebie dumna jak paw, że dałam radę.

W tym roku też pojechaliśmy w góry, do tej samej gospodyni i znów było pięknie.

 

 

o samotności w www.deon.pl    „Nie jesteśmy skazani na samotność”      na razie słabo  sobie z nią radzę (z tą samotnością oczywiście) może kiedyś będzie lepiej. Na wszystko trzeba czasu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

„Kobiety, które kochają za bardzo” c.d.

06 wrz

      Następny fragment książki: „Wiele kobiet popełnia ten błąd: szuka mężczyzny, aby z nim zbudować związek, nie zbudowawszy najpierw takiego związku ze sobą. (…) usiłują odnaleźć to, czego im samym brakuje. Poszukiwania tymczasem muszą się zacząć u źródeł, we własnym wnętrzu. Nikt nigdy nie będzie nas kochał tak, byśmy zaznały spełnienia, dopóki nie kochamy samych siebie, bo kiedy wewnętrznie puste ruszymy szukać miłości, możemy znaleźć jedynie pustkę. Nasze życie odzwierciedla to, co się kryje głęboko w nas samych: przekonanie o własnej wartości, prawo do szczęścia, to, na co w życiu zasługujemy. Kiedy zmieniają się nasze przekonania, zmienia się nasze życie.” (str. 167).

Coś w tym jest. Chcę czuć się potrzebna, pomagać innym. Chce , aby ktoś otoczył mnie opieką i bardzo się dziwię, kiedy ktoś tego nie robi. Nadskakuję, spieszę z pomocą, opiekuje się, staram się być pomocna i na miejscu. Wszędzie mnie pełno i złoszczę się, kiedy ktoś tego nie docenia. Żebrze o rozmowy, bo czuję się samotna a kiedy tego nie ma domyślam się, co źle zrobiłam. Obwiniam na samym początku siebie a nie kogoś. Powinnam być alfą i omegą, siostrą łatą i jestem a później oburzam się kiedy ktoś tego nie docenia. Czuję pustkę, bo mam w tej chwili błogi spokój i brak fizycznego i psychicznego zagrożenia. Uczę się żyć i sama dostrzec to, że jestem wartościowym człowiekiem. Ładną kobietą. Daję sobie radę z dwójką dzieci utrzymując się tylko ze swojej pensji. Panicznie boję się tego, że mogłabym sobie nie poradzić, nie mieć np. na opłatę mieszkania, albo z tego mieszkania byłabym wyrzucona. Przeraża mnie to. Nigdy nikt się mną nie opiekował .  Zawsze to ja byłam na zawołanie każdego i każdego starałam się zadowolić.

To tyle przemyśleń na temat czytanej książki.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Książka

 
 

  • RSS