RSS
 

Notki z tagiem ‘Szczęście’

Sztuka kochania według Miśki Wisłockiej jest mega OK ♥

25 lut

Plany na dziś?

O 14 idziemy na Wisłocką, „Sztuka kochania”.

Pamiętam książkę wyklętą  w szkole, do przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, z rysunkami pozycji seksualnych i ich opisem. Ale była draka…
Czas leci a ludzie się nie zmieniają…
Dziś też największe draki są na tematy dotyczące seksualności…

Coraz bardziej mam dość Facebooka :-?

Zaraz, jak to się mówiło?? Chyba targowisko próżności?!
Uśmiechnięte twarze, zdjęcia z odległych zakątków świata, koniecznie z palmami w tle, statusy: „szczęśliwa”, „zakochana”, jakiś tam, jakaś tam…
Dlaczego nikt nie wstawia swoich zdjęć kiedy ma doła, kiedy w gumiakach kopie zarośniętą chwastami działkę (fajne byłoby zdjęcie kiedy ten ktoś ubrany byłby jedynie w gumiaki ;-) ) , kiedy partner/partnerka ma podbite oko (zdarza się), kiedy nic się nie chce, kiedy na stole jest jedno naczynie, bo nikt nie towarzyszy w w uroczystej kolacji, albo…
Wszyscy tam są szczęśliwi, w podróży (koniecznie egzotycznej), w pełnej rodzinie i koniecznie z mega uśmiechami.
Młodzież chwali się melanżami i wstawia zdjęcia z aut, koniecznie ze stanem licznika, albo pręży muskuły…
Młode mamy wstawiają zdjęcia różowych bobasów, albo podrośniętych urwisów.
Pary w żelaznych uściskach, cheek to cheek, patrzące sobie głęboko w oczy…
Imprezy są wypasione, a ludziska roześmiani…
No i koniecznie memy polityczne, memy psychologiczne, psychoterapeutyczne: jak lepiej żyć, jak lepiej politykować, jak…
Uffff

Ok, brakuje mi spotkań z żywymi ludźmi… Normalnymi ludźmi

*******

No i wybrałam się do kina…

Towarzystwo znakomite… ♥

Film znakomity

Lekki. Do śmiechu, do zadumania, do popatrzenia… Ech…

Były sceny seksu, a jakże. Może nawet ostrego seksu, a jakże…

Historia Michaliny Wisłockiej i jej książki „Sztuka kochania”

Czasy raczej niewesołe: najpierw wojna a później ciemne czasy komunizmu, ale wszystko pokazane lekko, bez martyrologi (dzięki ci, Mario Sadowska), bez stresu i zaciskania pięści.
Postać Wisłockiej, prawdziwej kobiety, która kobietom pokazuje, że seks jest ok, a orgazm jest mega ok :-D

Śmiałam się z postawy komuchów, którzy bardziej niż kościół bronili tajności tematu seksu. Seks tylko w małżeństwie, po cichu, przy zgaszonym świetle i kobiety nie mają prawa o nim dyskutować. To grozi rozbiciem małżeństwa, rozwiązłością a wręcz kurewstwem.  Seks był zarezerwowany tylko dla mężczyzn, a tu kobieta wpada do ich biur i otwarcie mówi, że napisała o tym książkę i żąda jej wydania.

Śmiałam się, kiedy Wisłocka na wsi, w jakiejś stodole, ma prelekcję o metodach antykoncepcji. Wlewa do prezerwatywy napój i mówi” „No proszę, wszedł cały ptyś”. Mówi o sposobach zabezpieczania się przed niechcianą ciążą, narażając się na gniew zgromadzonych ludzi. W pewnym momencie wstaje ksiądz i razem z grupą młodzieży śpiewa, jakby odprawiał egzorcyzm (brakuje mu tylko krzyża w ręku) „Pasterzem moim jest Pan, niczego mi nie braknie”, jakby Wisłocka była szatanem w czystej postaci i trzeba było bronić się przed nią za wszelką cenę.

Postać Wisłockiej, super zagrana przez Boczarską. Michalina Wisłocka, kobieta lekarz, z misją, z charakterem, uparta w dążeniu do edukowania kobiet w dziedzinie seksu a prywatnie słaba kobieta, która w imię miłości do mężczyzny zgodziła się na życie w trójkącie. Która prawdziwą, piękną, erotyczna miłość poznała z facetem, który miał żonę i córkę…
Miłość, miłość, miłość…

Film pełen „smaczków” erotycznych, socjologicznych, kulturowych.

Fajny, lekki, humorystyczny.

Warty obejrzenia. Oj, warty

***

Dzięki za towarzystwo B.
Wiem, że czytasz mój blog, więc bardzo dziękuję za wspólne obejrzenie filmu ♥
Takiego wyjścia było mi trzeba :-D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Pewnego dnia … Szeptanie Wróżki z Drzewa Życia

05 lut

Pewnego dnia zdajemy sobie sprawę, że droga się skończyła. Dochodzimy do muru lub przepaści. Dalej nie ma już nic. Albo coś nam odebrano. Zrobił to drugi człowiek lub los. Cokolwiek i za czyjąkolwiek mocą to się dzieje – boli.

Koniec pewnego etapu. Coś jest już za nami. Coś lub ktoś. Drzwi zostały zamknięte. Im dłużej stoimy przy owych drzwiach i próbujemy wrócić, im dłużej obrażamy się na los, innych, im bardziej buntujemy się przeciwko tej wielkiej niesprawiedliwości jaką było takie chociażby zepchnięcie nas z drogi – nie zrobimy nic nowego.
Owszem, trzeba sobie popłakać, trzeba przeżyć żałobę. Kończy się jakaś cząstka nas samych, ale jakby się tak dobrze przyjrzeć, czy wszystko na tej drodze było takie, jak chcieliśmy? Czy to na pewno była TA droga? może na początku tak było, może nasza wiara dodawała tej drodze, temu związkowi, relacji, firmie, pracy, wykonywanym obowiązkom skrzydeł? Z biegiem czasu widzieliśmy, że nie wszystko jest idealne, ale szliśmy, bo przecież trzeba przezwyciężać góry…

Ano trzeba, tylko nadchodzi taki dzień, w którym dobrze sobie zadać pytanie: czy nie lepiej przestać sobie udowadniać, że dam radę, czy nie lepiej odejść od dawno zamkniętych drzwi? Czy nie lepiej wyruszyć przed siebie i szukać nowych dróg? Może ta nowa okaże się o wiele lepsza?

Warto zostawić za sobą to, co było…
Nie oglądać się za siebie, pożegnać się, podziękować za dany nam czas w zamykającej się rzeczywistości i iść naprzód…

Pięknej niedzieli ♥
wróżka drzew
P.C-Szept

 

Tak!

Przychodzi taki dzień, że wszystko odpuszczamy

A nowa droga okazuje się dużo lepsza, spokojniejsza, bezpieczniejsza.

Staje się nasza

Nie kogoś

Ale nasza

Własna

I najpiękniejsza

I nie wszystko trzeba rozumieć

Nie wszystko trzeba uzasadnić

Nie wszystko można zracjonalizować

Trzeba żyć

I to jak ktoś powiedział, żyć natychmiast, bo jest później, niż nam się wydaje.

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Facebook.com, Internet, Życie

 

Życie pełne światła

03 lut

„Żyj tak, aby strach przed śmiercią
nigdy nie wszedł do twego serca.
Nie rób nikomu trudności za jego religie.
Szanuj poglądy innych
i wymagaj żeby oni szanowali twoje.
Kochaj swoje życie, staraj się je doskonalić,
nadawaj piękno wszystkiemu w twoim życiu.
Staraj się aby twoje życie było długie
i pełne służby dla twego ludu.
Przygotowuj szlachetną pieśń śmierci
na dzień w którym przekroczysz wielką granice.
Zawsze pozdrawiaj słowem lub znakiem kiedy spotkasz swoich przyjaciół,
lub nawet obcych ludzi kiedy spotkacie się na pustkowiu.
Szanuj wszystkich ale nie upokarzaj się przed nikim.
Kiedy wstajesz rano, podziękuj za światło,
za twoje życie, za twoja siłę.
Podziękuj za pokarm, za radość życia.
Jeśli nie widzisz powodu żeby dziękować,
to wina jest po twojej stronie.
Nie dotykaj trującej wody ognistej, która zmienia ludzi mądrych w głupców
i która odbiera duchowi jego wizje.
Kiedy nadejdzie twoja śmierć, nie bądź jak ci,
których serca są tak pełne strachu przed śmiercią,
że kiedy przychodzi ich śmierci oni płaczą i modlą się o więcej czasu,
żeby przeżyć ich życie inaczej.
Zaśpiewaj swoją pieśń śmierci i odejdź jak bohater, wracający do domu”

- Tecumseh

źródło:
https://www.facebook.com/IndianieAmeryki/

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Muzyka, Życie

 

Jeśli życie to odcinek, w którym start to moment narodzin, a meta to chwila śmierci, czy opłaca Ci się biec?

12 sty

Boże, jak pięknie za oknem. Pada śnieg!!!!

Rano musiałam odśnieżyć mojego rudego rumaka… a właściwie jeżeli audi jest rodzajem żeńskim, to moją mocno dojrzałą kasztankę. Latałam dookoła ze szczotką i zgarniałam śnieg. I przypomniał mi się mój ojciec, który szczotkował swoją siwą kobyłkę. Dlaczego? Nie wiem, ale właśnie on pojawił się w mojej pamięci.

Odwiozłam córkę do szkoły

Przyjechałam do domu. Zrobiłam sobie pyszną kawkę i zajrzałam do poczty a tam mail od Pozytywnej Egoistki, czyli od Dagmary Skalskiej. Fajna babka. Bardzo pozytywna osoba. Przeżyła wielką traumą – jej mąż zmarł na nowotwór. Ona dalej kontynuuje jego dzieło – pozytywne postrzeganie życia.

Ale przejdźmy do maila…

Bardzo pozytywnego:

***

Witaj Kochana!

Czy pamiętasz, że zaczynamy wspólnie Rok Pozytywnej Zmiany? Obiecałam Ci, że podzielę się z Tobą swoimi sposobami na to jak zbudowałam pozytywne nastawienie do wyzwań codzienności, życiowych sztormów i osiągnęłam trwałe szczęście.

W pierwszej wiadomości chcę powiedzieć ci coś istotnego…

Zmiana nastawienia jest PROCESEM. Zmiana sposobu życia jest PROCESEM. Zdobywanie mądrości jest PROCESEM. Rozluźnianie umysłu jest PROCESEM. Życie jest nieustającym PROCESEM odkrywania, próbowania, sprawdzania. Budowanie zaufania do siebie jest PROCESEM.

Oczywiście na początku, gdy brakuje nam jeszcze mądrości, gubimy się, podejmujemy decyzje, których rezultaty nas smucą lub przerażają. Jednak w miarę rozwoju, gdy przybywa nam zdolności – świadomości (wszak wiele razy zdecydowałyśmy podobnie i skutki nie uczyniły nas szczęśliwszymi) – możemy zacząć podejmować mądre decyzje. „Ale ja się boję, że uzyskam skutki, których nie chcę!” – pochlipuje nasze ego. Nie będziemy jednak szczególnie się nad nim użalać. To nie byłby przejaw mądrości, lecz głupoty – gdybyśmy go wiecznie słuchały, nie mogłybyśmy przecież niczego się nauczyć i wciąż tkwiłybyśmy w błędnym kole: głupie decyzje = cierpienie = głupie decyzje. Przecież my jesteśmy nieustraszone! (W przeciwnym razie nie zapisałabyś się do tego programu). Chcemy zdobyć mądrość i dlatego dajemy sobie prawo do popełniania błędów!

Aby rozluźnić się w tym procesie, przypomnij sobie teraz siebie, gdy miałaś roczek i uczyłaś się chodzić. Czy od razu wstałaś i przebiegłaś maraton? A może raczej był to proces ciągłych wywrotek, czołgania, pełzania lub kurczowego trzymania się spódnicy mamy? Odważę się postawić tezę, że u dziewięćdziesięciu dziewięciu procent populacji ssaków mniej więcej tak ten proces przebiega. Możesz więc odetchnąć z ulgą – nie jesteś w tych doświadczeniach osamotniona! Przecież gdybyśmy nie pozwoliły sobie na „etap przejściowy” (choć trafniej byłoby go nazwać „etapem ślizgowym”), do tej pory jeździłybyśmy w wózkach i potrzebowałybyśmy opieki. Niezbyt zachęcająca wizja, prawda? Małe dzieci są jednak niezwykle nieustraszone i mają w sobie tak silny pęd do rozwoju i dojrzewania, że nikt i nic nie może ich powstrzymać! Nawet barierki przy schodach, gumki na szufladach i zatyczki w kontaktach – wiedzą coś o tym zatroskani rodzice.

Mam propozycję nie do odrzucenia: pozbądźmy się wszystkich ograniczających przekonań, lęków oraz sztywnych koncepcji i obudźmy w sobie na powrót nieustraszoność dwulatka! Może nieco się zagalopowałam, ale kierunek jest jak najbardziej słuszny. Codziennie obserwujmy z uwagą skutki własnych decyzji i dojrzewajmy do mądrości. Przyjdzie chwila, w której odkryjemy, że większość naszych działań rodzi dobre skutki dla nas i dla innych ludzi, a wówczas odetchniemy z ulgą, wykrzykniemy: „Nareszcie! Udało się!” i zaufamy sobie w pełni. Wtedy natychmiast poczujemy, jak nasz umysł cudownie się rozluźnia, przeciąga i odpręża. Nalewa sobie szklaneczkę whisky i z nieukrywaną dumą pisze list do swojego kolegi intelektu

Czego potrzebujesz zatem aby PROCES zmiany trwał?

  1. Bądź konsekwentna - wracaj do zadań nawet gdy przez chwilę odpuścisz, zapomnisz, odsuniesz się.
  2. Bądź cierpliwa - nie oceniaj efektów od razu! Pojawią się we właściwym czasie. Gwarantuję Ci to.
  3. Otwórz swój umysł - na słowa, które do Ciebie wysyłam. Na nowe pomysły, propozycje.
  4. Nie walcz – z niczym co się pojawia. Obserwuj!
  5. Akceptuj efekty - nawet jeśli nie są zgodne z twoimi oczekiwaniami. Wdech…Wydech… Rozluźniasz się i puszczasz!
  6. Odpuść sobie - nie próbuj się rozliczać, karać za to czego nie zrobiłaś. Wszystko jest cenną lekcją – cokolwiek się pojawi. Nawet chwilowy brak zaangażowania jest cenną informacją. 

Zaufaj sobie - nie szukaj u innych potwierdzenia. W Tobie jest odpowiedź!

CYTAT NA 1 TYDZIEŃ ROKU POZYTYWNEJ ZMIANY

Wydrukuj tę myśl i przypnij na tablicy w widocznym miejscu:

Jeśli życie to odcinek, w którym start to moment narodzin, a meta to chwila śmierci, czy opłaca Ci się biec?

Niech ta myśl dźwięczy Ci w uszach, gdy będziesz traciła uważność i zaczynała biec w życiowym wyścigu. W jaki sposób to się przejawia? Zaczynasz odczuwać napięcie, stres i presję czasu. Gdy tylko zaobserwujesz takie objawy weź głęboki oddech, poczuj strumień powietrza na czubku nosa, skup uwagę na zmysłach i przeczytaj powyższą myśl ode mnie.

ZADANIE TYGODNIA

Bądź obecna w każdej sekundzie swojego życia. Choć brzmi to trudno tak naprawdę jest niezwykle proste. To ćwiczenie jest zupełnie pozbawione wysiłku polega wyłącznie na zauważaniu. Nie musisz robić nic więcej! Po prostu zauważaj.
Po prostu zauważaj swoje myśli.
Po prostu zauważaj emocje, które pojawiają się w Tobie.
Po prostu zauważaj oceny, które wypowiadasz.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz planować.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz wspominać.
Po prostu zauważaj gdy jest ci smutno.
Po prostu zauważaj gdy jesteś zła.
Po prostu zauważaj gdy pojawia się w Tobie napięcie.
Po prostu zauważaj gdy pojawia się w Tobie pragnienie.
Po prostu zauważaj gdy myślisz, że nie dasz rady.
Po prostu zauważaj gdy szukasz u innych potwierdzenia swojej decyzji.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się martwić.
Po prostu zauważaj gdy twój oddech przyśpiesza.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się bać.
Po prostu zauważaj gdy masz ochotę uciec.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz bronić swoich racji i walczysz.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz się kłócić z bliskimi.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz wymagać od partnera zbyt wiele.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz marudzić i narzekać.
Po prostu zauważaj gdy się śpieszysz.
Po prostu zauważaj gdy boli cię głowa.
Po prostu zauważaj gdy zaczynasz sobie szkodzić.

Po prostu zauważanie jest wyzwalającą praktyką! Wykonuj ją przez cały tydzień tak często jak potrafisz a przekonasz się jak bardzo jest to skuteczne.

Ustaw sobie w tym tygodniu przypomnienie w telefonie: „Po prostu zauważam”.

INSPIRACJA TYGODNIA

Odsłuchaj rozmowę ze mną wieczorem do snu. Poszukaj w niej wskazówek.


https://www.mixcloud.com/RadioBook/dagmara-skalska-w-radiu-zet-chilli/

Kochana widzimy się na FB i za tydzień.

Jestem  z Tobą codziennie myślami. Wysyłam Ci dobra energię w trakcie medytacji. Już włączyłam Cie do mojego pola uwagi ♥

To jest pierwszy tydzień Twojego nowego życia!

Dagmara”

***

Kiedy to przeczytałam usłyszałam echo wypowiedzi de Mello, echo filozofii wschodu, zwłaszcza metody „tu i teraz”, ale to piękne echa i warte uwagi.
Mamy tylko dzień dzisiejszy. Jutro niepewne. Wczoraj już było. Bądźmy pozytywnymi egoistkami. Uważnymi na „tu i teraz” – warto!

A tak między nami, tego też uczyłam się przez dłuższy czas na terapii :-D

Bo czy nie piękny jest sypiący z nieba śnieg?!

A kawa? Pita w zaciszu domowym, czy nie smakuje wyśmienicie?!

A muzyka, która sączy się z głośników? Czy nie jest akurat najpiękniejsza na świecie???

Po prostu uważajmy! Bądźmy otwarci na własne doznania ♥

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Internet, Życie

 

Nigdy nie jest za późno, aby mieć szczęśliwe dzieciństwo!

11 sty

Mróz trzyma

- 16, dziś rano.

Rano jechałam do fryzjera.
Drzwi w aucie pozamarzane. Otwieram tylko kluczykiem i tylko jedne drzwi, które przy większym mrozie nie dają się później zamknąć. Dziś też tak, niestety, było. Drzwi od pasażera były otwarte podczas jazdy. Musiałam je przytrzymywać. A ponieważ jechałam sama musiałam coś wymyślić, żeby były zamknięte. No i wymyśliłam! Mam torbę z długimi uszami. Jedno ucho przewlokłam przez uchwyt drzwi a drugie ucho przewlokłam przez pierwsze i to drugie trzymałam w prawej ręce przez całą drogę. Nie da się??? Da się!!! Ale musiałam lewą ręką oprócz trzymania kierownicy, zmieniać też biegi. Na krzyż… Nie było łatwo, ale do fryzjera dojechałam… Taka ze mnie sprytna babka ;-)

W internecie znalazłam fajny certyfikat. Dla dorosłych, którzy mają prawo pozwolić sobie na bycie dzieckiem.

W oznaczonym miejscu trzeba wstawić swoje imię i certyfikat daje nam prawo do robienia różnych odlotowych rzeczy a jakich, przeczytajcie:

Tym certyfikatem zaświadcza się, że ……….. jest dożywotnim, pełnoprawnym członkiem Wspólnoty Dorosłych Dzieci i jest na zawsze uprawniony(a) do:
Spacerów w deszczu, skakania przez kałuże, zbierania tęcz, wąchania kwiatów, puszczania baniek mydlanych, zatrzymywania się wzdłuż drogi, budowania zamków z piasku, oglądania zachodów słońca, księżyca i gwiazd, mówienia wszystkim „cześć”, chodzenia boso, przeżywania przygód, śpiewania w łazience, bycia wesołym w głębi serca, czytania książek dla dzieci, niemądrych zachowań, kąpania się w pianie, trzymania się za ręce, tańczenia, obejmowania i całowania, śmiechu i płaczu dla zdrowia.
Wędrowania po okolicy, odczuwania lęku, smutku, złości i szczęścia, porzucenia zmartwień, poczucia winy i wstydu. Mówienia „tak”, mówienia „nie”, wypowiadania czarodziejskich słów, zadawania masy pytań, jazdy na rowerze, rysowania i malowania, widzenia inaczej, przewracania się i powstawania, rozmów ze zwierzętami, spoglądania w niebo.
Ufania światu, późnego wstawania, wspinania się na drzewa, drzemki, nic nie robienia, marzeń na jawie, posiadania zabawek, walki na poduszki, poznawania rzeczy nowych, zapału do wszystkiego, błazenady, radości z istnienia swojego ciała, słuchania muzyki, odkrywania działania rzeczy, tworzenia nowych reguł, opowiadania historyjek.
Zbawiania świata, przyjaźni z innymi dziećmi z sąsiedztwa, oraz czynienia cokolwiek jeszcze, co daje więcej: szczęścia, poczucia niezwykłości, odprężenia, kontaktów z innymi, zdrowia, radości, miłości, zdolności do bycia twórczym, przyjemności, obfitości, wysokiej samooceny, odwagi, zrównoważenia, spontaniczności, wzruszenia, piękna, spokoju i energii życiowej; zarówno wyżej wymienionemu(ej), jak też pozostałym istotom ludzkim na tej planecie.
Co więcej, wyżej wymieniony(a), jest niniejszym oficjalnie uprawniony(a) do częstego odwiedzania: wesołych miasteczek, plaż, łąk, szczytów gór, basenów, lasów, boisk, leśnych polan, wakacyjnych obozowisk, przyjęć urodzinowych, cyrków, ciastkarni, lodziarni, teatrów, akwariów, muzeów, planetariów, sklepów z zabawkami i innych miejsc, gdzie dzieci małe i duże przychodzą się bawić.
Oraz – jest usilnie proszony(a), żeby nigdy nie zapominać motta Wspólnoty Dorosłych Dzieci:
„Nigdy nie jest za późno,
aby mieć szczęśliwe dzieciństwo„

 

Po przeczytaniu doszłam do wniosku, że od jakiegoś czasu pozwalam sobie przeżywać szczęśliwe dzieciństwo, teraz. Nigdy nie jest za późno… Lepiej późno, niż wcale

 

Certyfikat ze strony:
http://ddainspiracje.pl/dda-utracone-dziecinstwo-dlatego/



 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Internet, Życie

 

Styczniowe urodziny – już osiemnaste

07 sty

Dziś. Siódmy stycznia. Mroźnie ale słonecznie. Prawie – 18. W nocy było -25 stopni C.

Siódmego stycznia, 1999 roku, o godzinie 10.40 przyszedł na świat mój syn.

Nie pamiętam jaka była wtedy pogoda. Czy był śnieg i mróz? Nie pamiętam…

Pamiętam tylko, że w poniedziałek miałam bóle porodowe. Bolał mnie brzuch, więc wzięłam silną dawkę nospy. Bóle ustały. Przechodziłam termin i w środę, po KTG miałam skierowanie do szpitala.
Przyjęto mnie wieczorem.
Położono na odział. Podłączono monitorowanie.
Otoczyło mnie z sześciu lekarzy i rozpoczęto badanie.
Dziecko było duże. Termin minął. Wody płodowe mętne a bóli nie było. Lekarze czekali do szóstej rano następnego dnia. Zawieziono mnie na salę operacyjną, na chirurgię i zrobiono cesarkę.

Syn urodził się w czwartek

Ważył 4450 i mierzył 61 cm i był największym dzieckiem na sali noworodkowej :-)

Dziś to chłopisko ponad 1,80

Minęło 18 lat ♥

On jest wspaniałym, młodym człowiekiem

On i Mała – wspaniałe dary życia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Środa z potworem w tle…

04 sty

No i po…

Dreptanie w miejscu

Dawałam sobie czas i chrzaniłam o głupotach

Nieistotnych rzeczach

O rozwiezionych w sylwestra dzieciach i samotnym, spokojnym wieczorze.

Sesja na luzie (prawie)

Tylko kiedy się kończyła, poczułam ogromny żal, że już koniec a ja tylko wyglądam zza muru, który zbudowałam. Solidnego muru…

Ale na razie czuję ogromny strach, panikę… Czuję ogromną próżnię, pustkę, coś nieokreślonego, ale bardzo wielkiego, jak przepaść widzianą ze zbocza ogromnej góry. Nie widać nawet dna … Boję się rozpadania na kawałki i uczucia rozjeżdżania się… Przez moment zaczęło mi się kręcić w głowie. Łapałam powietrze i widziałam wręcz tę przepaść. Czarną, wciągającą próżnię. Niebyt. Cienki lód, kruszący się pod nogami a tam… Nie wiem, płytko, czy głęboko, bezpiecznie czy czarna, oblepiająca usta woda, wdzierająca się do płuc. Nie wiem… I na razie nie chcę sprawdzać. Na razie za bardzo się boję. A co jak ta otchłań mnie pochłonie???

Oczywiście były dywagacje nad tym kogo chronię przed swoją złością… Mówił, że chronię jego… Tak, ma rację… Ale też zaraz pojawiają się obrazy wściekłych, bliskich osób. Pojawia się strach, panika, przerażenie, ból… Ucieczka w nieznane…

Bardzo często słyszę to zdanie „swoim milczeniem i uśmiechem chronisz mnie”. Otwiera mi furtkę do okazania emocji, którą ja szybko i głośno zamykam. Mam być miła… To co myślę i czuję, to moja sprawa.
Ja to wszystko pomieszczę i przykryję uśmiechem.
No i co, że później nerwica, depresja, przepłakane dni i niechęć do życia. Ja to pomieszczę, uniosę, ukryję…
Łatwo się mówi i pisze o tym, co będę robić, jak się będę zachowywać, co powiem, ale w gabinecie pozostaje milczenie i uśmiech…

Pewnie, że chciałabym już skończyć terapię. Skończyć ją przez wyzwolenie od tego cholernego muru, tej zdradliwej, czarnej głębi, strefy cienia, czarnej przepaści pod cienkim lodem. Usiąść spokojnie, jak w sylwestra i zatopić się w cieple, zadowoleniu, spokoju, nicniemuszeniu.

45 minut uciekło bardzo szybko

Dwa tygodnie wolnego

Za tydzień terapii nie będzie.

Wczoraj znajoma zapytała mnie, czy chcę przyjść na koncert. Za free. Ja i córka. Nie chciało mi się. To będzie piątek. Chciałabym posiedzieć w domu. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Może moja odmowa ją urazi… Kurde… Zdobyłam się na odwagę i napisałam, że mam inne plany. Hahahahaha, inne plany! Siedzenie z ciepłą herbatą przed telewizorem… W zacisznym ciepełku. POWIEDZIAŁAM NIE! I nie było końca świata! Ona odpisała, że ok, tak tylko pomyślała, bo zaproszona osoba dobrze śpiewa… Najważniejsze, że świat się nie skończył, kiedy powiedziałam „nie”. Rozedrganą, pełną obaw siebie gdzieś zostawiam, nie powiem, że bez strachu,bo…
Trudno mi to idzie. Zwłaszcza powiedzenie „nie” bez wyjaśnień, bez przepraszania, bez uśmiechu, bez…

„Tak” zabierało mi za dużo życia, za dużo dobrego życia. Bycie cieniem kogoś nie jest przyjemne. I nie chodzi mi tu u o koleżankę, chodzi mi o moje życie, które bardzo kocham, a oddawałam je każdemu, czy tego chciał czy nie chciał.

O tak, pociąga mnie bycie suką!

 



 

No terapeuto, doktorze Frankenstein, stworzysz potwora!

 

***

15:01

No, z tą suką to pojechałam… Na całość. Na razie to jestem szczeniakiem, który nieporadnie pokazuje kiełki.

Miałam dziś lekcję z klasą, którą podejrzewałam o wczorajszy „artystyczny” wybryk.

Weszli do sali. Sprawdziłam listę. Władczym i morderczym wzrokiem potoczyłam po chłopaczyskach. Z moich ust wydobyło się pytanie tonem, który mógłby spowodować nieoczekiwane tsunami.

- No przyznać się, który ma problem, a właściwie wybujały talent do rysowania ptaszków?
Widać było jak na chwilę zamarli. Konsternacja i zaskoczenie. Patrzyli w moją stronę jakby nic nie rozumieli.
„Kurde, chyba strzeliłam kulą w płot?” – pomyślałam
- Ale o co pani chodzi? Jakie rysowanie?
- No ten, który to zrobił powinien wiedzieć o co chodzi… Jeżeli myślicie, że uzyskacie tym brak mojej uwagi na wasze wulgarne zachowanie na lekcji, na niechodzenie, albo ni nic nie robienie, to się grubo mylicie. Nawet rysowanie penisów na moim samochodzie nie powstrzyma mnie przed wpisywaniem uwag i ocenianiem waszych osiągnięć edukacyjnych. A swoją drogą to ktoś ma ogromny kompleks, skoro nadrabia to tak ogromnymi rysunkami…
- Ale to nie my…
- A i dlatego dziś nie ma pani samochodu? – domyślał się któryś
- Niech pani zamontuje kamerę – doradzał inny
- No pewnie, już to robię… – skwitowałam złośliwie.
- A może to pan dyrektor pani narysował. Nie pasował mu pani samochód na tym miejscu i chciał panią wkurzyć. Ja bym zamontował kamerę…
- Ok, dość. Zabieramy się za lekcję…
- Zaraz, zaraz a może to pani pedagog narysowała tego penisa, żeby pani zabrała samochód i ona mogła postawić swój. Dziś na pani miejscu stoi jej samochód – dywagował następny.
Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
Tak się rodzi spiskowa teoria dziejów…
Jedno trzeba im przyznać – po mistrzowsku potrafią wkurzać i po mistrzowsku potrafią rozśmieszać.

W tym roku nie odpuszczam tym, którzy sprawiają problemy wychowawcze. Efekt jest. Najgorsza klasa zawodowa zmieniła zachowanie. Tak jak kiedyś nie można było z nimi wytrzymać, tak teraz można poprowadzić lekcję. Oceny są gorsze, ale jak to oni mówią „wiemy, że wystawione sprawiedliwie”.

Mniej się uśmiecham, ale mam więcej spokoju.

Co będzie, kiedy przestanę się uśmiechać całkowicie???

***

21:01

Dziś dopisuje tekst w odcinkach.

Parę słów o przyszłej pani doktor psychologii, która zwróciła się do mnie z prośbą o wypełnienie ankiet.
Wypełniłam i mocno się zdziwiłam, bo…

Inaczej brzmiałyby odpowiedzi trzy lata temu, przed rozpoczęciem terapii a inaczej odpowiedziałabym teraz, dlatego swoje odpowiedzi umieściłam w tabeli. W jednej kolumnie umieściłam napis „przed terapią” a w drugiej”po trzech latach terapii”. Odpowiedzi różniły się znacznie wartościami punktowymi. Poprawiła się jakość życia. Pozostałe dwie ankiety też pokazywały wzrost pozytywny. Czyli terapia działa i ta poprawa jest mierzalna. Wiem, że studentka później będzie to przekładać na wartości liczbowe i procentowe.
W trudnych chwilach, kiedy będę miała załamania związane z wiarą w skuteczność terapii zajrzę do ankiet i w sposób namacalny będę wiedziała, że terapia działa. Wiem, że poprawa nie jest natychmiastowa, jest rozciągnięta w czasie i że ciężko trzeba na nią pracować, ale jest warto.

Dziś, w gabinecie też nie było lekko, chociaż tak wyglądało.

Malkontent mógłby powiedzieć, że każdy po trzech latach ogarnąłby się sam. Znając siebie wiem, że te trzy lata, które minęły wcale tak gładko by nie minęły a dokonane wybory byłyby zupełnie inne – bardziej raniące. Jeżeli ktoś, kto to czyta pomyślał, że to skutki doradzania terapeuty to muszę go rozczarować – on niczego mi nie doradza, niczego nie krytykuje, nie mówi, jak mam żyć. Najczęściej siedzi i słucha i niestety milczy. Niekiedy milczymy oboje… Poproszony o radę rozkłada ręce i odpowiada, że on nie jest od tego. Dziwnie, nie… Niby on nic nie robi a terapia działa… No i w tym cała tajemnica, której tylko w gabinecie można doświadczyć.

Dlaczego to piszę?

Belferskie przyzwyczajenie – uczyć kogoś. Czasami wpadam w mentorski ton…

Żeby iść na terapię trzeba przełamać wiele barier. Przede wszystkim wstyd, uprzedzenie, dumę i poczucie, że się wszystko ogarnie samemu.

 

Na dworze napadało mnóstwo śniegu a w piątek ma być -25 stopni C. Zima sobie o nas przypomniała i jak zwykle zaskoczyła drogowców. Ale co tam drogowcy – śnieg zasypał „satelitę” i telewizor śnieży ;-) No, nie śnieży. Nie ma w ogóle obrazu. W przerwach pomiędzy obowiązkami domowymi dopadam do laptopa i piszę. 

Na dziś koniec, to chyba ostatni odcinek ;-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 

Przepiękny Sylwester w zaciszu domowym

31 gru

Rozwiozłam dzieci – każde z nich spędza Sylwestra z rówieśnikami

A ja zostałam sama w domu

Fajnie, że mają z kim spędzać sylwestrowy wieczór.

Popatrywały na mnie, że ja zostaję sama… Coś tam zaczęły nawet komentować… Przerwałam im mówiąc: „Nie chcę nigdzie jechać. Chcę posiedzieć przed telewizorem, z kubkiem dobrej herbaty. Dobrze mi tu…”

Tak, dobrze mi w cieplutkim mieszkanku. No i nie jestem sama… Obok mnie, na kanapie, rozciągnął się Gacek.

Choinka miga wielobarwnymi światełkami. Lampa rzuca przyciemnione świtało. Zaczął się kolejny film…

Spokój, ciepło, slow, cisza…

Nic nie muszę

Nie muszę pięknie wyglądać. Martwić się, że wyglądam grubo w sukience, albo, że szpilki uwierają stopy, a najlepiej byłoby tańczyć bez nich.

Nie brak mi tego…

Sama sobie się dziwie.

Doceniłam spokój

Smakuję dzisiejszy wieczór

Gdzieś zniknęła ta rozdygotana kobieta, która coś musiała. Dziś nie muszę nic

NIC NIE MUSZĘ!!!!

 

Kochani z okazji 2017 roku życzę wam dużo spokoju, radości,

realizacji planów, spełniania marzeń 

i odkrycia siebie i swojej wartości.

 

Jutro 2017 rok

Jak to piszą na Facebooku – jutro weźmiemy do rąk księgę z 365 stronami. Od nas zależy jak zapiszemy te strony.

Niech to będzie piękna księga ♥

Ja już jedną, pięknie zapisaną, odłożyłam na półkę, z napisem „wspomnienia”.

Chwile zaklęte w zdjęciach

i te które zostaną w pamięci

Bardzo cenne

Moje

ukochane

:-)

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

Siedem minut po północy… ;-)

31 gru

Minęła środa z terapią

Czwartunio

Dziś piątunio

… a właściwie sobota…

Odpoczynek

Młody załatwiał swoje sprawy. Ja oczywiści robiłam za taksówkę. Dla Małej kupione dwa opakowania śtucnych łogni.

Znaczy Sylwester tuż, tuż.

Dobrze mi się śpi w nocy…

Przejrzałam niedawno stare zdjęcia i pomyślałam, że dziwna ze mnie babka. Piękna kobieta, która ma tak „nasrane” w głowie, że nie widzi swojej wartości.

Chodzę na te sesje i wciąż jestem wycofana. Wciąż coś dukam, jestem strachliwa, ustępuję…
A czego mi brakuje???
Oprócz poczucia własnej wartości i pewności siebie – niczego.
Kurde, niejedna baka chciałaby wyglądać jak ja, tak sobie dawać radę.
Wtf!!!!
A ja taka trusia, taka dupa, za przeproszeniem!!!!
Babo, podnieś łeb do góry i spójrz normalnie na świat…

Jak ja się uchowałam przez te wszystkie lata??? Dlaczego tak pozwalałam sobą pomiatać???
A w gabinecie siedzi cień kobiety a nie ja…
Kurde takie szkoły pokończone, sukcesy w pracy, młodzież mnie lubi, dobrze wychowane dzieci, ogarnięty dom, cała Polska zjechana samochodem, a ja taka bezbarwna i tak pozwalam sobą kierować.
Jak ja przeżyłam te czterdzieści parę lat???

Ok, powtarzam się, ale patrząc na swoje zdjęcia robione kiedyś i niedawno nie mogłam się powstrzymać od takiej reakcji…

Babo uwierz w siebie!!!! Czas najwyższy!!! Wymieć ze łba wszystkie gówna nałożone przez zasranych gnojków, podnieść ją w końcu w górę i zacznij żyć a nie wegetować. TAK!!!!

Czas najwyższy!!!!

Tak myślałam w czwartek

a w piątek rano…

Jak na zawołanie napisała do mnie znajoma.

No, ta to powinna głosić mowy motywacyjne!

„Anula,Ty nie jesteś „po nic”, „niechciana”. Gdyby Twoja mama Naprawdę Cię nie chciała, nie byłoby Cię. A jesteś. I to cudnie, że jesteś. Na przekór wszystkim, którzy chcieli Cię unicestwić. A może właśnie dzięki nim jesteś? Może teraz pomyślisz:Mi co ty piepr…Może to co mówię wyda Ci się głupie,ale pomyśl, może właśnie dzięki tym wszystkim, którzy Cię tak okrutnie poranili, którzy chcieli Twojego niebytu, jesteś dziś tą wspaniałą, mądrą, cudownie ciepłą i ze wspaniałym uśmiechem Anulą? Może gdyby nie oni wszyscy dziś byłabyś głupią, pustą lalunią? Może nadętą krową? Może zadufaną w sobie zimną, wyrachowaną suką? Myślę, że ci wszyscy ludzie, te koszmary, które Ci zgotowali, ukształtowały Cię. Anula, wiem jak wielki ból nosisz w sobie, jak wiele masz ran, ale dostrzeż jaką wspaniałą kobietą dzięki temu jesteś. Szlifowanie diamentu trwało długo, bardzo długo, o wiele za długo, ale blask brylantu, który dzięki temu powstał, nie ma sobie równych. I Ty jesteś tym Brylantem
Podobno Bóg nie kładzie nam na barki ciężarów większych niż jesteśmy w stanie unieść. Tobie dał wyjątkowo duży ciężar, ale jestem pewna, że dobrze wiedział, że dasz radę go unieść, że nie zaprzepaścisz Jego planu wobec Ciebie. A Ty co? Nie tylko udźwignęłaś, ale i zrobiłaś z niego pożytek. Ten ogromny ciężar codziennie przekuwasz na dobro. Jestem pewna, że Ten tam na górze jest z Ciebie niesamowicie dumny. I wiedz, że wynagrodzi Ci to. On nie zostawia bez nagrody swoich Aniołów. Dobrze zapamiętaj te słowa, bo przyjdzie czas kiedy je wspomnisz.
I będzie to najszczęśliwszy czas w Twoim życiu. Tego jestem pewna ❤
Mi”

Oczywiście odpisałam „dzięki”

A ona:

„Nie masz dziękować, bo i nie masz za co. Przynajmniej mnie. Masz spojrzeć w lustro z zachwytem, zobaczyć w nim piękną, mądrą i wspaniałą kobietę, podnieść głowę wysoko do góry i powiedzieć głośno: Anula jesteś super babką, wszystko co najgorsze już za Tobą a teraz będzie już tylko lepiej.”

Wiem, że późno. Wiem, siedem minut po północy…

Na FB wstawiłam filmik z 2016 roku.

I poryczałam się (kurde chyba za często płaczę :-( )

To był dobry rok

Rok w nowym, bezpiecznym miejscu.

Wśród ludzi, których kocham

Wśród pięknych miejsc

Ze wspaniałymi przeżyciami kulturalnymi i muzycznymi

Dobry rok

Warto najpierw troszczyć się o siebie!

Teraz wiem, że wszystko zależy ode mnie

DOBRY ROK jutro dobiegnie do ostatniego dnia

Wejdę w 2017 rok

Przyjmę to, co mi przyniesie z otwartymi ramionami

A  dziś pora spać

A to piosenka z filmu, na który mam zamiar się wybrać



 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Muzyka, Życie

 

Wigilijny czas… Płonie światło świec…

24 gru

Już dziś

Wigilijny czas

Przesyłam życzenia od Wróżki Drzew

Piękne życzenia na piękny czas

 

 

Życzę ci, żeby nad twoim domeczkiem
Zajaśniało
Szczęście i miłość
Życzę ci pokoju i spokoju
Życzę ci, żebyś nie musiał uśmiechać się sztucznie, gdy ci źle
Życzę ci zrozumienia i akceptacji
Życzę ci, żeby cię świat nie poganiał
Czasu dużo na odkrywanie siebie
Lepienia pierogów bez presji
Mieszania bigosu bez lęku, że komuś nie zasmakuje
Łamania opłatka bez zakłamania
Potraw przyprawianych miłością
Dotyku, który otula
Obietnicy dostatku
Serca otwartego, gdy szczęście zapuka
Odwagi by patrzeć w oczy
Sobie i innym
Życzę ci zabawy i radości
Dziecięcych uśmiechów
Dziecka w tobie
Przyjaznych ludzi wokół
Życzę ci, byś nigdy nie musiał zakładać maski
Byś nie musiał grać, by innym się przypodobać
Życzę ci w końcu, żeby niebo uśmiechało się do ciebie
Każdego dnia
I żebyś nie zapominał że niebo nosisz w sercu
Niech nadzieja Nowego Życia da ci ufność
Że nie tylko od święta możesz wierzyć
W cuda powszednie
I ponad wszelkie wyobrażenie…

Wróżka drzew
P.C-Szept

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Muzyka, Życie