RSS
 

Notki z tagiem ‘Bezpieczeństwo’

Ana Clandening – „Hallelujah” – wyjście z depresji dzięki terapii.

27 sie

Przeglądałam właśnie tablice FB. Niby normalny wpis – normalny pod tym względem, że jakieś zdjęcie – oczywiście zachęcające do posłuchania jakiegoś nagrania i obok tekst „Alleluja - przepiękny występ i wzruszająca historia”. Zobaczcie zresztą sami:

Uważnie obejrzeliście i przeczytaliście/posłuchaliście o czym mówi ta dziewczyna?

I niech ktoś  teraz powie, że terapia nic nie daje, że jest wymysłem znudzonych i nie wiedzących co ze sobą zrobić, zblazowanych ludzi.

Czy obejrzeliście film spokojnie, czy ze łzami w oczach?

Ja do terapii podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża.

Po ponad półrocznym okresie potrafię wskazać, co jest problemem i zdecydować. że sobie z nim poradzę.

I radzę sobie!

I muszę przyznać, że radzę sobie bardzo dobrze, co jeszcze w grudniu było nie do pomyślenia, bo więcej było czarnych myśli niż tych dobrych.

W pracy słyszę same komplementy typu: Boże jak ty się zmieniłaś, bije od ciebie sama radość, nie poznaje ciebie.

A co najważniejsze ja też czuję, że wiele się we mnie zmieniło i zmienia.

Oprócz radości czuję duży spokój i pewność, że było warto, że jest warto i dobrze, że potrafiłam się otworzyć i zaufać obcej osobie.

Też wyszłam do ludzi – może ukryta, może nie z imienia i nazwiska, ale potrafię opowiadać o swoich problemach innym i nie po to, aby żalić się jaka jestem pokrzywdzona i jak mi źle, ale z myślą, że może komuś ta moja pisanina pomoże, pocieszy, wskaże drogę…

Nie wiem…

To wiedzą tylko te osoby, które to czytają…

a jest ich coraz więcej

Niektórzy zostawiają nawet swój ślad w postaci komentarzy.

Dziękuję im za to!

Kiedyś myślałam, że 10 wejść na mojego bloga to dużo!

Dziś tych wejść jest około 100 dziennie

Dla mnie kosmos!

Dziękuję wszystkim za odwiedziny!

heart-26790_640

Do posłuchania – oryginał Leonard Cohen „Hallelujah”

Artykuł w gazeta.pl „Psychoterapia – rozmowa, która leczy” - dla tych, którzy nie wiedzą czym jest psychoterapia.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życie

 

A było tak pięknie…

25 kwi

Dziś króciutki wpis, bo nie mam siły. Pięcio godzinne przesłuchanie w sądzie biskupim. Nie wiedziałem, że to będzie takie trudne… Mówiłam pojadę na godzinę, góra dwie a okazało się pięć.

Och życie…

A ktoś mi mówił: Po co ci to? Po co masz się denerwować i przeżywać. Źle ci? Podobno najważniejszy jest spokój. Z przerażeniem patrzę na uczulenie na dłoni, które cholernie swędzi. Reakcja na stres.  Zastanawiam się, ile jeszcze będzie kosztować moja wolność?

Po co to wszytko?

Porządkowanie spraw, tylko jakim kosztem?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Bajka o dziewczynie, pałacu i czymś jeszcze.

30 sty

zdjęcie: moblo.pl

    – Opowiem ci bajkę. Możesz zamknąć oczy – jeśli chcesz. Posłuchaj…

- W pewnym miejscu – nieważnie gdzie –  mieszkała pewna dziewczyna. Mieszkała w pięknym pałacu, który miał mnóstwo pokoi – przepięknych komnat, urządzonych z przepychem. Były tam pokoje gościnne o ścianach bogatych w  złocone ornamenty, z drogocennymi obrazami, z olbrzymimi oknami z których rozciągał się widok na urządzony ze smakiem ogród. Były pokoje przeznaczone dla gości – każdy w innym kolorze. Były sypialnie, które swoim wyglądem obiecywały spokojny i bezpieczny sen – wystarczyło wejść i człowiek czuł się bezpiecznie i sennie. Były łazienki wyłożone przecudnymi kafelkami, z ogromnymi wannami i lustrami.  Przepiękny pałac pełen światła, kolorów, drogocennych rzeczy. Dziewczyna była szczęśliwa. Każdego dnia wybierała inny pokój, każdego dnia  jadła posiłek w innej kuchni i każdej nocy spała w innej sypialni. Wiodła całkiem ciekawe życie. Pałac był taki duży…

- …

- Chmm… w jednej z sypialń był trup…

- Co?

- Był trup. Dziewczyna o tym wiedziała i czuła niepokój. Bała się, więc zapakowała trupa do szafy. Szafę zamknęła na klucz. Zaciągnęła ciemne kotary na okna. Zamknęła drzwi do sypialni na klucz. Klucz ukryła – z czasem sama zapomniała gdzie. W miejsce, gdzie były drzwi zawiesiła ogromny obraz. Drzwi zniknęły. Zniknął pokój. Został długi korytarz w jednym ze skrzydeł pałacu, a w korytarzu pojawił się ogromny obraz przedstawiający… nawet nie wiem co. Obraz też był ładny, z nieokreślonym widokiem, chyba jakiś krajobraz.

Dziewczyna żyła dalej. Cieszyła się tym, co miała. Tyle pięter i tyle pomieszczeń. Zapomniała o trupie w szafie. Co dzień w innym pokoju, ale kiedy wchodziła na piętro, gdzie w korytarzu wisiał ogromny obraz czuła niepokój. Szybko odwracała się i zbiegała po schodach wyłożonych grubym dywanem na parter, bo tam było bezpieczniej. Sama nie wiedziała dlaczego ten korytarz ją niepokoi. Niby wszystko jest dobrze, ale dlaczego czuje strach – myślała. Nie dawało jej to spokoju. Pewnego dnia usłyszała, że w okolicy przebywa pewien człowiek, który wie wszystko a niektórym zagubionym nawet pomaga odnaleźć to, czego im brakuje. Wyszła na poszukiwanie tego człowieka. Przyprowadziła go do pałacu i poprosiła o pomoc. Człowiek popatrzył na piękne pokoje, porozmawiał z dziewczyną a później krytycznie stwierdził:

- Pięknie, ale strasznie tu dużo kurzu i taki stęchły zapach. Posprzątamy najpierw, otworzymy okna, wywietrzymy… a później…

- Co później? – zapytała dziewczyna

- Później wejdziemy do tego ciemnego korytarza z ogromnym obrazem. Tam jest najwięcej kurzu, ale zauważyłem, że nie ma okna. Przydałoby się przewietrzyć, posprzątać…

Dziewczyna poczuła ogromny strach. Przypomniała sobie dlaczego nie wchodzi na to piętro, dlaczego zawiesiła obraz i co jest w pokoju. Powiedziała o tym człowiekowi. Bała się jego reakcji. Ujawniła tajemnicę i czekała na krzyk, pogardę, wstręt, odrzucenie. Bała się, że człowiek zaraz wyjdzie trzaskając drzwiami, ale on tylko się uśmiechnął, wziął dziewczynę za rękę i poprowadził przez korytarz. Razem zdjęli ogromny obraz. Odstawili go. Dziewczyna podała klucz. Człowiek ze zgrzytem otworzył zardzewiały już zamek i otworzył drzwi. Podszedł najpierw do okien, aby odsunąć zasłony. Otworzył okna wpuszczając świeże powietrze i słoneczne światło. Na końcu podszedł do szafy. Dziewczyna zadrżała. W panice ściskała dłoń człowieka a on powoli otworzył drzwi szafy. Szafa była pusta. Na dnie leżała kupka popiołu, którą wywiał wiatr, bo w pokoju zrobił się przeciąg – były przecież otwarte drzwi i okna.

- Widzisz – powiedział – nie ma się czego bać. Już posprzątane…

Opowiedziałam bajkę…

Bajkę usłyszałam od człowieka w tęczowej czapce.

Nieprawdopodobne, a jednak tak było.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Wymyślone

 

Po lekturze książki „Wielkie ciężarówki wyjeżdżają z morza” Marty Fox

30 paź

Ostatnio przeczytana książka – oczywiście Mart Fox i cytaty, które zostały we mnie po przeczytaniu.

„Mowa o cierpieniu, samotności i rozpaczy. W takim życiu człowiek jest naprawdę żartem Pana Boga. Życie trwa, choć żyć się nie chce i wszystko się przed nim wzbrania. Nikt jednak nie ucieka w szaleństwo ani samobójstwo.

Sprawa jest beznadziejna, wszystko jest najzupełniej niemożliwe, ale żyć trzeba, bo życie trwa, bo tylko tutaj, w naszym świecie znaleźć można swój najwyższy wymiar. W Królestwie Niebieskim nie ma o co walczyć i czego zdobywać, wszystko jest dane”

Brigitta Trotzig „Między niebem a morzem” w : „Wielkie ciężarówki wyjeżdżają z morza”, Marta Fox, wyd. Siedmioróg, Wrocław, str. 75

„Wszystko co mnie spotyka, jest dla mnie najlepsze, nawet jeżeli z początku wydaje się złe. To jest lekcja, która czegoś uczy. Wkrótce zrozumiem czego.”

„Powinnam dziękować Bogu za to, co mam a nie koncentrować się na tym, co straciłam” j.w. str 79

„Zawsze oscylowałam między sprzecznymi uczuciami. Jedno kazało mi odejść, wycofać się, a drugie wystąpić czynnie przeciwko wszystkim problemom i zgnieść je. Wolałam siebie aktywną. Teraz nie wiem, jak ogarnąć rzeczywistość. Czuję się jak krucha, mydlana bańka (…). Gdybym mogła wymienić swoją głowę na inną moją. Co będzie, jeżeli ta inna też stanie się więzieniem?”  j. w.  str. 145

” Chyba jestem zadowolona, że tak wszystko się dzieje, jakby płynęło, ja tylko poddaje się nurtowi” ;  str.155

Jestem po trudnej rozmowie – nie pierwszej i nie ostatniej.

Niedługo święta poświęcone wszystkim tym, którzy odeszli w „strefę cienia”. Są po tamtej stronie – zmarli. Zastanawiam się, czy jest im lepiej, czy tęsknią za nami tak, jak my za nimi. Odwiedzę grób rodziców, brata, dziadków. Porozmawiam z mamą przez modlitwę i znicz i przyjdę do mojej „dziupli” – przechowalni, aby zająć się dziećmi i  stwarzać pozory normalnego życia.

Pomyliłam się w ocenie kogoś. Zabolało. Naiwność ludzka nie zna granic.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie